Trzeci schodek jakieś klatki

Czasami najlepsze momenty, najlepsze chwile zdarzają się przez przypadek, zupełnie nie spodziewanie i czasami mimo braku zaproszenia....
Ola , była nastolatką, uczyła się...no powiedzmy dobrze, nie pakowała się w kłopoty zbytnie, lubiła przygody i stroniła od niebezpieczeństwa...chociaż to różnie można interpretować z jej zachowania, co ważne nie miała kłopotów bo gdy coś przeskrobała zawsze wszystko umiała pięknie zatuszować . Niektóre rzeczy z jej życia zostaną na zawsze tajemnicą zamkniętą w mieszkaniu trzycyfrowym na wprost od windy schodowej. Rok temu jej życie uległo zmianie, poznała chłopaka..wiadomo jak nastolatki myślała że to miłość. Niestety z biegiem czasu zrozumiała że za dużo ich różni, inne cele, priorytety , podejście i nie zrozumienie jednej czy drugiej strony. Plus sercem Oli potajemnie zawładnął nie chłopak, nie nastolatek...Lecz mężczyzna. Młoda dziewczyna lat 16 była jeszcze spory czas typowym dzieckiem zamkniętym w ciele nastolatki próbującej udawać dorosłą.
Ten o to mężczyzna plus znajoma sprowadziły Młodą dziewczynę w pewno miejsce które do teraz i już nie odwracalnie będą stanowić część jej życia. Owy mężczyzna zwał się Piotrek. Poznał Oleńkę ze swoimi znajomymi , każdy z nich minimum 6 lat starsi od dziewczyny. Początkowa dziewczyna nie wiedziała co ma myśleć, nie czuła się ani swojo , ani bezpiecznie, nie potrafiła nikomu zaufać i cały czas trzymała się blisko Piotra . Czasu upływ sprawił że dziewczyna się oswoiła z ludźmi, jednakże jej egoistyczny i egocentryczny pogląd na świat sprawił że chciała prowadzić główną role wśród wszystkich tych osób. Minął miesiąc, dwa, trzy. Ola zniknęła stamtąd , nie czuła potrzeby bycia tam zwłaszcza że spędzała sporo czasu z Piotrkiem mimo że nie łączyło ich uczucie, bynajmniej z jego strony. Bądź co bądź z biegiem miesiąca wakacyjnego Piotrek zostawił Olę bez słowa wyjaśnienia, młoda dziewczyna przeżywała to dość mocno, nie odbiło to się mimochodem na jej zachowaniu, w miejsce wieczornych uśmiechów pojawiały się łzy....Po tygodniu swego rodzaju żałoby i rodzącego się gniewu, nastolatka trochę odmieniona wróciła w miejsce gdzie poznała znajomych Piotra, tam spędzała odtąd cały wolny czas jaki miała, nadal dziecinna dziewczyna która lubiła ciepło , przytulanie i słodycz poznała osobę...która nie do końca planowo zajmowała jej czas i myśli. Mężczyzna imieniem Allan , o dziwo jeden z lepszych kumpli Piotra, najbardziej okazał jej serdeczność, czas. Wysoki brunet o szafirowych oczach, dobrej posturze, pięknym zapachu i uwodzicielskim głosie, mężczyzna którego serce niby zajęte niby nie było ciepłe i serdeczne umiejące znaleźć czas dla nastolatki.
Tak mijały wakacje, dni, tygodnie , miesiące. Dziewczyna z uporem osła codziennie odwiedzała swoich już znajomych , mimo różnicy wieku czuła się zaakceptowana. Spędzała popołudnia, wieczory czasem nawet noce z Allanem i resztą ekipy. Jednak coś zaczęło się zmieniać, powoli zaczęła zmieniać się ona...przestała mieć dziecinne zachowania, zmieniła siebie, tok myślenia, charakter naprawiała. Widzieli to wszyscy jedni mówiąc że dobrze inni że źle, jedni ją polubili jedni znienawidzili. Młoda kobieta przestała mieć czas dla znajomych, spędzała każdy wolny moment z Allanem, nawet jeśli tam go nie była za każdym razem wypatrywała mimochodem i nieświadomie jego osoby. Przez to że chłopak był niepozorny z wyglądu, cicha woda z charakteru to miał coś co Olę ciągnęło. Z biegiem czasu dziewczyna zbagatelizowała to że może w przyjaźni zrodzić się głębsze uczucie, traktowała Allana jak przyjaciela, największego powiernika sekretów, myśli i przemyśleń, powoli mężczyzna zajmował jej myśli raz na dwa dni, raz na dzień...kilka razy dziennie...aż wszystkie jej myśli pochłonięte były Nim.
Gdy na dworze już było zimno, za oknem ciemność, na zegarach gruba noc spotkali się, nie byli trzeźwi, rozmawiali bardzo długo , dziewczyna wiele się o Młodym mężczyźnie dowiedziała i to co złe...i to co dobre....
Cała ta posiadówka nocna skończyła sie pocałunkiem..pocałunkiem który Olka mimo wielu takich ...zapamiętała najlepiej..najbardziej..takim który na zawsze wrył się w jej pamięć. Mimo że wzbudził w dziewczynie obawę że to coś zmieni to nie żałowała, widziała że nikt nie zabierze jej już tego. Czuła się jakby w ręce miała cały świat który z kwestią czasu będzie już tylko jej.....
Luty , zimno, ciemno nie przyjemnie. Dziewczyna klasycznie poszła do znajomych ..miała czas to co tam....To co usłyszała...zmieniło dotychczasowe jej myślenie...Allan zaczął ją traktować jakby jej nie znał, powiedział że ma już nie dzwonić, nie pisać...Ola stanęła jak wryta nie wiedziała co się stało, o co chodzi, dlaczego tak jest.
Wróciwszy do domu usiadła pod kocem z nutą soundtraców które dotychczas ją relaksowały lecz teraz...wzbudziły w niej smutek, ból i załamanie. Dopiero dotarło do niej że to już koniec.
Mijają już trzy miesiące odkąd Allan I Ola się w teorii nie znają mimo że często się widują bo dziewczyna często wpada do znajomych.
Ola nauczyła się omijać Allana bez słowa cześć, nie zwracania na niego uwagii, jednak nie nauczyła sie nie płakać, codziennie widząc go ma nadzieje że coś się zmieni, że on zechce porozmawiać, jednak to na próżno...z każdym dniem jej nadzieje cicho gasną....każdego dnia udaje jej się złapać jego wzrok...już nie tak głęboki...ale zawsze będzie już w tych oczach widzieć to co widziała 12 miesięcy temu jak się poznali.
Ola, kobieta której rok zmienił wiele. Dzięki rozmową z Allanem dojrzała, sama widzi że ma inne poglądy na świat, inne zachowania, inny typ rozmowy. Mimo że jej zmiana była podporządkowana różnicy wieku jaka ich dzieliła to nie żałuje...
Ola, która mimo dojrzałości nadal jest delikatna...w której od 5 miesięcy w piersi rośnie uczucie do Allana...mimo tego wszystkiego nie umie dzielić się z innymi smutkiem.
Od 3 miesięcy płaczliwy humor tłumaczy zmęczeniem bądź złym dniem, od 3 miesięcy robiła wiele aby wrócić do tego co było...bez skutecznie. Z dniem dzisiejszym stoi ze swoimi znajomymi z szerokim uśmiechem, białymi zębami i czerwoną pomadką na ustach nie dając po sobie poznać że coś się zmieniło. Pod rękawem bluzy ukrywa blizny, rany stare, rany świeże. Na bluzie nosi naszywki pod tytułem "LOVE LIFE "
OLA- dziewczyna która zdaje sobie sprawę miłość może przyjść jeszcze wiele razy...wie i czuje że nawet mając chłopaka, nie pamiętając już tego co było....za każdym razem na dźwięk jego imienia jej serce zabije mocniej, jej myśli na sekunde zostaną przysłonięte....a w jej sercu już zawsze kawałek miejsca zajmie on....a o zachodzie słońca już zawsze jej ciało, myśli i wspomnienia będą należeć do niego...do niepozornego mężczyzny o szafirowych oczach, pięknym zapachu i uwodzicielskim głosem.
Do mężczyzny który nie zmiennie od pół roku w połowie dobrze w drugiej źle jest jej jedyną myślą, uczuciem. Jej małym sacrum do którego zawsze ucieka wiedząc że widok w jakiś sposób zaspokoi tęsknotę, sacrum które nigdy nie będzie już jej. Sacrum którego była zbyt pewna żeby mieć...zbyt pewna żeby stracić.
Dodał/a: sayyes0328 w dniu 1-04-2018 - czytano 1134 razy.
Słowa kluczowe: miłość przyjaźń rozstanie zranienie nie zrozumienie sayyes0328

Komentarze (1)

Tragedia...dnia 2018-06-13 19:20:07.

Yhhh nie najlepsze....

Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Trzeci schodek jakieś klatki"

(pole wymagane)

(pole wymagane)

(pole wymagane)