› Erotyka › Od Zawsze! 18+
Erotyka · Rozdział 13 z 19
Od Zawsze cz.16
6 min 597 brak ocen
Okiem Kingi
-Cześć córciu.-rzucił na przywitanie Wojtek. Praktycznie dopiero co wstałam. Obudziłam się później niż zazwyczaj... Brak koszmarów sprawił że trudno było mi się budzić. Gdy weszłam do szkoły, w korytarzu już czekał na mnie Wojtek. Nie chciał abym czuła się samotnie.-Jak tam?
-Tęsknie.. A dopiero co pojechał..-powiedziałam z żalem w głosie.
-Easy. Wróci za niedługo.-powiedział, a ja spojrzałam na drzwi. Przez zielone, duże, szkolne drzwi właśnie wszedł nowy chłopak. Błękitne oczy i kasztanowe włosy przyciągały na siebie uwagę nie tylko moją. Nowy był ubrany w biały T-shirt, który okrywała granatowa basebolówka z Dużym M na lewej stronie, przy piersi. Chłopak rozejrzał się, a kiedy spojrzał w naszą stronę zawołał idąc wolnym, dostojnym krokiem bez przesadnie kołysząc się niczym gangsta.
-Stary!-zwrócił się do Wojtka, a gdy był już wystarczająco plisko podali sobie grabę.
-No cześć.-przywitał się mój przyjaciel. -Kiniu poznaj Maksa.-chłopak wyciągnął dłoń do mnie i podaliśmy sobie delikatne "cześć".-Maksie. To moja córcia Kinga.-powiedział Wojtek przedstawiając mnie.-Uważaj abyś jej nie podpadł, bo za młodu zapisałem ją na mieszane sztuki walki.-No tak... Właśnie w ten sposób Wojtek został moim przyjacielem... Ale zazwyczaj tak jest. Najpierw jest kutnia i bójka, a kiedy już wiemy na ile nas stać to zostajemy najlepszymi kumplami. Z nami było praktycznie tak samo.-Ona na prawdę umie zrobić krzywdę.-roześmialiśmy się.
-Miło mi.-powiedział z uśmiechem na twarzy.
-Mi także.-Maks wydawał mi się na prawdę fajny.
-Wojtek, a ta twoja córka to żonata?-zapytał.
-Tak, więc łapy przy sobie!-ostrzegł.
-Dobra ja niestety, ale muszę do dyrki lecieć. Z chęcią bym jeszcze porozmawiał, chociaż sądzę że jeszcze nie raz będzie okazja. Siemka.-odszedł. Ja i Wojtek zostaliśmy znowu sami na korytarzu.
-Ej, a Kamil i Kondzio?-zapytałam.
-Wagary... Też bym chciał, ale za dużo jak na razie.
-Hehe. Z kąt Ty w ogóle znasz tego Maksa...?-zaciekawiłam się.
-Kumpel z przedszkola...
-Rozumiem.
-Tylko uważaj.-powiedział zmartwiony.
-Na co? Wydaje się być spoko.-stwierdziłam zaskoczona.
-To jest babiarz. On nigdy nie bierze żadnej na poważnie. Zaciąga je do łóżka, większość sama wskakuje.
-Hahaha.-roześmiałam się.- Nie jestem aż taka głupia.
-Wiem, ale mimo wszystko uważaj.-zadzwonił dzwonek. Niedźwiadek na pożegnanie i wio do klasy.
-Matma...-powiedziałam w myśli. Cała klasa znalazła się w sali, i przywitaliśmy panią od Matmy-Panią Big Milk. Wszystko ogarniałam... W zasadzie, to mam matme w małym paluszku. Odwróciłam głowę w stronę okna. Rozmarzyłam się... Stan, kiedy jeszcze byłam marzycielką i błądziłam w chmurach jednak pozostał we mnie i chyba nie odpuści. Znika jedynie gdy jedno z nich się spełnia, kiedy mam przy boku tego jedynego... Mojego Emila. Nagle, jak za sprawą czarodziejskiej różdżki dostałam esa od mojego "marzenia". ,,Jesteśmy już na pokładzie. Myślisz czasami o mnie...?". To pytanie było tak skonstruowane, w takim momencie, jakby mi czytał w myślach. Odpisałam natychmiast. ,,Cały czas, a Ty?". Odłożyłam telefon na ławkę i uśmiechnęłam się do tablicy zalanej cyframi, tak właśnie działał na mnie Emil. Po chwili włączył się wyświetlacz. Na tapecie którą było zdj Emila właśnie wyświetlała się wiadomość od niego. ,,Cały czas mi stoi, bo śnię, myślę, oglądam Twoje zdj i fantazjuję o Tobie". Przez całą lekcje wymienialiśmy się wiadomościami. W każdej był mały fragment mówiący o tym jak bardzo za sobą tęsknimy... ,,Misiu, już zaraz dzwonek zadzwoni. Napiszę później bo my także mamy kilka wykładów. Papatki Kocham Cię" i zadzwonił dzwonek, jak na zawołanie. Wyszłam z sali razem z resztą i kierowałam się pod kolejną "celę".
-Kinga!-usłyszałam za plecami kobiecy głos. Odwróciłam się i zobaczyłam Sarę podążającą za mną.
-Sara...?-nie mogłam powstrzymać zaskoczenia. Na prawdę traciłam już nadzieję na odnowienie naszej pochrzanionej przyjaźni.
-Tęsknie za naszą przyjaźnią. Brakuje mi takiej przyjaciółki jak Ty.-mówiła.-Żałuję wszystkiego co zjebałam.
-Mi także... Wiesz... Zawsze możemy zapomnieć.-posłałam jej uśmiech.
-Tak sądzisz?-rozbłysła uśmiechem.
-Jasne. Nie miałam Ci za złe to że także żywiłaś się uczuciem do Emila...
-Eh... Szymon mnie uwolnił. Sprawił że poczułam takie... Motylki w brzuchu kiedy mnie przytulał..
-To dobrze.-stwierdziłam.
-Heyo..-Usłyszałam za plecami głos Maksa.
-Cześć... Wojtek jest na boju... -powiedziałam i odwróciłam się z powrotem do Sary. Miałam jej tyle do powiedzenia!
-Ja chciałem z Tobą porozmawiać.-usłyszałam
-Po co?-zdziwiłam się.
-To ważne... Możemy na osobności?
-Okey...-powiedziałam. I przeprosiłam Sarę.
Poszłam za Maksem przed szkołę. Usiedliśmy na ławce.
-Tak?-zapytałam coraz bardziej zaniepokojona.
-Przepraszam... Nie mogę się skupić... Masz takie śliczne oczy...
-Przestań... O co chodzi?-poczułam jego rękę na policzku. Poi chwili uniósł mój podbródek w górę. Zbliżał swoje usta do moich. Nie wiem kiedy... Kiedy do cholery moja dłoń powędrowała na jego policzek zostawiając czerwony ślad?!
-Eh...-zaczął spokojnie.-Pożałujesz tego...-wstał i odszedł. Co on miał na myśli? Co zamierza? Wojtek musi mi pomóc...
-O co chodzi Maksowi?-zapytał kiedy nawzajem siebie znaleźliśmy. On także mnie szukał.-Powiedział mi... Cytuję: ,,Ona jest zajebista. Robi lachę lepiej niż najlepsza z dziwek i jest taka ciasna". Czy ty naprawdę...? Nie wierzę mu.
-To dobrze. Nie zrobiłam tego z nim...
-Cholera... Będzie bagno... Kinia... Już to widzę. On jest bezwzględny jeżeli chodzi o zemstę.
-Co ja mam zrobić?-podeszły mi do oczu łzy i przytuliłam się do przyjaciela.
-Ciii.... Pomogę Ci...-uspokajał. Podniosłam głowę do góry aby spojrzeć mu w oczy.
-Wiem.. -zadzwonił dzwonek.
-Dasz sobie radę?-zapytał.
-Yhy... Odkleiłam się od niego i poszłam do sali. Na lekcji wszyscy coś szeptali patrząc na mnie... Zza pleców, na moją ławkę spadła karteczka. Gdy ją otworzyło było napisane drukowanymi literami DZIWKA #GNIJ_W_SZAMBIE SUKO.
-Chyba już wiedzą..-pomyślałam. W kieszeni poczułam wibracje. Es od Emila. ,,Cześć skarbie. Jak się czujesz?".. Co miałam odpisać? ,,Wszystko dobrze, a u Ciebie? Jak wywiad itp..?" wysłałam.
Emil opowiadał o tym co tam się dzieje. Mówił że jedzenie tzn... Owoce morza są okropne. I że tęskni... A do mnie nadal w klasie dochodziły szepty które się powtarzały... Ciągle i ciągle...
-Pani Profesor mam pytanie... -odezwał się Bartek.
-Tak?
-Ale to do koleżanki... Fajnie się robi lachę nowemu?-nie wytrzymałam. Wzięłam rzeczy i wybiegłam z sali. Pojechałam do domu i zamknęłam się w salonie. Z zamrażarki wyciągnęłam lody i usiadłam na kanapie. I tak siedziałam cały cholerny dzień. Po 4 godzinnym oglądaniu jakiś filmów i rozmyślaniu zasnęłam. Zaskoczył mnie brak snu tej nocy... A może to dobrze? Nie lubię tych głupich koszmarów. Wstałam po południu, albo raczej otworzyłam oczy i leżałam... Leżałam... Leżałam... W końcu wstałam do lodówki...
-Nic ciekawego...-stwierdziłam i otworzyłam zamrażarkę.-O lody!-wzięłam pudełeczko i znowu rozwaliłam się na kanapie przed TV. I tak w zasadzie minął kolejny dzień... Następnego dnia nad ranem obudził mnie dzwonek do drzwi. Wstałam i otworzyłam je..
-Emil...?-popatrzyłam na mojego ukochanego, który teraz uważnie mi się przyglądał.
-Jak ty wyglądasz...?-powiedział smutno.-Twoje oczy są całe podpuchnięte... Kochanie...-przytulił mnie mocno do siebie. W końcu czułam się bezpiecznie.
-Maks zapłaci za swoje...-usłyszałam.
-Z kąt wiesz...?-zapytałam patrząc mu w oczy.
-Sara nagrała waszą rozmowę. Nie odpuszczę skurwielowi...-wycedził przez zęby.
-Jak wróciłeś?-zapytałam.
-Udałem chorobę morską i Szymon dorzucił mi kase na powrót... Tęskniłem..
-Wejdźmy.-zaproponowałam .-Coś do jedzenia...?-zapytałam.
-Lody sama wrąbałaś.-spojrzał na pudełka przy kanapie.
-Mogę Ci zrobić...-puściłam mu oczko.
-Poproszę.-usiadł na kanapie, a ja klęknęłam na podłodze.
Okiem Emila
Rejs był naprawdę spoko, ale Kinia ważniejsza... Gdy tylko dowiedziałem się o tym szajsie od razu zareagowałem. Ten zjeb dostanie za swoje!
Kinia zajęła się moim przyjacielem... Tak bardzo tęskniłem za nią i za takimi sytuacjami... przejechała zębami po moim przyrodzeniu, na co mnie przeszedł dreszcz. Lizała go i ssała z pasją, jakby było to jej ulubione zajęcie. Nie trwało to długo, kiedy zastygłem, a moje oczy zamroczyło. Kinia wstała i patrzyła mi głęboko w oczy podczas kiedy ja dochodziłem do siebie. Kiedy w końcu się ogarnąłem ująłem dłonią jej głowę i gwałtownie przycisnąłem do swojej wdzierając językiem do jej jamy ustnej.
-Kocham Cię.-powiedziałem.
-Ja Ciebie także.
Oceń opowiadanie
Oceń szczegółowo (opcjonalnie)
Zaloguj się aby reagować i zapisywać ulubione.
#miłość #pożądanie #tęsknota #Miłość #pożądanie #tęsknota
Więcej od tego autora
Od Zawsze! cz.7
2K 4 min
Od Zawsze! cz.23
1,2K 5 min
564 1 min
Od Zawsze! cz.22
876 6 min
Podobne opowiadania
68K 8 min
27K 4 min
16K 13 min
16K 8 min
Komentarze 0
Nikt jeszcze nie skomentował. Napisz autorowi, co myślisz: to najlepsza zachęta do kolejnych rozdziałów.
Komentarze sprawdza filtr antyspamowy Akismet. Jak przetwarzane są dane