Mętlik cz14
Dotarliśmy do szkoły, przed którą czekała na nas Lena ze swoim klasowym podrywaczem. Nie spodziewałam się po nich, że postanowią być parą. Nie mam pojęcia czy ten ich cały związek długo przetrwa, ale mimo to kibicuje im z całego serca. Oliwier mocno trzymał moją dłoń, co jakiś czas gładząc ją swoim opuszkiem kciuka. Byłam bardzo szczęśliwa, a uśmiech nie znikał mi z twarzy ani na sekunde. To samo gościło na twarzy Oliwiera, z dnia na dzień wydawał mi się coraz bardziej przystojniejszy. Wzrok każdej osoby, która znajdowała się przed szkoła był skierowany na nas, a dziewczyny szeptały coś do siebie wskazując na Oliwiera. Poczułam się lekko zazdrosna, bo zdawałam sobie sprawe jaki on był przystojny i przez ostatni czas się strasznie zmienił. Moja zazdrość szybko minęła kiedy Oliwier pocałował mnie delikatnie w głowe.
Zauważyłam jak w naszą stronę kieruje się Lena w przyspieszonym tempie. Przytuliła nas na przywitanie z wielkim uśmiechem na jej twarzy.
– Cześć gołąbeczki moje – powiedziała wesoło, a po chwili odsunęła się spoglądając na nas.
– Cześć – odpowiedział Oliwier. Uniósł moją dłoń i delikatnie ją pocałował. Na mojej twarzy zagościł jeszcze większy uśmiech, pod wpływem tak małego a zarazem dużego gestu.
– Cześć Lena – powiedziałam, ale mój wzrok utknął na twarzy Oliwiera, obserwując jego uważnie.
– Blanka możemy porozmawiać na osobności ? – skierowała się do mnie Lena, jednak ja nie dosłyszałam, bo dotarły do mnie tylko pierwsze słowa a reszta jakby mi gdzieś zniknęła. Za bardzo byłam wpatrzona w Oliwiera, ale nie mogłam oderwać od niego wzroku. Po chwili poczułam lekkie szturchnięcie – Blanka !
Ocknęłam się i spojrzałam na Lena.
– Hmm ? – zwróciłam się do niej, lekko marszcząc brwi, a ona wzrokiem powiedziała mi, żebym się z nią oddaliła. Rozumiałam ją bez słów, więc nie musiałam się jej dopytywać co ona chce ode mnie. – Poczekaj chwilke – zwróciłam się do Oliwiera, po czym delikatnie pocałowałam jego chłodny policzek i oddaliłam się razem z Leną na bok. – Co jest ? – podniosłam jedną brew ku górze.
– Widziałam Kewina, marnie wygląda. Rozmawiałaś z nim ? – złapała moją dłoń, błądząc oczami po mojej twarzy, próbując cokolwiek wyczytać. A ja tylko przewróciłam oczami, westchnęłam głośno i wyrwałam się z jej uścisku.
– Ostatni raz rozmawiałam z nim w szpitalu, to było może z 3,4 dni temu. Wyjaśniłam mu wszystko i wie też, że jestem z Oliwierem. Zrozum Lena, ten związek między mną a Kewinem nie przetrwałby długo. Stracił moje zaufanie, musi się z tym pogodzić i z tą całą sytuacją też musi się pogodzić. Kocham Oliwiera. – powiedziałam to na jednym wdechu, a gdy skończyłam wypuściłam z ulgą powietrze.
– Rozumiem Blanka. I wiem też, że kochasz Oliwiera widać to po Tobie. Dobra temat Kewina zakończony, ale pamiętaj masz mnie i zawsze możesz mi się wyżalić – uśmiechnęła się i mocno mnie przytuliła do siebie – A to su… – nie dokończyła, bo się odsunęłam od niej i spojrzałam w jej strone. Spostrzegłam szkolną żmije, która kokietowała mojego i Leny chłopaka. Nienawidziłam jej z całego serca. Ma na imię Kasia, długie, blond włosy, długie nogi, niebieskie oczy, długie rzęsy i myśli, że może mieć każdego chłopaka ze szkoły. Miała chyba prawie każdego chłopaka, a ostatnio się dowiedziałam, że z nią również zdradzał mnie Kasjan. Czułam jak gotuje się we mnie, nie czekając długo zaczęłam się kierować w ich strone, poczułam jak Lena łapie mnie za ręke.
– Zanim coś zrobisz, czy powiesz przemyśl kilka razy – Lena spojrzała na mnie z lekkim przerażeniem w oczach, a ja pokręciłam głową.
– Spokojnie Lena, ona jeszcze nie poznała prawdziwej Blanki – uśmiechnęłam się i podeszłam odważnym krokiem.
– Cześć Blanka – powiedziała sarkastycznie Kasia.
Mój uśmiech mówił sam za siebie, przepełniony jednym, wielkim sarkazmem.
– Cześć – podniosłam jedną brew ku górze. – Co tutaj robisz ?
– Właśnie zapraszałam chłopaków na moją impreze – skrzyżowała swoje ręce.
– I co idą ? – wpatrywałam się w nią złowrogo.
– Powiedzieli, że nie ruszają się bez swoich dziewczyn, więc was też zapraszam.
No jasne cała Kaśka. Rzygam na jej widok i na jej słodko-gorzką mowe. Zaśmiałam się pod nosem, kręcąc przy tym głową.
– Szkoda, że nie skorzystam. I szkoda, że Twój plan legnie w gruzach – zrobiłam sarkastycznie smutną mine. A ona zatrzepotała swoimi długimi rzęsami, nie wiedząc o co mi do końca chodzi.
– Nie rozumiem – pokręciła głową.
Podeszłam do niej i spojrzałam jej prosto w oczy.
– Też tak myślałam. Naprostuje Cię ok ? Każdy wie, że zapraszasz chłopaków na swoją imprezke, a później wybierasz jednego jak jakąś ofiare i jak to ująć najbardziej delikatnie. Puszczasz się z nim. – wzruszyłam ramionami, uśmiechając się do niej i co jakiś czas przekręcając głowe. Jej oczy momentalnie się rozszerzyły, a usta ułożyły się w literke “o” – Zamknij buzie, bo Ci muszka wleci. – puściłam do niej swoje prawe oko.
Zmarszczyła brwi i powiedziała.
– Wiesz co o Tobie myśle… – nie pozwoliłam jej dokończyć, bo odpowiedziałam szybko.
– Nie interesuje mnie co o mnie myślisz. Na prawde Twoja opinia jest dla mnie najmniej ważna. Pa – ominęłam ją szturchając delikatnie jej ramie. Poczułam jak Oliwier obejmuje mnie, a jego delikatne usta dotknęły mojego policzka.
– Nie wiedziałem, że potrafisz być taka.
– Jeśli chodzi o moją miłość, to bronie jej jak najbardziej potrafie. Nie pozwole żeby jakaś panienka zaszkodziła naszemu związku. – spojrzałam w jego cudowne oczy i się uśmiechnęłam. Oliwier ujął moją twarz i delikatnie pocałował mnie w usta, a moja złość momentalnie przeszła. Kiedy poczułam jego ciepłe wargi na swoich, rozpłynęłam się, bo tak bardzo kochałam jego każdy gest, jego pocałunek i jego dotyk.
– Kocham Cię malutka – wyszeptał do moich ust.
Uśmiechnęłam się i odpowiedziałam.
– Ja Ciebie też.
Lekcje minęły mi bardzo szybko. Na szczęście nie widziałam na korytarzu Kewina. Nie chciałam go spotkać po tym wszystkim. Kiedy kierowaliśmy się do wyjścia zaczepił nas trener koszykówki.
– Oo Oliwier dobrze, że Cię znalazłem. Dzień dobry Blanka – powiedział zdyszany trener.
– Dzień dobry – odpowiedziałam.
– O co chodzi ? – powiedział z niezrozumieniem Oliwier.
– Zbliżają się międzyszkolne zawody w kosza. A od dzisiaj zaczynają się treningi i potrzebujemy Ciebie.
– Rozumiem, to na którą ?
– No jakby to powiedzieć, teraz – uśmiechnął się trener. Spojrzałam na Oliwiera.
– Da mi trener chwilke, zaraz będe – trener kiwnął głową i skierował się na sale gimnastyczną.
– Nie będziesz zła, jak Cię dzisiaj nie odprowadze do domu ? – powiedział zestresowany, a jego oczy się rozszerzyły. Pokręciłam głową i się uśmiechnęłam do niego, oplotłam swoje ręce wokół jego szyji.
– Spokojnie dam rade. Idź i pokaż im na co Cię stać.
– Kochana jesteś. Będe u Ciebie po treningu. Kocham Cię – objął mnie w talii, przybliżając do siebie. Jego usta dotknęły moich warg, a ja zatopiłam się w nich, oddając się tej słodkiej chwili. Jednak ta chwila trwała krótko, bo wiedziałam że on już musi iść. Odsunęłam się od niego i spojrzałam w jego szczęśliwe oczy.
– Do później – uśmiechnęłam się, przegryzając swoją dolną warge.
– Do później – na pożegnanie pocałował mnie delikatnie w czoło. Oddalając się ode mnie, cały czas obserwowałam jego sylwetke dopóki mi nie zniknął z punktu widzenia. Odwróciłam się na pięcie i wyszłam ze szkoły. Na zewnątrz otuliło mnie dosyć ciepłe powietrze, cała w skowronkach wyszłam poza teren szkoły i zaczęłam się kierować w strone domu. Wyciągnęłam swoje słuchawki z torebki, i włożyłam do uszu, po czym włączyłam muzyke. Miły dźwięk muzyki rozbrzmiewał w moich uszach. Postanowiłam, że wejde do pobliskiego sklepu, żeby coś dokupić do domu. Otworzyłam torebke i zaczęłam szukać swojego portfela, kiedy poczułam delikatne muśnięcie mojego ramienia. Podniosłam głowe, a moje oczy zatrzymały się na twarzy pewnego chłopaka. Wyciągnęłam słuchawki z uszy i powiedziałam niepewnie.
– Cześć Daniel – założyłam kosmyk włosów za ucho, czekając cierpliwie na jego odpowiedź.
– Cześć Blanka, dawno Cię nie widziałem. – odpowiedział, a na jego twarzy pojawił się ten sam uśmiech, który tak dobrze znałam.
– Masz rację, no cóż w dosyć niemiły sposób się pożegnaliśmy – uśmiechnęłam się delikatnie, ukrywając swoją złość. Dalej byłam na niego zła to co mi zrobił, ale przypomniałam sobie o Oliwierze, który jest zawsze przy mnie i od razu się rozluźniłam.
– Tak, jeszcze raz przepraszam Ciebie za tamto zdarzenie – jego oczy posmutniały, a uśmiech który był promienny w mgnieniu oka, znikł. – Ładnie wyglądasz, zmieniłaś się. – obserowawał mnie z góry do dołu. Czułam jak jego wzrok wędruje po mojej osobie, czułam się niezręcznie.
– Było minęło – machnęłam ręką. – Dziękuję, Ty też dobrze wyglądasz – uśmiechnęłam się do niego, a w moich policzkach ukazały się dołeczki. Daniel przeczesał swoje włosy cały czas patrząc na moją twarz, chciałam się pożegnać gdy nagle powiedział.
– Masz teraz czas ? – zaskoczyło mnie jego pytanie. Podniosłam swoją prawą brew ku górze i wpatrywałam się w niego jak głupia, nie wiedząc co odpowiedzieć. Po kilku sekundach, odpowiedziałam.
– T…tak mam a o co chodzi ? – chcąc nie chcąc chciałam się dowiedzieć, o co mu chodzi.
– Dasz się zaprosić na kawe ? Zanim coś powiesz. Tak wiem, że masz chłopaka i życze Ci szczęścia, ale to tylko zwykły, koleżeński wypad na kawe. Więc jak będzie ? – jego rozszerzone oczy zatrzymały się na moich, a mnie znowu zatkało. Jeśli to tylko zwykły wypad koleżeński to czemu nie. Jednak kiedyś łączyło mnie z nim coś więcej niż tylko zwykłe koleżeństwo, do tej pory nie wiem dlaczego odpowiedziałam…
– Jasne, czemu nie – głupia Ty – odezwała się moja podświadomość. Pomyśli, że dalej Ci na nim zależy i dalej o nim myślisz a tak nie jest. Masz wspaniałego chłopaka, którego kochasz – dalej się wtrąca podświadomość. Ale to tylko koleżeński wypad – powtarzam w duchu.
Na Daniela twarzy pojawił się zaskakujący, miły uśmiech, a jego oczy się rozświetliły. Wskazał ręką, dając mi przy tym znak, że możemy ruszać. Przez całą drogę do kawiarni, nic się do siebie nie odzywaliśmy. Nie mogłam wykrztusić ani słowa. Cały czas po mojej głowie krażyły myśli, dlaczego się zgodziłam żeby z nim iść ? I dlaczego on mnie zaprosił na kawe ? Mimo to nastawiłam się, że to tylko wypad koleżeński i tego się trzymam.
W kawiarni było miło. Jestem zadowolona z tego powodu, że nie zabrał mnie do tej kawiarni, gdzie go widziałam z inną dziewczyną. Potrząsnęłam głową. Już nie ważne, masz chłopaka, nie myśl o tym. Tradycyjnie zajęłam miejsce przy oknie, a Daniel usiadł na przeciwko mnie. Zamówiliśmy sobie po kawie mrożonej. Ze zdenerwowania stukałam palcami o stoliczek. Niezreczną cisze przerwał kelner, który przyniósł nam naszą kawe, podziękowałam mu uśmiechem, a mój wzrok powędrował przez okno. Nie chciałam mieć z Danielem kontaktu wzrokowego. Zamyśliłam się, aż w końcu usłyszałam Daniela głos.
– Blanka – powiedział spokojnie.
– Hmm ? – mój wzrok zatrzymał się na jego twarzy. Obserwowałam ją dokładnie. Jego usta dalej były pełne, miał lekki zarost, który na pierwszy rzut oka widać było, że jest dobrze pielęgnowany. Jego oczy błyszczały, a na głowie miał lekki nieład, który zawsze dodawał mu uroku i oczywiście jego dołeczki w policzkach. Szybko się ogarnęłam a on zaczął mówić.
– Wiem, że spieprzyłem sprawe – westchnął cicho a ja mu nie przerywałam, pozwoliłam mu dalej mówić. – Na prawde żałuje tego co zrobiłem. – jego dłoń dotknęła mojej, poczułam lekki uścisk. Delikatnym ruchem zabrałam swoją dłoń, spod jego uścisku.
– Jak mówiłam, było minęło – wzruszyłam ramionami i napiłam się swojej kawy. – Zapomniałam o tym. – oczywiście skłamałam, dobrze pamietam co mi zrobił. Nagle Daniel znalazł się obok mnie i złapał mnie za moje dłonie, delikatnie gładząc opuszkiem kciuka.
– Wiem, że nie umiesz kłamać. Przepraszam Cię za to wszystko, wiem, że to co było już nie wróci, ale chce usłyszeć od Ciebie, że wybaczysz mi moje błędy. Nie oszukując Cię chciałbym, żeby to wróciło, ale wiem, że nie ma już żadnych szans. – wpatrywał się we mnie, a oczy miał przepełnione smutkiem. Westchnęłam cicho. Moje serce przyspieszyło gdy wypowiadałam te słowa, a ja co jakiś czas przełykałam śline. W końcu musze mu wybaczyć każdy popełnia błędy i każdy się kiedyś uczy, żeby nie popełnić ich znowu. Dla każdego jest nadzieja i przebaczenie. Nikt nie jest idealny i nikt nie będzie, nawet jakby do tego dążył. Kiedy poczułam jego ciepłe dłonie na swoich, przymknęłam swoje oczy i wciągnęłam powietrze, spojrzałam na niego.
– Nie powiem czułam się źle, było mi na prawde przykro to co mi zrobiłeś ale dzięki mojemu chłopakowi zapomniałam o tym. Masz racje to co było już nie wróci, ale mimo to przyjmuje Twoje przeprosiny, każdy popełnia błędy. Mam nadzieje, że Twoja nowa dziewczyna będzie z Tobą szczęśliwa i że jej nie zranisz. – posłałam w jego kierunku uśmiech. Kiedy usłyszał moje słowa na jego twarzy znowu pojawił się ten sam uśmiech, ale za chwile pokręcił głową i spuścił ją w dół, po czym ledwo co usłyszałam jego cichy głos.
– Szczęściarz z niego, że ma Ciebie. Nie chce innej. Chce Ciebie. Przepraszam Blanka, ale nie moge o Tobie zapomnieć. – nagle podniósł głowe i spojrzał w moje oczy. Nie wiedziałam co powiedzieć. Moje usta ułożyły się w literke “o”, a oczy rozszerzyły. Zastanawiam się co Ci wszyscy chłopacy, których spotkałam we mnie widzą ? Przecież jestem przeciętną dziewczyną, nie jestem supermodelką. Po chwili wróciłam na ziemie, kiedy zadzwonił mój telefon. Uśmiechnęłam się przepraszająco i sięgnęłam do torebki po telefon. Na wyświetlaczu był numer mojej mamy. Odebrałam. Po krótkiej rozmowie z mamą rozłączyłam się.
– Przepraszam musze iść, dziękuję za kawe. – wstałam, zabierając ze soba swoją torebke i telefon. Daniel wstał razem ze mną.
– Chociaż Cie odwioze do domu. Mam samochód niedaleko kawiarni, nie daj się prosić. – zmarszczył delikatnie swoje brwi.
– No dobrze, jeśli to nie problem. – wzruszyłam ramionami, a on potrząsnął głową i skierowaliśmy się w strone wyjścia.
Daniel otworzył mi drzwi od strony pasażera, a ja wsiadłam do auta, po chwili znalazł się obok mnie. Odpalił swój samochód i ruszył w strone mojego domu. Całą droge do domu myślałam o tym co mi powiedział. To dość dziwne myślałam, że już zapomniał o mnie, szczególnie, że widziałam go z inną. Pokręciłam głową. Nie wiem w co on gra i nie wiem czy to prawda co on mówi. Postanowiłam nie zaprzątać sobie tym głowy.
Daniel zatrzymał się przed moim domem. Odpięłam swój pas i wzięłam swoją torebke.
– Dziękuję Ci za podwózke – uśmiechnęłam się delikatnie. Otworzyłam drzwi gdy nagle poczułam jak łapie mnie za ręke.
– To ja dziękuje za to, że dałaś się zaprosić na kawe. – posłał w moim kierunku uśmiech. – I to co mówiłem to prawda. – nie odpowiedziałam mu tylko wpatrywałam się w niego, a on uniósł moją dłoń i delikatnie ją pocałował. – Do zobaczenia, kiedyś tam.
– Tak…do zobaczenia. – wysunęłam swoją dłoń spod jego dłoni i wyszłam z auta zamykając za sobą drzwi. Skierowałam się do domu, nie chciałam się odwrócić a jednak to zrobiłam. Daniel pomachał mi odjechał, a ja stałam jak przyklejona do ziemi. Zawsze kiedy mi sie układa, coś musi pójść nie tak jak trzeba. Jestem ciekawa co jeszcze się wydarzy w tym dniu. Odwróciłam się na pięcie i weszłam do domu.
– Jestem ! – krzyknęłam na cały dom. Usłyszałam biegnącego Karmela, który machał ogonem i wskoczył na mnie. Przywitałam się z nim i ściągnęłam buty, rzucając swoją torebke na krzesło w przedpokoju. Skierowałam się do kuchni, wyciągnęłam z szafki szklanke i nalałam sobie soku. Obserwowałam co się dzieje za oknem. Po jakimś czasie znudziło mi się obserwowanie odwróciłam się i zaczęłam się krztusić sokiem. Odłożyłam szklanke na blat próbując opanować mój kaszel.
– Hej Blanka, wszystko ok ? – Kewin podszedł do mnie i zaczął delikatnie klepać moje plecy. Po chwili uspokoiłam się i podniosłam ręke, że może już przestać.
– Tak wszystko ok, dziękuje. – spojrzałam na niego i zmarszczyłam brwi. Potrząsnęłam głową, a jedna myśl, która weszła mi do głowy to ” co on tu robi ? “.
—-
POZDRAWIAM WAS SERDECZNIE I JESZCZE RAZ WAS PRZEPRASZAM ;*
Słowa kluczowe: mętlik miłość on błyszczące oczy blanka0705
Komentarze (0)
Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.