Ścigana. cz 6

Z tego co zdążyłam się zorientować Trish była Demonem który nie przeszedł egzaminu i straciła moc. Przydzielono ją mi, ponieważ… o to poprosiła. Sama nie wiem. Tata mówił, że bardzo jej zależało na tym by zostać kimś w rodzaju mojej podwładnej.
– Miło mi cię poznać Trish. – Odezwałam się wciąż nieco speszona. Nie potrzebowałam nikogo kim mogłabym dyrygować.
– Oh! To mnie jest miło. Naprawdę. Cieszę się, że twój tata przypisał mnie właśnie tobie.
Uśmiechnęłam się w odpowiedzi. Wciąż nie bardzo wiedziałam jak mam się zachować. Mama też zdawała się średnio zachwycona pojawieniem się drobnej blondyneczki. W końcu domyśliłam się dlaczego. To co działo się w Podziemiu powinno tam pozostać. Mieliśmy własne życie i mimo, że to które wiązało się z Demonami było tak ważne jak rodzinne, to oddzielanie ich od siebie było niepisaną zasadą w tym domu. Moja mama wolała żebyśmy nie łączyli tego ze sobą, ponieważ odrobina normalności pozwoli zachować wszystkim, a zwłaszcza jej, zdrowy rozsądek.
– Trish może pójdziemy do mojego pokoju? – Zaproponowałam. – Powinnyśmy się poznać.
– Jasne. Chodźmy. – Zgodziła się od razu.
Kiedy obie siedziałyśmy na moim łóżku wraz z paczką ciastek i dietetyczną colą, zapytałam ją z kim walczyła i jaką moc straciła.
– Rywalizowałam z chłopakiem o imieniu Matt. Świecił. Kilka sekund i nagle oślepiło mnie białe światło. Później powalił mnie na ziemię jakimś taekwondo i dla własnego bezpieczeństwa postanowiłam nie wstawać. Wciąż go nie widziałam. To by było jak walka ślepego z duchem. Byłam hipnotyzerką. Potrafiłam manipulować zachowaniem ludzkim. Muszę przyznać, że nawet mi się to podobało. Z Demonami było o wiele trudniej, ale ludzie zachowywali się jak dzieci pozbawione własnej woli, jak marionetki w moich rękach. – Przyznaję, że trochę mnie zmroziło gdy usłyszałam w jaki sposób wypowiadała te słowa. Na szczęście złagodziła to uroczym uśmiechem.
– Przynajmniej nie przestałaś należeć do Podziemia. Na pewno czeka cię wiele przygód. – Powiedziałam. Trish entuzjastycznie pokiwała głową, sprawiając, że jej jasna grzywka całkowicie opadła jej na oczy. Odgarnęła je niecierpliwym gestem i zaczęła mówić:
– Tym bardziej cieszę się, że przydzielono mnie do ciebie. Jesteś Celebrytką i przyszłą Królową. Twoje życie musi być fantastyczne. No i są jeszcze Igrzyska. Nie mogłam pojawić się w lepszym momencie. To podobno równie straszne co cudowne.
Uśmiechnęłam się delikatnie. Fakt igrzyska były niezapomnianym widowiskiem, ale samo wspomnienie o nich wywoływało u mnie nikłe uczucie grozy. Może gdyby nie to, że bierze w nich udział mój chłopak i jego najlepszy przyjaciel, potrafiłabym się ekscytować tak jak Trish. Zauważyła, że spochmurniałam bo od razu zapytała co się stało.
– Kyle… Mój chłopak jest jednym z uczestników. – Wyrzuciłam z siebie.
Dziewczyna wydała z siebie cichy okrzyk.
– Naprawdę? Wiem o kogo chodzi. Muszę przyznać, że robi wrażenie. Nie masz się o co martwić. Twój chłopak na pewno sobie poradzi. – Stwierdziła z uśmiechem. Skinęłam głowa i sięgnęłam po ciastko. Rozmawiałyśmy trochę o Podziemiu. Później przyszedł tata i zaproponował jej, że odwiezie ją do Siedziby bo akurat tam jedzie. Trish zgodziła się i już po chwili oboje zniknęli. Odetchnęłam z ulgą. Nigdy nie należałam do osób towarzyskich i zawieranie nowych znajomości bywało męczące chyba, że od razu odczuwałam silną sympatię to drugiej osoby jak było w przypadku Poppy. Stałyśmy się prawdziwymi przyjaciółkami i mówiłyśmy sobie wszystko. Tak więc była pierwszą osobą do której teraz zadzwoniłam żeby opowiedzieć jej o mojej nowej znajomej.
– Cześć Annabelle! – Przywitała mnie gorąco. – Wszystko gra?
– Tak. Czemu pytasz? – Spytałam bawiąc się włosami.
– Po prostu. Ostatnio ty i Kyle dziwnie się zachowywaliście więc pomyślałam, że może teraz coś nie tak. Ale skoro wszystko jest w porządku to bardzo się cieszę.
Nastała chwila ciszy. Wiedziałam, że teraz ja powinnam coś powiedzieć bo przecież nie dzwoniłabym bez powodu. Westchnęłam i zrelacjonowałam jej spotkanie jakie miało miejsce kilka minut temu.
– Nie wiedziałam, że mogą ci kogoś przydzielić. W końcu niedługo nie będziesz już tylko Demonem.
Poczułam nieprzyjemny ucisk u dole brzucha. Jak miałam jej powiedzieć, że sto razy bardziej wolę być Celebrytką niż Królową. Postanowiłam na razie z nikim o tym nie rozmawiać.
– Podobno sama Trish o to poprosiła.
– Cóż, może chce cię bliżej poznać. Ale obie wiemy, że to ja pozostanę twoją najlepszą przyjaciółką. – Zaśmiałyśmy się, a potem umówiłyśmy się za kilka godzin w Podziemiu razem z chłopakami. Kiedy zeszłam na dół postanowiłam dokończyć rozmowę z mamą. Ciągle nurtowało mnie jakim cudem prawie wcale się nie zmieniła. Przecież była zwykłą śmiertelniczką.
– Mamo musimy dokończyć naszą rozmowę. Co robisz żeby tak świetnie wyglądać? Nie zrozum mnie źle… Po prostu to mnie bardzo ciekawi.
– Zauważyłam. – Mama uśmiechnęła się blado. Zaraz potem nalała nam gorącej czekolady i usiadła naprzeciwko mnie. – Piję krew Jamesa.
Zakrztusiłam się z wrażenia. Mama piła krew taty? Jezu. No cóż może nie powinnam być taka zaskoczona, w końcu gorsze rzeczy już słyszałam i widziałam, ale tu chodziło o moją mamę. Mamę która piła kakao, a nie krew.
– Poważnie? – Wzięłam głęboki oddech. – Jak to się odbywa?
Moja mama zarumieniła się.
– Pozwól, że to akurat zostawię dla siebie. – Mruknęła zawstydzona. O rany. Chyba wiedziałam jak ten proces wygląda. Pewnie mniej więcej tak jak u mnie i Kyle’a. Wolałam sobie tego nie wyobrażać.
– Więc krew taty działa na ciebie odmładzająco? A co robiłaś kiedy go z nami nie było?
Mama spuściła wzrok.
– Nie tylko krew Jamesa działa na mnie w ten sposób. Krew każdego Demona pita przez śmiertelnika pozwala mu przywłaszczyć część jej właściwości. Między Demonami jest podobnie. Kiedy piją swoją krew łączą się ze sobą i przejmują część swoich cech. Oczywiście jeśli to się powtarza. Jednorazowe spożywanie krwi drugiego Demona niczego nie zmienia.
– O rany. Wiesz więcej ode mnie! – Krzyknęłam ze śmiechem.
– Nie zapominaj, że miałam świetnego nauczyciela. – Odparła mama. Na chwilę zrobiło mi się smutno. Mnie tata tak nie przeszkolił. Po prostu go przy mnie nie było.
– Nie odpowiedziałaś na moje pytanie. – Rzuciłam żeby mama nie zauważyła, że coś nie gra.
– Tak? – Miałam wrażenie, że udaje, że nie wie o co chodzi.
– Tak mamo. Nie postarzałaś się za wiele odkąd tata odszedł.
Uśmiechnęła się do mnie blado i wypiła resztę gorącej czekolady.
– To może cię trochę przerazić. – Zaczęła. – Bo widzisz… czasami piłam twoją krew.
A myślałam, że nic mnie już nie zaskoczy.
– Smakowała? – Zażartowałam bo nie bardzo wiedziałam jak zareagować. Mama zaśmiała się cicho i powiedziała, że od czasu do czasu pobierała mi krew kiedy spałam żeby nie odstraszyć taty kiedy wróci.
– Zawsze będziesz śliczna. – Powiedziałam i podeszłam do niej. Pocałowałam ją w czoło i zdawało mi się, że usłyszałam: Nie tak jak Eris.
– Co mówiłaś mamo?
– Ja? Nic. Nie miałaś przypadkiem jechać do Podziemi? – Spytała zmieniając temat. Westchnęłam tylko i pozwoliłam jej na to.
– Mam jeszcze czas.
Ale fakt faktem czas upływał a ja jeszcze w proszku. Poszłam na górę i wzięłam prysznic. Później ubrałam się w koszulkę na ramiączkach i spodenki. Smagnęłam rzęsy tuszem, a usta pomalowałam na blady róż. Byłam już gotowa i czekałam aż Kyle po mnie przyjedzie. Zjawił się po piętnastu minutach. Zbiegłam na dół i pożegnałam się z mamą która przywykła do tego, że prowadzę zarówno nocny jak i dzienny tryb życia. W samochodzie Kyle’a była także Poppy z Alanem. Sprzeczali się o coś błahego i przerwali tylko na chwilę żeby się ze mną przywitać. Kyle uśmiechnął się do mnie i przejechał językiem po górnej wardze.
– Zagoiło się. – Szepnął. Zarumieniłam się głównie dlatego, że ten gest był bardzo prowokujący.
Pojechaliśmy do Podziemia i poszliśmy do niewielkiego saloniku w którym najczęściej przebywaliśmy. Kyle wyciągnął z mini barku cztery puszki pepsi, a ja wyjęłam z torby chipsy które spakowałam wychodząc z domu. Poppy zaproponowała żebyśmy zagrali w bilard, a ja ochoczo się zgodziłam. Kyle jęknął, ale mimo wszystko poszedł z nami. Alan za to był bardzo zadowolony być może dlatego, że był przekonany, że zgniecie nas z powierzchni ziemi.
– Grałeś z Annabelle? Nawet nie zdążysz wbić jednej bili. – Stwierdził Kyle wybierając kij. Alan prychnął, ale spojrzał na mnie podejrzliwie. Komplement sprawił mi lekką przyjemność zwłaszcza, że był słuszny. Bilard to zdecydowanie był mój konik. A, że trochę oszukiwałam… Z resztą Kyle również. To dlatego nie chciał grać w bilard. Nasze pojedynki ciągnęły się w nieskończoność. On przewidywał każdy mój ruch i manipulował mną tak żebym się rozproszyła, a ja sprawiałam, że kule latały po całym stole. Nic dziwnego, że był znudzony. Ale mnie wciąż to bawiło. Poppy rozpoczynała. W jej drobnym ciele było wiele siły jak na Demona przystało dlatego kule rozproszyły się po całym stole. Kiedy nadeszła moja kolej zaczęłam wbijać kulę jedną po drugiej oczywiście pomagając sobie moją mocą. W końcu Kyle nie wytrzymał i sprawił, że wyrzuciłam kij z ręki. Przez chwilę byłam zamroczona, a potem spojrzałam na niego ze złością i rozbawieniem jednocześnie.
– Ty…
– Cześć Annabelle! – Usłyszałam zanim zdążyłam dokończyć. Obróciłam się w stronę wejścia do saloniku i zobaczyłam Trish, a wraz z nią… Scotta. Byłam zaskoczona pojawieniem się tej dwójki. Z resztą nie tylko ja. Alan i Poppy zerknęli na siebie z niepewnymi minami, a Kyle napiął się jak struna.
– Cześć wam. Co tu robicie? – Zapytałam.
– Scott właśnie skończył trening. Colin daje mu parę lekcji, wiesz? To chyba twój trener.
Zastanawiałam się czy jest coś czego ta dziewczyna o mnie nie wie. Powoli zaczynało mnie to drażnić.
– Tak, rzeczywiście. – Mruknęłam i podniosłam kij z podłogi.
Kyle stanął za mną i objął mnie w pasie. Miałam wrażenie, że za wszelką cenę chce pokazać Scottowi do kogo należę, ale i tak zrobiło mi się ciepło.
– My się jeszcze nie znamy. – Stwierdziła Trish i podeszła do nas. Wyciągnęła rękę do Kyle’a, a on uścisnął ją delikatnie.
– Jestem Trish, pomocniczka Annabelle. Ty pewnie jesteś Kyle. Wiele o tobie słyszałam.
Ciekawe od kogo bo na pewno nie ode mnie. – Pomyślałam kwaśno. Nie podobał mi się sposób w jaki na niego patrzyła. W ogóle coraz mniej ona sama mi się podobała.
– Kyle. – Rzucił mój chłopak i zwrócił się do mnie. – Nie wiedziałem, że kogoś ci przydzielili.
– Jeszcze kilka godzin temu ja też nie miałam pojęcia. Zapomniałam ci powiedzieć. – wymamrotałam.
Trish poszła przedstawić się reszcie, a Scott zajął jej miejsce przed nami.
– Widzę, że gracie w bilard. Możemy się przyłączyć? – Spytał. Kyle mocniej ścisnął mój brzuch i odpowiedział spokojnie.
– Jasne. Możecie zająć nasze miejsca. My już skończyliśmy, prawda Ann?
Wzruszyłam ramionami. Głupio mi było zostawiać naszych przyjaciół samych z nowoprzybyłymi, ale nie wiedziałam, że obecność Scotta działa Kyle’owi na nerwy, a ja chciałam odpocząć od Trish bo miałam wrażenie, że stanowczo za często się koło mnie kręci.
– Alan wybaczycie nam, prawda? Mamy kilka spraw do omówienia. – Powiedział Kyle i odsunął się ode mnie poczym chwycił mnie za rękę i skierował się w stronę drzwi ciągnąc mnie za sobą.
– Zadzwonię do ciebie jutro Annabelle! – Krzyknęła Poppy. W jej głosie słyszałam wahanie. Widocznie była trochę skołowana tym, że nasz wspólny wieczór zakończył się w tak dziwaczny sposób.
Pomachałam wszystkim na pożegnanie i wyszliśmy. Przez długą chwilę szliśmy w milczeniu, a kiedy wreszcie wyszliśmy na dwór nie wytrzymałam i zapytałam Kyle’a co się dzieję.
– Nic. Po prostu go nie lubię.
– Wiem o tym. Ale czy zamierzasz uciekać za każdym razem gdy Scott zjawi się w pobliżu?
Chłopak spojrzał na mnie z urazą.
– Ja nie uciekam. Wiesz o czym myślał kiedy wszedł do pokoju?! – Nagły wybuch z jego strony trochę mnie zaskoczył.
– Skąd mam wiedzieć? No mów. O czym?
Kyle opanował się i odwrócił głowę.
– O niczym. Chodź odwiozę cię. – Powiedział i skierował się w stronę samochodu.
– Stój! Najpierw powiedz mi co takiego strasznego Scott sobie pomyślał. – Rozkazałam. Nie zamierzałam zostawić tej sprawy w spokoju.
– Nie odpuścisz, co? – Spytał i posłał mi wymuszony uśmiech. Pokręciłam przecząco głową.
– Kiedy wszedł pomyślał „ Co taka dziewczyna robi z takim burakiem” A zaraz potem „ Wiem, że mnie słyszysz Kyle, ale szczerze mówiąc mam to w nosie. Przecież nie uderzysz mnie bez powodu, prawda?”
Zrobiło mi się go szkoda. Kyle’a rzecz jasna. Scott wyraźnie go prowokował. Przytuliłam się do niego i delikatnie pocałowałam go w usta.
– Nie jesteś burakiem. – Szepnęłam, a on cicho się zaśmiał.
Staliśmy tak aż nagle przyszło mi coś do głowy. Spojrzałam na Kyle’a i spytałam cicho czy nie wie przypadkiem o czym myślała Trish. Mój chłopak zmarszczył czoło.
– To jest właśnie najdziwniejsze. W ogóle nie słyszałem jej myśli. Zupełnie jakby jej tam nie było.
Zaskoczona uniosłam brwi.
– Jak to nie słyszałeś jej myśli?
– Zabawne, prawda? Nigdy mi się to nie zdarzyło. Ta dziewczyna musi mieć w sobie coś niezwykłego. W końcu moja moc nigdy nie szwankowała. – Zażartował, a mi gardło ścisnęło się z żalu. Już dawno nie czułam tak silnej zazdrości…

Dodał/a: Madera. w dniu 13-09-2012 – czytano 1000 razy.
Słowa kluczowe: Madera. demony tajemnice zauroczenie fantastyka
Kategoria: Fantasy

Zobacz inne


Komentarze (6)

Mary.dnia 2012-09-14 13:20:40.

Prawie codziennie tu wchodzę żeby zobaczyć czy dodałaś.
Super ! ;]]

Klaudiadnia 2012-09-15 17:13:00.

Świetne jak zawsze 😀 Postaraj sie dodawać wpisy częściej 🙂

ninjadnia 2012-09-20 17:00:10.

Greaaaaat !
Super piszesz czekam na ciąg dalszy 😉

juliadnia 2012-10-09 23:33:57.

Błagam nie przestawaj pisać to jest fenomenalne. Przeczytałam wszystkie twoj opowiadania są genialne. MASZ OGROMNY TALENT!!!!!!!! pisz częściej ***

ameliadnia 2012-10-10 14:56:10.

MASZ TALENT NIE ZMARBUJ GO!!!!!. I PISZ O WIELE SZYBCIEJ JUZ NIIE MOGĘ SIĘ DOCZEKAĆ. MAM NADZIEJE ŹE BOHATEROWOE BEDA RAZEM..;-);-);-);-);-);-);-);-);-)

zancia 89dnia 2013-02-20 21:20:00.

kochana dlaczego przestalas pisać proszę Cię dodaj kolejne opowiadanie 🙂

Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Ścigana. cz 6"

(pole wymagane)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.