Tajemnica Mint Hill XXVII

Czarne Chmury...

59.
Jeszcze w trakcie jazdy Liam najbardziej opanowany zadzwonił po karetkę pod adres dziewczyny. Podjechali pod dom od razu szybkim tempem wysiedli.
- Matty?!- zawołała.
- poczekaj tu - poprosił Jason brunetkę przed drzwiami. Otwierając drzwi.
- nie będę czekać, gdy mój dziadek tam leży ! - burknęła i wyminęła chłopaka biegnąc do kuchni.
- Elena! - Matt od razu podbiegł do siostry obejmując ją w pasie.
- dziadek! - krzyknęła widząc przerażający dla niej widok. Staruszek wyglądał jakby spal. Adams sprawnie kucnął i przyłożył palec do szyi starszego mężczyzny.
- slaby puls...żyje - stwierdził czując ogromna ulgę.
- dziadek! nie poddawaj się proszę! - dziewczyna trzęsła nim mając nadzieje, że się obudzi. czuła rękę przyjaciółki spoczywająca na swoim ramieniu, a Liam małego chłopca zabrał do salonu, zapewniając, że wszystko będzie dobrze. Po chwili syreny radiowozu podjechały pod dom, Elena rzuciła się w stronę podwórka i od razu zaprowadziła do nieprzytomnego człowieka. Opowiedziała co sama wiedziała tuląc do siebie młodszego braciszka. Ratownicy medyczni zgodzili się by jechali za nimi i szybkim tempem znaleźli się w szpitalu.
- tam nie wolno - na drodze wnuczki pana Sawyera stanął obcy mężczyzna ubrany w niebieski fartuch.
- ale ja muszę to mój dziadek! - poprosiła błagalnie i roztrzęsiona.
- będziemy informować - zapewnił, jednak gdy widział, że nie chce tego słuchać. Położył rękę na jej ramieniu - twój dziadek jest w dobrych rękach, dam znać - wytłumaczył na spokojnie, a dziewczyna odetchnęła. Wracając powoli do przyjaciół. Wszyscy patrzyli na nie z troska i niepokojem.
Siedzieli dobre dwie godziny na plastikowych krzesłach. Głową Mattiego leżała na kolanach siostry, która głaskała pieszczotliwie po jego blond czuprynie. Adams okrył bluza, którą wydobył z samochodu i udało się usnąć dla chłopca.
- będzie wszystko dobrze - usłyszała od swojego chłopaka, po czym poczuła czuły pocałunek w czoło. Liam i Alex nie spuszczali wzroku z niej, jakby byli ochroniarzami jej. Była wdzięczna. że tu są, ale miała wrażenie, że przeginają.
Wiedziała, że odsunęła się od nich, gdy Jo zmarła, ale przecież...to nie istotne, nie odsunie się tym razem.
- Elena? - z rozmyśleń wyrwał ją ten sam niski, męski głos. Matty zerwał się ze snu od razu podskoczył do lekarza, wiec i ona podniosła się.
- Twój dziadek miał atak serca. Musieliśmy założyć kilka niewielkich bajpasów. Zdenerwowało go coś?
- atak? ale przecież z rana dobrze się czuł - zaprotestowała.
- nigdy nie znamy godziny
- no dobrze, ale wydobrzeje? - wtrąciła się blondynka.
- wydobrzeje. Teraz niech odpocznie- wyjaśnił.
- o Boże... -pisnęła, po czym zabrakło jej równowagi w nogach i opadła na krzesło Sawyer, a lekarz prowadzący jej dziadka odszedł.
- wydobrzeje, twój dziadek jest największym twardzielem - uspokoił ją Liam.
- tak wiem - odrzekła.
- Matty to bardzo ważne - rzekł Jason do małego chłopca - nic nie słyszałeś?nie widziałeś? - dopytał się kucając przed nim.
- jedynie słyszałem, że kłócił się z tobą - spojrzał na swoja siostrę - bylem przyzwyczajony, ale potem ucichło wiec dałem spokój...
- ale mnie Matty nie było domu - zdziwiła się Elena.
- słyszałem twój głos, a przez okno widziałem jedynie brązowe włosy wiec bylem pewny, że to ty
- Melissa... -wyszeptała Alex. Nerw, dziki szal zalał twarz Eleny.
- zdenerwowała go na tyle by naruszyć serce -skinął głową Jason Adams.
- a tabletki, które miał wyrzuciła do zlewu - dokończył Liam za niego.
- co za potwor z niej ! - pisnęła Alex przytulając koleżankę.
- ale skąd wiedziała o sercu dziadka? ja nawet nie wiedziałam - wydusiła w końcu siedząca dziewczyna.
-to Melissa...zawsze znajdzie sposób - wzruszył ramionami Harris.
- daj mi telefon - poprosiła Elena podchodząc do swojego chłopaka. Bez wahania zgodził się.
- ale co ty chcesz? - zaciekawił się. Bez problemu odnalazła wybrany numer i zadzwoniła. Tak jak myślała odezwała się poczta głosowa.
- Melissa? tu Elena. Zadarłaś z niewłaściwą osoba. Jeśli masz coś do mnie to było mówić do mnie. Zniszczę cie Melisso słyszysz?! jutro każdy się o tobie dowie - wykrzyczała ostatnie słowa i rozłączyła się. Oddala telefon.
- co ty zrobiłaś?! - zapytała druga dziewczyna.
- mam cholernie dość tej psychopatki. Musze jechać do Nowego Yorku. W sumie na obrzeza - powiedziała.
- ale teraz? po co?! - krzyknął Jason. Odeszli trochę dalej by rodzeństwo jej nie słyszało.
- do starej znajomej - odrzekła całkiem poważna.
- nie pojedziesz sama to po pierwsze, a po drugie w środku nocy?
- jutro na wieczór powinnam być -
- jadę z tobą - oznajmił.
- nie - podeszła do niego bliżej kładąc ręce na jego torsie - musisz tu zostać z Mattym ... on ci najbardziej ufa i zna cie najlepiej. Z tobą zostanie - wytłumaczyła.
- nie pozwolę by coś ci się stało - ujął jej twarz w dłonie zatroskany.
- nie stanie - zapewniła.
- ja z nią pojadę - wtrącił się Liam.
- co?!- zdziwiła się jego żona.
- ty będziesz tu bezpieczna z Jasonem. Elena nie może jechać sama, nas dwóch Matty nie będzie słuchał - wytłumaczył swojej ukochanej, która przytaknęła głową na zgodę z uśmiechem.
- to co kiedy wyruszamy?
- teraz - odrzekła. Po rozmowie z bratem który zgodził się tu zostać z Jasonem i Alex ruszyli do samochodu.
- musimy zajechać najpierw do baru - poprosiła. Zasiadając na miejscu pasażera.
- ok - ruszył z piskiem opon. Zajrzała do swojej szafki do baru i wyciągnęła swoja ulubiona rzecz ,,laptopa . Wzięła ładowarkę, i pendrive. Gdy wróciła do kolegi rozejrzała się wokół. Na szczęście pusto, ale skoro Eric potrafi ją zastraszyć w biały dzień, to i mógłby teraz. Gdy ruszyli od razu otworzyła laptopa i zaczęła pisać.
- serio masz ochotę pisać?
- później ci wytłumaczę ok ? - poprosiła - muszę się skupić.
- no ok
Jechali kilka godzin a ona wciąż pisała. Do Nowego Yorku trzeba było spędzić dzień jazdy. Jednak Liam był jednym z lepszych kierowców jak dla niej oczywiście po za Jasonem. Byli nieco wcześniej. Uśmiechnęła się od razu na sama myśl. Miała nadzieje, że będą bezpieczni. Skończyła swoja robotę dopiero o wschodzie słońca. Zgrała to na pendrive i zamknęła laptopa chowając do torby.
- wiec ? to chyba ważne.
- tak - mruknęła do kolegi.
- nie wyobrażałam sobie, że Jo możemy ją stracić, tak nagle - przetarła swoje oczy.
- tak jak każdy z nas - zapewnił ją.
- dlatego nie jestem gotowa, żeby stracić kogokolwiek z was - popatrzyła się na niego, a on skinął głową.
- zdrzemnij się trochę. Obudzę cie na miejscu
- nie, nie trzeba - zaprotestowała.
Choć protestowała, po piętnastu minutach zasnęła. Przyjaciel uśmiechnął się i pokręcił głowa.
Do Nowego Yorku z chwili na chwile zbliżali się i nikt z nich do końca nie wiedział co ich czeka.


27.
Melissa Blake po odsłuchaniu wiadomości będąc dla niej znajomym wzgórzu. Wpatrywała się poranne słońce.
- wiec co chciałaś? - usłyszała za sobą.
- pora przejść do planu B - wzruszyła ramionami.
- niee! dobrze wiesz, że nie zabije jej - zaprotestował od razu zbulwersowany.
- chce nas wydać Ericu, wiec pozwolisz jej na to ? - podeszła do niego bliżej.
- rób co chcesz. Nie licz na mnie - zrzucając jej ręce ze swoich szerokich ramion.
- za późno Ericu. jesteś w tym ze mną - uśmiechnęła się radośnie - ja znam twój sekret, ty mój
- robiłem wszystko, ale to już koniec! - zbuntowany chodził w jedno miejsce i drugie.
- Ericu, jeśli ty tego nie zrobisz. Ja to zrobię - zagroziła.
- nie pozwolę ci na to - wycedził przez zęby.
- czyżby? Ericu jesteśmy dla siebie stworzeni. Oboje wiemy czego chcemy, a nie możemy tego mieć...Wiem, że było ci dobrze wtedy - powiedziała wywołując u niego wspomnienie jak on i ona...
- to było błędem...
- okłamujesz samego siebie - posadziła na wielkim głazie a sama usiadła na niego.
- zejdź w tej chwili ! - próbował wstać.
- to zepchnij -mruknęła jeszcze bardziej przywarła do jego ciała i pochłonęła jego usta. Pożądanie z chwili na chwile rosło. I tak jak nie chciał to tak zapragnął znów wyobrażając, że to jest Elena Sawyer.

60.
Elena wybudziła się dostrzegając, że są już blisko.
- skręć w prawo - poleciła z lekka chrypka. Przyjaciel posłusznie wykonał polecenie. Liam Harris był w szoku gdy dostrzegł piękny wielki dom. Nawet bardziej bogatszy niż samych Blakow.
- co my tu robimy Eleno ? - zapytał gdy ona zapukała.
- chce zniszczyć Melissę - odpowiedziała.
- ale jak?
- ukazując ją na światło dzienne, skoro nie możemy liczyć na policje.
- co?! - nie rozumiał, a po chwili drzwi otworzyła starsza rudawo włosa kobieta.
- witaj Lindsey - przywitała się uśmiechnięta Elena jakby nigdy nic.
- Elena? - ledwo rozpoznała - Sawyer? Elena Sawyer?
- otóż to. Lindsey to jest mój przyjaciel Liam, Liam to jest Lindsey Davis - zapoznała znajomych - liczyłam, że możesz mi pomoc, a ja tobie. Możemy porozmawiać? - poprosiła.
- zaraz wychodzę do pracy - zaprzeczyła.
-to potrwa dziesięć minut i opłaci się to ci - zapewniła. Wahanie u kobiety minęło i w końcu wpuściła dwójkę do środka.
- zatem słucham? - powiedziała rozsiadając się na kanapie.
- chce żebyś to opublikowała - podała od razu pendrive. Kobieta się zaśmiała.
- co to jest? i niby czemu miałabym to zrobić? - prychnęła. Wstając i podeszła do swojego laptopa odtwarzając plik.
- ponieważ lubisz niszczyć ludzi, tym samym ja teraz tez chce tego. To jest dobry tekst dzięki któremu znów zarobisz. Ja nic nie chce po za tym żebyś to wydala jeszcze dziś
- to nie możliwe musiałabym sprawdzić błędy i ogólnie cala historie
- nie martw się o błędy, a historia każdemu się spodoba masz moje słowo. Od dawna nie miałaś dobrej historii - oparła się o ścianę ramieniem, a Liam nie nadarzał. Wyglądała jak kobieta z Mafii, a także jego przyjaciółka rowniez nadawała się do tej roli, która w tej chwili prowadziła jakiś biznes.
- nie widziałyśmy się dwa lata - przypomniała czytając kawałek tekstu.
- wtedy miałaś dobry tekst czyż nie?
- kto to Melissa Blake?
- moja siostra - odpowiedziała - długa historia
- i wnioskuje po tekście chcesz ją zniszczyć? tak jak swojego nauczyciela?
- otóż to. Ty dostaniesz pieniądze i sławę. Nie musisz nawet pisać, że to mój tekst bo jest cholernie dobry - obie od razu się roześmiały - po prostu masz to wydać jeszcze dziś, chce żeby każdy wszędzie mógł to przeczytać
- niezła spryciara z ciebie - stwierdziła kobieta oddając pendrive - jednak każdy numer wychodzi z samego rana. Moi pracownicy nie będą mieli materiałów żeby znów wydać coś - wtedy popatrzyła na wielki zegar na ścianie - na inne tematy - dokończyła znów spoglądając na brunetkę.
- ok... - odrzekła zrezygnowana - jutro będę widzieć artykuł? Pamiętaj, że opłaci się to ci
- masz moje słowo - zapewniła.
Po pożegnaniu wsiedli do auta, którym tym razem prowadziła Elena.
- co to było? - w końcu wydobył się zdezorientowany głos Liama.
- cały świat się dowie o Melissie. Bynajmniej Stany
- czy wiesz co robisz?
- tak, Może w końcu ktoś nam pomoże - uśmiechnęła się.
- brzmiałaś jak baba z mafii jakaś - mruknal. Na co roześmiała się.
- wiele o mnie nie wiesz Liam. Kiedyś byłam prawie jak Melissa - popatrzyła się na niego a on przełknął ślinę.

Cala podroż jechali robiąc krótkie przystanki. Dojechali dopiero na noc. Weszli do szpitala jednak nikogo nie zastali w nim. Po rozglądali się jeszcze i wyczuli panikę.
- kazałem im iść odpocząć do domu - usłyszeli za sobą.
- czy mój dziadek?
- możesz go zobaczyć. Wydobrzeje - kiwnął głową z uśmiechem.
- dziękuje - od razu podbiegła do sali gdzie leżał. Wyglądał jakby śnił. Miała wrażenie, że uśmiechał się przez sen. Rzeczywiście jakby wyglądał lepiej. Nie miał takiej ilości rurek podłączonych w rożne miejsca. Spokojnie oddychał. Ucałowała go w czoło i wyszła.
- są u ciebie. Matty właśnie zasnął. - wyjaśnił Liam, na co kiwnęła głową.
Gdy dotarli na miejsce, każdy każdemu rzucił się do objęć. Jason Adams poczuł ogromna ulgę widząc ją przed sobą i przycisnął do siebie. Liam opowiedział wszystko co zrobili, a właściwie co Elena, a następnie po przemyśleniu poparł wybór koleżanki.
- teraz może być jeszcze bardziej niebezpieczniej - mruknęła Alex.
- to prawda - zgodził się Jason.
- jeśli będziemy trzymać się razem nic nam się nie stanie - przypomniała słowa koleżanki, a wszystkich ogarnął żal - dlatego pójdę się umyć, ubrać i wracam do dziadka. Bo ta porąbaną dziewczyna może być wszędzie - powiedziała i wbiegła po schodach na gore.
Po dwudziestu minutach była gotowa.
Odświeżona i ubrana w jeansowe rurki i zwykły czarny t-shirt zeszła na dol.
- Elena! - usłyszała. Nim zdążyła zorientować się wtulał się w nią Matty.
- oh. Matty
- właśnie się obudził - wytłumaczył Jason.
- będziesz jechać do dziadka. Mogę z tobą? - spytał.
- na pewno chcesz?
- tak
- to okey. Idź się przebierz - poleciła czochrając po głowie.
- wszystko ok ? - podszedł do niej Jason wtulając w siebie.
- tak. Jutro z rana zobaczymy artykuł o Melissie.
- nie jesteś zmęczona? tez powinnaś odpocząć. Reszta poszli odpocząć trochę. Alex bez ustanku czekała na was.
- Jason jadę do dziadka to co zrobiłam może jeszcze bardziej wkurzyć Melissę, muszę być u niego z rana na wypadek
- wiec jadę z tobą - przygarnął ją mocniej do siebie, całując w głowę. A gdy Matty był gotowy udali się ponownie do szpitala.

61.
Gdy Matty Sawyer spał w fotelu przy łóżku szpitalnym dziadka z założonymi nogami na barierce od łózka, para leżała wtulona w siebie na nie wielkiej sofie, dzięki uprzejmości personelu. Nawet dostali dwa cienkie koce wiec mogli i przykryć brata dziewczyny i siebie. Bawili się czule swoimi dłońmi czuwając.
- może odpocznij ? popilnuje. Alex i Liam będą z rana - próbował zachęcić.
- i tak nie zasnę - odrzekła spoglądając na niego i wtedy on na nią - tak bardzo cie kocham - wyznała po cichu, a on nie umiał zapanować nad swoim sercem na dźwięk tych slow.
- a ja ciebie Sawyer - odpowiedział, na co uśmiali się na krotko.
- bardzo się boje ze ciebie strace - gładziła dłonią po jego policzku, a on westchnął.
- jesteś niesamowita i dzielna osoba jaka znam Elena i mnóstwo ludzi by cie podziwiało, radzisz sobie absolutnie dobrze, a mnie na pewno nie stracisz
- mam taka nadzieje - westchnęła, kładąc głowę na jego torsie - opowiesz mi coś?
- wtedy zaśniesz - uśmiechnął się łagodnie.
- będę słuchać do końca, ponieważ uwielbiam cie słuchać - zapewniła.
Gdy on decydował co wybrać aby odpowiedzieć nad Mint Hill zjawiały się kolejne czarne chmury...

***cdn***
Dodał/a: An Caroline w dniu 5-02-2018 - czytano 200 razy.
Słowa kluczowe: An Caroline

Komentarze (0)

Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Tajemnica Mint Hill XXVII"

(pole wymagane)

(pole wymagane)

(pole wymagane)