Statkiem do portu cz.1

1
10 marca 2016
Znowu obudziły mnie wspomnienia. Przeszły mnie dreszcze na samą myśl o nich. Co mam zrobić? Jak mam się uratować od spadnięcia na samo dno?! Niech ktoś mnie uratuje… Sama nie dam rady. Jestem za słaba. Boże uratuj mnie Po moim policzku popłynęły łzy. Jak każdej nocy kiedy przypominam sobie przeszłość. Całe szczęście postanowiłam zapisać się do pani psycholog. Zmęczona moimi przemyśleniami zasnęłam.
10 marca 2016 Kilka godzin później
- Dzień dobry ja byłam umówiona na wizytę u doktor Morowieckiej.
- Dzień dobry. Proszę chwilę poczekać.
Czekałam na rychłą śmierć. Po chwili usłyszałam znajomy głos. Nie to po prostu nie możliwe! Z korytarza wyszedł on. Jak zwykle dobrze ubrany Mirek. Odwróciłam się w drugą stronę. Nie zauważył mnie i dobrze. Zostałam zaproszona do gabinetu. Usiadłam na fotelu. Na początku nie wiedziałam od czego mam zacząć.
- Dzień dobry z czym Pani ma problem?
- Z życiem.
- Dlaczego?
- Bo tak. Przepraszam nie wiem od czego mam zacząć.
- Dobrze. Zacznijmy od Twoich relacji z rodzicami.
- Moi rodzice nie żyją.
- A wcześniej jakie były?
- Nie pamiętam. Wszystko przez jedną cholerną noc…
Popłynęły mi łzy.
- Co się wtedy stało? Opowiesz mi? Wygląda na coś czego jeszcze nikomu nie mówiłaś?
- Przepraszam. Nie mogę.
W tym momencie wybiegłam z gabinetu i wpadłam w ramiona Mirka!!
- Iza? Wszystko w porządku? Czyli się nie myliłem, że to Ty jesteś następną pacjentką mojej współpracownicy.
- Renato. Pozwolisz, że zabiorę Ci pacjentkę?
- Może Ci łatwiej pójdzie bo Twoja znajoma nie chce nic po…
- O nocy kiedy zginęli rodzice Izy.
- Skąd wiesz???
- Bo już wtedy ją znałem i to bardzo dobrze.
Nagle zorientowałam się, że Mirek mnie przytula! Co on robi?! Nadal używa tych samych perfum. Jak ja chciałabym zmienić to co się wtedy stało. Muszę się uspokoić. Wdech, wydech… Ty tam na górze miałeś mi pomóc!
- Możesz już mnie puścić?!
- Jeśli pozwolisz się zaprosić na kawę?
- Nie wiem zobaczę.
- Skoro tak czy siak jeszcze masz wolną godzinę zapraszam Cię do mojego gabinetu.
- Skąd wiesz… Dobra wygrałeś… Zaraz nie chcesz powiedzieć, że jesteś psychologiem. Jeśli tak to współczuję Twoim pacjentom wiedzą jakie miałeś problemy w młodości itd.?
- Tak jestem kierownikiem tego ośrodka i w sumie do Ty tego mnie skłoniłaś.
- Słucham.
- Oboje wiemy co nas łączyło dwanaście lat temu.
Poprosił recepcjonistkę o przygotowanie dwóch kaw. Po kilku minutach przyniosła nam je do gabinetu Mirka. Wszystko było uporządkowane i perfekcyjne.
- Dawno Cię nie było w domu.
- Mój dom jest teraz tutaj w Warszawie.
- Nie prawda. Urodziłaś się pod Krakowem.
- Wybacz ale Ty nie straciłeś rodziców tylko dlatego, że za chciało Ci się w tym czasie się spotkać z…
- Iza! To nie Twoja wina! Gdybyś tam była też byś zginęła a tego ja bym sobie nie wybaczył. Zawsze będziesz miłością mojego życia. Wiem jak to brzmi ale wiem co do Ciebie czuję!
- Nic do mnie nie czujesz. Ewentualnie wdzięczność, że nie pozwoliłam Ci skoczyć z mostu.
- Naprawdę tak myślisz?
Po chwili pożałowałam, że to powiedziałam. Nachalnie rzucił się na mnie.
- Zwariowałeś?
- Tak jakieś dziesięć lat temu kiedy pozwoliłem Ci wyjechać. A teraz pozwól, że zrobimy to tutaj. Chyba już dość czasu czekałem na seks z miłością.
- Nie ma żadnej miłości. Człowieku opanuj się. Jesteś zajebistym człowiekiem ale mnie idealizujesz.
- Oboje wiemy, że mnie kochasz. Udowodniłaś prawie to tamtej nocy.
- To nie miałeś być Ty.
- Słucham?
- To miał być Twój starszy brat ale Marlena się w nim podkochiwała… A ja głupia o tym nie wiedziałam. I dałam jej wiadomość aby Tomek przyszedł do stodoły. A resztę już znać…
- To nie możliwe.
- Przepraszam. Muszę iść.
- Zostań. Porozmawiajmy. Nie mam do Ciebie pretensji. Może masz rację z tą wdzięcznością? Chyba jeszcze Ci za to nigdy nie dziękowałem.
- Nie ma sprawy. Może masz rację. Powinnam odbudować mój dom…
Co się stało dowiedzie się w dalszej części. Za wszystkie błędy przepraszam.
Dodał/a: Wiktoria21 w dniu 20-03-2016 - czytano 511 razy.
Słowa kluczowe: rodzina szczęśliwa miłość przyjaźń początek serii Wiktoria21

Komentarze (1)

Soniadnia 2016-03-21 20:51:11.

;p

Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Statkiem do portu cz.1"

(pole wymagane)

(pole wymagane)

(pole wymagane)