LONDON ESCORTS AGENCY

VISIT WEBSITE

Ale to przyjaciółka. 11

Ale to przyjaciółka. 11




-Życzę ci szczęścia, ale uważaj.- Wstałam i teraz ja zaczęłam mówić- Możesz usiąść?
-Chcesz mi coś powiedzieć?- Usiadła na moim miejscu
-Tak- Krzyknęłam- Może w końcu mnie wysłuchasz?!-
-Dobra, nie bulwersuj się-Prasnęła śmiechem
-Chcę ci tylko powiedzieć coś co już dawno powinnam zrobić. Nie powiedziałam ci całej prawdy.- Zrobiłam przerwę, żeby sprawdzić czy Marcelina jeszcze słucha- Ta znajomość z Jakubem nie jest taka jak ci się wydaje
-Co masz na myśli?- Była bardzo zdziwiona. Usiadłam obok niej i mówiłam dalej
-Bo ta znajomość zapowiadała się dość dobrze, ale tylko się zapowiadała.- O dziwo siedziała cicho, zapewne nic do niej nie docierało.- Jak już wiesz zawiózł mnie do lekarza po potrąceniu, a potem mnie odwiedzał w domu, byliśmy na przejażdżkach. Po prostu fajny kolega. Dogadujemy się, ale wszystko popsułam.
-Nie rozumiem nic. Jak popsułaś, dlaczego nic nie mówiłaś?- Jej twarz wyrażała niedowierzenie.
-Chciałam ci powiedzieć, ale nie dawałaś mi dojść do słowa, a popsułam bo jak to ja za dużo powiedziałam- Ledwo co przełknęłam ślinę, a Żaba zadała kolejne pytanie
-Dlaczego mi go odradzałaś?
-Bo to nie jest twój typ chłopaka, on jest specyficzny
-Sama mogłabym to ocenić, nie możesz za mnie decydować. Kurde wiem, że jesteś moją przyjaciółką, ale tym razem posunęłaś się za daleko- Zaczęła na mnie krzyczeć
-Wiem, ale on się tylko bawił dziewczynami, żadnej nie brał na poważnie- Dlaczego mam oberwać za to, że ją chroniłam
-Dobra- Wzięła głęboki wdech- Teraz i tak mam Krystiana, on jest przeszłością.- Przyjaciółka położyła mi rękę na plecach i delikatnie je gładząc powiedziała-A ty powinnaś wyjaśnić wszystko Kubie i spróbować uratować tą znajomość jakby nie była cenna to byś jej nie ukrywała przede mną chyba, że już nie masz mnie za przyjaciółkę- Spojrzała na mnie spod byka
– Zawsze będziesz moją przyjaciółką. To była chwila zamroczenia Kubą. Przytuliliśmy się- Dzięki przyjaciółko
-Spoko przyjaciółko- jeszcze troszkę poopowiadałam jej o kontaktach z Kubą, a ona mi o Krystianie. W domu myślałam tylko o spaniu, niby mogłabym zadzwonić do Jakuba, ale nie chciałam tego załatwiać przez telefon to zbyt poważna jak dla mnie sprawa. Po prysznicu zrobiłam sobie herbatę i usiadłam na kanapie. Bruno położył się obok i mnie obserwował
-Widzisz, masz wredną panią. Wszystko komplikuję i nic nie potrafi załatwić. Każdego chłopaka potrafi wkurzyć i odpędzić.- Pogłaskałam go za uchem i się blado uśmiechnęłam. Jedyna istota, która jeszcze ze mną wytrzymuje. Głaszcząc psa miałam wiele myśli, ale skupiłam się na jednej, dlaczego Marcelina, przecież jest wiele dziewczyn do których zarywał Krystian, a akurat musiało paść na nią. Dobra ma wiele zalet, ale nigdy nie powiedziałabym, że jest w typie Krystiana. Z tego co pamiętam zdradził mnie ponieważ nie poświęcałam mu dość dużo czasu, a Marcelina nie ma na nic czasu jest tak pochłonięta swoimi sprawami. Pewnie to była jego odpowiedź, żeby tylko wszystko na mnie zwalić, ale samo to, że zdradził dziewczynę powinno go dyskwalifikować. Oby tylko Żabie się udało, jest za fajna, żeby cierpieć przez chłopaka, chyba pozostało mi tylko czekać i bacznie obserwować tego całego Krystiana. Jednak w tej chwili wolałam myśleć, że szybko się rozstaną już i tak mało co widuję przyjaciółkę, a tak to chyba nigdy jej nie zobaczę. Odgoniłam jedne złe myśli i przyszły do mnie kolejne. Co za okropny dzień, chciałam żeby jak najszybciej się skończył dlatego też powoli szykowałam się do snu. Leżąc za nic nie mogłam zasnąć, czas leciał, a ja nawet nie zmrużyłam oka. Pierwsza godzina jakąś minęła, a kolejna jeszcze bardziej się dłużyła, wreszcie zasnęłam. Przyśniło mi się, że biegłam za Kubą. Wstałam cała spocona, serce mi przyśpieszyło, bałam się, że nie zdążę go dogonić. Po chwili kiedy się uspokoiłam poszłam dalej spać tym razem przyśniło mi się, że Krystian zrzuca mnie z urwiska, znowu przebudzenie i zalanie się potem. Strasznie się bałam, moja podświadomość chyba sobie ze mnie żartowała. Jak tu spać kiedy ciągle odczuwa się strach, ale co innego robić o 4:00 nad ranem? Spróbowałam znowu zasnąć, tym razem zdawało mi się, że śpię dłużej, ale tak nie było. Przebudziłam się, nie miałam żadnego koszmaru, a mimo to się przebudziłam, spojrzałam na zegarek, a tam była dopiero 4:20. Pomyślałam tylko „to ładnie” i nawet nie zamierzałam się kłaść dalej. Wstałam i zeszłam do swojego pokoju. Postanowiłam posprzątać w szafie i przy okazji zobaczyć co mi jest potrzebne. Zanim ułożyłam wszystkie ubrania na nowo to minęły 2 godziny. Idealnie, żeby teraz zacząć szykować się do szkoły. Powoli umalowałam się, musiałam starannie zakryć cienie pod oczami, nie chciałam odpowiadać na pytania typu co się stało, czy wszystko gra itd. Z łazienki poszłam do kuchni, byłam głodna jak nigdy, sądzę że zmęczyło mnie to wstawanie w nocy dlatego też zrobiłam sobie wielką stertę tostów. Zjadłam zaledwie pół kanapki i na więcej nie miałam ochoty dlatego też oddałam jedzenie dla psa, który z tego faktu bardzo się ucieszył. W drodze do szkoły miałam wiele myśli, ale chciałam przede wszystkim spotkać Jakuba i umówić się z nim na spotkanie po lekcjach. Jak już dotarłam na miejsce to musiałam pędzić na lekcje, bo weszłam do budynku równo ze dzwonnikiem. Co za pech nic nie szło jak na razie po mojej myśli, ale miałam nadzieje, że jeszcze będzie dobrze. Po pierwszej godzinie zajęć poszłam pod klasę Jakuba, niestety tam go nie było. Byłam coraz bardzie wkurzona, chciałam szybko się z nim zobaczyć, ale życie zawsze robi na przekór. Po każdej lekcji sprawdzałam czy Kuba stoi pod klasą, ale nie mogłam go tam zastać, kiedy już miałam ostatnią lekcje to spotkałam Nikolę
-Czy ty szukasz Jakuba, czy tylko tak mi się wydaję?- Zatrzymała mnie na schodach
-No mam do niego jedną sprawę
-Dziś go nie znajdziesz w szkolę bo pojechał na turniej koszykówki- Jak mogłam o tym zapomnieć, przecież przez to nawet w-f nam odwołali
-O kurde, no fakt.- Uderzyłam się w czoło- Dobra to podejdę do niego popołudniu
-Wracają o 15:00 jak coś
-Dzięki- Pożegnałam się z nią i pobiegłam przed szkołę. Tam czekała na mnie już moja mama, razem wybraliśmy się na zakupy. Na nic nie miałam dziś czasu wszystko w biegu. Dobrze nie usiadłszy w samochodzie już słyszałam poganianie mamy. Podczas drogi jak zawsze porozmawialiśmy o tym jak w szkole, czy dobre mam oceny, co słychać u Marceliny, czy w domu czysto, czy Bruno się słucha. Typowa rozmowa z moją mamą, same ogólne pytania, zero szczegółów. Całe szczęście podróż minęła nam bardzo szybko.
-Dobrze córcia to wybieraj co chcesz ja dziś płacę
-O to już nie mogę się doczekać – Chyba każda dziewczyna marzy o takich zakupach, a ja mogłam je zrobić, a mimo to nie chciałam za bardzo wykorzystywać pieniędzy mamy.- A to z jakiej okazji jeśli można wiedzieć?
-Oj chcę ci wynagrodzić to, że często jesteś sama w domu- Mówiła jedno, ale ja wiedziałam, że chcę się pokazać z dobrej strony, zawsze tak jest przed wyjazdem do taty. Nie powiem troszkę to mi się podobało. Szał zakupów zaczął się już od pierwszego sklepu, wszystko mi się podobało, ale nie wszystko leżało tak jak chciałam, ale mimo to wybrałam masę ubrań, ale na tym nie poprzestałam poszliśmy kupić jeszcze nowości kosmetyczne oraz akcesoria do makijażu. Wychodząc z galerii namówiłam mamę jeszcze na dwie pary butów. Byłam tak obładowana, że ledwo co szłam, sądziłam że te zakupy starczą mi na co najmniej rok. Siedząc z powrotem w samochodzie nie mogłam uwierzyć, że aż tyle kupiłam. Patrząc na 9 wielkich reklamówek i na pudełka od butów nie mogłam wyjść ze stanu zdziwienia. Miałam kupić parę rzeczy i koniec, ale przez moja mamę skończyło się inaczej. Dlaczego ona mnie ciągle podsycała?
-To co zajedziemy na jakiś obiad?
-Z chęcią. Padam z głodu- Mama się uśmiechnęła, pomyślałam że ona pewnie też jest wykończona. Mierzenie i noszenie siatek jest ciężkie, ale doradzanie wybrednej córce też może porządnie wykończyć.
-Dobrze zjemy coś i pędzimy do domu. Mam dziś samolot na 20:00
-Znowu gdzieś lecisz?
-No muszę, ale obiecuje zabiorę cię gdzieś na wakacje- Uśmiechnęłam się i zmieniłam temat- To co może ta restauracja co ostatnio?
-Pewnie- Po 15 minutach byliśmy na miejscu. Ja zamówiłam pierogi, a moja mama sałatkę z krewetkami. Jedząc dużo rozmawialiśmy, nasz kontakt nie jest zły, ale częsta nieobecność mamy w niczym nie pomaga. Chciałabym czasami się jej wyżalić, albo porozmawiać o bieżących sprawach, ale teraz patrząc na to wszystko, sądzę że przyzwyczaiłam się do takiego życia. Pusty dom nie jest taki zły, chociaż nikt mi nie stoi nad głową i nie każe się uczyć czy też sprzątać. Takie podróżowanie mamy też ma dobre strony, zawsze przywozi coś z nowych miejsc, a jak mam wolne to mogę z nią zwiedzać świat. Jak byłam młodsza to częściej korzystałam z tej opcji, niestety z czasem miałam coraz mnie czasu, a teraz prawie w ogóle go nie mam. Mama przywiozła mnie do domu, a sama pojechała do pracy. Nawet nie miałam zamiaru rozpakowywać ubrań, szybko pobiegłam do Kuby. Dzwoniłam do niego klika razy po drodze, ale nie odbierał. Byłam pewna, że się na mnie obraził, ale postanowiłam to sprawdzić. Tak ławo nie dam mu za wygraną. Zapukałam do jego drzwi, ale nikt nie otworzył, powtórzyłam tą czynność kilka razy, ale bez skutku. Po chwili wyszedł pan z domu obok i poinformował mnie, że rodzina Hofman gdzieś pojechała i wrócą w niedziele. To ładnie, kurde dlaczego mam takiego pecha. Chciałam załatwić szybko sprawę, a tu jak zwykle niepowodzenie. Pozostało mi tylko wrócić do domu. Po drodze napisałam do Kuby
-Zadzwoń jak będziesz mógł.- Nie mogłam wymyślić nic lepszego, miałam tylko nadzieje, że jak wróci to będzie chciał jeszcze ze mną rozmawiać obym miała wtedy lepszą gadkę. Kiedy tak sobie szłam usłyszałam wołanie, odwróciłam się i zobaczyłam Marcelinę
-Hej- Podeszłam do niej i jej chłopaka
-Cześć- Powiedzieli razem, wyglądali dość słodko może i będzie z nich dobra para- Co tu robisz o tej porze?
-Jest dopiero 21- Powiedziałam oburzona
-Grzeczne dziewczynki już dawno śpią- Powiedział Krystian i wystawił język, na co wyszczerzyłam zęby.
-A wy co robicie?
-My nudzimy się, chcieliśmy wypić coś, ale klub odpada, a tak na mieście nie ma gdzie bo policja się kręci- Tłumaczyła przyjaciółka
-To chodźcie do mnie, napije się z wami
-A nie będziemy ci przeszkadzać
-Nie żartuj Żabciu i tak siedzę sama- Poszliśmy do mnie po drodze zaliczając monopolowy.- Chodźcie do salonu, a ja zaraz przygotuje jakieś przekąski.- Rozgościli się i zaczęliśmy pić. Starałam się być jak najmilsza dla wybranka Marceli, ale nie było to łatwe. Fakt iż to mój były nie ułatwiał sprawy. Wmawiałam sobie, że grunt to starania.
-Fajne masz to mieszkanie- Zaczął Krystian
-Dzięki, mi też się podoba
-Można wiedzieć ile pokoi?
-Jest 5 pokoi, 6 łazienek, 3 garderoby, salon i kuchnia połączona z jadalnia, a w piwnicy jest siłownia oraz spiżarnia.
-Dużo- Wydusił zdziwiony. Porozmawialiśmy troszkę o szkole bo jakby inaczej, a potem przeszliśmy na temat imprez.
-Nie że coś, ale ostatnio słyszałem, że Dawidowi się podobasz
-Dzięki za info- Co go to obchodzi komu się podobam, nie jego interes
-Ej no mówił coś wczoraj jak go spotkaliśmy nawet twój numer chciał, ale oczywiście nie dałam
-To dobrze bo on mi się w ogóle nie podoba
-Czyli dobrze cię znam- Powiedziała to moja przyjaciółka i się zaśmiała. Dalej rozmowa jakąś się kleiła, nie było to łatwe, ale starania się opłacały. Kiedy Krystian poszedł zapalić my mogłyśmy pogadać
-Jak tam z Kubą?
-Kicha, nie było go dziś w szkole ani w domu.
-Współczuje, a dzwoniłaś?
-No tak, ale nie odbiera. Muszę czekać do poniedziałku
-Szybko minie, jak chcesz to możesz jutro iść z nami do klubu
-Nie, dzięki, ale brata mam zamiar odwiedzić
-A to rano jedziesz?
-Dokładnie
-To my się będziemy zbierać, musisz się wyspać
-Nie, siedźcie. Szczerze to nie jestem śpiąca.- Kłamała, jedynie o czym marzyłam to sen, ale tak mało spędzam czasu z nią, że nie chciałam tego stracić.- Musimy się gdzieś wybrać we dwie
-Może znajdziemy czas. Ja mam już chłopaka, ty zaraz będziesz z Kubą
– On to tylko przyjaciel
-Od czegoś musi się zacząć- Spojrzałam na Marcelinę i zaczęliśmy się śmiać. Nie siedzieli długo, zdążyliśmy wypić jeszcze po piwie i się pożegnaliśmy. Byłam padnięta, ale nie mogłam iść spać bo jeszcze nie byłam spakowana. Mimo, że była 2 w nocy to ja wyjęłam walizkę i powoli chowałam najpotrzebniejsze rzeczy. Nie brałam dużo, tylko same najwygodniejsze ubrania, troszkę kosmetyków i oczywiście aparat, ładowarka, tablet i słuchawki. Kiedy walizka była gotowa, to poszłam pod prysznic. Zanim się odświeżyłam to musiałam znowu nakładać makijaż. Czekała mnie dość długa podróż pociągiem dlatego nie nakładałam dużo makijażu tylko troszkę, aby zakryć niedoskonałości. W garderobie znalazłam najwygodniejsze dresy rurki czarne oraz siwą bluzkę. Całe szczęście nie wyglądałam aż tak tragicznie.




Dodał/a: Natalia:P w dniu 24-05-2017 – czytano 246 razy.

Słowa kluczowe:
zakupy
przyjaźń
alkohol
mama
Natalia:P





Komentarze (1)

Magdadnia 2017-05-30 00:46:54.

Serio dobrze piszesz.Czekam na kolejna czesc💓💓💓

Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do “Ale to przyjaciółka. 11”

(pole wymagane)


(pole wymagane)


(pole wymagane)




Leave a comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *