Zaklęta miłość

Moja historia zaczęła się gdy w zasadzie byłam jeszcze dzieckiem bo miałam zaledwie 15 lat. W dzisiejszych czasach wiele nastolatków mówi o miłości, ma za sobą pierwsze miłosne zawody. Ale czy któreś z Nich zakochało się kiedykolwiek tak naprawdę? Czy któreś z Nich wiedziało co znaczy prawdziwa i szczera miłość? Wydaje mi się że sam wiek świadczy o niedojrzałości uczuć i braku ich świadomości. Może nie przydarzyło mi się nic specjalnego, ale chce Wam przekazać tę historię, myślę że jeśli podzielę się z kimś tym co czuję chociaż trochę się tego z siebie pozbędę. Jak już wspomniałam koszmar mojego życia zaczął się w wieku 15 lat( teraz nie jestem już tak młodą nastolatką ). Poznałam Go na rodzinnym spotkaniu, mimo tego że wcześniej kilka razy się już widzieliśmy dopiero wtedy poczułam , że właśnie ten facet będzie miłością mojego życia. Miał 24 lata więc nie było szans na to że kiedykolwiek zwróci na mnie uwagę. Gdzie 24 latek i 15 latka? Pewnie się śmiejecie bo faktycznie wtedy też wydało mi się to zabawne. Ale minęło już trochę czasu i teraz jest to bardziej przykre niż zabawne. Początkowo nie wdawałam się z Nim w jakiejś głębsze relacje. Ale tych wspólnych rodzinnych spotkań było coraz więcej i więcej. Coraz częściej dochodziło do rozmów między Nami. W ten sposób minęło kilka lat. Bez większych ekscesów. Aż w końcu na jednej z imprez nie byłam tylko zwykłą kobietą jak reszta dziewczyn. Przynajmniej tak mi się wtedy wydawało. Wydawało się że jesteśmy dla siebie. On wspaniały i czuły, a ja po uszy w Nim zakochana. I kiedy myślałam że będziemy razem już na zawsze, okazało się że nie jest sam. Miał dziewczynę. Nie umiem komuś rujnować życia więc postanowiłam się wycofać. I tak minęły dwa lata. Byłam pewna że się już wyleczyłam i że będę umiała ułożyć sobie życie bez Niego. Do czasu… Minęły wakacje i zbliżała się studniówka. Przez te wakacje dużo ze sobą rozmawialiśmy i wydawało mi się że coś Nas na nowo połączyło( Rozstał się z tamtą). Postanowiłam zaprosić Go na wyżej wymienioną imprezę. Zgodził się bo niby czemu nie? Bawiliśmy się bardzo dobrze, chociaż w żaden sposób nie okazywał że jestem kimś ważnym. Po prostu był moją osobą towarzyszącą. Po tej feralnej studniówce znowu przyszedł czas na opłakiwanie złamanego serca. Obiecałam wtedy sobie że NIGDY WIĘCEJ Mu nie zaufam. Minęły 4 miesiące. Odezwał się do mnie. Byłam w szoku, ponieważ w życiu nie spodziewałabym się że wróci. Zapytał mnie wprost czy nadal Go kocham. Nie umiałam zaprzeczyć. Wszystko było zbyt świeże. Zbyt mocno Go kochałam. I znowu zaczęliśmy rozmawiać spotykać się. Byłam bardzo naiwna. Ale wierzyłam, że tym razem jest inaczej, że tym razem naprawdę mnie kocha. I dawał mi do zrozumienia, że tak właśnie jest. Rozmawiał z rodziną na mój temat, był zdolny przy całej Swojej rodzinie powiedzieć że mnie kocha. Mnie?! Przez około pół roku wierzyłam że się zmienił. Bo naprawdę tak myślałam. Stwierdziłam wtedy , że skoro potrafi przy wszystkich powiedziec że jestem dla niego ważna ( a facet nie był zbyt wylewny) to naprawdę mu na mnie zależy. Dałam Mu szansę. Byliśmy razem. Byłam naprawdę szczęśliwa. Z utęsknieniem czekałam na kolejne spotkania. Ale moje szczęście nie trwało długo. Na horyzoncie pojawiła się była mojego lowelaska. Praktycznie z dnia na dzień zakończył to co wydawało się dla mnie wspaniałe i cudowne. Coś co nie przydarza się ludziom od tak. Patrząc mi w oczy powiedział że nie będzie ze mną i że mnie po prostu nie kocha. Wyobrażacie sobie? Powiedzieć komuś komu wcześniej mówiło się że jest się kimś ważnym i że się kocha prosto w oczy zaprzeczyć? Minęło kilka dni od tego zdarzenia. Nie mogę się pozbierać. Gdy tylko zamykam oczy widze Jego twarz i słyszę słowa które tak bardzo ranią. Nie wiem czy kiedykolwiek o Nim zapomnę. Zawsze kiedy się rozstawaliśmy uczucia wracały. Tym razem też dałam się oszukać. Zaufałam. Nie potrafię bez Niego żyć. Moje życie stało się beznadziejną rutyną. Nie mogę spać, jeść. Na każdym kroku płaczę i wszystko mi Go przypomina.. Nie wiem czy kiedykolwiek komuś jeszcze zaufam. Ale może ta historia pokaże Wam, że jednak nie ma miłości ponad wszystko.
Dodał/a: Zraniona w dniu 31-10-2013 - czytano 434 razy.
Słowa kluczowe: opowiadania nastolatek miłość nieszczęśliwa miłość niespełnone uczucia Zraniona
Kategoria: Miłość nieszczęśliwa
Zobacz inne



Komentarze (0)

Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Zaklęta miłość"

(pole wymagane)