Zaklęta miłość rodział 2

-Jestem Miranda- zdołałam tylko tyle powiedzieć, gdy nagle Wiliam podszedł do mnie złapał moją rękę i lekko pocałował, -Miło Cię poznać, dużo o Tobie słyszałem- patrzyłam w jego stronę i nie mogłam oprzeć się jego urokowi, -Pewnie same złe rzeczy- powiedziałam to z lekkim uśmiechem, -Wręcz przeciwnie same superlatwy, jesteś piekna- gdy to mówił zaczerwieniłam się, -Przepraszam Was, ale musze już iść do domu- chociaż w głębi duszy chciałam z nimi zostać musiałam wracać do domu aby pomóc trochę mamie, -Dlaczego myślałem że pójdziesz z nami- widać było jak jego mina się zmienia, -Przykro mi, ale naprawdę już muszę iść- pożegnałam się i ruszyłam w stronę swojego domu, lecz nadal czułam jak Wiliam patrzy w moją stronę , lecz nie miałam odwagi aby się odwrócić.Gdy tylko doszłam do domu od razu wzięłam się za sprzątanie kuchni, kiedy tylko doszorowałam ją poszłam wziąźć prysznic, wskoczyłam w swoja ulubioną piżamkę i już zasypiałam, jak usłyszałam krzyk mamy dobiegający z podwórka. Nie patrzac jak jestem ubrana od razu wyskoczyłam z łożka , zbliżałam się do mojej mamy która klęczyłam , ujżałam swojego tatę był cały we krwi, mama płakałam nie chciała od niego odejśc . Nie wiedziałam co mam robić w moim sercu nagle zrobiła się pusta. Uklekłam przed mamą i próbowałam ją odciągnąć od taty, -Mamuś proszę Cię wstań musimy iść wezwać pogotowie-krzyczałam przez łzy lecz mama nawet się nie ruszyła, -Nie potrafię , nie możemy go stracić rozumiesz jest nam potrzebny- szarpnęła mną , po czym się mocno przytuliła, czułam jaka była rostrzęsiona, -Wie...wiem- wiedziałam że teraz nasze życie się zmieni. Podszedł do nas jakiś męźczyzn i powiedział że pogotowie już jedzie wraz z policją . Moja mama była bardzo słaba , zemdlała na ulicy, ale ten męźczyzn mi pomógł zabrać mamę do domu. Gdy przyjechała karetka, było widać że próbują uratować jeszcze mojego tatę , ale z niego życie uciekało. Usłyszałam nagle ten przeraźliwy dzwięk maszyny, podszedł do mnie jeden z ratowników nie ujrzałam nawet jego twarzy byłam taka roskojarzona, doszło do mnie że straciłam tatę którego tak mocno kochałam... -Bardzo mi przykro, zrobilismy wszystko co było w naszej mocy, lecz jego organizm odmówił współpracy- powiedział -Musisz teraz porozmawiać z policją- odparł, gdy nagle podszedł komisarz zaczął wypytywac ja nie wiedziałam co mam mówić , przecież nie widziałam jak to się stało ! Komisarz powiedział tylko żebym przyjechała jutro na komisariat ponieważ będę musiała odebrać ciało taty. Weszłam do domu skierowałam sie do pokoju w którym była mama, cała była we krwi, wzięłam miske z ciepłą wodą i omyłam twarz mamy. Nagle upadłam na ziemie nie miałam sił, przysięgłam sobie że będę twarda i zajmę się teraz mamą i domem. Poszłam do łazienki w lusterku zobaczyłam, że mam cała twarz w krwi. Umyłam się i poszłam do łóżka, lecz sen nie przychodził a miałam tylko obraz ojca, który umiera mi na oczach a ja nic nie mogłam zrobic! Słońce wchodziło a ja nadal nie spałam, zeszłam na dół a w kuchni stała moja ciocia i przygotowywała śniadanie, -Jak się czujesz moja maleńka - ciocia była moja chrzesną tzw. traktowałam ja jak druga mamę, -Kiepsko, on umierał mi na oczach a ja tylko patrzyłam - ona podbiegła do mnie i mocno mnie przytuliła, -Już cicho..cicho zajmiemy się wszystkim, będzie dobrze- ocierała mi łzy, które ciekły ze mnie, moja mama w tym momencie wstała, bardzo źle wyglądała. Zdziwił ja widok cioci w kuchni, lecz domysliła się że przyjechała nam pomóc , mama nagle zaczeła płakać i coś mówić bardzo cicho , lecz nagle zaczeła krzyczeć, -Mówiłam mu nigdzie nie idź jest późno, ale mnie nie posłuchał- mówiła przez łzy, ciocia do niej podeszła i złapała, -Już siostrzyczko wszystko dobrze- przytuliła ją, -Nie nic nie jest dobrze straciłam męża, którego mocno kochałam- w tym momencie mama straciła przytomność, zabrałyśmy ją do pokoju. Ja musiałam wyjść i dopilnować sprawy z pogrzebem , najpierw poszłam do zakładu ubezpieczenia na życie w którym tato nas ubezpieczał i dowiedziałam się że po ojcu zostało nam 100 tysięcy złoty. Urzędnik wytłumaczył mi na czym to polega, wypisał wszystkie potrzebny dokumenty i wyszłam. Zaszłam na komisariat złożyłam swoje zeznania i ciało zostało wydane, komisarz powiedział że prawdopodobnie to był wypadek, kierowca tego samochodu powiedział, że nagle mój tato mu wybiegł na ulicę. Dostałam numer do zakładu pogrzebowego który szybko organizuje pogrzeby i tam zadzwoniłam wszystko załatwiłam. Pogrzeb miał się odbyc jutro, wracałam już do domu cały czas nie mogłam uwierzyć, że straciłam bardzo ważną osobę w moim życiu . Byłam blisko domu gdy nagle zauważyłam nadchodzącego w moim kierunku.... Dodaje kolejną część mam nadzieje że Wam się spodoba. Komentujcie jak Wam się podoba :*
Dodał/a: Koszykarka w dniu 13-05-2012 - czytano 926 razy.
Słowa kluczowe: opowiadania nastolatek krótkie opowiadania Koszykarka
Kategoria: Miłosne
Zobacz inne



Komentarze (3)

Olciadnia 2012-05-19 11:17:24.

Pisz dalej . Super .!

Luśkadnia 2012-05-19 12:36:26.

Fajne. Pisz dalej:)

buuuhdnia 2012-05-24 14:09:32.

pisz dalej kiedy bedzie kolejna czesć czekam ;)

Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Zaklęta miłość rodział 2"

(pole wymagane)