Ta jedna chwila

Nareszcie! Nadszedł ten dzień, kiedy mjałem wybrać się nad morze. Obudziłem się, bo promienie wschodzącego słońca nie dawały mi spać. Wstałem, uszykowałem się i pojechałem nad morze. Po dotarciu do Niechorza, gdzie bywam tam co roku poszedłem odebrać klucze od swojego pokoju i wybrałem się w stronę centrum. Szedłem rozglądając się po różnych pamiątkach i sklepikach, kiedy moją uwagę przykuła piękna, atrakcyjna blondynka, o cudownych, błękitnych oczach i kuszących ustach. Po prostu zatkało mnie, bo nigdy nie widziałem takiej naprawdę ładnej i jak było widać skromnej dziewczyny. Nagle rozdarła jej się torba, w której miała pamiątki, więc postanowiłem, że do Niej podbiegnę. Podszedłem do Niej spokojnym tempem i zapytałem czy mogę Jej pomóc. Ona powiedziała mi, że nie muszę, i że sama sobie da radę. Ja jednak nie poddawałem się i nie mogąc patrzeć jak sama próbuje coś zrobić z tymi pamiątkami podbiegłem do Niej i powiedziałem, że nalegam. Dziewczyna zgodziła się i szybko pomogłem Jej z pamiątkami. Podziękowała mi i zapytała jak mam na imię, więc odpowiedziałem Jej, że mam na imię Maciek. Po chwili ja zapytałem Ją Jej imię. Ona powiedziała mi, że ma na imię Ola. I naprawdę, Jej uroda, charakter oraz ta niezwykłość, którą w sobie Posiadała, pasowały do Niej. Po chwili rozmowy, z której dowiedziałem się, że przyjechała na tydzień, i że jest tutaj już cztery dni, postanowiłem, że zapytam się czy nie Poszłaby ze mną pod wieczór na zachód słońca. Po chwili namysłu Ola zgodziła się i postanowiliśmy, że spotkamy się w tym samym miejscu o godzinie 20:00. Ola poszła w drugą stronę, bo czekali już na Nią rodzice. Nadeszła upragniona godzina, niestety , ale spóźniłem się chwilę. Kiedy doszedłem na miejsce ujżałem Olę, która Była troszeczkę zniecierpliwiona i zdenerwowana i w sumie nie dziwiłem się. Podszedłem do Niej, przeprosiłem Ją, powiedziałem, że zachowałem się jak kretyn i ostatni burak i podziękowałem, że nie Poszła sobie. Ona zaśmiała się tak pocichu patrząc na mnie uśmiechając się, a ja cały czerwony i lekko poddenerwowany. Powiedziała mi, żebym dał Jej swój numer. Cóż bez chwili zawahania zgodziłem się. I poszliśmy nad brzeg obejrzeć jak co roku, przepiękny zachód słońca. W myślach myślałem sobie, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło i, że jest plus, że się spóźniłem. Zaprowadziłem, Olę w moje ulubione miejsce nie daleko przy latarni morskiej. Rozmawialiśy, śmialiśmy się tak jak znałbym Ją od lat, od dziecka, ponieważ, no nigdy z nikim nie rozmawiało mi się tak dobrze i zrozumiale jak z Nią. Po zachodzie słońca przeszliśmy się brzegiem Morza. Wtedy stanąłem, i powiedziałem, żeby Zaczekała. Ona Zapytała się mnie o co chodzi. Podszedłem do Niej bliżej i zapytałem się Jej czy wie, dlaczego się spóźniłem. Ona lekko się Uśmiechnęła, i Powiedziała, że nie wie. Wyciągnąłem z kieszeni naszyjnik z czerwonynym serduszkiem, na którym było napisane Jej imię. Po chwili założyłem Jej ten piękny łańcuszek i powiedziałem, że to dla tego się spóźniłem, ponieważ chciałem wybrać coś Wyjątkowego, a zarazem Pięknego. Ona Ucieszyła się i rzuciła mi się na szyję. Zdziwiłem się i przyznam, że lekko wystraszyłem, bo Zrobiła to bardzo szybko. Również Ją przytuliłem i po chwili popatrzyłem się w Jej Przecudne Błękitne oczka, zabrałem Jej z twarzy Przepiękne i Złociste, niczym łany zbóż włosy, położyłem swe dłonie na Jej policzkach i pocałowałem Ją namiętnie w Jej Boskie Usteczka. Po krótkim pocałunku powiedziałem, Oli, że Bardzo Ją kocham, chociaż znamy się tylko dzień i wiem, że to właśnie z Nią chciałbym spędzić resztę swojego nic bez Niej wartego, życia. Ona uśmiechnęła się tak pięknie, i tak słodko, że musiałem jeszcze raz Ją pocałować. Po tej Cudownej chwili poszliśmy górą koło latarni morskiej przez ścieżkę gdzie z jednej i z jednej i z drugiej strony rosły drzewa, nazwaliśmy ją ścieżką zakochanych. Idąc ścieżką, a potem przez część Niechorza, usłyszeliśmy z Olą, że gdzieś gra muzyka. Okazało się, że była to dyskoteka więc weszliśmy. Po chwili przerwy zaczęła grać muzyka. Utwór, który akurat leciał w tej chwili to Shes like the Wind. Kiedy spojrzałem na Olę, aby poprosić Ją do tańca, wiedziałem i czułem że to właśnie dla Niej, wielki, genialny i nieżyjący już niestety, Patrick Swayze, śpiewa tę piosenkę. Wyszliśmy z Olą na parkiet i jako jedyni z młodzieży tańczyliśmy do tej piosenki. To była jedna z Najwspanialszych nocy w moim życiu...
Dodał/a: Maciek w dniu 6-08-2017 - czytano 2122 razy.
Słowa kluczowe: Dziewczyna miłość przyjaźń Morze zachód słońca zakochanie Maciek

Komentarze (0)

Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Ta jedna chwila"

(pole wymagane)

(pole wymagane)

(pole wymagane)