Tne sie

Hej wszystkim. Jestem Wioleta mam 18 lat. Gdy miałam 13 lat miałam problem ze sobą , z myślami. Była połowa roku szkolnego w 6klasie podstawowej. Wtedy miałam poważna kłótnie z przyjaciółka. Więc postanowiłam zrobić mała ranę tak jak robili to inni. O dziwo było mi lżej. Przez jakiś czas nie robiłam tego.Az do rozpoczęcia roku w gimnazjum. Zaczęły sie wyzwiska, wysmiewanie sie . Pierw robiłam to cyrklem. Zobaczyła to szkolna pani Psycholog. Powiedziała moim rodzicom. Oczywiście nie obyło sie bez kazań. Miałam codzienne rozmowy pod kątem dlaczego to robię, i co mi to daje. Zamknęłam sie w sobie. Zaczęłam miec myśli o śmierci. Wiedziała o tym moja wychowawczyni. Ufałam jej. Mówiłam co mnie gryzie. Tylko przed nią sie otworzyłam. Dokuczali mi coraz gorzej. Był 26.06.2013 r. 2 dni przed zakończeniem roku szkolnego. Byłam w fatalnym stanie psychicznym i fizycznym. Wychowawczyni to zobaczyła wiedziała ze znowu dręczą mnie myśli. Kazala mi w klasie posprzątać plakaty i siedzieć. Nagle wchodzi do klasy pogotowie. Nie wiedziałam co sie dzieje. Lekarz z pogotowia proponował mi ze pojedziemy do lekarza na badania . Z trudem sie zgodziłam. Dojechalismy do Bolesławca. Spotkałam sie z lekarzem psychiatra. Stwierdził, ze zatrzyma mnie na obserwacji w szpitalu psychiatrycznym. Byłam zalamana ze trafiłam do takiego miejsca. Siedzialam tam ponad miesiąc. Po wyjściu ze szpitala poznałam pewne osoby przez internet byli psychologami. Zaczęłam z nimi rozmawiac pisać. Znajomosc trwała 4 lata. Byli dla.mnie jak.rodzina . Lecz pewnego dnia ode mnie odeszli tak bez słowa wtedy wybieglam z domu z płaczem. Pobiegła nad staw tam znalazłam szkło. Wzięłam je i powoli wbijalam je prosto w żyły cielam sie wzdłuż. Zadzwoniłam do nich nikt nie odpowiadał. Tak nagle przyjechała znikąd policja. Podeszli do mnie kazali wyrzucić szkło . Po 30 min było pogotowie. Zabrali mnie do zlotoryi na badania psychologiczne. Doktor zdecydował sie zatrzymać mnie na obserwacji w szpitalu psychiatrycznym. Bylam ponad miesiąc. Minelo parę dni. Po wyjściu bardzo bylam smutna. Ciągle myślałam o tych osobach dlaczego mnie zostawili. Codziennie robiłam.sobie rany. Nie potrafilam sie z tym pogodzić. Pewnego dnia czyli 21 lipca znowu coś we mnie wybuchło poszłam do małego parku gdzie nikt prawie nie chodzi. Siedzialam na lawce pięć godzin. Myślałam o nich non stop. Zobaczyłam szkło na drodze. Wzięłam je . Płakałam głośno wbijalam szkło w rękę. Rana za rana. Krew sie lała po ręce. Przechodzili osoby pytali sie czy mi pomoc. Ja nic.nie mówiłam. Nie Bylam w stanie . Nagle przyjechal policjant ale bez munduru. Rozmawiałam z nim chwilę. Powiadomił pogotowie o okaleczaniu. I po raz kolejny pojechałam do zlotoryi. Przyjal mnie ten sam doktor. Leze w szpitalu i tu sie też okaleczam. Dziś są dwa tygodnie od kad tu jestem. Proszę was aniołki nie róbcie sobie krzywdy. Pobyt w takim miejscu jest okropny. A ja mimo tego ze leze w takim miejscu wciąż to robię. Nie potrafię przestać. Nie mam na kogo liczyc.
Dodał/a: Wiolciak23 w dniu 4-08-2017 - czytano 567 razy.
Słowa kluczowe: smutek ból Wiolciak23

Komentarze (4)

XxX super smiesznty macius XxXdnia 2017-10-26 15:32:23.

ja tez mam prublemy ze sobo, bija mnie kijem zawsze kiedy prubuje dojsdz do szkoly.... ludzie so zli :(

Angela282 dnia 2018-09-16 17:47:39.

Nie rób tego to jest głupie

Loczekdnia 2019-01-09 12:01:03.

Napisałaś to dawno temu i wątpię że to przeczytasz ale wiem co czujesz. Też się cięłam. Na początku dawało mi to ulgę co mnie zadowalało. Z czasem to stało się jak uzależnienie. Byle jakie gorsze słowo, krzywe spojrzenie mamy lub taty, docinki z których kiedyś się śmiałam były powodem okaleczania. Aż doszło do tego że wpadłam w błędne koło. Czując ból zadawałam rany, zadając rany czułam ból. Nie chodzi mi o ból fizyczny. Zadając rany myślałam o tym wszystkim dlaczego to robię i te rany kojarzyły mi się z tym. Nie mogłam przestać aż mama to odkryła. Widziałam jak ją to zmartwiło i doprowadziło do płaczu. Czułam się winna i postanowiłam przestać. Następnego dnia gdy zobaczyłam na rany zrozumiałam co ja robiłam. Bolało mnie to że chciałam pozbyć się wszystkiego w ten sposób. Rany goiły się długo co powodowało że chciałam znowu zacząć by poczuć ulgę. Jednak walczyłam ze sobą i wygrałam. Poczułam się znacznie lepiej gdy rany zniknęły i już nigdy do tego nie wrócę chociaż miałam nie raz ochotę. Wygrana z samym sobą jest bardzo satysfakcjonująca. Po części też chciałam się wygadać ale i też przestrzec przed tym. To jest jak narkotyk więc najlepiej w to nie wpadacie jeżeli nie masz dość siły by przestać. Ja cudem ta siłę znalazłam i cieszę się z tego. Możliwe że ktoś z podobnym problemem znajdzie ten komentarz i zastanowi się nad sobą.

Wiolciak23dnia 2019-03-17 20:29:35.

A jednak pisałam to dawno a widzę twój komentarz @loczek. Niestety inni wygrywają walkę inni przegrywają. Pozdrawiam

Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Tne sie"

(pole wymagane)

(pole wymagane)

(pole wymagane)