› Miłość › Uzależnieni
Miłość · Rozdział 7 z 9
Uzależnieni cz.7.
4 min 382 brak ocen
Wczoraj jeszcze długo rozmawiałam z Kubą na temat tego, jak mam się uwolnić od Kacpra. Stwierdził, że po prostu będzie czekał na mnie kilkanaście metrów od szkoły jak i również do niej zaprowadzał, dopóki Kacper nie da mi spokoju. Osobiście uważam, że to lekka przesada, mógłby czekać na mnie w parku po lekcjach, ale rano zaprowadzać pod samą szkołę? Że mu się chce tak wcześnie wstawać! Ale jest kochany, no i jest moim chłopakiem, nareszcie! ♥
Jak zwykle rano wszystko robię na ostatnią chwilę, sama się sobie dziwię, że po takim porannym chaosie wyglądam w miarę przyzwoicie. W biegu myjąc zęby i zakładając buty, otwierałam drzwi Kubie, który czekał już na mnie. 7.52 już dawno powinnam wychodzić, spóźnię się.
-Hej mała.
-Hej, jesteś pewien, że chcesz mnie widzieć w takim stanie każdego ranka? - spytałam po czym dałam mu buziaka w policzek.
-Jesteś zabawna jak się tak miotasz po całym domu. - zaśmiał się i wziął mój plecak wychodząc. Ja wypadłam z domu 2 minuty później, czekał na mnie na schodach.
-Daj. - powiedziałam i zabrałam mu plecak. Ruszyliśmy powoli do szkoły.
-Jak się czujesz?
-Perspektywa spotkania tego psychopaty nie jest miła, ale cóż, w szkole raczej nic mi nie zrobi.
-A co z bliznami?
-I tak każdy mnie posądza o masochizm, więc co za różnica. - wzruszyłam ramionami. Po chili poczułam jak Kuba chwyta moją rękę i splata nasze palce ze sobą. Spojrzałam na niego i uśmiechnęłam się.
-Kurde, nadal nie mogę w to uwierzyć, wiesz?
-W co? - zdziwiłam się.
-W to, że się zgodziłaś. Chciałbym być z tobą cały czas. - spojrzał na mnie błagalnie.
-No okej, masz dzisiaj okazję, mama się nie skapnie, że nie było mnie w szkole. - uśmiechnęłam się widząc iskierki w jego oczach.
-Jesteś nieodpowiedzialna, musisz chodzić do szkoły. - powiedział powodując u mnie atak śmiechu. Przytuliłam się do niego, a on wziął mnie na ręce i zakręcił wokół siebie.
-Teraz jesteś moja. - wymruczał i pocałował mnie. Przeczesałam mu włosy dłonią i patrzyłam w jego oczy. Nagle, ponad ramieniem Kuby zobaczyłam Kacpra. Stał pod drzewem po przeciwnej stronie ulicy i patrzył się na nas. Momentalnie zbladłam, jednak starałam się tego po sobie nie pokazywać. Udając, że nic się nie stało, uśmiechnęłam się i znów ucałowałam chłopaka, a ten postawił mnie na ziemię.
-Kuba... - wyszeptałam wciąż się uśmiechając.
-Hmm?
-Kacper, ale się nie odwracaj, błagam.
W jego oczach zabłysły iskry gniewu, ale opanował się, cmoknął mnie w policzek i pociągnął za rękę, kierując się do szkoły.
-Co on tam robił do cholery?!
-Ciszej, Kuba! Nie mam pojęcia, mówiłam ci, że to psychopata. Mam nadzieję, że nie wie, że go widziałam.
-Nie jest zbyt bystry skoro zarywa do ciebie, wiedząc, że ja jestem obok. Nagrabił sobie chłopak, ale nadal nie rozumiem dlaczego mamy puszczać mimo uszu to wszystko, co on ci robi?
-Bo nie chcę kłopotów.
-Już je masz, a on nie ma prawa dręczyć cię, ani robić ci krzywdy! Zocha, w co ty brniesz! Czy ja o czymś nie wiem? Łączyło was coś kiedyś?
-Znamy się tylko z widzenia, nie rozmawialiśmy nawet, oprócz tamtego wypadku.
-Boisz się go?
-A jak myślisz? - spytałam ze łzami w oczach. - Zobacz! Będę miała blizny do końca życia!
-Dla mnie i tak jesteś najpiękniejsza. - uśmiechnął się i przytulił mnie mocno.
-Dzięki. - szepnęłam i przymknęłam oczy, napawając się chwilowym bezpieczeństwem jego ramion.
Poszliśmy do parku i usiedliśmy na ławce.
-Kocham cię, wiesz? - powiedział nagle.
-Wiem miśku, ja ciebie też. - westchnęłam.
-Muszę ci coś powiedzieć, ale nie bądź zła.
-Wziąłeś kolejną dawkę? - spytałam.
-Ja musiałem, już nie dawałem rady. - wsparł głowę na rękach.
-Kuba, nie denerwuj się. Nie podoba mi się to, ale wiem, że było ci bardzo ciężko. I tak bardzo długo wytrzymałeś. - uśmiechnęłam się i uścisnęłam go za rękę. - Dużo wziąłeś?
-Nie, trochę mniej niż normalnie.
-Ale postaraj się nie brać więcej, okej?
-Postaram się.
-I tak jestem z ciebie dumna. - cmoknęłam go w czubek nosa. Jednak po chwili poczułam jak przyciąga mnie do siebie i kładzie dłonie na moich policzkach.
-Jesteś najlepszą dziewczyną, jaką kiedykolwiek poznałem. - powiedział i pocałował mnie namiętnie. Położyłam mu rękę na karku i jeszcze mocniej przytuliłam. To było coś! Gdybym stała, z pewnością bym zemdlała. Jednak gdy nasze usta znów się rozłączyły, w jego spojrzeniu można było dostrzec radość i miłość. Uśmiechnęłam się.
-Dlaczego tak sądzisz? - spytałam.
-Bo tylko przy tobie czuję się komuś potrzebny i... że ktoś mnie kocha. - powiedział nieśmiało.
-Wiesz, odkąd cię zobaczyłam w tym ośrodku, zakochałam się. Nie potrafiłam być na ciebie zła, za ten pocałunek i to mnie wkurzało. - zaczęłam bawić się jego brodą. Uwielbiałam to uczucie, kiedy te krótkie, ostre włoski łaskotały mnie w rękę.
-Jednym słowem na mój widok wymiękłaś. - wyszczerzył się niczym casanova.
-Hej, aż tak miękka nie jestem! - dźgnęłam go między żebra. - No może trochę, ale to twoja wina. Kiedyś miałam was wszystkich gdzieś, ale ciebie nie potrafię zignorować. Jesteś okropny, czemu mi to robisz? - spytałam udając obrażoną.
-Bo przy mnie nie musisz już zgrywać twardej, jesteś sobą, czyli taką, jaką cię lubię.
Przytuliłam się do niego i zamknęłam oczy. Gładził mnie po włosach i pocałował w czoło. Miał rację, przy nim mogłam naprawdę być sobą. Czułam się bezpiecznie i swobodnie, bo nie musiałam grać nikogo innego. I za to go kochałam, bo on kochał mnie taką, jaką jestem.
Oceń opowiadanie
Oceń szczegółowo (opcjonalnie)
Zaloguj się aby reagować i zapisywać ulubione.
#miłość #nałóg #narkotyki #poświęcenie #przyjaźń #wsparcie #opowiadania nastolatek #narkotyki #nałóg #poświęcenie #wsparcie #przyjaźń #miłość #Miłosne
Więcej od tego autora
2,5K 12 min
445 6 min
471 4 min
557 12 min
Podobne opowiadania
68K 8 min
27K 4 min
16K 13 min
16K 8 min
Komentarze 0
Nikt jeszcze nie skomentował. Napisz autorowi, co myślisz: to najlepsza zachęta do kolejnych rozdziałów.
Komentarze sprawdza filtr antyspamowy Akismet. Jak przetwarzane są dane