wakacyjny wyjazd. Rozdział 1

Dziś pierwszy dzień wakacji ,moi rówieśnicy są „w siódmym niebie” . dla mnie wakacje to nic nadzwyczajnego , to znaczy cieszę się ponieważ nie dałabym rady chodzić do szkoły przez więcej niż dziesięć miesięcy ale nie przepadam za tym czasem . nadchodzi lipiec a co za tym idzie wyjazd na dwa miesiące do ojca , wydaje się że to nic nadzwyczajnego ale wolałabym spędzić ten czas w domu .co roku gdy zbliża się wolne staram się przekonać mamę byśmy mogli te wakacje spędzić Viewhada ale nigdy mi się nie udaje ze względu na to że mój brat Max jest zachwycony naszą wizytą w Holloway .
Holloway to małe miasto w porównaniu do Viewhada ale mieszka tam Victor nasz tata. Dziś moja ostatnia szansa żeby przekonać mamę …
- mamo , proszę cie to tylko jedne wakacje . – zaczęłam rozmowę przed kolacją ponieważ wiem że Max na pewno nie da mi dojść do słowa podczas niej , mój brat kończy w tym roku 18 lat a co za tym idzie to są ostatnie wakacje na które mama wysyła go do taty , ja mam dopiero 16 lat więc czekają mnie jeszcze dwa nudne lata spędzone w Holloway.
- Kayla … rozmawiałyśmy już o tym . przemyślałam to tak jak prosiłaś ale zdania nie zmienię , to tylko niecałe dwa miesiące .-zamyśliła się przez chwilę – zresztą widujesz się z tatą tylko w wakacje więc mogła byś okazywać trochę radości , pyzatym tu też nie miałabyś co robić . –dodała po czym odeszła od kuchennego blatu by zanieść talerze na stół .
przez chwile stałam w kuchni i zastanawiałam się nad odpowiednimi argumentami , które chciałam jej podać żeby wymigać się od wyjazdu , po czy wzięłam sztućce i poszłam za nią .
- tak widuje go rzadko ale to nie powód byś kazała mi tam jechać na całe wakacje . Ja… ja mogę tam jechać na przykład na tydzień , dwa i wrócić tu by spotykać się z przyjaciółmi - stałam chwile wpatrując się w nią w nadziei że coś powie ale nie widząc żadnej reakcji zaczęłam mówić dalej – przecież tam nie mam nikogo z kim mogłabym się spotkać albo nawet pogadać .
- Kochanie nie jedziesz tam by być odizolowana od świata , jedziesz tam by spędzić trochę czasu z ojcem , któremu też na tobie zależy –poszła do kuchni by przynieść tackę z jedzeniem , którą postawiła na stół –poza tym ciesz się , ponieważ będziesz miała komórkę oraz laptopa o Internet też nie musisz się martwić bo tata ma wi –fi .
- tak ale…
- Kayla nie ma ale, to jest już postanowione jutro jedziesz z Maxem do Holloway .
- MAMO!!!
-proszę cie przestań i idź zawołaj brata na kolację .
- no jasne przecież ja nie mam tu nic do powiedzenia , ba w ogóle moje zdanie się nie liczy .
-liczy się ale nie w tej sprawie .czasem trzeba nauczyć się dać za wygraną , a teraz zrób to o co cię prosiłam .
- no jasne .
Jak widać nie mam nawet co zaczynać temat wakacji bo i tak nic się w tej kwestii nie zmieni .
Poszłam więc po schodach na górę by poinformować Maxa o kolacji . Byłam w połowie schodów gdy usłyszałam muzykę dobiegającą z jego pokoju z czego nie byłam zadowolona bo to oznaczało że zanim powiem mu o kolacji będę musiała znaleźć w jego pokoju mały bezprzewodowy głośnik który właśnie odtwarza piosenkę Snoop- dogga , świetnie pomyślałam. Nie pukając weszłam do jego pokoju . Max jak zawsze leżał na łóżku z laptopem na kolanach co mnie nie zdziwiło za to zaskoczyło mnie to że głośnik leżał tuż przy jego łokciu więc gdy tylko zobaczył że jestem w jego pokoju od razu go ściszył .
- co chcesz ?
- Kolacja
- aham.. czyli chcesz mi powiedzieć że wchodzisz do mojego pokoju by powiedzieć mi że jest kolacja ? – z tonu jego głosu wywnioskowałam że jest trochę zirytowany – po twoim milczeniu wnioskuje że tak, wiec na przyszłość informuję cię że wiem o której jest kolacja .
- odczep się ode mnie ! –zabrzmiało to trochę mniej złośliwie niż bym chciała – to żeby cię zawołać to nie był mój pomysł , dobra ? mama mi kazała ponieważ chciała w ten sposób pozbyć się tematu o którym rozmawiałyśmy .- już miałam się odwrócić i wyjść kiedy usłyszałam jak Max próbuje zahamować śmiech – no co ? – zapytałam trochę zirytowana .
- nie , nic, nic…. Tylko wydaje mi się że wiem na jaki temat była ta rozmowa – mówiąc rozmowa zrobił cudzysłów
- gratuluje … a swoją drogą Niewinem czemu ty chcesz tam jeździć – powiedziałam po czym zaczęłam naprawdę się nad tym zastanawiać - właśnie dlaczego ? , tam jest strasznie nudno .
- dlaczego ? bo wole siedzieć u ojca i nic nie robić niż być tu i słuchać kazań mamy na temat mojej przyszłości , mojego zachowania - a tak zapomniałam dodać że mój brat chociaż był bardzo przystojny , co w szczególności zauważały moje przyjaciółki aczkolwiek kto tego nie zauważał błękitne oczy pełne usta i do tego piękne czarne włosy , które codziennie inaczej układał no i oczywiście piękna klata oraz super styl bycia a co za tym idzie świetny image , ale wracając do tematu to mój bat raczej nie zaliczał się do osób z wysokimi ambicjami co jest widać po jego ocenach .
- a no tak całkiem zapomniałam że nie słuchanie mamy przez dwa miesiące jest w porządku z tym żeby mi przeszkodzić w przekonywaniu jej bym mogła zostać – powiedziałam ze złością .
-Kayla to nie tak… - zaczął –tu chodzi tez o to że jakbym miał tam jechać sam to bym nie wytrzymał tyle….. bez ciebie – powiedział nie dając po sobie poznać czy mówi to szczerze, ale wydaje mi się że chciał mnie pocieszyć , chyba mu się udało .
- kochany braciszku przecież wiem – droczyłam się z nim po czym podeszłam bliżej niego- wiesz co może gdybyś spędził te dwa miesiące słuchając mamy wyszło by ci to na dobre .
-o nie jeszcze ty ? – uniósł pytająco brwi
- jeśli mam być szczera to zgadzam się w stu procentach z mamą – chciał coś powiedzieć ale mu nie dałam – …. Co oczywiście nie oznacza że mam zamiar cie męczyć kazaniami na temat twojej przyszłości i przeszłości ….. po prostu chcę żebyś wiedział że cię kocham i zależy mi na tobie i tylko dlatego to mówię .
- Kayla … bo się zaczerwienie …
-Max!!! Nie żartuj sobie z tego taka jest prawda …- siedzieliśmy chwile w milczeniu które przerwałam – dobra chodźmy już na tą kolacje zanim mama się zdenerwuje . – uśmiechnęłam się do niego i zaczęłam iść w stronę drzwi .
-ej … czekaj – odwróciłam się żeby na niego spojrzeć – y y y …. Dziękuje
- za co ? – spytałam lekko zdziwiona
- no wiesz…. Za to że nie próbujesz mnie oceniać chociaż się ze mną nie zgadzasz – uśmiechnął się i dodał – i w ogóle że jesteś .
taki przypływ uczuć u mojego brata był niecodzienny więc postanowiłam zaryzykować i podeszłam do niego by go przytulić , chciało mi się śmiać z jego początkowej reakcji kiedy to zrobiłam było to coś nowego radość mieszająca się ze zdziwieniem ale nie musiałam długo czekać aż odwzajemni uścisk . trudno było mi się od niego oderwać bo to było nowe ale przyjemne doświadczenie ponieważ nie pamiętam kiedy ostatnio okazywaliśmy sobie nawzajem tyle uczuć to znaczy byliśmy rodzeństwem , które bardzo dobrze się ze sobą dogadywało ale nigdy nie mówiliśmy na głos tego co czujemy ale nam to chyba nie było potrzebna bo mimo nieporozumień , które zdarzały się często obydwoje i tak wiedzieliśmy że zależy nam na sobie .
po pewnym czasie doszłam do wniosku że już wystarczy , żeby nie zaburzyć dotychczasowej równowagi , która mi nie przeszkadzała i oderwałam się od niego .
- dobra choć na dół i tak mama pewnie jest już zła – uśmiechnęłam się i wyszłam .
Dodał/a: zagubiona w dniu 7-01-2016 - czytano 1250 razy.
Słowa kluczowe: wakacje rodzeństwo sprzeczki początek serii zagubiona

Komentarze (0)

Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "wakacyjny wyjazd. Rozdział 1"

(pole wymagane)

(pole wymagane)

(pole wymagane)