Tajemnica Mint Hill XII

Chciałabym być osobą, która ogromnie bałbyś się stracić

29.
Późniejszym popołudniu wsiadła zza kierownice i wybrała się do baru, tym razem jako klientka. Chciała się ze wszystkimi zobaczyć,a zwłaszcza chciała poobserwować Adamsa nie wiedziała właściwie czemu, jednak miała na to ochotę. Po piętnastu minutach była na miejscu gdzie każdy serdecznie ją przywitał, to również jej się podobało. Dostała swoją mrożoną herbatę od przyjaciółki i zobaczyła w końcu Jasona który podawał zamówienia. Cichutko mruknęła widząc jak świetnie wygląda. W ogóle czy można tak świetnie wyglądać w zwykłych jeansach i czarnym t-shircie?. Lubiła swój ,,mundur pracowniczy, a on w nim niesamowicie prezentował. Odwróciła wzrok przyłapując się, że to trwa za długo, w tle leciała najnowsza piosenka Eda Sherana, a zaraz do niej podskoczyła Jo mając chwilkę przerwy.
- w ten weekend są dni miasta będziesz ? - spytała.
- jeśli ty będziesz, to i ja będę - zaśmiała się lekko.
- więc jesteśmy umówione - puściła oczko Angielka.
- flirciara - parsknęła
- ha ha - zaśmiała się ironicznie - będzie sporo atrakcji - zapewniła - podobno Alex i Liam będą nadzorować budkę buziaków - dodała z ekscytacją.
- więc liczę, że przyliżesz się ze mną - zażartowała Elena.
- ooo, brzmi interesująco - nachyliła się do niej - jednak zostaw to dla Jasona - zaśmiała się.
- to akurat nie było zabawne - zawiesiła ręce na klatce piersiowej udając małą dziewczynkę, a po chwili dostrzegła, że jest obserwowana. Spostrzegła Jasona, od razu rozluźniła ręce i uśmiechnęła się łagodnie, on odwzajemnił ten mały gest, który ją zaskoczył. Wcześniej na wejściu pewnie by kłócili się, krzyczeli, a teraz? Może lepiej wychodzi im milczenie.
- ale jest prawdą - w końcu usłyszała.
- bla bla bla
- nie bla bla bla, tylko idź zaciągnij go na zaplecze i pocałuj jak szalona - poleciła zabawnie koleżanka.
- jak szalona to ty się tak zachowujesz - zaśmiała się.

30.
W sobotę wybrała się na imprezę miasta, które za każdym razem pochłaniała swoimi oczami. Jest piękne, musiała to przyznać. O wiele różni się od wielkiego Nowego Yorku, ale to miasteczko jest tak urocze, dużo zieleni, wzgórze.... rzeka, jeziora. Szła wraz z Jo obserwując ludzi i atrakcje. Faktycznie cała masa atrakcji i dla dzieci i dla dorosłych. Trampoliny, strzelanie w kaczki, pływanie łódką nawet, a w dali dostrzegła Alex i Liama przy czerwonej budce, na co pokręciła głową. Tańce, jedzenie i zapach cukrowej waty rozbudzały jej wszystkie zmysły.
- idę po Rachel, idziesz ze mną? - spytała.
- nie, idź zaraz się odnajdziemy - odpowiedziała Elena. Podeszła do stoiska z napojami, wzięła schłodzone piwo i popiła przez słomkę. W dali widziała swojego dziadka z bratem, który energicznie skakał po trampolinie. Gdy ruszyła dalej, mało co nie wylała na kogoś napój.
- oo..przepraszam - pisnęła, spojrzała i dostrzegła dość znajomą twarz - witaj - uśmiechnęła się lekko.
- witaj Eleno, musisz uważać na siebie - zarechotał lekko.
- dziś na wolnym, czy patrolujesz teren ? - zmarszczyła swoje brwi.
- po ostatnich wydarzeniach, muszę strzec miasto - odpowiedział Eric.
- to dobrze - kiwnęła głową, gdy popatrzyła w bok zobaczyła swojego... nie wiedziała kogo, ale był to człowiek, do którego czuła więcej niż sympatię. Wsiadał na łódź, a zaraz za nim Melissa Blake. Przełknęła ślinę.
- a jak ty się czujesz? - spytał, obejmując ją i prowadząc na ławkę.
- dobrze, o dziwo jestem chyba odporna na to wszystko - skłamała, oczywiście, że to było dość przerażające, ale tylko wtedy gdy była...sama.
- dzielna jesteś, nie jedna osoba by już się załamała - stwierdził popijając wodę w butelce, obserwowała jak tamta dwójka odbijają od brzegu chichocząc. Czuła, że denerwuje się, jednak starała nie pokazywać tego po sobie. Od kiedy oni tak gadają ? znają się długo ale odkąd tu jest nie zauważyła tego - pomyślała.
- może temu bo wiem, ze tu jest świetny funkcjonariusz- zachichotała.
- dzięki - zaśmiał się również.
- wpadasz co raz bardziej w kłopoty Eleno
- niestety samo ciągnie mnie do tego. Eric czy nie widzisz, że coś na prawdę się dzieje?
- oczywiście, ale sama widzisz, że ktoś jest bystry
- nawet bardzo...
- czy ty wiesz coś więcej? - zapytał.
- oo to ze, mój brat zginał dwa lata temu, przepraszam przyrodni. Melissy chata się spaliła, ktoś chciał mnie zagazować, potem węża mną nakarmić, Po moim przyjeździe ta Sara ginie, dużo się dzieję...jednak nic nie wiem i nie rozumiem
- ani ja - nie ukrywał zaskoczenia, ale po chwili uśmiechnął się lekko - jednak chciałbym abyście nie prowadzili jakiegoś śledztwa to jest niebezpieczne, po za tym obiecałaś mi to już wcześniej
- wiec tym razem postaram się - kiwnęła głową.
- znaleźliście tam coś? - zmarszczył brwi.
- niestety nie - skłamała, znów spoglądając na swoja siostrę w lodzi. Gawędzili jak przyjaciele.
- chciałbym po prostu żebyś była bezpieczna - odgarnął czule jej kosmyk włosów zza ucho.
- nieswojo - pomyślała - jestem - zapewniła wypijając do dna alkohol. Dopiero teraz dostrzegła, że opróżniła już.
- pójdę już dalej - powiedział wstając, a w tym czasie Jason i Melissa wracali do brzegu, na co odetchnęła i wtedy skinęła głową do swojego rozmówcy, a zaraz wstała.
- a i Eleno ? - odwrócił się do niej, a ona do niego - nie pij więcej - puścił oczko. Zaśmiała się, na co i on i ruszyła do Jasona widząc, że jest wolny. Nie widzieli się przez ten czas od pożaru. W pracy mijali się, albo po prostu nie pracowali w tym samym dniu. Nie wiedziała co powiedzieć, jednak chciała wiedzieć o czym tak rozmawiali zawzięcie. Przewróciła oczami na samą myśl. W sumie może i dobrze, że na razie nie widzieli się choć na chwile ostudzą swoje emocje - pomyślała. To co między nimi się dzieje nie da się wyjaśnić, ale jest pewne.
- cześć - wydusiła będąc na wprost niego.
- cześć - odpowiedział przyglądając się jej - na prawdę jest piękna - pomyślał. Krótkie jeansy i zwykła biała bluzka, a dla niego niesamowicie wyglądała.
- widziałam, że rozmawiałeś z Melissą ?
- a noo, ty z szeryfem - zmarszczył swoje brwi robiąc krok w przód.
- aha... - jeszcze bardziej się zbliżyła, byli jak magnesy, cholernie dobre magnesy - pomyślała - jesteś zazdrosny ? - spytała w końcu z uśmiechem cwaniackim.
- a ty jesteś? - spytał, spoglądając lekko w dół - uwielbiał te oczy, miały taką ciepłą barwę.
- nie - skłamała.
- więc ja też - przełknął ślinę. Poczuła jego dłonie na swoich biodrach, na które zerknęła.
- a więc co chciała Melissa?
- wspominaliśmy dawne czasy, a na koniec prosiła bym uważał na siebie.
- uważał? - dopytała się, a jej dłonie powędrowały na jego ramiona niepewnie. Westchnęła to było tak dobre uczucie.
- martwi się o mnie - wzruszył ramionami - jest dla mnie jak siostra
- mhmm - mruknęła - za to jest moją - parsknęła, na prawdę nie lubiła tego, może jakby znała się z nią całe życie byłoby inaczej, ale wiedząc i widząc, że ona jej nie lubi to nie wzbudza innych uczuć w niej do blondynki.
- wiec popływaj teraz ze mną - poprosiła uwalniając się z jego objęć.
- a Eric? co chciał ? - spytał, odsuwając niewielką łódkę.
- również prosił, żebym na siebie uważała - odpowiedziała, wsiadając do łodzi, a zaraz za nią on patrzyli na siebie przez chwilę niepewnie - również się martwi - wzruszyła ramionami - i pytał się o dom Melissy, czy coś znaleźliśmy
- i ty?
- oczywiście, że nic nie powiedziałam - odrzekła oburzona.
- ok...
Przez chwile wiosłował, aż byli zdała od brzegu. Spojrzała w górę niebo robiło się ciemnogranatowe. Popatrzyła się znów na niego, ale tęskniła za jego dotykiem.
- więc nie jesteś zazdrosny?
- nie - uśmiechnął się.
- szkoda - pomyślała - a tamto...tamta chwila?
- emocje nami targały- odpowiedział. Wiedział, że ją rani, ale ona go również zrani wyjeżdżając, zostawiając go tutaj.
- aha... - popatrzyła w bok. Przypuszczała, że może tak zagrać, ale miała nadzieje jednak, że jest inny - to wracajmy - powiedziała łapiąc za wiosło.
- jeszcze czas nie minął - przypomniał, chcąc zabrać jej wiosło.
- trudno
- daj - powiedział
- nie, chce wracać
- to daj
- umiem wiosłować !
- powiedziałem daj !
- nie ! - krzyknęła wyrzucając wiosło.
- po co to zrobiłaś ?!
- bo mnie zdenerwowałeś !
- czym?! bo chciałem zawrócić - próbował sięgnąć do wiosła dryfującego po wodzie.
- tak ! - robiąc to samo i wtedy spojrzeli na siebie przenikliwie próbując zrozumieć co każde z nich ma na myśli. Najpierw poczuła jak łódź się przechyla, a następnie gwałtownie nie wiedząc kiedy znalazła się w wodzie. Wynurzyła się biorąc głęboki wdech, a zaraz zobaczyła przed sobą przemokniętego bruneta, który ją schwytał w obawie.
- cholera seksowny - pomyślała,
- nie mogłaś siedzieć w miejscu ?! - burknął.
- nie! - odrzekła z podniesionym tonem.
- jesteś trudna - stwierdził.
- za to ty łatwy... - burknęła. Odgarnęła włosy swoje za uszy - Chciałabym być osobą, która ogromnie bałbyś się stracić - wyznała, skąd ta odwaga nie wiedziała, może ta mała ilość piwa jej pomogła, a może po prostu chciała nim w końcu oświecić.
- co ? - zmarszczył brwi.
Westchnęła i dając do zrozumienia, przylgnęła do jego ciała obejmując go wokół szyi przywarła swoimi wilgotnymi ustami. Dreszcz jaki przeleciał po jego ciele czuł na każdym zakończeniu nerwu. Przycisnął ją do siebie, a ona jeszcze bardziej się wtuliła w niego jakby była małą dziewczynką. Podtrzymał ją za pośladki i zawiesił jej szczupłe nogi na swoich biodrach, ona objęła go nogami.
- Elena ! - słyszała głos koleżanek. Byli za przewrócona łodzią wiec raczej nikt ich nie mógł zauważyć. Oderwali od siebie, słysząc spokojna muzykę. Spojrzeli na siebie, rozluźniła nogi. Gładził ja kciukami po policzkach jakby chciał ogrzać.
- cholernie boję się ciebie stracić - szepnął...

***CDN***
Chciałabym podziękować za mile słowa przy poprzednich częściach. Zapewne powtórzę się, ale bardzo, ale to bardzo mi milo, że komuś to się podoba (zapewne jeszcze nie raz podziękuje :) )
XII część leci do was a tymczasem życzę miłego dnia. Pozdrawiam :)
Dodał/a: An Caroline w dniu 7-01-2018 - czytano 91 razy.
Słowa kluczowe: An Caroline

Komentarze (1)

*NiktWażny*dnia 2018-01-07 17:18:56.

❤❤❤❤

Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Tajemnica Mint Hill XII"

(pole wymagane)

(pole wymagane)

(pole wymagane)