Upadły anioł. Cz.1 roździał 5

Obudziła się. Dalej ją to bolało. Postanowiła iść na spacer. Już miała wyjść gdy nagle...
-E, e, e a dokąd to się wybieramy?
-Co? Emmm... Na spacer... Hahah (zaśmiała się nerwowo)
-O nie sama nigdzie nie idziesz!
-muszę chwilę pobyć sama.
-Alex mi powiedział...
-Super więc daj mi sie wyżyć.
-Co jest dziewczyny?- Alex wszedł do pokoju
-Ona chce isc na spacer...SAMA
-Tobie totalnie odbiło?
-Dokładnie co ty sobie myślisz!
-No serio? Nie dacie mi sie przejsc?
-To nie takie proste
-Widziałam co się dzieje. Wiem co robić. Daliście mi wskazówki co robić! Zaufajcie mi!
-Puść ją.
-Dziękuję- Uśmiechnęła się najlepiej jak tylko potrafiła i wyszła. Przez chwilę słyszała jak się sprzeczają.
Spacerowała przez swój ulubiony park. Jak kiedyś. Same dobre wspomnienia...Klara... Już były chłopak...
Usiadla pod drzewem gdy nagle...
-Kolejna zbłąkana duszyczka. Niezrozumiana i skrzywdzona przez świat... Już mi się znudziliście.
Głos dochodził znad jej glowy.
Była sama w parku więc domysliła sie że chodzi o nią... A zatem widzi ją, więc i usłyszy
-Więc nie mogę liczyć na twoje towarzystwo?
-M? -ewidentnie się zdziwił. Nie spodziewał się że odpowie.
-Ciekawie uczucie co?
-Pfff chyba wolę żeby nikt nie odpowiadał niżeli jakaś wyszczekana dziewczynka.
-Nie jestem dziewczynką! Mam swoje lata!
-Hmm masz dziwny głos jak na babcie.
-Ehh -,-. Pokazałbyś się zamiast odgryzać się z ukrycia jak jakiś...
Pojawił się nagle przed nią. Bardzo wysoki i przystojny jak diabli! Włosy potargane niby czarne-niby czerwone, wzrok oszałamiający, niby jednokolorowe ale jakby posiadały wszystkie barwy. Zaniemówiła na jego widok.
Po chwili ciszy.
-Powinienem się już przyzwyczaić że odbiera wszystkim głos na mój widok.
-Po prostu miałeś niezłe wejście.
Mówiąc to podniosła się z lekkin zadziornym uśmieszkiem.
-Też zaliczyłaś glebę?
Oparł rękę o drzewo tuż obok jej twarzy, drugą rękę miał w kieszeni.
-Niezły start...-powiedziała ciut pogardliwie.
-Ah co za maniery... Jestem Damien. Z kolei nie zabardzo mnie interesuje kim ty jesteś...- odszedł od niej na 3 kroki.
-To żegnam pana.- Powiedziała z uśmiechem, pomachała złośliwie i odeszła. Usłyszała tylko ciche parsknięcie.

-już jeeestem!
Siadła na kanapie. Cisza. Rozejrzała się.
-Co jest?
-O już jesteś?
-Gdzie byłaś? I gdzie reszta?
-Szukali ciiiiiCholera jasna...
-Mnie? Po co?
-Nic nie mówiłam!
Pobiegła tam skąd przybiegła. Kiara czekała. W końcu przyszli...
-GDZIE BYLIŚCIE?
-Cześć też sie cieszę ze cie widzę...
-Śledziliście mnie tak? Na serio nie mozecie mi zaufać?!
-Meg...
-Słuchaj chcieliśmy być pewni że jesteś bezpieczna...ale nam zniknęłaś...
-eeee?
-Poprawka. Jej zniknęłaś w końcu to ona jest twoim aniołem stróżem!
-Cicho Alex!
-Jak mogliście...
Pobiegła do pokoju i zamknęła się w nim.
-Hej przecież mówiłem że...
-Ale jej nie powstrzymales! Myślałam że chociaz ty...
-Poza tym to był jego plan...
-I ty brutusie przeciwko mnie? Sam mi pozwoliłeś!
Meg już się wychyliła.
-Ty meg się nawet nie odzywaj...
Odwróciła się na pięcie i poszła do siebie.
-Kiara wyjdź!-prosił- to mój pokój-cicho wyszeptał...
Dodał/a: Kiaraah w dniu 15-10-2018 - czytano 146 razy.
Słowa kluczowe: Boye aniołki duszki Kiaraah

Komentarze (0)

Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Upadły anioł. Cz.1 roździał 5"

(pole wymagane)

(pole wymagane)

(pole wymagane)