Worthless rozdział 9.

~Seba~
Zobaczyłem moją byłą dziewczynę Liwię... Wtedy wszystkie moje wspomnienia z nią związane wróciły jak bumerang.
Otóż znaliśmy się od podstawówki, ale zacząłem z nią chodzić dopiero w 3 gimnazjum. Byłem w niej zakochany po uszy; była nieziemsko piękna, inteligentna, towarzyska, wrażliwa i tak bardzo pozytywna! Właściwie to ona zaraziła mnie swym optymizmem. Mimo, że byliśmy bardzo młodzi, to darzyliśmy się mocnym uczuciem. Było nam razem wspaniale... Niestety we wakacje stało się coś strasznego i Liwia musiała wyjechać do Anglii z rodzicami. To było przykre, to uczucie nieogarniętej pustki, jakbym zgubił jakąś część siebie. Z początku utrzymywaliśmy ze sobą kontakt telefoniczny, jednak ten nasz "związek na odległość " szybko się skończył. Z czasem przyzwyczaiłem się do braku mojej ukochanej i żyłem sobie z dnia na dzień, nawet nie wracając do niej we wspomnieniach... Teraz kiedy zobaczyłem Liwię, zauważyłem, że bardzo się zmieniła, wydoroślała i zrobiła się jeszcze piękniejsza. Spostrzegłem też, że leczenie przyniosło pożądany skutek, bardzo się ucieszyłem. Jej długie czarne włosy tworzyły z jej śnieżnobiałą cerą idealny kontrast, podkreślający jej niebieskie oczy. Szczerze powiedziawszy ucieszyłem się na jej widok, jednak nie dla tego, że nadal ją kochałem, tylko po prostu dawno się z nią nie widziałem.
-Liwia?! Kopę lat!
-Jej Seba, ale się zmieniłeś!
-To samo chciałem powiedzieć. Kiedy wróciłaś?!
-Dokładnie wczoraj. Wróciliśmy już na stałe.
-To super. Może usiądziesz z nami?
-Jasne, chętnie poznam twoich przyjaciół.
Usiadła z nami a ja zacząłem wszystkich jej przedstawiać:
-To jest Nadia, moja dziewczyna, to Max, ale z nim się już znasz a to Ida, dziewczyna Maxa.
-Ahm, bardzo miło mi was poznać.
Potem atmosfera zrobiła się bardzo napięta, wszyscy czuliśmy się skrępowani, wkrótce jednak podeszła do nas mama Liwii i powiedziała jej, że już muszą wracać. Pożegnaliśmy się z nią i kontynuowaliśmy biesiadę. Kiedy zegar wybił godzinę 16:00 zaczęliśmy się zbierać do domu. Po powrocie zauważyłem, że Nadia jest jakaś blada i smutna, więc zapytałem:
-Wszystko w porządku Nadia?
-Trochę słabo się czuję i... boli mnie brzuch.
-Kurcze... zatrułaś się czymś? Może idź do pokoju się położyć a ja zaraz tam do ciebie pójdę.
-Tak zrobię, ale najpierw odwiedzę łazienkę.
-Aż tak źle?
Jako odpowiedź podarowała mi lekki, wymuszony uśmiech. Poszedłem do kuchni i przygotowałem dziurawiec, który podobno jest dobry na zatrucia pokarmowe, po czym udałem się do pokoju.
-Naduś i jak się czujesz?
-Tak samo jak 4 minuty temu Seba..
-Fakt. Głupie pytanie.. Proszę, przygotowałem ci ziołową herbatkę, mnie zawsze pomaga.
-Jej to miłe... dziękuję...ale...
-Ale?
-Obawiam się, że to nie pomoże...
-Hmh niby dlaczego? Herbaty czasem lepiej leczą niż jakieś tabletki.
Nie odpowiedziała mi na to pytanie, jedynie spuściła wzrok. Wtedy już wiedziałem. Widząc jak problemowe jest dla niej powiedzenie tego, postanowiłem jej nie dopytywać o coś o czym wiedziałem. Usiadłem obok niej i przytuliłem ją mocno do siebie. Ona odwzajemniła mój uścisk. Szczerze mówiąc ucieszyłem się, że mam okazję w tym uczestniczyć i się wykazać pod tym względem. Chciałem pokazać Nadii, że nie musi się przede mną krępować i może otwarcie o tym mówić, a z mojej strony otrzyma zrozumienie i opiekę.
-To co: czekolada, żelki i film romantyczny?
-Jasne!
-Ok. To zaraz wracam a ty wybierz film.-powiedziałem podając jej laptopa.
Po drodze dostałem olśnienia i wziąłem też termofor, który podobno pomaga na "te" bóle brzucha. Przyniosłem na tacy dużą czekoladę Milkę z nadzieniem karmelowym z mlekiem i orzechami laskowymi a do tego 3 paczki żelków z sokiem owocowym i ciastka Delicje. Nadia już przygotowała film, chyba się nazywał "Ostatnia piosenka" ...no, raczej tak. Dałem jej termofor i położyłem się obok niej pod kołdrą. Zajadaliśmy się słodyczami i oglądaliśmy. Przyznam, że było naprawdę miło i zacząłem się zastanawiać dlaczego inni moi koledzy a
nawet Max, narzekają na swoje dziewczyny kiedy jest "ten" czas. Mówią, że są nieznośne, kapryśne, mają humorki, fochy itd. Nadia taka nie była... zachowywała się tak jak zwykle i nic poza tym. Kiedy film się skończył nie omieszkałem znów zapytać Nadii o samopoczucie. To była dla mnie nowa sytuacja i nie wiedziałem dokładnie jak mam się zachowywać.
-I jak, już lepiej?
-O wiele lepiej. Ale się najadłam..
-Ja też.. chyba się nie podniosę.
Kiedy kończyliśmy trzecią paczkę żelków, cukier uderzył nam do głów i chyba napadła nas głupawa. Nie mogliśmy przestać się śmiać. Im bardziej się śmialiśmy tym bardziej się nam chciało śmiać. TO BYŁO DZIWNE i fajne. Tak po ok 15 minutach intensywnego śmiechu, ogarnęliśmy się-trwało to chyba kolejne 15 minut.
-Hahaha.. Nigdy więcej tyle żelków naraz.. hahaha.
-Hahahaha co za faza hahahaha .
Kiedy już się uspokoiliśmy to poszliśmy wziąć prysznic i umyć zęby, bo po takiej dawce cukru to próchnica murowana! Potem już prosto do spania, ponieważ po tej "fazie śmiechu" nie mieliśmy już siły na nic innego. Kiedy już leżeliśmy w łóżku , przysunąłem się do Nadii i zapytałem szeptem:
-Nadal boli?
-Już nie...
Przytuliłem ją do siebie a ona zasnęła w moich objęciach. Uwielbiałem to kiedy tak odpływa będąc w moich ramionach. Jeszcze zanim zasnąłem, myślałem trochę o tym niespodziewanym spotkaniu z Liwią i o tym, że teraz to ona mogłaby być na miejscu Nadii. Jednak ta myśl jakoś mi się nie spodobała, nie wyobrażałem sobie tego...cieszyłem się, że to Nadia a nie Liwia. Nie mam pojęcia dlaczego, skoro przed naszym rozstaniem z Liwią byliśmy razem szczęśliwi. Cóż, może z Nadią to coś poważniejszego? Postanowiłem już więcej o
tym nie myśleć i skupić się na mojej ukochanej dziewczynie z którą bardzo miło spędziłem dzień i z którą chcę spędzać każdy kolejny dzień w moim życiu. Już wyobrażałem sobie dorosłego mnie, po studiach w jakimś małym domku na przedmieściach, u boku pięknej i wspaniałej Nadii oraz z małym, kochanym pieskiem, którego oboje byśmy kochali. Dlaczego pies a nie dziecko? Otóż nigdy w życiu nie skrzywdziłbym tak żadnej dziewczyny, nie pozwoliłbym na to by osoba którą kocham tak bardzo cierpiała: podczas ciąży a potem przy
porodzie.I była tylekroć razy poniżana przy tych wszystkich badaniach ginekologicznych itd. Nie przeżyłbym tego, wolałbym się zabić niż patrzeć jak cierpi. (Dziwne, ale prawdziwe).

Minął kwiecień i maj a nadszedł czerwiec. Nasza miłość kwitła, spotykaliśmy się dość często i zawsze robiliśmy coś innego zależnie od pogody. Czerwiec to ostatni miesiąc przed upragnionym wypoczynkiem wakacyjnym, czyli w szkole jest 2 razy więcej nauki niż w roku szkolnym, przynajmniej na początku tego miesiąca. Musieliśmy się sprężać aby ze wszystkim zdążyć.
W pierwszym tygodniu czerwca odwiedziła mnie Liwia... byłem zaskoczony tą wizytą ale przecież nie mogłem jej wyprosić, to niegrzeczne. Zaprosiłem ją do środka, bo byłem ciekawy co ją do mnie sprowadza. Powiedziała, że chciała zemną porozmawiać. Trochę pożartowaliśmy i pośmialiśmy się, przypomniałem sobie wtedy jak dobrze nam razem było. A wtedy ona powiedziała:
-Seba... ja cały czas tęskniłam za tobą .
-Ja też tęskniłem, ale wiesz...
-Seba ja cię kocham!
Wtedy przybliżyła się do mnie i chciała mnie pocałować.
-Liw... nie możemy. Już nie jesteśmy razem.
-Przecież nie zerwaliśmy ze sobą! To przez Nadię tak?
-Nie, po prostu ja już cię nie kocham.
-Jak to nie kochasz? Przypomnij sobie te wszystkie wspólnie spędzone chwile! Przecież nie, ty nie wiesz co mówisz. Ona zawróciła ci w głowie.
-Masz rację zawróciła mi w głowie i jestem w niej zakochany po uszy.
-W takim razie, życzę szczęścia.
I wyszła trzaskając drzwiami. A zaraz za nią przyszła Nadia. Poczułem się jak w jakimś reality show, w którym ktoś chce mnie wkręcić. Wpadła do domu z płaczem i zaczęła do mnie mamrotać przez łzy:
-Była dziewczyna tak? Długo się spotykacie?
-Nadia my nie (...)
-Nie tłumacz się... rozumiem to. Ja też będąc chłopakiem wybrałabym śliczną, filigranową Liwię a nie tłustą, brzydką mnie.
-Nadia uspokój się, daj mi wytłumaczyć!
-Tutaj nie ma czego tłumaczyć Seba...
Po tych słowach wybuchnęła płaczem i wybiegła z domu. Pobiegłem za nią, ponieważ nie mogłem pozwolić na to by myślała, że zdradzam ją z Liwią. Była brzydka pogoda, padał deszcz a Nadia miała na sobie cienką, przewiewną sukienkę. Przyznam że Nadia jest bardzo szybka... ale i niezdarna. Poślizgnęła się i runęła na ziemię jak długa. Śmiałem się i biegłem do niej zadowolony że teraz mi nie ucieknie. Ale.. pomyliłem się. Wstała z zakrwawionym kolanem, otrzepała się i pognała dalej. Wtedy już się poddałem. Wróciłem do domu, usiadłem przed oknem i zacząłem rozmyślać. Napisałem Nadii chyba z 5 SMSów, ale na ani jednego nie odpisała.

Przez następne dwa tygodnie nie widziałem się z nią ani razu. Dopiero w niedzielę przyszła do mnie. Bardzo się ucieszyłem, tak dawno się z nią nie wiedziałem! Poszliśmy do mnie do pokoju i wyjaśniliśmy sobie wszystko. Po czym zaczęliśmy się całować i wtedy uderzyłem się dłonią o jej wystającą kość! Moje ciśnienie spadło aż mi się zakręciło w głowie. Od razu przypomniałem sobie Liwię, zabrałem Nadię na pizze by sprawdzić czy się odchudza czy schudła nie z własnej winy. Ku mojemu zdziwieniu zjadła całe pół pizzy bez marudzenia, jednak później... zauważyłem jak przy myciu talerzy po pizzy sięga po tabletki przeczyszczające. Miałem ochotę wtedy nią potrząsnąć aby ta głupota wyleciała jej z głowy. Upierała się, że to na niestrawność, jednak ja wiedziałem jaka jest prawda. Próbowałem z nią porozmawiać, ale po chwili musiała pobiec do toalety by zwrócić pizze. Wziąłem dla niej szklankę wody, bo wiem że po przeczyszczaniu można się bardzo łatwo odwodnić.
Potem próbowałem z nią porozmawiać i jakoś jej wyperswadować, że to co robi jest złe, że szkodzi swojemu zdrowiu i że będzie tego kiedyś żałowała. Lecz w tej rozmowie wynikły nowe fakty, które mogły bezpośrednio przyczynić się do spadku jej masy ciała. A mianowicie: powrót matki do pracy, osamotnienie i obraza ze strony Liwii. A ja tak na nią najeżdżałem nie wiedząc jak bardzo musi cierpieć. Po naszej kłótni przytuliłem ją, aby dodać jej otuchy. Później odwiozłem ją do domu. Myślałem o tym wszystkim i wymyśliłem, że aby to wszystko jakoś naprawić, zabiorę Nadię na wakacje. Postanowiłem na razie jej nic nie mówić. Ustalić to wszystko z rodzicami Nadii i z moimi i jakoś sprytnie to wszystko ukartować. Wtedy też miałbym większą kontrolę nad tym czy czasem się nie odchudza. To był chyba najlepszy pomysł.

~Nadia~
Zobaczyłam prześliczną, szczupłą, wysoką, czarnowłosą dziewczynę o błękitnych oczach, która okazała się być byłą dziewczyną Seby. Od razu obudziła się we mnie zazdrość, gdyż zawsze marzyłam o takim właśnie wyglądzie. A co miałam zamiast tego? Byłam brzydką, grubą, rudowłosą dziewczyną o rumianej cerze! W mojej głowie wyświetliło się porównanie tej Liwii ze mną. A co jeżeli Seba wróci do Liwii? Ja bym tego nie przeżyła! Kiedy ona tak z nami siedziała i patrzyła na Sebę tymi jej niebieściutkimi oczami, miałam ochotę jej je wydłubać. W końcu sobie poszła a my wróciliśmy do domu. Już w progu zrobiło mi się słabo i poczułam silny ucisk u dołu brzucha. Obawiałam się najgorszego... Na dodatek Seba zaciekawił się moim fatalnym wyglądem odzwierciedlającym moje samopoczucie i oczywiście musiał zapytać "czy wszystko w porządku". Nie miałam siły zmyślać , poza tym i tak by mi nie uwierzył, że wszystko zemną okej. Poszłam do toalety i oczywiście moje obawy się sprawdziły: okres! Akurat dzisiaj i akurat teraz pomimo, że miał być dopiero za trzy dni. Na szczęście przygotowałam się w razie takiego wypadku.
Jak ja siebie nienawidziłam... Ugh, miałam już siebie serdecznie dosyć, dlaczego moje ciało tak mnie nienawidzi i jest dla mnie takie wredne?! No ale cóż... najgorsze było dopiero przede mną! Po dotarciu do pokoju, Seba przyniósł mi ziółka, które są na chory żołądek. No i wtedy się wydało... Właściwie nie wiem jak, ale sam się tego domyślił. Ja nic nie mówiłam. Seba zapewnił rozrywkę i przekąski, tak jakby czekał na ten dzień od dawna. Jeszcze przyniósł mi termofor, który chyba najbardziej pomógł. Był tak niesamowicie opiekuńczy...
Oglądnęliśmy film, spałaszowaliśmy wszystkie słodycze, dostając przy tym napadu śmiechu, poszliśmy się ukąpać i umyć zęby po czym położyliśmy się spać. A w międzyczasie Seba wypytywał mnie o to jak się czuję... słodkie ale też trochę męczące. Wtuliłam się w niego i usnęłam. Nazajutrz w pośpiechu przygotowaliśmy się do szkoły i pojechaliśmy z tatą Seby do szkoły. Tam, mój "nadopiekuńczy chłopak" zamęczał mnie pytaniami o to jak się czuję. Szczerze miałam go dość. Zwróciłam mu uwagę, ale to nie pomogło.
Przez całe 2 miesiące spotykaliśmy się bardzo często, jednak kiedy przyszedł czerwiec sytuacja się zmieniła z powodu natłoku nauki. Moja proponowana średnia była naprawdę kiepska- 4.71 , ponieważ miałam aż 4 czwóry . Musiałam to poprawić! Seba też miał kilka poprawek ale ostatecznie miała mu wyjść średnia 4.78. Ja, musiałam mieć wyższą =D. Tylko, że te 4 miałam z trudnych dla mnie przedmiotów: chemii, biologi, fizyki i matmy. Postanowiłam, że poprawię sobie chemię i biologię a wtedy uzyskam średnią 4.86, która będzie dla mnie bardziej zadowalająca z racji tego, że od 4.75 ma się świadectwo z paskiem. W piątek po szkole, kiedy już odrobiłam lekcje pomyślałam sobie, że Seba skoro jest już w liceum a ma tak dobre oceny to i w gimnazjum miał dobre i że będzie w stanie pomóc mi w poprawie tych przedmiotów. Lecz kiedy byłam już obok jego domu zauważyłam wysoką brunetkę wychodzącą z domu Seby. TO BYŁA LIWIA. Kiedy mnie zobaczyła uśmiechnęła się szyderczo i podeszła do mnie:
-Cześć Nadia. Wiesz co mnie zastanawia? Od kiedy Seba gustuje w hipopotamach?
-Nie gustuje w hipopotamach.
-To dlaczego z tobą CHODZIŁ?
Odgarnęła włosy i poszła. Łzy napłynęły mi do oczu, co miała na myśli kiedy powiedziała "chodził"? Musiałam to wyjaśnić! Pobiegłam do domu Seby i załamana dałam mu do zrozumienia że bardzo mnie zranił, ale że go rozumiem. Bo rozumiałam. Nie chciałam go rozumieć ale rozumiałam. Kto normalny wybrałby mnie a nie Liwię? NIKT! To było przykre ale prawdziwe. Wybiegłam z domu Seby z płaczem, że to koniec. Oczywiście nie byłabym sobą gdybym nie potknęła się, uderzyła w coś czy nie poślizgnęła. Tym razem się poślizgnęłam, zdzierając sobie przez to kolano do krwi. Bolało okropnie ale Seba już mnie doganiał a ja nie chciałam by mi się tłumaczył. Nie chciałam słuchać tego jaka to Liwia jest wspaniała a jak to my do siebie nie pasujemy itd. więc wstałam i pobiegłam dalej. Kiedy wpadłam do domu, pognałam do swojego pokoju i wtuliłam się w poduszkę, głośno szlochając. Mogłam sobie na to pozwolić, ponieważ byłam sama w domu, gdyż tata był w pracy a mama pojechała w odwiedziny do babci.
Kiedy już się wypłakałam, padłam z bezsilności i spałam do rana. W sobotni poranek załamana zeszłam po schodach do salonu, gdzie siedzieli moi rodzice i dyskutowali o czymś. Kiedy mnie zobaczyli zrobili wielkie oczy.
-Naduś jak ty wyglądasz?!
-Mnie też miło cię widzieć mamo.
-Skarbie źle spałaś?
-Aż tak źle wyglądam?
Kiedy spojrzałam w lustro to aż mnie odrzuciło do tyłu: wory pod oczami, gałki oczne oplecione przez cienkie naczynia krwionośne które zrobiły się bardzo wyraziste, szare obrzeża oczów, blada twarz i tak samo blade usta. A co do włosów to.. istna katastrofa-jeden wielki kołtun. Spuściłam wzrok i poszłam do kuchni po wodę. Usiadłam w salonie i zapytałam o czym tak zacięcie rozmawiali. Mama opowiedziała ze smutną miną:
-Mamy złą wiadomość...
-Jaką?
-Tata został zwolniony i ...
-Albo wrócisz do pracy albo sprzedajemy dom tak?
-Tak.
-Ale, tato, dlaczego cię zwolnili?
-Szef ma problemy z prawem i sprzedał firmę a nas zwolnił.
-Jak to?! Tak nie można, przecież byłeś wysoko osadzonym pracownikiem!
-Właśnie, pracownikiem.
Popatrzyłam się na nich z rozżaleniem i wróciłam do swojego pokoju by dalej płakać. Ryczałam tak cały dzień. Mama przyszła do mnie chyba z 10 razy ale jej nie wpuściłam. Dzięki czemu uniknęłam wszystkich posiłków. Niestety musiałam iść do toalety a po drodze spotkałam się z rodzicami.
-Córciu ale nie płacz, to przejściowa sytuacja.
-...wszystko jest przejściowe...życie też jest przejściowe, tyle że nie ma ono żadnego sensu.
-Nadia co ty pleciesz? Coś się stało?
-Najpierw Seba, teraz wy. Mogę mieć dość prawda?
-Co z Sebą? Chciał cię skrzywdzić tak? Ja wiedziałam że to się tak skończy.
-Nie wiem czy chciał, ale skrzywdził. Skrzywdził mnie raz na zawsze. A teraz przepraszam, muszę iść do łazienki.
-Curuś co to znaczy?! Co on zrobił?
-Zdradził mnie.
Po tych słowach zniknęłam za drzwiami od łazienki, gdzie spędziłam dalszą część dnia, na patrzeniu w lustro, ważeniu się, mierzeniu, płakaniu... W końcu jednak poszłam spać. Seba ciągle zasypywał mnie SMSami do których nawet nie zaglądałam, gdyż uznałam że to nie ma sensu.
Przez następne dwa tygodnie bardzo mało jadłam dzięki czemu udało mi się schudnąć 5 kg! Teraz przy wzroście 163cm ważyłam 53 kg. Zaczęłam się sobie bardziej podobać. To chudnięcie zaczęło mnie nakręcać, zwłaszcza że Seba w te ostatnie tygodnie szkoły odpuścił ją sobie i zostawał w domu. Nie widział więc jak teraz świetnie wyglądam. A i rodzice mnie nie kontrolowali bo mama wróciła do pracy a tata znalazł dorywcze zatrudnienie u jego kolegi. Pewniejsza siebie postanowiłam przeczytać SMSy od Seby. Napisał w nich, że Liwia wtedy przyszła do niego bez zapowiedzi i on o tym nie wiedział. A kiedy siedzieli u niego w domu to próbowała go pocałować, jednak tego nie zrobiła i że wytłumaczył jej że między nimi nic nie ma. Musiałam to wyjaśnić. Zarzuciłam sobie szary sweter z House, czarne leginsy z Croppa i adidasy tzw. "Starsy" biało-czarne. Pobiegłam do domu Seby. Niestety już po chwili byłam okropnie zmęczona i musiałam zwolnić. W końcu jednak dotarłam na miejsce. Drzwi otwarł Seba:
-Nadia?! Kochanie jesteś!-powiedział z entuzjazmem biorąc mnie w objęcia i unosząc ponad ziemię.
-Przyszłam pogadać. Przepraszam, że wcześniej nie dałam ci szansy tego wszystkiego wyjaśnić... wiesz ja się załamałam i jeszcze...-powiedziałam ze smutkiem.
-Co jeszcze? A z resztą chodźmy do mnie.
Szybko pobiegłam na górę, gdzie zasłabłam.
-Skarbie wszystko w porządku? Jesteś strasznie blada.
-Jestem trochę słaba...
-Chodź usiądziemy.
Usiedliśmy na łóżku, znaczy ja się położyłam bo nie miałam siły siedzieć. On wszystko mi wyjaśnił a ja poczułam jak ciężki głaz spada mi z serca.
-To co, między nami już ok?
-Jasne, tak bardzo się cieszę że wszystko już jest jasne i że znów możemy się sobą cieszyć.
-Ja też się cieszę. -powiedział z lekkim uśmiechem.
Wtedy położył się obok mnie, przysuwając mnie do siebie a następnie opierając się na prawym łokciu (jak zawsze).
-Jak ja za tym tęskniłam...
-A nawet nie wiesz jak ja za tym tęskniłem.
I zaczęliśmy się całować, Seba drugą ręką odsłonił mój brzuch i zaczął go gładzić. "Po drodze" natknął się na moją troszkę wystającą kość miedniczną. Wtedy przestał mnie całować i popatrzył na mnie jak na zbrodniarza.
-Ty schudłaś...-powiedział z wyrzutem przybierając poważny wyraz twarzy.
-Trochę... ale to przez to moje małe załamanie nerwowe.
-Czyli to przeze mnie. -wtopił wtedy swój wzrok w jakiś nieokreślony punkt na poduszce.
-Nie...
-Chodź!
Wtedy gwałtownie wstał.
-Muszę to naprawić.
Pojechaliśmy do pizzerii. Seba zamówił pizzę familijną na wynos. Nie miałam możliwości tego uniknąć. Wolałam nie odzywać się nic na ten temat, bo Seba wyglądał wtedy jak tykająca bomba, której zostało kilka sekund do eksplozji. Myślałam, że tak dużą pizzę zjemy z rodzicami Seby, ale okazało się że była ona dla nas dwojga.
-Skoro się nie odchudzasz to chyba nie masz nic przeciwko tak kalorycznej, dużej pizzy?
-Jasne że nie!
Prawda była taka, że byłam jej przeciwna, jednak zjadłam tyle ile musiałam.
-Pyszna była! Może pozmywam?
-Nie no co ty.
-No weź to tylko dwa talerze.
-Skoro chcesz...
Poszłam do kuchni po drodze zabierając moją torebkę, nalałam wody do szklanki i wyciągnęłam tabletki przeczyszczające. Spojrzałam na Sebę, ale nie patrzył, więc uznałam że to najlepsza okazja żeby je zażyć. Położyłam tabletkę na języku i popiłam wodą. A wtedy usłyszałam głos Sebastiana:,,Nadia dlaczego ty mi to robisz?"
Przełknęłam tabletkę i wodę i odpowiedziałam:
-O co ci chodzi?
-Dobrze wiesz o co. Czemu bierzesz to świństwo? To wyniszcza organizm, wiesz o tym?!
-To pomaga przy niestrawności.
-Nadia ty masz dopiero 15 lat, takie tabletki są dla 50-latków którzy mają problemy z układem pokarmowym!
-Nie muszę ci się tłumaczyć.
Poczułam nagły przypływ słodkiej, gęstej śliny. Te tabletki chyba były jakieś przeterminowane...albo właśnie tak miały działać. Pognałam do toalety i wszystko zwróciłam. Poczułam ulgę. Oparłam się o toaletę i spuściłam wodę. Nie miałam siły wstać. Przyszedł Seba ze szklanką wody mówiąc:
-Proszę, wypił bo się odwodnisz. Od dawna tak się przeczyszczasz?
-Nie... to pierwszy raz. Wcześniej nie dotyczyła mnie sprawa niestrawności.
-Chodź do mojego pokoju położysz się.
-Ale.. ale ja...
-No tak, nie masz siły.
Wtedy wziął mnie na ręce i zaniósł do siebie do pokoju. Ostrożnie położył mnie na łóżku a sam usiadł na skraju i patrzył w okno.
-Liwia też miała zaburzenia odżywiania... dlatego wyjechała z rodzicami do Anglii. Tam była leczona w najlepszym szpitalu i udało jej się wygrać walkę z chorobą. Ale przed tym...we wakacje, ona się tak nad sobą znęcała nic nie jedząc, gdy coś zjadła, biegła do toalety by jak najszybciej się tego pozbyć.I to wszystko przez kolegów z klasy, dokuczali jej, bo wyglądała jak dziewczyna a nie jak wieszak. Nadia ja nie chcę przez to przechodzić kolejny raz. Nie chcę znów patrzeć jak dziewczyna którą kocham powoli się zabija.
-Seba ja nie mam żadnych zaburzeń odżywiania!
-Ona też tak mówiła. A ja głupi jej wierzyłem.
Słysząc ton jego głosu i widząc jego poważną minę ścisnęło mnie za serce.
-Nadia takim trybem życia zniszczysz sobie zdrowie, zakłócisz gospodarkę hormonalną i wiele innych funkcji życiowych.
-Wiem o tym Seba. Ale postaw się też w mojej sytuacji.
-Teraz jesteś jeszcze młoda i...
-...i głupia?
-...niedoświadczona. Jeszcze wiele rzeczy nie rozumiesz i zachowujesz się lekkomyślnie, lecz kiedy zmądrzejesz może być już za późno, dlatego ja muszę cię przed tym chronić.
-Przed czym? Przed byciem szczęśliwą?! Ładną i szczupłą?!
-Nadia ty nie wiesz co mówisz. Nie będziesz szczęśliwa. To daje złudne szczęście.
-A skąd to możesz wiedzieć?! Przecież nie byłeś nigdy dziewczyną, więc nie wiesz jakie to trudne i okropne. A wiesz co jest najgorsze? To że nigdy się tego nie dowiesz, będziesz mógł się tylko domyślać.
-Skąd to wiem? Uczyliśmy się o zaburzeniach odżywiania i rozmawialiśmy z osobami chorymi, w większości dziewczynami i mówiły nam jak to jest.
-Hah niby kiedy?
-Nadia przypominam ci, że należę do klasy psychologicznej, często mamy takie ćwiczenia.
-Dobra, dobra. Ale przecież ja nie mam ani nie zamierzam mieć anoreksji czy bulimii.
-Taaa jasne, to niby po co były ci tabletki przeczyszczające?
-Ohh ile razy mam ci to powtarzać? Na niestrawność.
-Nie no jakbym mówił do ściany! Najlepiej jak powiem o tym twoim rodzicom.
-A mów sobie i tak mają ważniejsze sprawy na głowie...
Nagle posmutniała i zrobiła się jeszcze bladsza niż wcześniej.
-Nie mów tak skarbie.
-Taka prawda... tata został zwolniony i mama znów pracuje. I jeszcze z tobą straciłam kontakt.
-Teraz wszystko jasne...
-Co?
-Naduś, słuchaj ja, ja nie wiedziałem, że znów jesteś sama.
-A jeszcze Liwia powiedziała, że wyglądam jak hipopotam.
-Że co?! Jak to?!Kiedy?
-Kiedy do ciebie przyszłam z płaczem...
-A więc to tak... Już wszystko rozumiem... Chodź tu do mnie.
Przybliżyłam się a on mnie przytulił. Potem odwiózł mnie do domu swoim motorem. Poszłam do kuchni, jednak nie miałam zamiaru niczego zjeść, napiłam się tylko wody i poszłam spać.
Dodał/a: Muffinek w dniu 3-07-2016 - czytano 1463 razy.
Słowa kluczowe: miłość opowiadania nastolatek problemy Muffinek

Komentarze (5)

Mirabeldnia 2016-08-07 13:35:25.

Oo slodkie ^^

Kasiadnia 2016-08-14 22:22:02.

Historia poruszającą.

it's me Ndnia 2016-09-11 20:50:17.

Poruszyłaś mnie. Coś we mnie drgnęło.... nie umiem tego opisać

hiacynt123dnia 2016-10-05 17:44:52.

Fajne *.* Bardzo Fajne ^.^

Aluśdnia 2016-10-17 18:10:35.

Czekam na następną częsc :)

Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Worthless rozdział 9."

(pole wymagane)

(pole wymagane)

(pole wymagane)