› O Miłości › Miłość od pierwszego wejrzenia
O Miłości · Rozdział 2 z 3
Miłość od pierwszego wejrzenia cz.6
4 min 1,7K brak ocen
Filip widząc mnie wsiadającą do auta zaczął biec w moim kierunku, coś krzyczał ale mnie to już nie interesowało.
Od feralnej dyskoteki minął tydzień, Filip przychodził codziennie do mnie do domu jak i do pracy. Ale Ja nie maiłam najmniejszej ochoty z nim rozmawiać nie po tym co mi zrobił.
Był już piątek właśnie skończyłam pracę i zabierałam się za zamknięcie sklepu, gdy do środka ktoś wszedł, nie odwracając się uprzedziłam klienta że sklep jest już zamknięty...
-Przepraszam, ale sklep jest już zamknięty. Zapraszam jutro o 9.00.
-Wiem że jest zamknięty, Ja do Ciebie.
Ten głoś wiedziała że już się nie wywinę, odwróciłam się w stronę nie proszonego gościa i przyjęłam obojętną minę. Popatrzyłam na niego i ujrzałam w jego rękach bukiet białych róż.
-Czego chcesz?
-Porozmawiać, już dawno to chciałem zrobić ale mnie unikałaś...
-A dziwisz się po tym co zrobiłeś?Nie mam ochoty z Tobą rozmawiać...
-Ale ja nic nie zrobiłem, nie rozumiem?
-Poczekaj chwilę, zaraz wrócę.
Poszłam na zaplecze w naszej sklepowej kasetce miałam schowane 2.500 zł dla Niego. Zabrałam pieniądze i podeszłam do Niego.
-Proszę, o to Twoja część wygranej tak jak obiecałam. A teraz bardzo Cię proszę wyjdź, śpieszę się.
-Ja nie przyjmę tych pieniędzy, mówiłem Ci już że nagroda należy do ciebie.
I w tedy powiedziałam to co mi ślina przyniosła na język...
-Niby czemu co?Bo jestem biedna, wielki pan się znalazł, myśli że ma wszystko. Najpierw zaprasza człowieka na imprezę, a potem poniża. Sandra mi wszystko powiedziała nie wiedziałam, że z Ciebie taka świnia. Weź tą kasę i bardzo Cię proszę zniknij z mojego życia.
Filip stał i patrzył na mnie z otwartą buzią. Mi było już wszystko jedno, podałam mu kasę i nie czekając aż wyjdzie skierowałam się drzwi. Chłopak po zorientowaniu się że wyszłam również skierował się do wyjścia wyminął mnie bez słowa i wsiadł do samochodu, lecz nie odjechał od razu. Zamknęłam drzwi i jak zawsze sprawdziłam je kilka razy, chcąc nie chcąc spojrzałam stronę jego samochodu. Co dziwne dalej stało w tym samym miejscu. Już chciałam iść gdy poczułam czyjąś dłoń na ramieniu, poczułam wielki strach i stałam jak sparaliżowana. Nie miałam odwagi się obrócić za siebie, ale po chwili to zrobiłam. Stałam twarzą w twarz z Nim.
-Moniu...-zaczął
-Chyba już wszystko zostało powiedziane.
-Nie, nie wszystko bo ja nadal nie wiem co się takiego stało?
-Jak to nie wiesz nie rób ze mnie idiotki!
-Monika. Teraz ja mówię a ty mi nie przeszkadzaj ok?
-Ok,ok.
Stałam i czekałam aż zacznie swoją wypowiedz, ale On tylko chwycił mnie za rękę i pociągnął w stronę auta.
Otworzył drzwi i kazał siąść, sam natomiast zajął miejsce kierowcy i odpalił silnik. Jechaliśmy w milczeniu, po pewnym czasie zatrzymał samochód w okolicach cygańskiego lasu. Wysiadł, a ja zrobiłam to samo.
-Przejdziemy się?- zapytał...
-Dobrze, ale najpierw zadzwonię do mamy i powiem że będę później...
Odeszłam kawałek i wybrałam numer do mamy, Filip cały czas mnie obserwował, wyglądało to tak jak by się bał że ucieknę. Mama odebrała po trzecim sygnale...
-Halo mamuś tu Monika...
-Dziecko na Boga gdzie ty jesteś?
-Mamo jestem ze znajomymi, wrócę późno...-nie lubię jej okłamywać ale nie mam wyjscia.
-Dobrze, ale następnym razem mnie uprzedź mnie wcześniej...
-Oczywiście, Kocham Cię pa pa.
-Pa pa córeczko.
Spojrzałam na Filipa stał w tym samym miejscu i nadal mi się przyglądał. Podeszłam do Niego i czekałam na ruch z Jego strony, ale On nadal stał i patrzył na mnie w końcu odezwałam się pierwsza...
-Miałeś ze mną porozmawiać...
-Wiem o tym...
-To słucham Cię.
Chwilę panowała cisza a po chwili Filip zaczął.
-Moniu ja nie wiem co Ci Sandra nagadała, ale to nie prawda. Jak poszedłem do loży to nie wypadało mi iść od razu, musiałem zamienić kilka zdań z kumplami bo wiesz niektórych widuję bardzo rzadko. A gdy wróciłem do Ciebie to zastałem puste miejsce, szukałem Cię po całej dyskotece, nawet wszedłem do damskiej toalety ale po Tobie nie było żadnego śladu. W końcu wyszedłem na zewnątrz i zobaczyłem Cię już nawet podchodziłem ale wsiadłaś do jakiegoś samochodu i odjechałaś. Potem przez cały tydzień przychodziłem do Ciebie do domu jak i do pracy ale wszyscy mówili że Cię nie ma...
-Wiesz co mi powiedziała Sandra?
-Nie mam pojęcia. Nawet nie wiesz jak się martwiłem gdy cie nie znalazłem w klubie.
-Sandra powiedziała że to ty dałeś cynk ochroniarzowi...
-Cynk? Jaki cynk?
-No że jakaś laska kręci się koło loży VIP-ów.
-Nigdy bym czegoś takiego nie zrobił, a szczególnie osobie w której się...-nie dokończył.
-W której co?
Filip milczał, a ja marzyłam by powiedział to słowo. Ale nie było mi to dane.
-Źle to ująłem, przepraszam.
-To znaczy?
-Miało być osobie którą bardzo polubiłem.
No tak czego ja się spodziewałam, że chłopak Jego pokroju zakocha się w takiej dziewczynie jak Ja.
Odwróciłam się nie chciałam aby widział smutek w moich oczach, ale On go chyba wyczuł...
-Moniu, co się stało?
-Nic, możemy już wracać?
-Tak jasne, myślałem że się jeszcze przejdziemy...
-Jakoś nie mam ochoty, po za tym jestem zmęczona, a jutro mam na 9.00 do pracy...
-Dobrze, chodź do samochodu. Mogę jutro po Ciebie wpaść po pracy poszlibyśmy na jakieś lody albo na pizze?
-No nie wiem...
-Nie daj się prosić, bardzo mi na tym zależy...
-No dobrze to bądź tak koło 14.30..
-Będę na pewno....
Ruszyliśmy w stronę mojego domu na pożegnanie dałam Filipowi całusa w policzek, czego się nie spodziewał....
Oceń opowiadanie
Oceń szczegółowo (opcjonalnie)
Zaloguj się aby reagować i zapisywać ulubione.
#miłość #opowiadania nastolatek #miłość #miłość szczęsliwa
Więcej od tego autora
795 3 min
647 3 min
772 3 min
1,4K 3 min
Podobne opowiadania
68K 8 min
27K 4 min
16K 13 min
16K 8 min
Komentarze 0
Nikt jeszcze nie skomentował. Napisz autorowi, co myślisz: to najlepsza zachęta do kolejnych rozdziałów.
Komentarze sprawdza filtr antyspamowy Akismet. Jak przetwarzane są dane