Tajemnica Mint Hill XXXV

Wyczekiwany Czas...

74.
Ethan Blake wraz ze swoją kobietą wybrał się na piknik. Leżąc na czerwonym kocu cieszyli się sobą po długim wyczekiwanym czasie. Wygrzewając się na słońcu. Bawił się jej końcówkami włosów leżąc na boku.
- jakie są szansy dla Eleny ? - spytała Julia Robertson przewracając na bok twarzą do niego.
- na razie bez zmian. Ostatnio dzwonili do mojego i jej ojca pytając się o odłączenie od urządzeń
- to już tak długo?...
- zaraz trzy miesiące z tego co wiem - odrzekł.
- biedny Jason...
- daje radę - rzekł jakby chciał pocieszyć kobietę - choć mu trudno - dodał. - Nigdy go takiego nie widziałem - wyznał.
- pamiętam, że byliście rozrabiakami i pamiętam, że mieliście powodzenie u dziewczyn. Gdy Jason przyjechał wraz z Elena pytając się o ciebie... wiedziałam są dla siebie pisani
-miałaś rację
- miał wzrok taki jak ty teraz na mnie patrzysz - szepnęła na ucho. Na co krótko zaśmiał się po czym przewrócił ich tak, że był na niej.
*
Dla każdego dzień dłużył się za dniem, z godziny na godzinę każdemu po prostu już brakowało Eleny Sawyer.
- miałeś rację, bardzo dobra - stwierdził Ethan wchodząc do pokoju Jasona podając książkę.
- przeczytałeś już? - zdziwił się.
-hm lektury to były raczej twoją słabością - zaśmiał się.
- w sumie - zamyślił się - mimo, że dla mnie ta lektura jest wyjątkowa to mi zajęło kilka dni -podrapał się po czuprynie, a następnie ponownie zarechotali - dzięki niej mogłem przyjrzeć się całej historii lepiej - dodał.
- nie wątpię w to, mi też dużo rozjaśniło się - odrzekł - niezłym chamem dla niej byłeś -stwierdził
- a ona święta?- zmarszczył brwi.
- cóż zasłużyłeś -wzruszył ramionami
- taa... tęsknie za nią
- ona zapewne za tobą też
- jak z...
- Julia? dobrze, próbuje powrócić do naszego liceum
- oo przyjmą?
- pewnie tak
- idę do Liama i Alex, zaprosili na jakaś kolację podobno zaniedbałem się ostatnio, a po za tym... dawno nie widziałem Claire idziesz też?
- dawniej byśmy raczej z nimi się nie kumplowali co?
- zapewne. Kolejna zasługa Eleny - odrzekł - też wiele przeżyli
- tak słyszałem - skinął głową.
- to co idziesz?
- nie będę przeszkadzał
- coś ty! Alex jak gotuje to dla całej armii, ale muszę uprzedzić, że nie zawsze jej wychodzi wszystko- ostrzegł, na co roześmiał się przyjaciel.
- to chodźmy - polecił.
----
Spotkanie przemijało w miłej i ciepłej atmosferze. Ethan nie rozumiał przyjaciela ponieważ koleżanka sporządziła na prawdę dobrą kolację. Gdy przyszła na kolej na deser w końcu zrozumiał. Ciasto choć apetycznie wyglądało to zakrztusił się po jednym kęsie. Pozostała dwójka młodych mężczyzn zaśmiała się jednogłośnie. Ciasto było słone i trochę kwaśne. przeżuł z trudem, a następnie uśmiechnął się uprzejmie do gospodyni domu.
- i jak ? - spytała zadowolona.
- bardzo dobre - powiedział próbując być wiarygodny.
- z czego się śmiejecie?! - burknęła do męża i przyjaciela.
- ale już nie wcisnę więcej - wyznał nie chcąc robić przykrości dziewczynie młody Blake.
- bo może za słone?- zaśmiał się Liam.
- Liam!- krzyknęła jego żona.
- przepraszam kochanie, wszystko było pyszne, ale ciasto niezbyt - wyznał z lekkim strachem.
- co ty wygadujesz?! - nie wierząc, w końcu spróbowała, a następnie się skrzywiła - super! - chrząknęła - a ty jeszcze raz okłamujesz mnie...!-zwróciła się do Ethana.
- nie chciałem robić ci przykrości - obronił się również się śmiejąc.
- kurde Elenie zawsze wychodziło - burknęła.
- to prawda - przyznał tym razem Jason rozbawiony lekko zamyślony wspominając milą sytuacje z wspólnego gotowania - tak przy okazji właśnie będę leciał
- już?! - zdenerwowała się dziewczyna.
- Alex chcę jeszcze pogadać z Eleną więc - wzruszył ramionami.
- pewnie idź - mruknęła pod nosem.
- kolacja była pyszna - osłodził trochę jej humorek całując w policzek - nie jesteś w ciąży przypadkiem ?-zaśmiał się z jej humorków i zmierzył do zakładania butów.
- niee ! chociaż...- odrzekła, a błyszczący wzrok ujawnił się w oczach jej męża zmieszany z lekkim przerażeniem, na co wszyscy ponownie się zaśmiali radośnie.
- to ja cię podwiozę może? przy okazji zajadę do mamy i zostawię samochód pod domem - zaproponował Ethan.
- mi pasuje - wzruszył ramionami.

Pożegnali się i Jason wysiadł z samochodu. Nie zdążył wejść do szpitala, a rozległ się dzwonek w jego telefonie. Przewrócił oczami zirytowany i odebrał.
- Halo?
- Jason? tu Suzan - usłyszał kobiecy głos. Pierw musiał przypomnieć skąd ją zna. Po chwili szybko ogarnął swoje myśli.
- Susan? coś z Eleną??
- niee. to znaczy tak. Nie powinnam do ciebie dzwonić, w pierwszej kolejności była rodzina, no ale...nie ważne. - miał wrażenia, że te słowa są rozmydlone i nie wyraźne, ostatnie co usłyszał - Przyjedź szybko....
- co?! - krzyknął. Rozłączył się, a następnie zaczął biec na salę gdzie leżała jego dziewczyna. Nie mógł uwierzyć w to co usłyszał. Miał wrażenie, że jest zza mgłą. Wbiegł na sale gdzie stał również personel medyczny i nie mógł uwierzyć po raz kolejny...

***CDN***
Dodał/a: An Caroline w dniu 3-03-2018 - czytano 216 razy.
Słowa kluczowe: An Caroline

Komentarze (0)

Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Tajemnica Mint Hill XXXV"

(pole wymagane)

(pole wymagane)

(pole wymagane)