The Bloody Fang cz. 6
-Jesteś pewien, że nic mu nie jest?-Powiedziałam zmartwiona.
-Oi.Spokojnie twojemu chłopakowi nic nie jest.
-Mam nadzieję.-Powiedziałam co sprawiło, że Kuchiki spojrzał się na mnie z uśmieszkiem.Wtedy usłyszeliśmy krzyk.
-To on.-Powiedział Kuchiki.Pobiegł w kierunku krzyku.
Kiedy krzyki były coraz wyraźniejsze przyśpieszył, wyglądał na zmartwionego.Przedarł się przez krzaki i krzyknoł imię swego ucznia.
Przeszłam przez krzaki i zobaczyłm Fang'a otoczonego przez jakieś dziwadła, przypominały skorpiony z pięcioma ogonami w tym dwa były lwie, chodziły na dwuch nogach,mniałymacki i dziwne rogi.Fang nie walczył z nimi, dwa z nich były tuż obok niego, owinoł Fang'a swojimi mackami i powoli, bardoz powoli ryzł jego skrzydło, Fang był sparaliżowany, łzy leciały mu populiczku,nawet nie mniał zamiaru odpierać ataków.
Kuchiki natychmiast zabił stworzenia strzelając do nich dzinymi plonącymi strzałami.
stwory zaatakowały Kuchiki ten podskoczył tak wysoko, że możnaby było powiedziec, że lata. wylądował przy tych najbliżej Fang'a. Podrzucił swój miecz
w powietrze, a sam przecioł ramię temu czemuś, szybkim ruchem przedostał się na druą stroną stworzenia i złapał miecz wbijając go potworowi w kark.
-Skrzydlaty kieł-pomyślałam.-Więc to naprawdę jest jego sensei.
Kuchiki zabił wszystkie 12 stworów.Ja nadal siedziałam za krzakami.Fang wyglądal dziwnie, jego oczy wybladły nie mniał wyrazu twarzy, a jego cera była blada.
-Fang!-krzyknoł Kuchiki, i potrząsnoł nim, jagby usiłował go obudzić.
-Co mu się stało?-krzyknełam zza krzaków.
-Garpe musiały wstrzyknąć mu jad.-Powiedział odwracając jego głowę i patrząc się na szyję, były tam cztery ślady układające się prostą linię.-To ślad ukąszenia jednego z nich.-Kuchiki wyciągnoł Kunai.-Znam tylko jedną drogą, aby przebudić go z paraliżu.-Powiedział.-Ból-wbił mu Kunai w skrzydło.Fang wrzasnoł:
-Co ty do cholery wyrabiasz?!Kretynie!-Powiedział, jagby nie wiedział co właśnie zaszło.
-Ratuje Ci życie.-Powiedział, wyciągając Kunai ze skrzydła.-Jesteś idiotą pierwszego stopnia.Jak mogłeś dać się zaatakować Garpenom? To przecierz ranga A najsłabsza ranga jaką można wymażyć, a jeden z nich cię ukąsił. I ciebie nominowano na kapitnana Specialnego Odziału Upadłego Boga! Kto wtedy żądził?
-Makuma do cholery.Ten sam pieprzony Makuma, Sensei.-Powiedział usiłując wstać.-Poza tym to nie moja wina, moje skrzydła nawaliły nad ich gniazdem, było ich setki, a zostało tylko 12 i do tego klątwa znów się uaktywniła-
-Co?!Ale jak to możliwe! Przecierz blokada została załorzona przez twojego ojca.Brata Makumy, najsilniejszego wojownika naszych czasów i najleprzego maga w historii, jak to możliwe, że siadła po pięciu latach!
-Nie wiem, ale mam nadzieją, że to nie to co podejrzewam....-powiedział zasmucony.
-Ja równierz...Ale-Fang mu Przewał
-Kyuu!!-krzyknoł Fang przypominając sobie, że mnie nie widział.-Co się stało z Kyuu?!
-Kyuuna? Jest tutaj.-Powiedział wskazując na krzaki wychuliłam głowę zza krzewow i spojrzałam się na Fanga.Ten się uśmiechnoł tym jego uśmieszkiem, którego nie widziałam już od wieków.Sami wiecie taki rodzaj usmieszku jaki mniałaby Mona Lisa, gdyby była chłopakiem i to do tego ładnym chłopakiem.
-Przepraszam, Kyuu-Powiedział.-Nie zasługuje ma miano twojego sensei.
-Co?-powiedziałam podbiegając do niego.
-Omało co nie straciłaś życia. I to wszystko moja wina...Minaki, Lilian, Max nawet moja własna rodzina!-Wrzsnoł w rozpaczy.-Nigdy nie potrafię nikogo obronić, zawsze tylko ryzykuję ich życie!
-Fang...
-Nie mów do mnie w ten sposób Kyuu. Nie zasługuje na to.Nie zasługuje nawet na wlasne życie!
-Kapitanie Piątego Specialnego Oddziału Upadłego Boga, Bratańcu naszego Króla, Bloody Fang, ktoś o takiej postawie nie może płakać!Nie ty zawiniłeś śmierci tego człowieka, on sam tego chciał, daliśmy mu sznse, ale wybrał śmierć, Lilian, była piękną kobietą, ale sama rzuciła się paszcze złu, nikt nie mógł tego zmienić, a Max....przecierz on żyje, uratowałeś go, udało ci się zabić Grand Hakkurne, demona, którego nikt nie drasną przez setki lat, może i stracił prawe ramię i głos, ale cieszy się życiem w Lapsis Deus.A jako siedmioletni chłopak, który został obudzony przez burze, nie mogłeś przecierz powstrzymać 15 Wojowników, to wszystko pozwoliło ci być silniejszym.Poprostu się nie poddawaj, teraz kiedy Lecja 1 została prawie ukończona i to do tego sukcesywnie nie możesz zostawić Kyuuny na łaskę losu. Musisz stawać się silniejszym, Fang.I nie ma mowy o zamawianiu broni, idziesz tam osobiście, razem z Kyuu. Zobaczysz Lepsis Deus ponownie Fang, po raz pierwszy od 12 lat wrucisz do swojego domu. Pogodzisz się z przeszłością i zaczniesz żyć teraźniejszością, a swoje mażenia zostaw na przyszłość i próbój, aż do końca, aż padniesz na ziemię, tak długo, aż zabraknie ci tchu w płucach,prubój żyć nie zwracając uwagi na nic, bo to ty jesteś jednym z najsilniejszych.Nie pozwól stuogoniastemu przejąć nad tobą kontrolę, pokonaj swój strach, Fang, opanuj demona zapieczentowanego w tobie, on da ci siłę i już nigdy nie będziesz cierpiał, ale musisz próbować, jeśli poprostu się poddasz nie osiągniesz niczego, pamiętaj Fang to tobie powierzona bespieczeństwo Lapsis Deus, to ty jesteś następca tronu, nie możesz się poddac, nie teraz, nie zawiedź nas, ani Lapsis Deus, Fang.....Wasza Wysokość.-Powiedział ukłaniając mu się.
-Ale...przecierz Makuma, on przecierz nie zezwoli mi przekroczyć granic.
-Bezczelność!! Potym wsztskim co zrobiłeś dla Lapsis Deus, ten zasranieć ma cię uwięzić a świecie śmiertelników?To ty jesteś następcą tronu, tak długo jak masz ten tytół masz tytól księcia. Nikt nie ma prawa zabronić Ci przekraczania granicy twojego własnego państwa. A teraz wstań, wojowniku z Lapsis Deus i pokaż temu Dupku na co Cię stać!!-Powiedział Kuchiki podnosząc Fang'a.-Jaka jest twoja odpowiedź?
Fang wymamrotał coś pod nosem.
-Co takiego?
-Rozkaz,Sensei!
Słowa kluczowe: fantastyka anioły demony miłość The Bloody Fang
Kategoria: Fantasy
