Wataha cz2

11 grudzień - Środa
Ocknęłam się .
Nedion....- zobaczyłam go stojącego przy drzwiach .
Patrzył na mnie .
Z zaciekawieniem , a za razem z niepokojem .
Czy on już się nigdy nie zmieni ?
Nie ma dla niego szans ?
A może jest ?
Przecież tyle przeżyliśmy....
Nie musi być taki....
A może on o tym nie wie ?
Z drugiej strony łóżka stał jego duch .
Złapał mnie za rękę .
Kerian.... - powiedział duch . - Musisz to zrobić teraz gdy jesteśmy blisko siebie . Stracisz mnie , ale zyskasz moje wieczne serce . Zawsze będę przy tobie .
Złapał mnie za ramię .
Wzięłam nóż w dłoń i już miałam wbić go w serce Ned'a , kiedy puściłam sztylet .
Spadł na podłogę .
Złapałam Nedion'a za rękę i pocałowałam .
Odepchnął mnie na łóżko .
Wyszedł .
I coś ty zrobiła ? - spyrał jego duch .
Wybacz Ned ... - popłakałam się . - Ale ja tak nie mogłam...
Muszę wierzyć . Muszę wierzyć w to , że on kiedyś to zauważy .
Dodał/a: MagdaKlimowska w dniu 24-11-2011 - czytano 263 razy.
Słowa kluczowe: smutek miłość śmierć MagdaKlimowska
Kategoria: Smutne historie

Komentarze (0)

Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Wataha cz2"

(pole wymagane)