Wakacje Together

Kaśka żyła w szczęśliwej rodzinie, co prawda, nie zawsze tak było. Jednak od kilkunastu lat ojca zastępował jej partner mamy. Wzięli ślub i cieszyli się z dorosłej już córki. Jako 23 letnia osoba, studiująca prawo i pracująca dorywczo umiała uszanować i siebie i rzeczy, które nabywała. Rodzice byli z niej dumni, zawsze ją wspierali, martwili się, ale pozwalali na dużo. Nie raz przyprowadzała do domu kolegów, koleżanki, nie raz nazywała kogoś swoim chłopakiem. Opowiadała nawet o swoich przeżyciach uczuciowych i łóżkowych. To mama była jej najlepszą przyjaciółką, nie oceniała jej, tylko radziła. Ojczym stawał na wysokości zadania, utrzymywał rodzinę, zabierał nie raz na wyjazdy, czy to weekendowe wypady za miasto czy na wakacje za granicę. Na wszystko było ich dzięki niemu stać. Z biologicznym ojcem kontakt się urwał, nie próbował nawiązywać już relacji z córką.
Jasiek zaś to młody również 23 letni buntownik, ale jaki przystojny. To on był tym zawsze niedostępnym, ale i tak dziewczyny się za nim uganiały. Jego życie było pełne niespodzianek, jednego dnia mógł spać cały dzień innego być wulkanem energii. Rodzice prawnicy nie mieli dla niego zbyt wiele czasu. Dlatego wychowywała go babcia. W wieku maturalnym stwierdził, że idzie w ślady rodziców. Tak też zrobił, wyszczekany dzieciak stał się zadziornym studentem. To był jego ostatni rok, magister zbliżał się wielkimi krokami. Jedni go kochali inni nienawidzili. Tylko rodzina nie miała wyboru, pomimo, że ciotki też nie były nim zachwycone. Zwykle jego kuzyni byli uznawani za tych lepszych.
Już niedługo obrona, kilka zajęć i po wszystkim, te były akurat z jednym z najsurowszych wykładowców. Rozpoczęła się debata na temat jednego z przepisów i przykładów wyroku sądowego. Jasiek nie były sobą gdyby nie podniósł się i nie zaczął mówić na ten temat. Dyskutował z profesorem jak z kolegą. Kaśka przewracała tylko oczami, ale jednak zgadzała się z chłopakiem aż w końcu padło pytanie:
- Kto uważa tak jak pan Jan? – zapytał wykładowca.
- Panie Profesorze, ja tak uważam. – odezwała się Kasia.
Dalej nawiązała się dyskusja. Janek odwrócił na nią wzrok i był w szoku. Niewiele osób miało tyle odwagi co on. Nigdy wcześniej nie zwrócił na nią uwagi, była normalną dziewczyną, nie robiła kilogramowych makijaży, była elegancka, nie tak jak on w podartych wycieruchach.
- Drodzy państwo – wyrwał go z zamyślenia głos profesora. – Ci o to śmiałkowie, narazili mi się bardzo, ale słusznie. Tylko pan Jan zauważył, że mówię nieprawdę, dlatego zapraszam po zajęciach z indeksem, właśnie zaliczył pan zajęcia bez kolokwium. Tak samo pani Katarzyna, która po przemyśleniu miała odwagę wstać i wspomóc kolegę. Gratuluję, będą z państwa dobrzy adwokaci.
Kasia popatrzyła na profesora z wielkimi oczami, jego egzaminu bała się najbardziej i przeszła wzrokiem na kolegę. Ich spojrzenia się spotkały, uśmiechnęli się do siebie, ona ze swoim delikatnym rumieńcem, on zawadiacko wyszczerzył śnieżnobiałe równe zęby. Szybko usiedli i po kilku minutach cała sala poddenerwowanych całym zajściem studentów opustoszała.
JASIEK:
Byłem w szoku tego co się wydarzyło, nie byłem lubiany w grupie, nie oczekiwałem tego nawet. A tu taka niespodzianka. Podszedł do niej kiedy pakowała rzeczy.
- Cześć, Jasiek. – wyciągnąłem rękę.
- Kaśka. – podniosła się i uścisnęła mi w dłoń.
- Miło cię poznać, w sumie to nie mieliśmy okazji przez te lata nawet zagadać. – uśmiechnąłem się i schodziliśmy razem do biurka profesora.
- Mi ciebie również, jakoś tak wyszło. – wzruszyła ramionami.
- Niesamowite, że się podniosłaś, nikt nigdy tego nie zrobił prócz mnie.
KASIA:
Było mi obojętne z nim rozmawiać, podszedł i przedstawił się. Nie pałałam do niego sympatią, przez wszystkie lata bazował na tym, że rodzice mają kancelarię. O nic się nie martwił i był arogancki. Szedł za mną do biurka i coś jeszcze mówił, ale przestałam go słuchać. Profesor pochwalił nasze zachowanie, postawił ocenę zaliczającą rok i podziękował za współpracę. Było to cudowne uczucie, tak się stresowałam tym egzaminem. Wychodząc z sali nie oglądałam się na Janka, zawinęłam rzeczy i szłam korytarzem do wyjścia. Kiedy przeszłam przez ogromne ciężkie drzwi uczelni usłyszałam głos nielubianego kolegi za sobą:
- Poczekaj, zgubiłaś apaszkę.
- Dzięki, ale nie trzeba było biec za mną. – zabrałam i zawiązałam na torebce.
- A może dasz się na kawę zaprosić w zamian za ten wyczyn w akcie desperacji, że to twój majątek? – roześmiał się.
- Nie, dzięki. Dziś nie skorzystam. – odmówiłam i poszłam w swoją stronę.
JASIEK:
Znalazłem jej apaszkę na oparciu jej siedzenia kiedy popatrzyłem w górę. Miałem nadzieję, że się ucieszy. Ale dostałem kosza. Zwykle to działa na odwrót, spodobał mi się jej charakterek, szczególnie że nie znałem jej z tej strony, zwykle siedziała cicho. Może to właśnie dlatego nigdy nie zwracałem na nią uwagi, nigdy nie zagadaliśmy słowem. Poszedłem w swoją stronę skoro nie chciała dyskutować. Miałem motocykl zaparkowany na tyłach gmachu uczelni. Wskoczyłem na niego i jechałem w kierunku domu. Widziałem ją jak szła na przystanek, uśmiechnąłem się do niej i pomachałem. Widziałem jak przewróciła oczami i spojrzała na zegarek. No cóż, po kilku minutach byłem już na swojej posesji. Zobaczyłem znajome auto ciotki.
- Nosz kurwa. – warknąłem pod nosem.
Wszedłem do domu i starałem się być jak najgrzeczniejszy, ale oczywiście się nie dało już z wejścia. Kiedy usłyszałem jak mój kuzyn jest wspaniały. Wszedłem do salonu i powiedziałem tylko:
- Cześć.
Wchodziłem już zdenerwowany po schodach. Trzasnąłem drzwiami i odpaliłem laptopa. Pomyślałem żeby do niej napisać.
- Hej Kasia, jak tam? Widziałem cię na przystanku. – napisałem.
- Cześć, tak wiem, ja ciebie też zobaczyłam. – odczytałem.
KASIA:
Wróciłam do domu, mama czekała już z obiadem, z zadowoleniem jadłam kiedy zobaczyłam wiadomość od Janka.
- Z kim tam romansujesz? – roześmiał się tata.
- Kolega ze studiów. – odezwałam się ponuro. – Nie bardzo chce mi się z nim gadać.
- Pamiętaj, że przeciwieństwa się przyciągają. – mama puściła oczko.
- Tak, z aroganckim panem wszechwiedzącym. – prychnęłam i jadłam dalej.
Po obiedzie stwierdziłam, że czas iść do pokoju i obejrzeć jakiś serial albo poczytać książkę. Wybrałam drugą opcję, wybrałam sobie lekką powieść i położyłam się na moim zaścielonym łóżeczku. Jednak telefon cały czas wibrował. Kiedy napisałam, że czytam książkę, on szybko przerzucił się na jej temat. Jaką? Czy mi się podoba? Okazało się, że mamy te same gusta co do gatunku literatury. Dziwne, ale coraz lepiej mi się z nim rozmawiało. Robiło się późno. Zeszłam na kolację, porozmawiałam z mamą na temat Janka.
- Powiem tak, wyjdź z nim na te kawę jeśli będzie ci proponował jeszcze raz. Może nie jest taki zły. A zresztą, jeśli ci się nie spodoba to dasz mu kosza. Niedługo koniec studiów i nie będziesz musiała utrzymywać z nim kontaktu. A widzę, że tobie jest to bardzo na rękę, że on do ciebie pisze, bynajmniej teraz. – podsumowała mama.
Pomogłam jej przygotować sałatkę i po chwili znów wspólnie jedliśmy i miło spędzaliśmy czas w rodzinnym gronie. Niedługo później poszłam się wykąpać. Musiałam jeszcze nadrobić trochę materiału na egzamin w przyszłym tygodniu.
JASIEK:
Dowiedziałem się o niej kilku ciekawostek. Po pierwsze lubiła dobrą książkę i lubiliśmy ten sam gatunek powieści. Po drugie miała wspaniałą rodzinę, wywnioskowałem to z przerw na wspólne posiłki, dobrze też się wypowiadała o rodzicach. Była jedynaczką a nie była rozpieszczona. Naprawdę podobała mi się rozmowa z nią, była inteligentna a nie jak wszystkie tępe laski, które udawały mądre. Zbliżała się 21. Zszedłem na dół i nic nie mówiąc poszedłem do lodówki.
- Może zachowałbyś się jak człowiek i zjadł z nami kolację? – usłyszałem głos matki.
- Nie mam ochoty jeść zielska, wole kanapkę z szynką. – burknąłem.
- Kacperku, może pójdziesz na górę z Jankiem i pogracie na komputerze? – odezwała się ciocia do syna.
Niestety, zgodził się. Szedł za mną zadowolony. Gówniarz miał niecałe 20 lat i udawał ważniaka. Ja nie grałem w gry na komputerze, czasem zdarzyło się pograć w coś na konsoli, ale nudziło mnie to. On wymyślał jakieś nazwy a ja mówiłem:
- Nie znam, nie mam, nie instaluje takiego syfu.
- Co za nudziarz z ciebie. – skwitował.
- Życie. Idę spać, możesz wyjść? – wyprosiłem kuzyna.
Poszedł poskarżyć się ciotce. Po chwili mama przybiegła z awanturą i krzyczała jak ja się zachowuje. Spoko, dzień jak co dzień. Jeszcze kilka dni i wakacje, wreszcie wyjadę i od nich odpocznę. Położyłem się, wziąłem do ręki telefon i przeczytałem:
- Miło się gadało, dobrej nocy ci życzę Jaśku.
- Śpij spokojnie i do jutra. – odpisałem na wcześniejszą wiadomość.
Dodał/a: forever young 97 w dniu 29-08-2019 - czytano 59 razy.
Słowa kluczowe: studenci motocykl zauroczenie buntownik forever young 97

Komentarze (0)

Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Wakacje Together"

(pole wymagane)

(pole wymagane)

(pole wymagane)