› O Miłości › Ona i on czyli zakazana miłość
O Miłości · Rozdział 1 z 2
Ona i on czyli zakazana miłość część 2
2 min 732 brak ocen
Weszliśmy spokojnie szybko zajmując swoje miejsce.
-Dziękuję pani Magdo za popilnowanie klasy choć myśle że nie było konieczne.
Pani od polskiego spojrzała się na nas znacząco.
-Oczywiście! Nie było by gdyby te gnojki nie rzucały na okrągło karteczkami,długopisami i innymi..... przedmiotami!!!! Ja już nigdy nie wezmę zastępstwa dla tej klasy!! Żegnam!!
Trzasnęła drzwiami.
-No to się popisaliście.-Tomek wybuchnął udawanym śmiechem.-Na szczęście teraz mamy drugą godzinę matematyki.Otwórzcie książki na stronie 67....
Lekcja minęła szybko. Zadzwonił dzwonek.
-Julka ,Nicola zostańcie jeszcze na chwilę.
Spojrzałyśmy się na siebie ze zdziwieniem.
-No więc chciałbym abyście pojechały na konkurs matematyczny do Wrocławia (10 km. od nas). Wiem że was nie przygotowywałem ,ale ...
-Ale ja nie umiem matmy-przerwała mu zdziwiona Julka..
-Powiedziałem że z matematyki? Sorry pomyliłem się chodziło o zawody pływackie ,takie wojewódzkie. Oczywiście jeżeli zajmiecie pierwsze trzy miejsca to przechodzicie do finału tz. w Gdańsku są zawody ogólnopolskie.
-Z chęcią,a z kim i dokładnie kiedy mamy pojechać?
-Z panem od W-F za 3 dni.
-Za 3 dni!!!! Nie zdążymy się przyszykować.
-Ale przecież we dwoje chodzicie od 12 lat 3 razy w tygodniu na treningi.
-Treningi , to jest męka.
-Spoko,więc jedziecie?
-Jasne !!-odpowiedziałyśmy jednocześnie.
-To w piątek o 7:00 przed szkołą.
`Wróciłam do domu tryskając z radości bo wiedziałam że mam szanse się pokazać przed ważnymi dla sportu osobowościami.
Do tych zawodów przygotowana byłam solidnie i stając na słupku startowym gotowa aby wystartować byłam przekonana że mogę. Tak jak myślałam udało się zajełam 1 miejsce ,a Julka 4.Szkoda. Teraz tylko ogólnopolskie za 3 tygodnie.
Ćwiczyłam dwa razy więcej niż zwykle. Wszystkie mięśnie mnie bolały więc postanowiłam od wtorku lekko odpoczywać gdyż już w piątek wyjazd.
O godzinie 7 byłam na dworcu skąd miał wyjechać nam za 15 minut pociąg.
Czekałam ok. 5 minut kiedy zza rogu wyłonił się Tomek.
-Cześć ,gotowa do drogi?
-Tak...chyba, a dlaczego akurat ty, przepraszam pan.
-No bo wiesz ja uczyłem W-F no i trenowałem , trenuje pływanie.
Wsiedliśmy do przedziału. Droga dłużyła się niemiłosiernie ,szczegulnię dlatego że Tomek wciąż patrzył się na mnie dając do zrozumienia że to za duża kara.
-Nie pogodzisz się ze mną.
-Wiesz że nie.
-Dlaczego? Proszę, przecież już mi uwierzyłaś.
-Nie ja tylko się za panem wstawiłam ze względu...no po prostu bo lubię matematykę.
Zaczęłam czytać książkę dając Tomkowi dobitnie do zrozumienia że to koniec rozmowy.
O 13 byliśmy już pod pensjonatem w którym mieliśmy mieszkać.
Tomek kazał mi usiąść na fotelu ,a on poszedł po klucze od pokoi.
Nagle usłyszałam rozmowę. Tomek podnosił głos.
-Jak to nie ma? Przecież zarezerwowaliśmy dwa jednoosobowe pokoje!
-Proszę pana rzeczywiście ,ale w pokoju pękła rura i ...
-No to jaki pokój można dostać?
-Został tylko jeden małżeński i jeden pojedyńczy.
-Dobrze to chyba weźmiemy małżeński.
-Proszę to klucz.
Po chwili zobaczyłam Tomka przy schodach nawołując mnie ręką.
-Słyszałaś o...
-Tak ,i nie jestem zachwycona.
-Przepraszam cię ,będę spać na podłodze okay.
-Tak. No chyba że będzie ci bardzo niewygodnie to możemy się zamienić.
-Naprawdę nie trzeba.
-To dobrze bo nie chciałam spać na podłodze.
Oceń opowiadanie
Oceń szczegółowo (opcjonalnie)
Zaloguj się aby reagować i zapisywać ulubione.
Więcej od tego autora
492 4 min
1K 13 min
Podobne opowiadania
68K 8 min
64K 4 min
46K 5 min
27K 4 min
Komentarze 0
Nikt jeszcze nie skomentował. Napisz autorowi, co myślisz: to najlepsza zachęta do kolejnych rozdziałów.
Komentarze sprawdza filtr antyspamowy Akismet. Jak przetwarzane są dane