› Miłość › Chcę zacząć nowe życie. Z Tobą

Miłość · Rozdział 1 z 2

Chcę zacząć nowe życie. Z Tobą cz. 5

mary1193

5 min 338 brak ocen

W południe dostałam sms’a od Gabe’a, że dziś pogadamy dopiero wieczorem, bo ma sprawy do załatwienia. No i że tęskni.
Kurczę. Jakoś musiałam to przeżyć. Położyłam się na łóżku, zamknęłam oczy i zaczęłam swoje przemyślenia. Podsumowując wszystkie swoje zachowania w stosunku do przyjaciela doszłam do wniosku, że się zakochałam. To uczucie gdy on się uśmiecha, gdy przytulił mnie, ten pocałunek w policzek i w ogóle to wszystko. Na następnym naszym spotkaniu jeżeli takie uczucie znów się pojawi będzie to dowód na to, że jestem w nim zakochana.
W głębi duszy nie chciałabym żeby to była prawda, bo wtedy nie wiem co by się stało z naszą przyjaźnią, a nie chciałabym jej zepsuć. Mogłabym mu nie powiedzieć i udawać, jednak jestem taką osobą, że co czuję muszę powiedzieć. A jak powiem, Gabe może mnie wyśmiać. Tyle myśli miałam w głowie, że już sama ich nie ogarniałam.
Aby do wieczora czas zleciał mi szybciej postanowiłam sobie urządzić seans filmowy ze wszystkimi częściami „Drogi bez powrotu”. Oglądałam wszystkie części co najmniej 3 razy, znam je praktycznie na pamięć, ale po prostu uwielbiam ten film. Tak samo jak Piłę. Mogę je wszystkie oglądać do końca życia i tak nigdy mi się nie znudzą i za każdym razem budzą we mnie te same emocje.
Zanim je włączyłam, poszłam do kuchni po popcorn, jakieś ciastka i butelkę tymbarka. Po wzięciu prowiantu położyłam się na kanapę i włączyłam film.
Faktycznie, czas szybko minął, zanim się obejrzałam oglądałam już 3 część. Wtedy usłyszałam dźwięk telefonu. Dzwonił Gabe.
- Cześć! - wręcz krzyknął do telefonu.
- No hej. Co robiłeś? Z kim i dlaczego? - dopytywałam się, a w słuchawce słyszałam ciuchy śmiech.
- A co Ty kontroler?
- Tak. - uśmiechnęłam się sama do siebie. - A więc? - kontynuowałam.
- No to nie jest w sumie nic ważnego, takie pierdoły. - powiedział.
- Jeżeli to nie byłby problem chciałabym, abyś mi o tych pierdołach powiedział, pierdoło Ty jedna.
- Jesteś w domu? Wpadłbym. - zaproponował, a ja wiedziałam, że to jest szansa na sprawdzenie tego, czy na pewno jestem w nim zakochana.
- A kiedy Ty zaprosisz mnie do siebie?
- Yhyhmmm.. Nie wiem, na razie mam straszny bałagan w domu, wiesz… - słyszałam, że coś kręcił.
- Okej, wpadaj. - powiedziałam, miałam zamiar poważnie z nim porozmawiać, mało ważne już było to sprawdzenie mojego uczucia. - Cześć. - rozłączyłam się.
Miałam dość tych jego ciągłych kłamstw. Wiedziałam, że znów coś kręci. Czekałam tylko na to, kiedy zechce mi wyznać prawdę. Przed przyjściem Gabe’a posprzątałam szybko pokój, ale cały czas coś leciało mi z rąk. Po 30 minutach Gabe był już u mnie. Gdy otworzyłam drzwi od razu pociągnęłam go z rękę i pchnęłam na kanape.
- Słuchaj, mam tego dość, rozumiesz? D-O-Ś-Ć!
- Czego? - udawał zdziwionego.
- Psiego. Tego, że cały czas coś kręcisz. Boże. - czułam jak wszystko się we mnie gotuje. - Nie możesz mi prawdy powiedzieć?! Gdzie byłeś, co robiłeś, dlaczego wtedy tak długo się nie odzywałeś, dlaczego nie mogę przyjść do Ciebie, dlaczego nie chciałeś się wcześniej spotkać?!
- Uspokój się dobrze? Przestań się na mnie drzeć, to nie jest wszystko takie proste…
- To może niech zacznie być?! Ja Cię Gabe, miałam za przyjaciela! Nadal mam, ale cholera jasna…
- Nie denerwuj się Alex - podszedł i złapał mnie za rękę - też mam Cię za przyjaciółkę. - popatrzył mi prosto w oczy.
- Skoro tak… To mi wszystko powiedz.
W pewnym momencie puścił moją dłoń, złapał się za głowę i odwrócił.
- Nie ułatwiasz mi tego.
- Chcesz ułatwienia? W porządku! Zakochałam się w Tobie, k****a! - powiedziałam to. Chciałam ugryźć się w język, kiedy nagle Gabe się odwrócił i mnie pocałował. Nie w policzek, w usta. Tego się nie spodziewałam. Nie trwał on długo. Może z sekundę. Ale byłam w siódmym niebie…
- Przepraszam - powiedział i odsunął się ode mnie. - to było silniejsze.
- Nie przepraszaj. - patrzyłam się w jego oczy i czułam że odpływam.
Gabe usiadł. Zakrył twarz rękami, a ja usiadłam obok niego i się do niego przytuliłam.
- Przecież nic się nie stało, Gabe. - powiedziałam i pogładziłam go po plecach.
- Stało się, bo ja też się w Tobie zakochałem. - odwrócił się w moją stronę i znów mnie pocałował.
Tego to się naprawdę nie spodziewałam. Gdy odkleił swoje usta od moich mnie aż zrobiło się gorąco.
- Od kiedy? - zapytałam sama nawet nie wiedziałam kiedy.
- Co od kiedy? - popatrzył na mnie i się uśmiechnął, a ja cała zrobiłam się jak z waty.
- Od kiedy się we mnie kochasz..
- Od pierwszego spotkania. To znaczy, od jego końca i wtedy to złapanie za rękę nie było przypadkowe. - położył mi rękę na kolano. - a Ty?
- Dokładnie to nie wiem… Od jakiegoś czasu zaczęły mi się pojawiać motylki w brzuchu.
Zaczęliśmy rozmawiać o tym, gdy Gabe nagle zauważył płyty DVD z „drogą bez powrotu” i od razu nastąpiła zmiana tematu. Zaczęliśmy wymieniać swoje opinie dotyczące wszystkich części, gdy nagle zadzwonił telefon Gabe’a. Wyszedł do kuchni.
„I znów się zaczyna…” -pomyślałam.
- Alex, muszę iść. Przepraszam Cię strasznie. - podszedł pocałował mnie czule, naprawdę czule i wyszedł.
Nie zdążyłam nic powiedzieć, ale było mi przykro, sama nie wiem dlaczego. Poszłam na górę i się położyłam.
Byłam zadowolona z takiego obrotu sprawy, ale był to dla mnie naprawdę szok, ale chyba nie byliśmy jeszcze razem. Nie wiem, ale bardzo tego chciałam, to było pewne. Alex i Gabe. Gabe i Alex. Jak to do siebie pasuje. Moje myśli przerwała dzwoniąca komórka.
- Słucham?
- Hejeczka. - to była Lilly. - Co u Ciebie?
Oczywiście musiałam wszystko opowiedzieć przyjaciółce.
- Co u mnie? Jeszcze się pytasz? Jest zajebiście! Powiedziałam Gabe’owi, że się w nim zakochałam.
- A on?
- On mnie wtedy pocałował, uwierzysz?! A po chwili powiedział to samo do mnie.
- Co, jesteście razem? - dopytywała.
- Nie, chyba jeszcze nie.
- Alex, ale między wami jest 4 lata różnicy - powiedziała, słyszała jakby z wyrzutem.
- Wiek to tylko liczba wiesz? Ważne jest bardziej to, że się ze sobą świetnie dogadujemy i to, że jesteśmy w sobie…zakochani. - powiedziałam niepewnie ostatnie 4 wyrazy.
- Dobra, tylko żebyś się nie przejechała. - jak zwykle Lilly musiała dołączyć swoje pesymistyczne trzy grosze.
- Tamtym razem też się miałam przejechać i co? Dupa. Kończę tę rozmowę, bo jak zwykle Ty nie potrafisz się cieszysz moim szczęściem. Nara! - powiedziałam i rozłączyłam się. Po chwili otrzymałam sms’a od Gabe’a.
„Tęsknie. Bardzo. :3”

pozdrawiam

Oceń opowiadanie

Oceń szczegółowo (opcjonalnie)

Fabuła ·
Emocje ·
Styl ·

Zaloguj się aby reagować i zapisywać ulubione.

#miłość #szczęśliwa miłość #zaufanie #opowiadania nastolatek #szczęśliwa miłość #miłość #kłamstwa #zaufanie #Miłość szczęśliwa

Nie pokazuj mi:

Więcej od tego autora

Podobne opowiadania

🎲 Losowe opowiadanie

Komentarze 0

Nikt jeszcze nie skomentował. Napisz autorowi, co myślisz: to najlepsza zachęta do kolejnych rozdziałów.

Dodaj komentarz

Bądź życzliwy dla autora. Nie podawaj danych osobowych, telefonów ani adresów. Pierwszy komentarz sprawdza moderator.

Komentarze sprawdza filtr antyspamowy Akismet. Jak przetwarzane są dane

Powód