The Bad Boy Secret, bad boy, secret, tajemnica, Aga66, studia, new adults,

Odwracam się gwałtownie, z zamiarem odejścia, gdy mój plan zostaje odrzucony od razu na wstępie. Chłopak przewidując moje zachowanie, łapie mnie za rękaw kurtki, tym samym blokując ruchy. Nic innego nie przychodzi mi do głowy, więc jedynie stoję i patrzę jak czarnowłosy rujnuje moje życie. Prawdopodobnie przesadzam, jednak biorąc pod uwagę fakt, że nie zamierzałam dzisiaj uczestniczyć w czymś takim, mam do tego prawo.

-Nigdzie nie pójdziesz, dopóki wszystkiego mi nie powiesz- naciska, ale ja już go nie słucham. Próbuję wymyślić następny plan. On nie ma pojęcia kim jestem. Szczerze mówiąc, ja również nie do końca jestem tego świadoma.

Tylko z jakiej okazji pozwolił sobie zarządzać moim życiem. Czasem. Wszystkim.

-W takim razie czekam na twoją odpowiedź- mówię z kpiną, uważnie wpatrując się w jego zaskoczone oczy. Najwidoczniej uważał, że zdążyłam już zapomnieć o początku naszej rozmowy.

Gdy nie wykonuje żadnego ruchu ustami, ani nie odchodzi, postanawiam ponowić swoją wypowiedź.

-Rozumiesz? Mam czas, a jeśli ty nie zamierzasz dać mi odejść, póki nie powiem, co tu robię.. Musisz wiedzieć, że nie pisnę ani słówka, chyba że ty zrobisz to jako pierwszy.

Brunet wypuszcza powietrze z płuc, nadając tej czynności głośnego westchnienia. Spoglądam na jego twarz. Zastanawiam się, co go tu sprowadza o tej porze. Może również nie może spać i potrzebuje rozrywki. Po chwili jednak odrzucam tę myśl, ponieważ jestem dziewczyną, stoję tuż obok niego i wbrew pozorom coś tam widzę. Chłopcy w jego typie raczej nie narzekają na brak zajęcia. Wręcz przeciwnie. Myślę, że on mógł zwyczajnie przesadzić z byciem najlepszym ze wszystkich i zacząć robić coś mocniejszego.

Przecież dobrze wiemy, że nie ma złych ludzi. Są tylko ci dobrzy, którzy kiedyś natrafili na niewłaściwych ludzi.

-Okej- odpowiada po naprawdę długiej ciszy, którą ja spożytkowałam, na rozważania nad jego osobą.

-Więc co tu robisz?

Chociaż to pytanie mówię po raz dziesiąty w przeciągu ostatniej godziny, nie mam go dosyć. Pragnę poznać odpowiedź, a to jest naprawdę silne pragnienie.

Zdaję sobie sprawę z tego, że zależnie od tego co on mi powie, to albo nas poróżni albo zbliży.

Nie mam pojęcia, którą z tych dwój skrajnie odmiennych rzeczy wolę.

-Zanim coś powiem- przerywa, aby wziąć dwa głębokie wdechy i na moment zamknąć oczy. Jest bardzo zdenerwowany, prawdopodobnie nie spaceruje tu bezcelowo- Muszę wiedzieć, czy coś widziałaś.

Nie mam pojęcia, czy powinnam skłamać. Zazwyczaj nie obracam się w kręgu osób, które wymagają większego myślenia, więc ta sytuacja nieco mnie krępuje. Każdy ruch wydaje się być niewłaściwy, a ja już nie wiem.. Może powinnam pokochać ryzyko?

-W każdym momencie mogę zadzwonić na policję. Zdajesz sobie z tego sprawę. Prawda?

Ośmielam się zastosować kompletnie niesprawdzoną metodę. Nie zdradzam mu nic o swojej sytuacji, a jednocześnie mam szansę na kontynuowanie tej rozmowy. Swoją drogą straciłam ochotę na jakiekolwiek spacerowanie, a deszcz który nadal nie przestał padać, wyraźnie dawał mi się we znaki.

-Owszem, jednak wiem, że tego nie zrobisz.

-Skąd taka pewność?

Chociaż i tak staliśmy blisko siebie i przecież bez problemu słyszeliśmy każde słowo drugiej osoby, on postanowił zmniejszyć odległość między nami do zera. Napięłam się do granic możliwości. To nie było zbyt przyjemne uczucie.

Przebywanie w tak niewielkiej odległości od obcego mi chłopaka, przypominało mi każdy problem, z którym borykam się na co dzień.

-Nie wyglądasz mi na dziewczynę, która potrafi być uparta i niezależna, więc stwierdziłem, że...

-To bardzo interesujące. Potrafisz oceniać ludzi, zanim poznasz ich imiona.

-Zastanawiam się czy tym razem nie popełniłem błędu, oceniając cię w ten sposób- brunet marszczy brwi. Momentalnie się prostuję, jednak wciąż zachowuję czujność. Jestem ciekawa tego, co on ma mi do powiedzenia.

-Popełniłeś- stwierdzam, gdy nie dodaje nic więcej.

-Mhm. Możliwe, bo teraz zachowujesz się naprawdę wyjątkowo odważnie. Biorąc pod uwagę sytuację i sama wiesz, położenie.

Wybucham śmiechem, już po raz drugi od naszej wymiany zdań. Dochodzę do wniosku, że nadal żadne z nas nie zdradziło powodu, swojego pobytu tutaj.

-Świetnie. Dasz mi w końcu święty spokój?

Chłopak prycha, a ja ściągam brwi w konsternacji. Powiedziałam coś niedorzecznego?

-Skarbie, teraz, kiedy wiem jak bardzo zabawna potrafisz być, to chyba niemożliwe.

-Słucham?

Brunet zaczyna się śmiać, z politowaniem kręcąc głową. Być może ma mnie za głupią, chociaż nie jestem pewna. Stoimy w deszczu, w środku nocy i rozmawiamy ze sobą, zamiast po prostu minąć się i iść dalej. To przechodzi każde z moich oczekiwań i nie wiem już co mam myśleć.

Decyduję się zdradzić mu swój powód, przebywania poza domem o tej porze. Łapię się na tym, że mam nadzieję, iż on zrobi to samo.

-Po prostu..- zaczynam, biorę głęboki wdech i nim stres opanuje mnie całkowicie, kończę- Nie mogę zasnąć.

-Okej- stwierdza chłopak, patrząc na mnie zbity z tropu. Najwidoczniej nie takiej odpowiedzi oczekiwał.

-A ty?

-Co ja?

-Czemu tu jesteś?- podsuwam, ponieważ teraz już całkowicie zżera mnie ciekawość.

-Nie wiesz?!- dziwi się, jednocześnie na jego twarzy pojawi się wyraz ulgi. Momentalnie blednę, gdy uświadamiam sobie, co to oznacza. Najprawdopodobniej nie robił tu nic, co zasługiwałoby na pochwałę.

-Cóż..- zaczynam, chcąc za wszelką cenę odgadnąć jego sekret, ale brunet odsuwa się ode mnie. Tak mocno mnie to zaskakuje, że nie jestem w stanie skończyć swojej wypowiedzi. Po prostu stoję i z otwartymi ustami, wpatruję się w mroczne spojrzenie mężczyzny.

-Boże- wzdycha, a jego spojrzenie wznosi się ku niebu- A ja już myślałem, że nadszedł mój koniec.

-Co?- wyduszam, ponieważ te słowa wydają mi się być tak absurdalne, że to aż śmieszne.

-Nic, śliczna. Po prostu.. Jak masz na imię?

Wciąż patrzę na niego, ze zdumieniem wypisanym na twarzy i nie jestem w stanie się odezwać.

-Nie. Pytanie brzmi co cię tu sprowadza?

-Ta wiedza jest poza twoim zasięgiem, ale muszę wiedzieć jak masz na imię.

-Po co?- obruszam się, niezadowolona z takiego obrotu sprawy.

-Ponieważ to nie jest koniec naszej znajomości.

-Chyba żartujesz. Nie mam ochoty widzieć cię nigdy więcej.

-Muszę to wiedzieć. Na wypadek gdybyś mnie okłamała i chciała donieść na mnie policji.

To dość interesujące. Biorąc pod uwagę fakt, że o niczym nie wiem.

Jednak ostatecznie ulegam i zdradzam mu swoje imię. Chcę już wrócić do domu. Muszę przespać przynajmniej dwie godziny, zanim pójdę na zajęcia. Poza tym nie mogę zachorować, a do tej pory robiłam wszystko, aby tak się stało.

-Megan- mówię, starając się aby mój głos zabrzmiał obojętnie.

-Jestem Dave.

Nim zdążę cokolwiek odpowiedzieć, chłopaka już nie ma. Znika za zakrętem, jakby ktoś go gonił, a mi nie pozostaje nic innego, jak tylko wrócić do domu.

Hej!
Nie wiem kiedy uda mi się wstawić tu kolejne części, więc zapraszam na wattpad.com Tam powstaje cała książka i mam nadzieję, że zajrzycie także do innych, które piszę ;)
Link do opowiadania: https://my.w.tt/HCoyozPF0K
Dodał/a: Aga66 w dniu 4-03-2018 - czytano 245 razy.
Słowa kluczowe:

Komentarze (0)

Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "The Bad Boy Secret, bad boy, secret, tajemnica, Aga66, studia, new adults, "

(pole wymagane)

(pole wymagane)

(pole wymagane)