Wataha
7 grudzień - Sobota
Postanowiłam znaleźć Lisię , ale kiedy wyszłam z domu zobaczyłam Ned'a . Stał obok chatki , opierając się o drzewo .
Patrzył w moim kierunku .
Nie wiedziałam co mam zrobić .
Zmierzył mnie lodowatym spojrzeniem , ale po chwili jego wzrok tak oparzył moje spojówki , że aż krzyknęłam :
Ach !
Upadłam na podłogę .
W moich oczach zbierały się łzy z bólu i z miłości .
Kocham Nedion'a , ale on mnie nienawidzi .
Dlaczego Nedion....dlaczego....? - spytałam przez ściśnięte gardło .
Moje mięśnie odmówiły mi posłuszeństwa , cialo stalo się kruche , , a serce przestalo pracować .
Umarłam....dla niego już nie żyję .
Mój chlopak którego kochałam powiedział mi , że mnie nienawidzi , i że mnie nie zna .
Nie zna mnie !!!
Kochał....szukał ciepła....myślał o nas , a teraz...a teraz mnie nie zna !!!
Nie wiedziałam co się działo , albo może nie chciałam wiedzieć ?
Nedion podszedł do mnie , podniósł delikatnie i pobiegł ze mną nad przepaść .
Uniósł na rękach i kiedy myślałam , że mnie puści w ciemność , on postawił mnie na ziemi .
Co ty robisz ? - spytałam .
Nie jestem mordercą.... - zniknął w lesie .
Pobiegłam za nim i gdy miałam złapać go za rękę , on po prostu zniknął .
Zniknął....
Zniknął....
Rozpłynął się w powietrzu .
Nie wierzę....
Co się stało z moim chłopakiem ?
I gdzie go mam teraz szukać ?
Może być wszędzie....
Gdzie jesteś Nedionku ....och gdzie jesteś....
Postanowiłam znaleźć Lisię , ale kiedy wyszłam z domu zobaczyłam Ned'a . Stał obok chatki , opierając się o drzewo .
Patrzył w moim kierunku .
Nie wiedziałam co mam zrobić .
Zmierzył mnie lodowatym spojrzeniem , ale po chwili jego wzrok tak oparzył moje spojówki , że aż krzyknęłam :
Ach !
Upadłam na podłogę .
W moich oczach zbierały się łzy z bólu i z miłości .
Kocham Nedion'a , ale on mnie nienawidzi .
Dlaczego Nedion....dlaczego....? - spytałam przez ściśnięte gardło .
Moje mięśnie odmówiły mi posłuszeństwa , cialo stalo się kruche , , a serce przestalo pracować .
Umarłam....dla niego już nie żyję .
Mój chlopak którego kochałam powiedział mi , że mnie nienawidzi , i że mnie nie zna .
Nie zna mnie !!!
Kochał....szukał ciepła....myślał o nas , a teraz...a teraz mnie nie zna !!!
Nie wiedziałam co się działo , albo może nie chciałam wiedzieć ?
Nedion podszedł do mnie , podniósł delikatnie i pobiegł ze mną nad przepaść .
Uniósł na rękach i kiedy myślałam , że mnie puści w ciemność , on postawił mnie na ziemi .
Co ty robisz ? - spytałam .
Nie jestem mordercą.... - zniknął w lesie .
Pobiegłam za nim i gdy miałam złapać go za rękę , on po prostu zniknął .
Zniknął....
Zniknął....
Rozpłynął się w powietrzu .
Nie wierzę....
Co się stało z moim chłopakiem ?
I gdzie go mam teraz szukać ?
Może być wszędzie....
Gdzie jesteś Nedionku ....och gdzie jesteś....
Dodał/a: MagdaKlimowska w dniu 24-11-2011 - czytano 307 razy.
Słowa kluczowe: smutek miłość śmierć MagdaKlimowska
Kategoria: Smutne historie
Słowa kluczowe: smutek miłość śmierć MagdaKlimowska
Kategoria: Smutne historie
