Ta trzecia
Melisa założyła czarną bluzę, czarne spodnie i czarne glany. Potem wzięła swój omlet i ugryzła kilka razy. Nie smakował jej. Omlety mamy były lepsze, ale to już przeszłość... Teraz ona już jej nie gotowała, nie gotowała nikomu. Mel tęskniła za nią, rozmwiała z nią, jak ze wszytskimi zmarłyi jakich kiedyś znała. Nie chciała włączać telewizji. Pewnie dowiedziałaby się czegoś o jakimś wypadku samochodowym a ona miala tego dość. Wzięła swój aparat, przejżała zdjęcia. Ona i tata, ona i Michał, ona i tata, ona i Michał i tak w kółko...
Joasia biegała po domu, kończąc śniadanie. Chciała jeszcze przed szkołą postawić na oknie kolekcję kulek żeby ładnie błyszczała w słoncu i przypominała zbiór złotych monet. Szybko wbiegła do swojego pokoju, rzuciła niedokończoną kanapkę na łóżko robiąc wielką plamę z dżemu na kapie. Wyglądała oryginalnie... Jak obraz namalowany przez szczęśliwą malarkę... Która była taką samą optymistką jak Joanna.
Justyna wepchała do ust ostatnią kanapeczkę. Oblizała wargi, popiła herbatą, spojrzała na gitarę leżącą na kanapie koło kota. Tak, tak... Dziewczyna była gitarzystką i kociarą zarazem. No i miała chłopaka. Kochała go, był jej oczkiem w głowie.
Franek czytał sms-y na komórce i odpisywał. Niechętnie co prawda, ale odpisywał. Justyna, Joanna i Mel siedzące mu na komórce do tego jeszcze Magda, która próbowała z nim nawiązać kontakt od koloni. Franek długo się zastanawiał, którą dziewczynę wybrać. Joanna zarażała go optymizmem, Justyna była gitarzystką, kochała koty i była taka dobra, Mel denerwowała go pesymizmem, ale ją kochał. Wyobrażał sobie, że to zcarna pantera taka tajemnicza. Westchnęł cicho i wrócił do czytania o jaguarach.
Joasia biegała po domu, kończąc śniadanie. Chciała jeszcze przed szkołą postawić na oknie kolekcję kulek żeby ładnie błyszczała w słoncu i przypominała zbiór złotych monet. Szybko wbiegła do swojego pokoju, rzuciła niedokończoną kanapkę na łóżko robiąc wielką plamę z dżemu na kapie. Wyglądała oryginalnie... Jak obraz namalowany przez szczęśliwą malarkę... Która była taką samą optymistką jak Joanna.
Justyna wepchała do ust ostatnią kanapeczkę. Oblizała wargi, popiła herbatą, spojrzała na gitarę leżącą na kanapie koło kota. Tak, tak... Dziewczyna była gitarzystką i kociarą zarazem. No i miała chłopaka. Kochała go, był jej oczkiem w głowie.
Franek czytał sms-y na komórce i odpisywał. Niechętnie co prawda, ale odpisywał. Justyna, Joanna i Mel siedzące mu na komórce do tego jeszcze Magda, która próbowała z nim nawiązać kontakt od koloni. Franek długo się zastanawiał, którą dziewczynę wybrać. Joanna zarażała go optymizmem, Justyna była gitarzystką, kochała koty i była taka dobra, Mel denerwowała go pesymizmem, ale ją kochał. Wyobrażał sobie, że to zcarna pantera taka tajemnicza. Westchnęł cicho i wrócił do czytania o jaguarach.
Dodał/a: Sissi autorka w dniu 6-02-2012 - czytano 187 razy.
Słowa kluczowe: opowiadania nastolatek krótkie opowiadania Sissi
Kategoria: Krótkie historyjki
Słowa kluczowe: opowiadania nastolatek krótkie opowiadania Sissi
Kategoria: Krótkie historyjki
