Wspomnienie Ciebie pozostaje, Oddycham tuż obok, Przysięgam, że nadal czuję cię blisko
Gdybyś płakał, otarłabym każdą z Twych łez
Gdybyś krzyczał, walczyłabym z każdym z Twych lęków.
Nie wiem od czego zacząć. Moja historia jest strasznie smutna i świeża.
Zaczne od początku. Chce opisać wszystko..
Odkąd zranił mnie pierwszy chłopak miałam wielki dystans do zabawy, nowych znajomości. Zgasłam na świat. Przez pół roku walczyłam z bólem, smutkiem , uczuciem pustki, którego nic nie zdołało wypełnić. Postawiłam na studia.
Wiedziałam co to znaczy utrata kogoś bliskiego.
Myślałam ze juz nie spotkam nikogo przy którym bede czuć sie bezpieczna, potrzebna...
jednak to byl błąd. Po 6 miesiącach spotkałam kogoś przy którym poczułam sie spokojna. Poczułam początek uczuciaa... To było piękne
Pierwsze spotkanie bylo magiczne. Do dziś czuje jego dotyk, pocałunek , czułość tametgo dnia. To wyszlo z nas. Poznawaliśmy sie długo przez pisanie zanim spotkaliśmy sie. Bałam sie że cos może sie rozwinąć i spieprzyć , ale ten czar wokół nas pozwolił mi uwierzyć że moge być jeszcze szczęsliwa
Myślałam o nim codziennie od tego spotkania. Mój świat był skierowany na niego. Chciałam wiedzieć co robi, z kim pisze... To może był błąd ale bałam sie cholernie sie bałam zawiedzienia...czułam, że cos sie rozwija .
Kiedy byłam w domu obczajałam z kim pisze przez konto na pewnym portalu spolecznoścowym. To chore co robiłam . To wszystko to strach . Angażowałam sie ... i musiałam byc w 1000% pewna ze na mnie zasluguje. Mielismy kontakt codziennie.
Potem spotykaliśmy sie więcej razy i czułam z spotkania na spotkanie ze pragne go więcej, potrzebuje .Nikt tylko on.
Wszystko co robiliśmy .
Sposób w który sie smialiśmy, sposób w który się całowaliśmy to było piękne ...Czułam dreszcze. Nie moglam sie nim nacieszyć wciąż było go dla mnie mało. Czuje go do dziś... Jestem ze mną .
On w moich ramionach i wiedziałam że mam już wszystko..
On był o 5 lat starszy ja mam 20 lat. Studiuje.
Też go zranila dziewczyna . Był cholernie zazdrosny.
Czepiał sie o spotkania z dziewczynami , wyjścia na kluby. Bolało
Nie widziałam świata poza nim... Potrzebowałam go bardzo.
Nie widywaliśmy sie codziennie...
Ja mu ufałam on chyba nie to mnie zabijało te kłótnie ale wtedy wiedzieliśmy ze bardzo siebie pragniemy i nie możemy tego zniszczyć kłótniami. Bardzo sie do niego przywiązałam. Mogłabym z nim leżeć do końca świata...
To uczucie było magiczne. Pokochałam go .
Przyszedł okres kiedy straciłam mojego kolege zmarł. Nie mogłam na niego liczyć. Zawiodlam sie na nim on o tym nie wiedzial że dlatego nie odbierałam telefonow ani nie odpisywałam.
Płakałam sama ...
Nasz kontakt sie urywał. Nie mogliśmy sie złapać na gg przez tel zawiodlam sie na nim mialam mętlik potrzebowałam go jak cholera ... ale nie mogłam zawsze liczyć...
Wtedy sprawdziłam jego aktywność na portalu społecznościowym.
Sprawdziłam jego zaufanie.
Podałam sie z inną dziewczynę. On odpisał jestes piękna zakochałam sie. spotkamy sie
....
mój świat sie zawalił zaczęłam ryczeć śmiać sie.
Nie wierzyłam w to.
Wiedzialam jedno musze to skończyć. Nie pozwole żeby mnie tak traktowano jako jedna z wielu
Na spotkaniu powiedziałam co miałam powiedzieć i odeszłam...
Jego pisanie telefony w tym samym dniu unikalam odpowiedzi. Było cholernie ciężko ...
Dziś 2 mieśiące po tym .Nie istniejemy dla siebie . Nie mamy kontaktu. Jakbyśmy umarli.
Brakuje mi go . Tęsknie to mało powiedziane.
Walcze z lękiem , bólem codziennie. Staram sie byc silna i jestem 2 miesiące nie odezwałam sie.
Napisał ze mnie kocha mimo wszystko. Z pewnośćia go nie zapomne
To jakbyś krzyczał i nikt nie słyszy. Czujesz sie beznadziejnie jakby nic nie mogła CIe uratować.
Wiem jedno kocham go. Kocham go tak strasznie że czuje go obok siebie nadal . Kiedy sie budze ten lek kiedy bylismy tak blisko a dziś go nie czuje - to zabija mnie codziennie
Wracam do chwil w których śmialiśmy sie
Kiedy on był blisko mnie, do tej ciszy, do tych dreszczy...
Żyje dalej ide do przodu. Nie mam innego wyjśćia
Dziś moge powiedzieć jedno odwyk
Chce być sama. Nadal go czuje.
Wiedząc ze jest w jednym mieście mam ochote do niego zadzwonic
zobaczyć z drugiej strony gdybym go zobaczyła zareagowałabym płaczem za ten ból który mi zadał ... Rozmowa nic tutaj nie da. Bolał by mnie widok jego. Tego co straciliśmy , zgubiliśmy.
Czas jedynym lekiem .
To uczucie nie wygasa Te rany są zbyt świeże
To uczucie w tamtych dniach za mocne.
Ta namiętność nie daje mi spać.
przychodza momenty kiedy jestem bez sił. Czuje wewnątrz wielką pustke .
I wiem ze tylko on obok mnie mółgby mnie wyleczyć
Mimo tego co mi zobił ja życze mu najlepiej.
Dziś rowno 2 miesiące po tym jestem pewna jednego - kocham go.
dziękuje za nasze dni.
Gdybyś krzyczał, walczyłabym z każdym z Twych lęków.
Nie wiem od czego zacząć. Moja historia jest strasznie smutna i świeża.
Zaczne od początku. Chce opisać wszystko..
Odkąd zranił mnie pierwszy chłopak miałam wielki dystans do zabawy, nowych znajomości. Zgasłam na świat. Przez pół roku walczyłam z bólem, smutkiem , uczuciem pustki, którego nic nie zdołało wypełnić. Postawiłam na studia.
Wiedziałam co to znaczy utrata kogoś bliskiego.
Myślałam ze juz nie spotkam nikogo przy którym bede czuć sie bezpieczna, potrzebna...
jednak to byl błąd. Po 6 miesiącach spotkałam kogoś przy którym poczułam sie spokojna. Poczułam początek uczuciaa... To było piękne
Pierwsze spotkanie bylo magiczne. Do dziś czuje jego dotyk, pocałunek , czułość tametgo dnia. To wyszlo z nas. Poznawaliśmy sie długo przez pisanie zanim spotkaliśmy sie. Bałam sie że cos może sie rozwinąć i spieprzyć , ale ten czar wokół nas pozwolił mi uwierzyć że moge być jeszcze szczęsliwa
Myślałam o nim codziennie od tego spotkania. Mój świat był skierowany na niego. Chciałam wiedzieć co robi, z kim pisze... To może był błąd ale bałam sie cholernie sie bałam zawiedzienia...czułam, że cos sie rozwija .
Kiedy byłam w domu obczajałam z kim pisze przez konto na pewnym portalu spolecznoścowym. To chore co robiłam . To wszystko to strach . Angażowałam sie ... i musiałam byc w 1000% pewna ze na mnie zasluguje. Mielismy kontakt codziennie.
Potem spotykaliśmy sie więcej razy i czułam z spotkania na spotkanie ze pragne go więcej, potrzebuje .Nikt tylko on.
Wszystko co robiliśmy .
Sposób w który sie smialiśmy, sposób w który się całowaliśmy to było piękne ...Czułam dreszcze. Nie moglam sie nim nacieszyć wciąż było go dla mnie mało. Czuje go do dziś... Jestem ze mną .
On w moich ramionach i wiedziałam że mam już wszystko..
On był o 5 lat starszy ja mam 20 lat. Studiuje.
Też go zranila dziewczyna . Był cholernie zazdrosny.
Czepiał sie o spotkania z dziewczynami , wyjścia na kluby. Bolało
Nie widziałam świata poza nim... Potrzebowałam go bardzo.
Nie widywaliśmy sie codziennie...
Ja mu ufałam on chyba nie to mnie zabijało te kłótnie ale wtedy wiedzieliśmy ze bardzo siebie pragniemy i nie możemy tego zniszczyć kłótniami. Bardzo sie do niego przywiązałam. Mogłabym z nim leżeć do końca świata...
To uczucie było magiczne. Pokochałam go .
Przyszedł okres kiedy straciłam mojego kolege zmarł. Nie mogłam na niego liczyć. Zawiodlam sie na nim on o tym nie wiedzial że dlatego nie odbierałam telefonow ani nie odpisywałam.
Płakałam sama ...
Nasz kontakt sie urywał. Nie mogliśmy sie złapać na gg przez tel zawiodlam sie na nim mialam mętlik potrzebowałam go jak cholera ... ale nie mogłam zawsze liczyć...
Wtedy sprawdziłam jego aktywność na portalu społecznościowym.
Sprawdziłam jego zaufanie.
Podałam sie z inną dziewczynę. On odpisał jestes piękna zakochałam sie. spotkamy sie
....
mój świat sie zawalił zaczęłam ryczeć śmiać sie.
Nie wierzyłam w to.
Wiedzialam jedno musze to skończyć. Nie pozwole żeby mnie tak traktowano jako jedna z wielu
Na spotkaniu powiedziałam co miałam powiedzieć i odeszłam...
Jego pisanie telefony w tym samym dniu unikalam odpowiedzi. Było cholernie ciężko ...
Dziś 2 mieśiące po tym .Nie istniejemy dla siebie . Nie mamy kontaktu. Jakbyśmy umarli.
Brakuje mi go . Tęsknie to mało powiedziane.
Walcze z lękiem , bólem codziennie. Staram sie byc silna i jestem 2 miesiące nie odezwałam sie.
Napisał ze mnie kocha mimo wszystko. Z pewnośćia go nie zapomne
To jakbyś krzyczał i nikt nie słyszy. Czujesz sie beznadziejnie jakby nic nie mogła CIe uratować.
Wiem jedno kocham go. Kocham go tak strasznie że czuje go obok siebie nadal . Kiedy sie budze ten lek kiedy bylismy tak blisko a dziś go nie czuje - to zabija mnie codziennie
Wracam do chwil w których śmialiśmy sie
Kiedy on był blisko mnie, do tej ciszy, do tych dreszczy...
Żyje dalej ide do przodu. Nie mam innego wyjśćia
Dziś moge powiedzieć jedno odwyk
Chce być sama. Nadal go czuje.
Wiedząc ze jest w jednym mieście mam ochote do niego zadzwonic
zobaczyć z drugiej strony gdybym go zobaczyła zareagowałabym płaczem za ten ból który mi zadał ... Rozmowa nic tutaj nie da. Bolał by mnie widok jego. Tego co straciliśmy , zgubiliśmy.
Czas jedynym lekiem .
To uczucie nie wygasa Te rany są zbyt świeże
To uczucie w tamtych dniach za mocne.
Ta namiętność nie daje mi spać.
przychodza momenty kiedy jestem bez sił. Czuje wewnątrz wielką pustke .
I wiem ze tylko on obok mnie mółgby mnie wyleczyć
Mimo tego co mi zobił ja życze mu najlepiej.
Dziś rowno 2 miesiące po tym jestem pewna jednego - kocham go.
dziękuje za nasze dni.
Dodał/a: Ona_20 w dniu 3-01-2012 - czytano 739 razy.
Słowa kluczowe: nieszczęśliwa miłość smutek tęsknota ból Ona_20
Kategoria: Smutne historie
Słowa kluczowe: nieszczęśliwa miłość smutek tęsknota ból Ona_20
Kategoria: Smutne historie
