Take a chance...

Zerknęłam na zegarek-03:25, znów zasnęłam przy książkach. Po co ja to w ogóle robię? Przecież moja praca i tak nie przynosi zadowalających efektów.
Niechętnie wstałam, spakowałam się do szkoły i poszłam do łazienki. Napełniłam wannę cieplutką wodą i wrzuciłam do niej kulę kąpielową o zapachu owoców leśnych. Uwielbiam relaksować się w ten sposób. Jak ja to mówię: ,,Istnieją dwie rzeczy dla których warto żyć: kąpiel i łóżko". Gdy się już ogarnęłam, wróciłam do pokoju, wtuliłam się w poduszkę i zaczęłam płakać. Mogłam to robić bez skrępowania, gdyż jak zwykle byłam sama w domu. Dlaczego? Otóż będąc jedynaczką, która nie miała szansy być rozpieszczona w żaden możliwy sposób, nie miałam nawet się do kogo odezwać. Bo niby do kogo? Tata pracuje za granicą, mama haruje na 4 zmiany i w domu bywa tylko gościem. Pomyślelibyście-Ale masz fajnie! -Nie zrozumiesz jeżeli sam tego nie doświadczysz.
Na pierwszej lekcji był test z fizyki, na który właśnie uczyłam się przez pół nocy. Myślę, że jak nigdy poszło mi dobrze! Może choć raz mój wysiłek nie pójdzie na marne...
Całe szczęście to był jedyny sprawdzian na dziś, jednak mimo tego każdą przerwę spędzałam na nauce.
-Mela weź odpuść sobie chociaż raz tę naukę, ileż można!
-Nie mam nic lepszego do roboty.
-Chodźmy sie przejść po szkole, może zobaczymy Rafała...
-No to idź sama.
-Ej no nie bądź taka!
-Ugh, dobra, chodź.
Poszliśmy na górę, gdzie miała mieć lekcje 2C liceum (klasa Rafała)
-Melka patrz kto stoi koło sklepiku!
-Idziemy!
Kiedy już stanęlyśmy w kolejce za chłopakiem (złożonej z 4 osób) wpadłam na pomysł.
-Delfi, chyba zgubiłam twoje pieniądze!- powiedziałam dość głośno puszczając oczko do Delfi
-Melania, jak mogłaś! I za co ja sobie teraz kupię śniadanie?! -rzekła równie głośno przyjaciółka
-Oj przepraszam Cię...
Wtem chłopak przystąpił do zakupów.
-Bułkę szkolną i wodę mineralną. A dla cebie? - powiedział z urzekająco słodkim uśmiechem skierowanym w stronę Delfi
-Yyy chciałam sobie kupić drożdżówkę, ale moja PRZYJACIÓŁKA zgubiła moje pieniądze...
-I jeszcze drożdżówkę.
-Jej, dziękuję, oddam jak tylko będę miała.
-Spoko, nie musisz oddawać, ale... Pod warunkiem, że pójdziesz dziś ze mną po szkole na kebsa .
-Hmmm.. dzisiaj? No ok.
-Dobra to idziemy prosto ze szkoły?
-Oki
Nie wierzyłam, że to się udało. Zazwyczaj takie rzeczy działy się tylko w filmach a nie na moich oczach! Byłam z siebie niesamowicie dumna!
-Melanio jesteś genialna!
-Haha wiem! Więc przestaniesz mnie już nim męczyć?
-Ależ skąd, teraz dopiero zacznę! Ale będziemy w kontakcie jakby co?
-Jasne.
Przez resztę przerw i w sumie lekcji też Delfi cały czas gadała o tym swoim Rafale. Miałam go już po dziurki w nosie. Ah dlaczego ja nie mam takiego szczęścia do chłopaków, przecież to dzięki mnie Delfi dziś spotka sie z Rafałem. Dlaczego sobie nie potrafię pomóc?
Wróciłam do domu, wzięłam sobie obiad z lodówki, podgrzałam i zjadłam u siebie w pokoju. Chwilkę odpoczęłam i jak zwykle zaczęłam się uczyć.
Dodał/a: JJmaster w dniu 5-07-2018 - czytano 146 razy.
Słowa kluczowe: miłość samotność JJmaster

Komentarze (0)

Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Take a chance..."

(pole wymagane)

(pole wymagane)

(pole wymagane)