Tajemnice cz.10

Obudziłam się rano i oczywiście koło mnie nie było Justina. Niepewnie wstałam z łóżka. Skierowałam się w stronę łazienki. Chwila nieuwagi i potknęłabym się o psa Justina - Budynia. Leżał sobie na ziemi jak król i rozciągał swoje łapki na wszystkie strony. Usiadłam na ziemi i pogłaskałam psiaka za uchem. On wesoło pomerdał ogonkiem. Wstałam i weszłam do łazienki. Umyłam zęby, rozczesałam włosy i się odświeżyłam. Nałożyłam trochę makijażu i wyszłam. Podeszłam do szafy i ubrałam byle jakie ciuchy. Otworzyłam drzwi od pokoju i zeszłam na parter. W mgnieniu oka przypomniało mi się , że nie ma Justina. Przecież był u mnie wczorajszej nocy. Ciekawe co się stało . Wolnym krokiem skierowałam się w stronę pokoju gościnnego. Zauważyłam za oknem mojego kota - Puszka.
-Puszek ! - zawołałam radośnie i podbiegłam do uchylonego okna. Mój mały kotek bardzo się czegoś przestraszył. Był bardzo mocno najeżony.Otworzyłam okno i wzięłam go z parapetu na ręcę. Skierowałam się w stronę kuchni. Nałożyłam mu jego ulubione danie czyli : Saszetka ala kurczak. Przypomniało mi się , że Justin zapomniał o psie. Poszłam na piętro i zobaczyłam Budynia , który gryzie moją ulubioną bluzkę. Zła podbiegłam do niego i zaczęłam szarpać.
-Budyń zostaw ! To moja ulubiona bluzka ! Budyń ! Przestań ! Ty głupi psie ! - krzyczałam do niego. Co ja sobie myślałam , że pies mnie zrozumie ? Może niektóre są inteligentne, ale Budyń to chyba jakiś wyjątek. Na nic nie reagował. Podeszłam do niego i chciałam otworzyć mu pysk, żeby puścił moją bluzkę. Niestety Budyń był na mnie z jakiegoś powodu zły. Zaszczekał głośno , a potem pobiegł z moją bluzką na parter. Ruszyłam za nim.
-Budyń ! Budyń ! Idziemy na spacer. - krzyknęłam. Pokazałam mu smycz i obrożę. On wesoło zamerdał ogonkiem. Chyba o to mu chodziło. O spacer ! Zostawił bluzkę i podszedł do mnie przyjaźnie.
-Idziemy - powiedziałam i zamknęłam drzwi od domu na klucz.
Szłam powolnym krokiem przez miasto. Całkowita pustka . Zero ludzi, samochodów.. Nawet ptaszki nie śpiewały. Wyciągnęłam z kieszeni telefon. Spojrzałam na wyświetlacz godzina : 11:24. Dlaczego tutaj jest tak pusto ? - pytałam samą siebie w myslach. Po chwili Budyń zaczął biec w stronę parku. Oczywiście ja biedna musiałam za nim. Zmęczona dotarłam do jego wyznaczonego miejsca. Usiadłam na ławcę, aby odpocząć. Spojrzałam na psiaka.
-Czemu ty jesteś dzisiaj taki niegrzeczny , hmm..? - spytałam i chciałam go pogłaskać. On się odchylił i po chwili bardzo mocno ugryzł mnie w nogę.
-Ałaa ! - krzyknęłam dosyć głośno. Bardzo bolało i za razem szczypało. Podciągnęłam nogawkę spodni i zobaczyłam dużą ranę od zębów. Sączyła się z niej krew. Rozpłakałam się z bólu. Spojrzałam piorunizującym wzrokiem na psa. On wyrywając się uciekł ode mnie w stronę drzew.
-Budyń .. Budyń wracaj.. - szeptałam wyczerpana. Zrobiło mi się słabo. Zamknęłam oczy myślałam , że umieram.
- Monika ! Co ty kobieto wyprawiasz? - spytał cichy głos w mojej głowie.
-Właśnie! Nie możesz się poddać - powiedział inny cichy głos. Zawsze zdawało mi się , że w głowie siedzą mi dwaj mężczyźni , którzy mnie wspierają w trudnych chwilach życia. Otworzyłam oczy. Wiedziałam , że nie mogę się poddać . Nie teraz kiedy osiągnęłam tak dużo. Mam wspaniałego chłopaka. Cudowne życie. Kochającą rodzinę . Nie mogę , po prostu nie mogę tego stracić ! Zerwałam się z ławki. Otrąsnełam się trochę i sięgnęłam po torebkę. Wyciągnęłam z niej chusteczki i zaczęłam je przykładać do rany. Jedna po drugiej zamieniały się w czerwoną chusteczkę. Spojrzałam w prawą stronę i ku mojemu zdziwieniu akurat jechało dwóch chłopaków na deskorolkach. Ucieszyłam się bardzo na ich widok. Niestety nie mogłam wstać z ławki , gdyż moja rana bardzo bolała. Nikogo nie było w pobliżu , a więc oni byli moją jedyną nadzieją. Jeden z nich podjechał do mnie .
-Ej ! Nic ci nie jest ? - spytał patrząc na moją zapłakaną twarz.
-Boli ... - powiedziałam wskazując na nogę. Spojrzałam na chłopaka i ku mojemu zdziwieniu to był ...Michał ! A za nim przyjechał Krzysiu ( Mucha ).
-Michał ? - spytałam dla pewności chłopaka o ciemnych, brązowych włosach. Spojrzał na mnie i jego oczy zrobiły się bardzo szerokie i wielkie.
-Monika ?! - krzyknął do mnie.
- Tak ! - wykrzyknęłam i rzuciłam mu się na szyję. - Tak się cieszę , że tu jesteś ! - dokończyłam.
-Czekaj pomogę Ci - Powiedział stanowczo Michał i wziął mnie na ręcę...

--------
Ostatnio coś się usunęło ;D. Jak wspomniałam ostatnio nie jest on za ciekawy. Niestety.. Wena mnie opuściła. ;c
Dodał/a: Jadziula ;* w dniu 6-02-2012 - czytano 388 razy.
Słowa kluczowe: opowiadania nastolatek Jadziula
Kategoria: Miłosne

Komentarze (3)

Pauladnia 2012-02-08 19:11:53.

To jest świetne! :D

noxdnia 2012-02-10 19:12:22.

dość skomplikowane relacje ;) fajne :)
zapraszam do mojego
***IMMORTALIS*** ;)

ejjććdnia 2012-02-12 02:43:26.

piszzz dalejj proszeeeee

Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Tajemnice cz.10 "

(pole wymagane)