Życie, którego nienawidzę.

Wakacje 2010 roku, przeprowadził się do Krakowa z małego miasteczka na Dolnym Śląsku. Myślał o nowych znajomościach, nowych atrakcjach i o przyszłości…
Koniec wakacji i jego pierwszy dzień w nowej szkole.
Stres, nerwy i brak pewności siebie. Nikt go nie chciał poznać lecz wszyscy mu dokuczali. Chwilami miał już dość… zaczął się ciąć przez co jeszcze bardziej mu dokuczali. Jego stan psychiczny był gorszy z dnia na dzień.
Młody chłopak nie wytrzymał i pobił jednego z prześladowców. Od tamtej pory już całkiem się oddalił od rówieśników.
W połowie 5kl. chłopak próbował poderwać dziewczyne z klasy która mu się podobała. Rozmawiał z nią na każdej przerwie, odprowadzał do domu i zawsze gdy potrzebowała pomocy udzielał jej. Na jego nieszczęście udało mu się być z nią. Po niecałym miesiącu związku dowiedział się że była z nim tylko po to aby naśmiewać się z niego wraz z całą klasą. Był to dla niego ogromny cios.
Kolejne dni czuł się okropnie wrócił do samookaleczania się, doszły do tego myśli samobójcze…
Jego matka tego nie zauważała, a ojciec? O ojcu zapomniał gdy miał 6 lat, nie miał się czym chwalić… alkoholik, narkoman, damski bokser…
W 2011 roku doszło do kolejnej przeprowadzki.
Młodzieniec bał się nowej szkoły, nowych znajomych.
Lecz tym razem było inaczej. Wszyscy chcieli go poznać i nie dokuczali mu. Było to dla niego dziwne bo nie był przyzwyczajony do rozmowy z kolegami i koleżankami.
Mijały kolejne dni, miesiące i przez ten cały czas on w dalszym ciągu okaleczał swoje ciało. Robił to w bardzo sadystyczny sposób… robił sobie lekkie nacięcia na ciele po czym posypywał to solą. Było to jego jedyną ucieczką od bólu psychicznego.
Od tamtej pory minęło już kilka lat. Lecz jego problemy dalej nie minęły… Z dnia na dzień jego stan psychiczny pogarsza się… wciąż okalecza się i myśli jak popełnić samobójstwo. Wiele osób z rodziny mówiło mu że jest egoistą i nieudacznikiem. Lecz nikt z nich nie wie o tym, że chłopak ciągnie to marne życie tylko ze względu na jego rodzinę oraz znajomych którzy nie poradziliby sobie bez niego. Stara się pomóc każdemu a wielu z nich tego nie docenia. Nastolatek powoli przestaje kontrolować swoje życie… pije i pali coraz więcej. Każdy dzień dobija go bardziej, a wszystko z czego czerpał przyjemność straciło jakikolwiek sens. Wszystkie rozmowy z przyjaciółmi, psychologiem, rodziną… nie znaczyły dla niego już nic.
Chłopakowi spodobała się pewna dziewczyna, mimo trudności i wielomiesięcznej zmianie siebie postanowił spróbować. Udało mu się być z dziewczyną dla której zrobiłby wszystko. Przez cały ten czas bycia z nią w związku, nastolatek pierwszy raz czuł się jakby wszystkie jego problemy zniknęły. Lecz wyszło jak zawsze… po 55 dniach bycia najszczęśliwszą osobą na Ziemi, dziewczyna z nim zerwała. Młodzieniec we wściekłości zniszczył swoje pięści na ścianach oraz drzewach, a następnie poszedł utopić smutek i narastający ból w alkoholu. Idąc po alkohol widział szczęśliwe pary, przez co z jego oczu jak deszcz poleciały łzy. Wstąpił do sklepu alkoholowego i kupił 0.9l czterdziestoprocentowego alkoholu, i poszedł pić w samotności. Jego ręce dosyć mocno spuchły, leciała z nich krew a palcami ledwo ruszał… Siedząc i pijąc w samotności myślał sobie “Czemu nie mam na tyle odwagi aby popełnić samobójstwo?” Biorąc kolejny ogromny łyk alkoholu odpowiedział sobie “Wiele osób sobie nie poradzi beze mnie…”
Krew z jego dłoni wypływała coraz szybciej i mocniej, to wszystko przez wódkę.
Dokańczając ostatni łyk alkoholu, szedł w kierunku domu niszcząc wszystko co było po drodze. Nie zwracał uwagi na ból, był do niego przyzwyczajony do tego...
Po kilku dniach zalewania smutku w alkoholu, chłopak trochę się uspokoił, mimo tego szukał wszędzie zaczepki aby móc wtrącić się w jakąkolwiek bójkę… niestety jego starania poszły na marne.
Od tamtej pory minęły już 2 miesiące a każdy dzień na tym świecie sprawia mu ogromny ból. Każdy jego poranek zaczyna tymi samymi myślami… “Może dzisiaj jakieś auto mnie potrąci lub dopadnie mnie banda kibiców i mnie zabije?” Niestety jego marzenie dalej się nie wypełnio.
Chłopak siedząc na scenie pali kolejnego papierosa, zaciąga się kolejną porcją niszczących substancji. Myśli nad swoim życiem które jest totalnie bez sensu…
Dodał/a: Arioch w dniu 13-04-2019 - czytano 461 razy.
Słowa kluczowe: Smutek Arioch

Komentarze (0)

Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Życie, którego nienawidzę."

(pole wymagane)

(pole wymagane)

(pole wymagane)