Zawsze będe przy tobie
Długo się nie widzieliśmy, w prawdzie kilka lat, ale któregoś dnia napisała do mnie na gadu. Odnowiliśmy kontakt i znajomość, szybko się polubiliśmy, tego dnia powiedziała, że spotkamy się niedługo, zaczynały się wtedy wakacje i miała przyjechać do mnie na działkę na 2tygodnie. Ucieszyłem się na myśl, że ja zobaczę, a byłem ciekaw jak teraz wygląda. Jeszcze przed wakacjami bardzo często rozmawialiśmy, szybko się zaprzyjaźniliśmy. To nie była zwykła przyjaźń, oboje rozmawiając ze sobą po pewnym czasie zaczęliśmy czuć do siebie słabość i ja i ona o sobie ciągle myśleliśmy. Po pewnym czasie zaczęliśmy pisać erotyczne opowiadania po nocach, wiem ze to głupio tak z osoba, którą dzieli mnie tylko drugie pokolenie, no, ale cóż chyba zrozumiecie... Często miło rozmawialiśmy, zawsze mogła na mnie liczyć, gdy było jej smutno to za wszelką cenę starałem się ją pocieszyć, bo stała się dla bardzo bliską i ważna osobą i zrozumiałem, że nie mógłbym jej już stracić, byłem po prostu uzależniony od pisania z nią w każdej chwili, każdym momencie. W końcu zaczęły się wakacje, nadeszła pora taka, że u mnie na działce zaczęliśmy budować dom wiec wiedziałem, że będę tam przyjeżdżał często, a ona tam będzie.:) W końcu przyjechała z babcią, sypiali w kempingu, kiedy ją zobaczyłem pierwszy raz nie poznałem jej, ale bardzo mi się spodobała, miała cudowne ciało takie zgrabne i wgl, z twarzy taka słodziutka, od razu się przywitałem i dałem obiecanego całuska w policzek. Gdy jedliśmy obiad babcia zadała pytanie kierujące się do niej, ona często bywa śmieszna, jej pytanie brzmiało czy chciałaby się ze mną przespać przy mnie ona odpowiedziała, że może, mi wtedy nie było do śmiechu, ale najnormalniej zacząłem mieć na nią straszną ochotę. Niestety w końcu zapadła noc, nie chciałem wracać do domu, lubiłem z nią spędzać czas i być obok niej, często w kempingu się przytulaliśmy, gdy byliśmy sami. Nazajutrz znowu przyjechałem i zaproponowałem jej spacer, zgodziła się, dobrze wiec idziemy. Po drodze zatrzymaliśmy się na poboczu koło małego wodospadziku, byliśmy tam całkiem sami, nikt nas nie widział, objąłem ją, a ona mnie i byliśmy długo przytuleni, serce zabiło mi mocniej, było mi cudownie i wiem, że jej też, spojrzała mi w oczy, ma tak cudowne oczy, piękne niczym gwiazdy, odzwierciedlały jej szczerość. Patrzyliśmy trochę sobie w oczy i po chwili się pocałowaliśmy, było to niesamowite, nigdy nie całowałem tak mięciutkich ust po prostu było cudownie, po czym sama mi przyznała ze cudownie całuje, pochlebiła mi prawdę mówiąc i ucieszyłem się ze tak uważa. Przyjeżdżałem codziennie i codziennie robiliśmy to samo, spacer do tego samego miejsca to było nasze miejsce, zawsze było wyjątkowo cudownie, do teraz, gdy myślę o tym jak cudownie całuje to zasycha mi w gardle.;p Minęły 2tygodnie i musieliśmy się pożegnać, nie było to pożegnanie namiętne, choć chciałem żeby takie było, ale to, co robiliśmy miało pozostać tajemnicą, bo mogliśmy przez ujawnienie tego stracić siebie nawzajem.;( Znowu zaczęło się tak, że ciągle ze sobą rozmawialiśmy, brakowało mi jej bliskości a dzieliło nas 40km, ponad, ale znowu przyjechała do mnie na kolejne 2 tygodnie:), co bardzo mnie ucieszyło. Gdy nadszedł ten dzień, spotkaliśmy się i porwałem ja na spacer tym razem do lasu, znaleźliśmy całkiem przyjemne miejsce, mogliśmy usiąść, ja usiadłem a ona mi na kolana, podobało mi się to, zaczęła mnie namiętnie całować i często powtarzała ze brakowało jej mnie, ucieszyłem się na te słowa i miło spędziliśmy czas i co prawda namiętnie. Te 2 tygodnie minęły bardzo szybko, codziennie spędzaliśmy razem cudowne chwile. Niestety to były ostatnie 2tygodnie spędzone razem, było mi smutno, bo nie miałem czasu by do niej przyjechać, bo często byłem potrzebny na budowie. Minęły nam wakacje, zaczął się rok szkolny, czasem spotykaliśmy się po lekcjach, ale rzadko, a nie wiem, czemu ale ta wzajemna namiętność opadała, nie pisaliśmy erotycznych historyjek itp. staliśmy się normalnymi przyjaciółmi, po pewnym czasie zakochała się w jakimś chłopaku ze szkoły, nie ukrywam, że rozrywała mnie zazdrość, ale zawsze chciałem i starałem się żeby była szczęśliwa, bo jej szczęście było moim szczęściem, ona bardzo ceniła to jak ja traktuje, często mówiła mi, jaki jestem dla niej dobry i dziwiła się, czym na to zasłużyła, czym zasłużyła? Po prostu ja kochałem, choć bałem się jej wyznać to uczucie. Ona pewnego dnia odważnie podeszła do tamtego chłopaka i wyznała mu miłość, lecz ten zaoferował jej tylko przyjaźń, była w rozsypce, moja księżniczka, tak bardzo płakała, lecz udało mi się ja pocieszyć, nie opuściłem jej na krok, starałem się o jej uśmiech, ona zaczęła mi za wszystko słodzić i spytała, dlaczego taki dla niej jestem, nie chciałem jej nawet sugerować ze coś do niej czuje, lecz sama spytała czy ją kocham, odpowiedziałem tylko, że nieodwzajemniona miłość prowadzi do smutku a potem cierpienia, powiedziała mi, że zasypia i podziękowała mi za wszystko, za to, że jej pomogłem i udało mi się Jej jakoś pocieszyć, powiedziała mi pierwszy raz "skarbie" może to dla niektórych drobiazg, ale dla mnie to było jak tysiąc najpiękniejszych słów.:) Minęło trochę czasu od tej nocy, zawsze miło rozmawialiśmy i w dzień i przed snem, zawsze jej słodziłem a ona lubiła, kiedy taki jestem. Pewnej nocy znowu zapytała czy ją kocham a ja odpowiedziałem jej to samo, co poprzednio a ona powiedziała, "a ty nie chcesz żebym cierpiała prawda?", Zamurowało mnie, nie powiedziała mi tego, wprost, ale dała mi to do zrozumienia, że naprawdę mnie kocha, zaskoczyła mnie tym niesamowicie a ja głupio się wtedy zachowałem, bo nie wiedziałem, co powiedzieć i powiedziałem, że zasypiam eh a ona na drugi dzień powiedziała mi, że bardzo płakała przez to, zrobiło mi się głupio i przykro, bo mi bardzo zależy na jej uśmiechu a nigdy nie płakała przeze mnie, powiedziałem jej, że nie chcę niczego wyznawać przez sms i poprosiłem o spotkanie, od razu widocznie się ucieszyła i chyba wiedziała, co chce jej powiedzieć. Nadszedł czas spotkania, dzień wcześniej przygotowałem dla niej szkic wyjącego wilka w tle księżyca z dedykacja dla niej i napisałem tam:, „jeżeli kiedyś będzie ci smutno to spójrz na ten rysunek i przypomnij sobie, że jest ktoś, na kogo możesz liczyć i jesteś dla kogoś bardzo ważną i wyjątkową osoba”, gdy jej to dałem widać było ze chce jej się płakać ze szczęścia, po chwili powiedziałem jej "spójrz mi oczy" spojrzała, oczy jak zawsze miała piękne niczym gwiazdy na niebie, powiedziałem cicho "kocham cię" a ona jeszcze ciszej "ja ciebie tez kocham mój skarbie". Była to moja najpiękniejsza i wymarzona chwila, a mój rysunek ma go do teraz powieszonego nad swoim łóżkiem.:) Byliśmy ze sobą 5miesięcy, to szybko zleciało, bo to były moje najcudowniejsze miesiące w życiu, niestety to rozpadło się, ponieważ ona myśli o przyszłości a ja tej przyszłości nie mogę jej dać:( mimo wszystko jesteśmy teraz najlepszymi przyjaciółmi i nadal bardzo ją kocham i brakuje mi jej namiętności i okazywania sobie uczuć, ale to dla jej szczęścia, a ja nigdy jej nie opuszczę, będę miło wspominał nasze miłosne przeżycia, dała mi tak wiele szczęścia, nadal mi je daje, ale w inny sposób.
Powiem wam kochani, że przyjaźń jest najważniejsza, nigdy w życiu nie zaniedbujcie przyjaźni, wręcz przeciwnie.:) Kiedy przeczytacie to to nie myślcie, że to kaziroctwo, oboje zdawaliśmy z sobie z tego sprawę doskonale, ale miłości nie da się oszukać i na pewno każda osoba się ze mną zgodzi?
KOCHAM CIĘ NATALKO!!!
Słowa kluczowe: szczęśliwa namiętność zakochani zakochany zakochać się zakochalem sie ja kocham cie kocham ją nieszczęśliwa
Kategoria: Miłosne
