Audrey Hamilton 7
JUŻ NIGDY SIĘ NIE ZOBACZYMY
JUŻ NIGDY SIĘ NIE ZOBACZYMY
NIE DOTKNĘ JUŻ TWOICH WŁOSÓW
NIE ZAJRZĘ CI W OCZY
NIE PRZYTULĘ CIĘ DO SIEBIE
JUŻ NIGDY SIĘ NIE ZOBACZYMY
NIE UGOTUJĘ CI OBIADU
JUŻ NIGDY NIE BĘDZIEMY SIĘ RAZEM ŚMIAĆ
JUŻ NIGDY NIE BĘDZIEMY RAZEM
JUŻ NIGDY NIE UJRZĘ CIĘ Z INNYM
JUŻ NIGDY SIĘ NIE ZOBACZYMY
Przeczytałam tekst zaszklonymi oczyma. Ten człowiek z pewnością umarł z miłości. Musiał bardzo cierpieć, skoro posunął się do takiego czynu. Tylko co on robi na naszym stole?! Zawołałam mamę drżącym głosem.
– Co się stało, kochanie? – weszła do kuchni. – Ooch…o nie, to nie dzieje się naprawdę… Audrey, powiedz, że tego tu nie ma…co trzymasz w ręce? Daj mi to. – przeczytała szybko parę razy. – Zaraz tu będą. Musimy stąd jak najszybciej wyjść. Idź się spakować.
– Mamo, ale o co chodzi? – zapytałam nic już nie rozumiejąc.
– Nie teraz. Leć się pakować! Słyszysz?! Mamy mało czasu! – wybiegłam z kuchni. Nigdy jeszcze nie widziałam, żeby mama była aż tak przestraszona.
Spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy i zeszłam na dół. W salonie stała mama i James.
– James? Co ty tu robisz? Mamo, wyjaśnisz mi to?
– Nie ma czasu. James – podała mu kluczyki – zabierz ją w bezpieczne miejsce. Kochanie, nie wiem, czy jeszcze się zobaczymy. Kocham cię, musisz zawsze o tym pamiętać, dobrze? – przytuliła mnie lekko i popchnęła w stronę wyjścia.
– Abby, nie musisz tego robić, może to nie jest konieczne, może nam się uda…
– James. Jak sam powiedziałeś, może. Nie ma szansy. Idźcie już, kupię wam trochę czasu.
Patrzyłam na wszystko ze zdziwieniem. Serce waliło mi jak nigdy, nie wiedziałam, co mam robić. James pociągnął mnie za rękę. Wyrwałam mu się.
– Nie! Nie zostawię mamy!
– Audrey, idziemy! – podniósł głos. Nie ruszyłam się z miejsca. W tym momencie sufit zaczął spadać nam.na głowy. – Audrey, nie ma czasu.
– Mówiłam już, nie zostawię tu samej mamy! – wrzasnęłam. Wtedy jednak sufit całkowicie się zapadł tuż nad moją głową, ale James skoczył i powalił mnie na podłogę. Jego twarz znajdowała się na moim biuście.
– Cholera. – mruknął – nie mogę wstać, coś zablokowało mi nogi…
– Poczekaj…- szepnęłam zawstydzona. Objęłam go nogami i przycisnęłam jego głowę do siebie. Z całej siły wyprostowałam nogi, odpychając się od dawnego sufitu.
– Teraz to już musisz ze mną iść. – powiedział James, kiedy już wstał.
– Nie ma mowy. Nie zmienię zdania. – odparłam, otrzepując się z pyłu. James podniósł jedną brew.
– tak? Ciekawe. Chyba nie chcesz, żeby Jonas, czy jak mu tam, dowiedział się o naszej…hmm.. wpadce? Ciekaw jestem jak zareaguje na wieść, że jego dziewczyna śmiało obściskuje się z innymi za jego plecami…?
– Co? Jak możesz…. – sufit znów zaczął spadać, a ja krzyknęłam i wskoczyłam w ramiona Jamesa.
– O widzisz? Znowu. Mam zacząć nazywać cię moim kochaniem? A właśnie. Powinnaś nosić mniejsze dekolty. Push up ci widać, skarbie.
– Przestań tak gadać!
– Oooo, chyba zawstydziłem moje słoneczko…co się stało? Mam cię…udobruchać? – cmoknął w powietrzu. – idziemy? Twoja mama da sobie radę. Gwarantuję ci to.
Słowa kluczowe: milosc nastolatki fantasy alfa romeo
Komentarze (0)
Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.