Szkaradna twarz

Janek miał 20blat i pochodził z bardzo bogatej i wpływowej rodziny. Jego ojciec odziedziczył po swoim ojcu ogromną firmę , którą prowadził tak, że wkrótce dorobił się milionów. Luksusowe samochody, wille i ekskluzywne przyjęcia - to było życie rodziny Hanickich. Janek był pewnym siebie, wygadanym i zabawnym chłopakiem. Obnosił się swoim bogactwem. Często wdawał się w bójki w klubach i na imprezach. Miał sprawdzone grono przyjaciół-trzech przyjaciół z podstawówki-Kacpra, Roberta najlepszego przyjaciela-Tomka. Oni także pochodzili z bogatych i wpływowych rodzin. Jednak Janek nigdy nie miał dziewczyny. Było to spowodowane jedną rzeczą. Miał oszpeconą twarz. W dzieciństwie został pogryziony przez wściekłego psa i prawą stronę twarzy i szyi szpeciły mu szkaradne blizny. Ciągnęły się od skroni przez okolice oka i cały policzek, aż do obojczyka. Janek zgrywał pewnego siebie macho, ale nigdy nie pogodził się ze swoim wyglądem. Odsuwał od siebie wszystkie dziewczyny, wiedząc, że chodzi im tylko o pieniądze rodziców. I miał rację, niestety. Żadnej na nim nie zależało. W środowisku uchodził za szpetnego ale wyluzowanego gościa, którego żadna nigdy nie będzie chciała, ale przynajmniej się nie łudzi. Do pewnego czasu. Stało się raz tak, że Janek wylądował na studniówce z koleżanką Tomka w zastępstwie za niego. Kolega nie mógł iść, bo coś mu wypadło, a że dziewczyna znała Janka z opowieści padło na niego. Widziała jak wygląda, więc nie okazywała zainteresowania jego bliznami, ale też długo nie wytrzymała w jego towarzystwie. W publicznym liceum nikt nie znał syna biznesmena i nie wiedział, że ma doczynienia z milionerem. Widząc brak zainteresowania swoją osobą ze strony Janka, jego partnerka znalazła innego adoratora. Chłopak nie przejął się tym i uznał, że spełnił swoją powinność, którą narzucił mu przyjaciel i może spadać z tej imprezy. Już na parkingu wsiadł do swojego mercedesa i cofnął.
-Ała! - usłyszał, poczuł, że leciutko w coś uderzył i szybko wysiadł.
Na asfalcie siedziała dziewczyna w długiej, czerwonej sukience i czarnych szpilkach. Brązowe loki miała rozpuszcze, zebrane czarną opaską, sięgające do pasa. Zielone oczy patrzyły na niego z nagraną.
-No co ty robisz, nie widzisz, że idę?
-No teraz to nie idziesz.
Prychnęła.
-Łapacz za słówka się znalazł. Pomóż mi lepiej wstać dżeltelmenie. Nieźle chyba obiłeś mi pewną część ciała.
Janek uśmiechnął się i podał jej rękę. Wstała. Była bardzo ładna.
-No, skoro już mnie staranowałeś to podwieziesz mnie na przystanek. Nie mam transportu, miałam iść z buta, ale skoro już jesteś. - uśmiechnęła się uroczo.
Nie mógł jej odmówić. Po raz pierwszy w życiu zainteresowała go jakaś dziewczyna. Otworzył jej drzwi od strony pasażera.
-Chodzisz tu do szkoły?
-Nie. Byłam osobą towarzyszącą, ale mój partner znalazł sobie inną partnerkę do tańca.
-Przykro mi.
-A mi nie. To mój kolega, więc w sumie nawet dobrze, może wreszcie kogoś sobie znajdzie i nie będzie mnie ciągnął na wszystkie imprezy.
-Nie chciał cię odwieźć do domu?
-Nie zauważył, że poszłam. Napisałam mu sms-a, że mam podwózkę, żeby się nie martwił, a sama uznałam, że sobie poradzę.
-Jestem Janek.
-Eryka.
Rozmawiali dużo. Eryka trajkotała jak najęta. Dowiedział się, że chodzi do 2 liceum. Była więc dwa lata młodsza od niego. Skończyło się tak, że nie odwiózł jej na przystanek, tylko do domu.
-Ej, Eryka. Dasz mi swój numer? Chętnie bym się z tobą jeszcze spotkał.
-Jasne. Hejhej, a w ogóle jak masz na nazwisko? Miło by było wiedzieć.
-Ha... Hartkowski. - skłamał nagle. A jeśli ona też będzie leciała tylko na kasę? Jak na razie MUSIAŁA zauważyć jego twarz i nie dała mu kosza. A nie widziała, że ma doczynienia z bogaczem. Więc... Może jest inna? Po co to psuć. Na razie poudaje normalnego chłopaka, potem się zobaczy. Nie wiedział, że koniec tej gierki nie będzie wcale przyjemny...
**
Umówili się na następną sobotę. Janek przyjechał swoim Mercedesem, ale zostawił go dalej. Eryki jeszcze nie było w parku(gdzie się umówili na spacer), ale przyszła niedługo po nim. Była olśniewająca.
**
Spotykali się pół roku. Jankowi nadal udało się ukrywać,kim jest. Eryka nigdy nie była u niego w domu, nie poznała rodziców. Poznała jedynie trzech wtajemniczonych kolegów. Tomek nie pochwalał gry Janka. Mówił, że to nie skończy się dobrze,że nie jest fair wobec Eryki. Dokładnie od dwóch miesięcy byli parą. Janek pamiętał, jak ją pocałował, a ona go nie odepchęła. Popłakał się wtedy. Po raz pierwszy w życiu popłakał się przy dziewczynie. Powiedział jej, jak wstydzi się wyglądu. Zapytał, czemu ona się nie brzydzi.
-Zauważyłam je od razu. Ale nic to dla mnie nie znaczy, Janek. Te blizny to część ciebie, a ja... Kocham cię. Jesteś czuły, dobry, zabawny i niesamowicie przystojny, uwierz.
-Kocham cię, Eryka.
Dziś zabierał ją na obiad do siebie. Eryka myślała, że jego rodzice to prości ludzie. Gdy zobaczyła jego dom, gdy dowiedziała się kim są... Niezwykle się zawiodła. Poczuła się oszukana, zdradzona. Związek jej i Janka opierał się na kłamstwach. Ile z tego co jej powiedział było prawdą? Uciekła stamtąd. Janek na próżno ją przepraszał, tłumaczył się. Nie słuchała.
**
Minęło kolejne pół roku. Przyszedł styczeń. Miesiąc studniówek. Janek był przybity, nadal po rozstaniu z Eryką. Zrozumiał wszystkie swoje błędy, a tydzień temu napisał do dziewczyny długi list, w którym opisał wszystkie swoje uczucia, przeprosił i opowiedział swoją historię, swoje obawy. Jednak nic. Ciszę sobotniego wieczoru przerwał dzwonek do drzwi.
-Do ciebie Janek.-krzyknęła z dołu mama.
Westchnął i zszedł. Pewnie chłopaki.
Za drzwiami stała ona. Piękniejsza niż kiedykolwiek. W tej samej czerwonej sukience i czarnej opasce.
-Nie ma kto mnie podwieść na moją studniówkę. Pomyślałam o tobie. I... O tobie pomyślałam też jako o osobie towarzyszącej.
Janek był tak szczęśliwy, że zaniemówił.
-I... Ja też przepraszam. Dużo przemyślałam i zrozumiałam. Rozumiem cię. Ale pamiętaj, co ci mówiłam. Jesteś cudownym człowiekiem i kocham cię.
-Też cię kocham. Poczekaj, ubiorę garniak. Wejdź.

Komentarze (0)

Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Szkaradna twarz"

(pole wymagane)

(pole wymagane)

(pole wymagane)