› Miłość › Uzależnieni
Miłość · Rozdział 8 z 9
Uzależnieni cz.8.
4 min 503 brak ocen
Obudziłam się w środku nocy zlana potem i przerażona. Wciąż brzmiały mi w uszach słowa Kacpra. Śniło mi się, że mnie dopadł i w momencie, kiedy już się do mnie dobierał, obudziłam się. Czułam jego ręce na swoim ciele, jego oddech na plecach, wzrok pełen seksualnych żądzy i ten uśmiech. Z oczu znów popłynęły mi łzy i szybko chwyciłam telefon. Godzina 4.05.
-Halo? - usłyszałam jego zaspany głos w słuchawce.
-Jesteś cały? - spytałam cicho.
-Tak, a czemu miałbym nie być? Coś się stało miśka?
-Nie, chciałam tylko cię usłyszeć, przepraszam, że cię obudziłam.
-Nie obudziłaś mnie, nie spałem. - skłamał.
-Kuba?
-Tak?
-Uważaj na siebie jutro. Bardzo cię proszę.
-Co ci się śniło? - spytał zmartwiony.
-Że po prostu mnie dopadł... - burknęłam.
-Dasz radę wymknąć się z domu?
-Teraz?
-Spotkajmy się za piętnaście minut w parku.
-Dobrze.
-Będę czekać. - czułam, że się uśmiecha.
-Do zobaczenia.
-Do zobaczenia miśka.
Kiedy się rozłączyłam, wstałam po cichu z łóżka, wzięłam ubrania i bieliznę i poszłam do łazienki się trochę ogarnąć. Założyłam bluzkę z długim rękawem i sweter. Spięłam włosy w kok i cicho przemknęłam obok sypialni mamy. Wychodząc, wzięła na wszelki wypadek klucze i telefon. Pobiegłam szybko do parku, Kuba już czekał. Kiedy mnie zobaczył zerwał się i podbiegł do mnie.
-Miśka... - wyszeptał i przytulił mnie mocno. - Co się stało?
-Zły sen, to wszystko. Nie musiałeś się tak fatygować. - uśmiechnęłam się do niego przepraszająco.
-Chciałem zobaczyć, że nic ci nie jest. - westchnął i ścisnął mnie tak mocno, że zabrakło mi tchu.
-Kuba...
-Hmm?
-Nie... nie mogę oddychać ciole...
-Och, zapomniałem jaka jesteś malutka. - zbliżył się, żeby mnie pocałować, ale odepchnęłam go.
-Hej a to za co? - zdziwił się.
-Za „malutka”. - pokazałam mu język. Nie przewidziałam jednego. Był silniejszy ode mnie. W ułamku sekundy chwycił mnie za ramię i przyciągnął do siebie zamykając w potężnym uścisku.
-I co teraz zrobisz? - spytał rozbawiony unosząc jedną brew.
-Cholerny drań. - warknęłam. Przyciągnęłam go do siebie, kładąc mu rękę na karku.
-Kocham cię kretynie. - wyszeptałam i pozwoliłam mu zatopić się w moich ustach. Po chwili wsunął swój język do moich ust, powodując zaciętą walkę. To było naprawdę przyjemne, co prawda dziwne, ale przyjemne. Czułam jego rękę na moim biodrze, druga była wczepiona w moje włosy. Byłoby idealnie, gdyby nie wizja mojego snu. Odsunęłam się lekko, a on natychmiast zareagował.
-Coś się stało? - spytał zachrypniętym głosem.
-Nie, nic misiu. - wymusiłam uśmiech i wtuliłam głowę w jego bluzę.
-Zimno ci? - bardziej stwierdził, niż zapytał.
-Nie, wszystko okej. - zapewniłam, jednak chłopak zignorował moją odpowiedź. Usiadł na ławce i przyciągnął mnie do siebie z taką siłą, że w jednej chwili znalazłam się w jego objęciach. Zamknął moje dłonie w swoich i pocałował mnie w czoło.
-Wiesz, chciałbym już zawsze móc się o ciebie troszczyć. - powiedział cicho, tak, że ledwie usłyszałam. Spojrzałam na niego zaskoczona i uśmiechnęłam się.
-Jesteś kochany kotku. - pocałowałam go w policzek i przytuliłam z całej siły.
Chłopak nie odzywał się, cały czas wzrok miał wbity w ziemię.
-Kuba, co ci jest?
-Kochasz mnie?
-Dlaczego pytasz?
-Odpowiedz. - warknął.
-Bardzo cię kocham. Nie czujesz tego?
-To co cię łączy z Kacprem?
-Słucham?!
-Co cię łączy albo łączyło z Kacprem? - wycedził. Zaniepokojona jego nagłą zmianą humoru, odsunęłam się od niego i wstałam.
-Nic mnie nie łączy, nawet go prawie nie znam.
-To dlaczego jest o ciebie zazdrosny?!
-Nie mam pojęcia! Kuba co ci jest do cholery?! Wszystko jest okej, wyciągasz mnie z domu o 4 rano i nagle na mnie naskakujesz. Co ty myślisz, że się puszczam na boku?! - wykrzyczałam ze łzami w oczach.
-Ja tego nie wiem! - wrzasnął.
Stałam jak wryta.
-Twierdzisz, że jestem dziwką...? - spytałam cicho, nadal nie mogąc uwierzyć w jego zachowanie.
-Nie o to chodzi... - zaczął, ale nie chciałam go już dłużej słuchać.
-Jak możesz..! Kocham cię jak nikogo innego, nikogo innego nie miałam i nie chcę mieć! A przynajmniej nie chciałam... - powiedziałam przez łzy i zaczęłam się powoli cofać w stronę wyjścia.
-Zośka chodź tu. - wstał i ruszył w moją stronę.
-Zostaw mnie... Zostaw mnie słyszysz?! - krzyknęłam, kiedy chwycił moją rękę.
-Uspokój się! Przepraszam, nie chciałem, żeby to tak zabrzmiało. - zamknął mnie w żelaznym uścisku. Wyrywałam się i starałam za wszelką cenę wydostać z jego objęć, jednak mój sprzeciw był zbyteczny.
-Puść mnie kretynie! - wyłkałam. - Nienawidzę cię... Co ja ci zrobiłam..?! Co ja zrobiłam, że masz mnie za zdzirę?
-Zosiu ja... przepraszam. Wcale tak nie myślę, ale jestem już bezsilny.
-Nie jesteś, nie ciebie chcą zgwałcić... Ty nawet nie wiesz ile mnie kosztuje jeden twój dotyk, choćby uścisk dłoni... Nie masz pojęcia jak ja się z tym czuję, to prześladuje mnie na każdym kroku, rozumiesz? Ale dzięki za wsparcie, pomogłeś mi bardzo. - wbiłam łokieć w jego brzuch tak, że zgiął się wpół i wyswobodziłam się. Spojrzałam na niego ostatni raz.
-Mała proszę cię... wysłuchaj mnie chociaż... - przerwałam mu uderzeniem w policzek.
-To za „mała”, a teraz wybacz, ale muszę się przygotować do zniszczonego życia. - powiedziałam i ruszyłam w stronę domu.
-Zośka!
Nie odwracałam się. Po kilku minutach byłam już blisko domu.
-Zosiu. - usłyszałam za sobą. To nie był Kuba.
Oceń opowiadanie
Oceń szczegółowo (opcjonalnie)
Zaloguj się aby reagować i zapisywać ulubione.
#miłość #nałóg #narkotyki #poświęcenie #przyjaźń #wsparcie #opowiadania nastolatek #narkotyki #nałóg #poświęcenie #wsparcie #przyjaźń #miłość #Miłosne
Więcej od tego autora
2,5K 12 min
445 6 min
471 4 min
557 12 min
Podobne opowiadania
68K 8 min
27K 4 min
16K 13 min
16K 8 min
Komentarze 0
Nikt jeszcze nie skomentował. Napisz autorowi, co myślisz: to najlepsza zachęta do kolejnych rozdziałów.
Komentarze sprawdza filtr antyspamowy Akismet. Jak przetwarzane są dane