Ta jedna chwila

Jedna chwila wystarczy by się zakochać. Możesz całe życie nie wierzyć w miłość, a wystarczy jeden moment i wszystko się zmienia. Nagle twoje życie staje na głowie, a Ty nie do końca rozumiesz, co się wokół ciebie dzieje. Tak też było ze mną.
Pierwszy raz spotkałam go w szkole. Zaczęliśmy chodzić razem do klasy. Tak w dużym skrócie - miał problemy w nauce, a ja radziłam sobie całkiem dobrze, więc mu pomagałam pod koniec roku. Gdy mu coś tłumaczyłam, gdy byliśmy blisko, czułam się dziwnie. Nie potrafiłam sobie tego wytłumaczyć. To było niesamowite uczucie. Nie jestem jednak głupia i zdawałam sobie sprawę, że nasz związek nie byłby możliwy. Dlaczego? Za bardzo się różniliśmy od siebie. W zasadzie to my byliśmy stworzeni na zasadzie kontrastu. Od koloru włosów przez oczy i wzrost po znajomych, zachowanie i wyniki w nauce. Ja byłam blondwłosą, ciemnooką, szarą myszką z znakomitymi wynikami w nauce i wzorowym zachowaniem. On z kolei był o głowę ode mnie wyższy, był przystojnym jak na piętnastolatka brunetem, zazwyczaj był cichy, lecz przy znajomych zachowywał się zupełnie inaczej, do tego pił i palił. No i najważniejsze - miał dziewczynę. Postanowiłam, że o nim zapomnę, a miałam ku temu okazję, gdyż zbliżały się wakacje.
Po wakacjach wróciłam do szkoły jako zupełnie inna osoba. Stałam się bardziej pewna siebie i wiedziałam czego chcę od życia. Zaczęłam się zadawać ze znajomymi Filipa, bo tak miał na imię. I się zaczęło od niewinnej fajki po szkole ze znajomymi. Z Filipem zaczęliśmy się coraz lepiej rozumieć, aż pewnego razu poprosił mnie żebyśmy poszli do szatni, bo ma do mnie sprawę. Byłam taka szczęśliwa.
Gdy tam szliśmy, czułam, że nie wytrzymam już dłużej. Pragnęłam być z nim i to szybko. On zapytał tylko czy mogłabym mu dać fajkę. Zgodziłam się, ale coś za coś. On pocałował mnie w policzek, a ja nie mogłam uwierzyć w to, co się dzieje. Chciałam czegoś więcej. Zaczęłam kręcić głową, a on znów się do mnie delikatnie zbliżył. Tak! Nareszcie! Właśnie na to liczyłam od samego początku. Zbliżył swoje usta do moich, a gdy nasze wargi się już stykały, zamknęłam oczy. To nie był mój pierwszy pocałunek, jego też nie. Jednak szybko zorientowałam się, że nie jest zbyt dobry w całowaniu. Przejęłam inicjatywę. Wędrowałam śmiało językiem w poszukiwaniu jego języka. Moje ruchy były powolne, lecz zdecydowane. Jego prawa ręka dotykała moje biodro, a lewa nie wiem , gdzie była. Z kolei8 moje ręce obejmowały jego głowę. Całowaliśmy się tak z minutę, gdy nagle przerwałam pocałunek i powiedziałam, że wystarczy tego dobrego. Potem dałam mu fajkę i poszliśmy znajomych udając, że nigdy nic się nie wydarzyło.
Tak trwały kolejne miesiące. Nie całowaliśmy się po szatniach dzień w dzień, ale sporadycznie, Już nie tylko "nauczyłam" go całować, ale pozwoliłam, by wędrował rękami po moim ciele. Któregoś razu chciał pozwolić sobie na coś więcej, ale ja nie chciałam. W końcu byliśmy w szkole. Bardzo pragnęłam, by zrobił to na co ma ochotę, bo ja też tego chciałam, dlatego zaproponowałam spotkanie sam na sam, tylko we dwoje, poza szkołą. Jakie było moje zaskoczenie, gdy zgodził się od razu i jeszcze kokieteryjnie zapytał co chcę robić.
Następnego dna po szkole już na mnie czekał. Poszliśmy nad rzeczkę. Tego dna w szkole była jakaś ważna uroczystość, dlatego miałam na sobie czarną mini i wysokie buty, co pozytywnie wpływało na mój wygląd. Usiadłam okrakiem na jego kolanach i zaczęłam całować. On pewnie przesuwał rękoma po moich włosach, twarzy, plecach, udach... Czułam się jak w raju. W pewnym momencie delikatnie położył się na ziemi i pociągnął mnie ze sobą tak, że leżałam na nim. Filip zaczął interesować się moimi majtkami. przesunął je delikatnie, a następnie zapytał o pozwolenie. Po chwili wahania zgodziłam się. ale poprosiłam, żeby nikomu o tym nie mówił nigdy. W tym samym czasie moją łechtaczką zajmowały się już sprawne palce. Pieściły ją, łaskotały i delikatnie szczypały. Chciałam więcej. Jeden palec powędrował do mojej dziurki. Powoli i ostrożnie wędrował coraz głębiej. Poczułam, jak fala ciepła obezwładnia całe moje ciało. Po chwili do samotnego palca dołączył drugi. Cichutko jęknęłam. Było mi tak dobrze. Po 10 minutach niestety skończył się mój raj. Zmęczył się trochę. Pragnęłam się choć w małym stopniu odwdzięczyć za to co mnie spotkało. Włożyłam rękę w jego spodnie, potem majki i chwyciłam go w rękę i poruszałam nią w górę i w dół. Oh my gad! Jaki on duży! Wprawdzie nie miałam porównania, ale i tak wydał mi się duży. Po chwili zrozumiałam, że jest mu dobrze. Tępo jego oddechów się zmieniło. Oddychał dużo szybciej, niemiarowo. Po kilku minutach przestałam i znów zaczął pieścić mnie. Niestety musieliśmy zakończyć nasze zabawy po godzinie. On musiał iść do domu, a ja miałam autobus i nie mogłam się spóźnić.
Następnego dnia znowu udawaliśmy, że nic się nie wydarzyło. Zresztą przez kilka następnych też. Po pewnym czasie napisał mi, czy bym nie przyjechała do niego, bo ma wolną chatę i moglibyśmy się "pobawić". Zgodziłam się od razu. Mięliśmy się spotkać dopiero następnego dnia, więc postanowiłam się przygotować. Obejrzałam w necie jakieś filmiki, jak przygotować się do randki i takie tam.
Na drugi dzień pojechałam do niego do domu. Przywitał mnie namiętnym pocałunkiem i zaprowadził do swojego pokoju. Stał tak, że łóżko miał za sobą. Popchnęłam go na nie i popatrzyłam wygłodniałym wzrokiem na jego usta. Całowałam go namiętnie jak jeszcze nigdy. Moje ręce wędrowały po jego ciele, a jego ręce w okolicy mojej cipki. Przekręcił mnie tak, że teraz to ja leżałam pod nim. Zaczął mnie rozbierać, potem ja jego aż oboje byliśmy nadzy. Całował mnie już nie w usta, ale po piersiach, brzuchu, pępku aż dotarł do mojej rozpalonej cipki. Popatrzył na mnie, a potem zaczął mnie tam całować, wyczyniał cuda swoim językiem. Bawił się łechtaczką i dziurką, aż dołączył do tego palce. Jęczałam z rozkoszy. Nagle tuż przed szczytem przestał. Miałam ochotę go błagać, by robił to dalej, a on tylko powiedział, że nie da mi tak łatwo dojść i że teraz moja kolej. Wzięłam jego kutasa w rękę. Wiedziałam co mam zrobić, a jednak się przed tym wzbraniałam, aż w pewnym momencie powiedziałam sobie w myślach "potępią mnie za to na sądzie ostatecznym" i wzięłam go do buzi. Był tak duży, że jak chciałam go wziąć całego to się o mało nie zakrztusiłam. Za następnym razem nie brałam go tak głęboko do buzi. Poruszałam się rytmicznie górę i w dół. Czułam, że zaraz dojdzie, dlatego przerwałam moje pieszczoty. Spojrzał na mnie trochę gniewnym wzrokiem. Powiedziałam, że też nie pozwolę mu tak łatwo dojść. Po tych słowach wyciągnął gumki i powiedział, że teraz naprawdę się zabawimy. Spojrzałam na niego błagalnie i przypomniałam, że jestem dziewicą. Filip zapewnił mnie tylko, że postara się, żeby nie bolało. Chciałam tego, bardzo, ale się bałam, w końcu miałam stracić moją niewinność. Założył gumkę i zapytał o pozwolenie. Wszedł we mnie powoli. Poczułam ogromny ból w okolicy pasa, aż syknęłam, ale poprosiłam, żeby nie przestawał. Z początku poruszał się powoli i delikatnie. Widziałam, że mu się tak nie podoba. Mnie też się nie podobało. Poprosiłam, żeby przyspieszył. Jego pchnięcia były szybsze i pewniejsze. Jęczałam zarówno z bólu, jak i rozkoszy. Po kilku minutach wyjął go ze mnie. Kiedy myślałam, że to już koniec, on kazał mi się odwrócić. Znów go we mnie włożył i zaczął rżnąć mnie od tyłu. Przestałam już czuć ból. Skupiłam się na niewyobrażalnej rozkoszy, na cieple, które zalewało całe moje ciało, na jego rękach pieszczących moje piersi. To było takie cudowne! Doszliśmy oboje po kilku minutach. Zdyszani padliśmy na łóżko. Położyłam głowę na jego klatce piersiowej. Pocałował mnie w głowę i powiedział do mnie te słowa " Niki, bardzo mi się podobasz i wiem, że ja tobie też, ale nie możemy być razem, przepraszam". Zaczęłam dopytywać się o powody, a on powiedział, że jesteśmy zbyt różni, poza tym krążą o mnie różne plotki i nie chce być z kimś, o kim źle myślą jego kumple. To mnie zabolało. Szybko się ubrałam i ze łzami w oczach wyszłam. Nie pobiegł za mną. Nie chciał mi tego wytłumaczyć. Przed chwilą mnie rozdziewiczył, a teraz takie coś. Chciałam jak najszybciej znaleźć się w domu pod prysznicem i choć w małym stopniu zmyć z siebie ten brud, jego brud.
W domu poszłam pod prysznic. Siedziałam tam bite 2 godziny. Cały czas płakałam. Nie chciałam go więcej widzieć. To, co powiedział, że nie chce być z kimś, o kim źle mówią jego kumple, zabolało mnie najbardziej. Następnego dnia przeczytałam od Flipa ostatnią wiadomość, jaką od niego dostałam, a mianowicie "obiecuję, że nikomu nie powiem". Chciałam tylko się położyć i już więcej nie wstać. Wzięłam tabletki, dużo tabletek. Połykałam je ze łzami jak szalona. Chciałam, żeby to był już mój koniec, ale tak się nie stało. Chce mi się spać. Słyszę czyjeś krzyki, słyszę, jak ktoś woła moje imię, ale nie mam już sił. Zamykam ciężkie powieki. Śpię. Chcę, aby ten sen trwał wiecznie, jestem w nim szczęśliwa, ale nie może być tak łatwo. Otwieram oczy. Jeszcze żyję...
Dodał/a: Nikki w dniu 15-08-2018 - czytano 495 razy.
Słowa kluczowe: smutek nieszczęśliwa miłość pierwsza miłość tęsknota pierwszy raz namiętność Nikki

Komentarze (1)

julkadnia 2018-08-22 14:40:53.

Takie sobie to opowiadanie

Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Ta jedna chwila"

(pole wymagane)

(pole wymagane)

(pole wymagane)