Zwykły-niezwykły ON.......

Zaczęło się banalnie.... A może raczej się nic nie zaczęło.....Albo zaczęło a nie rozwinęło......

Pojechałam na weekend z koleżankami.... To jeden z naszych typowych weekendowych wypadów... Zmęczone rutyną ,codziennymi obowiązkami,pracą starałyśmy się jeździć parę razy w roku na tzw „babskie wypady”. Świetnie się czułyśmy w swoim towarzystwie,znałyśmy się od lat i wiedziałyśmy czego się po sobie spodziewać nawzajem...... Niektóre z nas są matkami,żonami.....

A ja??Ja w związku paronastoletnim,bezdzietna,nigdy nie umiejąca się zdecydować na założenie obrączki i sakramentalne „TAK”. W sumie szczęśliwa i pomimo braku dzieci spełniająca się inaczej.... Mężczyzna kochający,starający się przez lata,potrafiący mnie niejednokrotnie zaskoczyć... W sumie nie miałam powodów do narzekań....Zbudowałam swój własny świat i wydawało mi się że jestem szczęśliwa......Że kocham i jestem kochana..... Do momentu aż mój uporządkowany świat legnął w gruzach.....

Wyjazd..... Zaplanowany jak zwykle... Było kilkadziesiąt już takich wyjazdów.... Lubiłam je.... Wiedziałam czego się spodziewać.... Do momentu gdy zobaczyłam „Jego”.....
Piątkowego wieczoru postanowiłyśmy iść na jakieś disko-tak odstresować się. Zaproponowała to znajoma-widocznie tego potrzebowała a my od razu przytaknęłyśmy.....Zaznaczę od tego że nie szukałyśmy przygód,okazji..... Doskonale bawiłyśmy się zawsze w swoim towarzystwie...... Ten wieczór też był taki,że wszystkie siedziałyśmy przy stoliku żartowałyśmy i śmiałyśmy się.... Nic nadzwyczajnego..... W pewnej chwili poczułam kogoś wzrok... Spojrzałam.... Siedział ze znajomymi i wpatrywał się we mnie.... Siedział naprzeciwko mnie więc doskonale widziałam jego twarz..... Smutne oczy-to zauważyłam od razu... Przeciętny mężczyzna ale w oczach miał takie coś... Nie wiem co to było-do tej pory się nad tym zastanawiam..... Spuściłam wzrok,zawstydzał mnie.... Po chwili podszedł i zapytał czy zatańczę.... Poszłam-nie wiem co się ze mną działo-świat jakby się zatrzymał,drżały mi ręce,serce mi biło coraz mocniej,nie umiałam tego powstrzymać.... Tańczyliśmy nie wiem ile..... Potem usiadł z nami przy stoliku i dalej nie spuszczał ze mnie wzroku. Pomyślałam że to zwykła,męska zagrywka....Żartował ale jego oczy dalej były smutne.... Miał duże,brązowe oczy z tym błyskiem.....Siedział z nami do końca wieczoru i poprosił o numer tel. Dałam-zawsze zbywałam facetów a tu jakbym nie wiedziała co robię...... Wróciłyśmy do hotelu a on napisał od razu sms że dziękuje za super wieczór..... Wymieniliśmy parę sms i tyle. Rano zadzwonił i zapytał jak się czuję i jakie mamy plany... Miałyśmy w planach zwiedzanie więc doskonale zaplanowany dzień. Pogadaliśmy chwilę i zapytał czy się spotkamy jeszcze. Powiedziałam oczywiście że nie;mam kogoś i nie szukam przygód czy przelotnych znajomości.... Odpowiedział że on też nie ale tak mówią wszyscy faceci więc nie brałam tego na serio.....
Cały dzień myślałam o nim. Nie potrafiłam myśleć o niczym innym. Byłam sama na siebie zła że nie potrafiłam go wyrzucić z pamięci. Kilka razy przypomniał się sms,kilka żartów.....Tak minął dzień.....
Wieczorem znów poszłyśmy do klubu......Nie było go-dziwne ale byłam zawiedziona. Myślałam że znów go choć przez chwilę zobaczę.... Napisał po godzinie sms gdzie jestem-odpisałam że w klubie. Przyszedł..... Znów ten sam błysk w oku i ten sam zniewalający uśmiech. Poszliśmy tańczyć ,zapytałam czego szuka-on „Ciebie”. Zapytałam czy ma żonę -odpowiedział że żony nie ale jest w związku z kobietą 8 lat i ma 2 dzieci. Nogi ugięły mi się.... Od razu prześwietliłam go... Typowy facet wyrywający kobiety na sex.... Nie byłam zainteresowana nim ani przygodą z nim.... Od razu mu to powiedziałam że nie interesują mnie mężczyźni a tym bardziej zajęci.... Powiedział „szkoda a myślałem że to będzie coś więcej”. Zostawiłam faceta na środku i odechciało mi się wszystkiego.... Poszłam do hotelu bo nie miałam zamiaru tam zostawać....Dostałam sms”podobają mi się kobiety z murem”. Nie odpisałam.....
Oprzytomniałam bardzo szybko choć cały czas zaprzątał moje myśli.....
Wróciłam do domu,do obowiązków... Codziennie pisał rano,w dzień,wieczorem.... Czasem coś odpisałam zdawkowego a czasem nie.... Myślałam o nim ale wiedziałam że muszę to jakoś zakończyć całkowicie i zerwać kontakt-nie umiałam. Wciągnął mnie w to pisanie,łapałam się na tym że wyczekuję na wiadomość od niego. SM przychodził rano jak jeszcze leżałam w łóżku,na dobranoc. Zaczęliśmy smsować i pisać o sobie,o tym co robimy w danej chwili,gdzie wyjeżdżamy,co lubimy. Tak minęło sporo czasu-oczywiście parę razy proponował spotkanie ale za każdym razem powtarzałam to samo”nie jestem zainteresowana tego typu znajomościami-mogę zaoferować tylko rozmowę i nic więcej”. Przystał na to. Myślałam że mi się to szybko znudzi albo on zrezygnuje. Zaczął do mnie dzwonić,mówić że chce usłyszeć mój głos..... Dałam się w to wciągnąć całkowicie aż zauważyłam że minął rok gdy napisał „dziś mamy rocznicę znajomości”.Rzeczywiście minął rok. Przez ten rok dowiedziałam się o nim wiele. Wiele razy będąc na spotkaniach firmowych,na imprezach z kolegami pisał do mnie,dzwonił. Któregoś wieczoru powiedziałam że powinien ten czas poświęcić swojej kobiecie..... Czułam że nie mogę w to brnąć dalej,że wyczekuję na sms,na tel od niego.... Nigdy mnie nie „ściemniał”,nie czarował-mówił jak jest i jak wygląda jego życie. Ja powiedziałam że nigdy nie pozwolę sobie na „bycie tą drugą”.... Powiedział że nie odejdzie od kobiety ze względu na małe dzieci(7 i 5 lat). Dzieci są dla niego wszystkim. Nic między nami się nigdy nie wydarzyło-tylko te rozmowy.
Pisał że nie potrafi po nocach spać a jak już zaśnie wybudza się i myśli o mnie.... Nie wiedziałam czy w to wierzyć.... Miałam mętlik w głowie ale wiedziałam jedno-muszę to jak najszybciej urwać..... Postanowiliśmy razem że nawzajem do siebie nie będziemy pisali. Ja wyjeżdżałam na miesięczną wyprawę z ekipą i to był dobry czas aby przestać..... Wyjechałam. Wyłączyłam telefon,nie wchodziłam na fb......Ten miesiąc był dla mnie katorgą... Nie potrafiłam go wyrzucić z pamięci-nawet tam ileś tysięcy km od niego był cały czas w moich myślach.... Nie potrafiłam spać,śmiać się.....

Po przyjeździe do kraju włączyłam tel a tam setki wiadomości.... Na fb to samo..... Pisał że nie potrafi wyrzucić mnie z pamięci,że się martwi,że nie śpi,że miał kolizję-wjechał w kogoś,chodzi rozkojarzony i sam nie wie co się z nim dzieje..... Ucieszyłam się że czuje to samo co ja.....Odpisałam,..... Znów się zaczęło...... Znów pisaliśmy-on że myśli o mnie i nie umie sobie z tym dać rady-ja trochę go oszukiwałam że mniej..... Przesyłał mi wiersze o miłości,sentencje.... A ja? Ja czułam motyle w brzuchu......

Znów minął kolejny rok-w ciągu tego drugiego roku spotkaliśmy się parę razy-zawsze to on prosił o spotkania. Pytałam po co a on że chce mnie choć przez chwilę zobaczyć. Potrafił przyjechać pomimo dzielących nas 200 km. Owszem spotkaliśmy się ale nigdy nie poszliśmy ze sobą do łóżka. Chciał ale wiedział jaka jestem i że się do tego nie posunę i szanował to. Całował mnie,dotykał,wpatrywał się we mnie i to mu musiało starczyć. Myślałam o tym wiele razy i mimo że bardzo go pragnęłam znałam siebie-nie potrafiłabym potem żyć i spojrzeć w lustro. Zawsze wiedziałam że ma rodzinę i to mnie stopowało.

Zauważyłam że coraz częściej mi proponował spotkania-zawsze pisał że musi mnie zobaczyć bo zwariuje,że musi mnie choć przytulić,spojrzeć..... Ja nie umiałam odmówić-też tak pragnęłam go zobaczyć...... Te parę godzin co zawsze spędzaliśmy trwało jakby to było parę minut,czas tak zasuwał... Oszukiwałam samą siebie że to szybko minie,że mam przecież faceta który jest dla mnie dobry i spełnia wszystkie moje zachcianki..... Kilka razy próbowałam zerwać kontakt ale to niestety się nie udawało....Wariowałam......

Któregoś dnia zadzwonił.... Odebrałam a on powiedział że tak się dalej nie da żyć,że chce mnie na co dzień.....Nie wiedziałam co to znaczy.... Nie rozumiałam tego..... Zapytał czy chcę z nim spędzić resztę życia.... Nie wierzyłam że to się dzieje naprawdę..... Ucieszyłam się,po czym znów oprzytomniałam.... Przecież on ma rodzinę-rodzinę którą ja mu rozbijam..... Nie,nie poradzę sobie z tym psychicznie. Nie może zostawić dzieci- takich małych dzieci..... Wykrzyczałam mu to......Prosił mnie ale.....Nie,nie mogłam...... To mnie by przerosło....

Myślałam że to koniec.... Nie odzywał się 2 miesiące .... Ja też nie miałam odwagi do niego napisać.... Te dwa miesiące były chyba najgorsze w moim życiu. Mało spałam,mało jadłam,nie miałam ochoty na nic....Chodziłam jakby nieprzytomna i myślami gdzieś daleko....Non stop wpatrywałam się w telefon...... Znów wariowałam z natłoku myśli.... Któregoś poranka przyszedł sms.....”Wariuję i tęsknie. Jak u Ciebie?”.... Czytałam go ileś razy ..... Po jakiejś godzinie odpisałam,nie umiałam nie odpisać-biłam się w własnymi myślami..... Po moim sms zadzwonił i pierwsze co powiedział:”Super słyszeć twój głos.... Tak bardzo za nim tęskniłem.Próbowałem zapomnieć ale nie umiałem.”.......Jaka ja byłam szczęśliwa-wiele razy marzyłam o takich słowach......

Jak jest teraz.... Piszemy dalej..... Dzwonimy..... Znów się zastanawiam kiedy to w końcu nam się znudzi...... Kiedy zauroczenie minie......Kiedy się przebudzę z tego snu.... Zastanawiam się czy ja jestem normalna??? Może ze mną jest coś nie tak??....... Nie umiem inaczej.... Nie potrafię zerwać kontaktu całkowicie..... Co jeszcze mnie czeka i przez co muszę przejść???...................
Dodał/a: Violetta w dniu 16-03-2018 - czytano 485 razy.
Słowa kluczowe: Miłość Violetta

Komentarze (0)

Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Zwykły-niezwykły ON......."

(pole wymagane)

(pole wymagane)

(pole wymagane)