starszy chłopak...

Styczniowego poranka Zosia wybrała się do sztabu Wielkiej Orkiestry. Pomagała tam w sprzątaniu i liczeniu pieniędzy. Pierwsze godziny mijały szybko. Po jakimś czasie zaczęli schodzić się pierwsi wolontariusze na odpoczynek. Zosia robiąc herbatę, uśmiechnęła się do pewnego chłopaka, był to jej znajomy ze starej drużyny harcerskiej.
- Hejka młoda - przywitał się.
- Cześć - uśmiechnęła się i spojrzała na jego kolegę.
On uśmiechnął się do niej i bez wachania wyciągnął rękę.
- Jestem Patryk - powiedział.
- Zosia - odpowiedziała mu uściskając jego rękę.
Robiąc dalej napój obserwowała go uważnie. Miał jasne, brązowe włosy, niebieskie oczy i szeroki uśmiech na twarzy. Podała im herbatę i przysiadła się obok. Zaczęła rozmwiać z Pawłem, Patryk mało co się odzywał.
- Muszę trochę tu posprzątać - wstała i oddaliła się do stołu.
Mimo to rozmawiali dalej rzucając żartami.
Zosia na długo zapamiętała jego roześmianą twarz.

Następnego dnia, nie poszła do szkoły, bo postanowiła pomóc w sztabie. Z samego rana zdążyła zrobić niechlujnego koka i założyc soczewki. Była zawstydzona jak przypomniała sobie o chłopaku, oszołomił ją nie wiadomo czym. Nie był bardzo przystojny, nie podchodził też za bardzo pod jej gust, ale jednak coś w nim było.
Szybko okazało się że Paweł wraz z nowopoznanym Patrykiem będą dzisiaj chodzić po szkołach jako wolontariusze. Zawstydzona przekazała puszkę chłopakowi unikając jego spojrzenia.
Po niedługim czasie przyszli z powrotem i liczyli razem zebrane pieniądze. Ukrywała się specjalnie, robiąc rachunki przy innym stoliku.
Tego dnia długo żałowała.

Kilka dni później dodała go na facebooka, on ją na istagrama i snapchata. Po jakimś czasie odezwał się do niej. Rozmowa toczyła się gładko. Była przerażona, gdy po przejrzeniu jego profilu okazało się, że jest 4 lata starszy. Zosia rozumiała, że jest dojrzała jak na swój wiek, ale związek z osiemnastolatkiem nie był dla niej realny. Mimo to powoli przełamywała się na bardziej otwartą rozmowę. Bardzo szybko zaprosił ją na lodowisko. Oczywiście zgodziła się.
Wieczorem marzyła o cudownym spotkaniu, o jego spojrzeniu, ustach na jej szyi... Namiętnym pocałunku i jego miłości.

Nadszedł dzień spotkania. Nieświadoma kilku jeszcze rzeczy Zosia, poszła bez makijażu w ogromnej bluzie z opuchniętymi od alergii oczami. Nie próbowała nawet specjalnie wyglądać twierdząc, że będzie ją kochać bez makijażu. Nie pomyślała o dobrym wrażeniu. Czekając na niego, napotkała problem, źle zrozumiał gdzie się umówili. Nie był już dostępny na facebooku i nie miała też jego numeru. W końcu odpisał i spotkali się gdzie trzeba.
- Myślałam, że zapomniałeś - uśmiechnęła się.
- Nie mógłbym - spojrzał na nią uważnie.
Oboje wybuchnęli śmiechem. Szybko dotarli na lodowisko, przebrali się i weszli na lód. Zosia była dobrą łyżwiarką, ale on był jeszcze lepszy. Bardzo chciała nauczyć się przeplatanki do tyłu. Pomagał jej, trzymał ją za ręce podpowiadając jak jechać. Często spoglądali na siebie. Potem rozmawiali o różnych rzeczach. Filmach, serialach, muzyce, poglądach... Te tematy zawsze wydawały się im obu denne, ale tym razem przyszło to naturalnie i nie nudziło ich ani trochę.
Po godzinie jazdy wybrali się do pobliskiego parku i rozmawiali kolejną godzinę. Tym razem o życiu, rodzinie i planach na przyszłość. Ona, zakochana w biologii, a on zapalony mechanik z przyszłością informatyka.
- Myślę, że chyba trzeba się zbierać, robi się zimno i jutro jest szkoła - powiedział.
- Też tak myślę - odpowiedziała Zosia.
- Obiecasz mi jeszcze jedno spotkanie? - zapytał z nadzieją.
- Myślę, że ferie będą dobrym terminem - uśmiechnęła się.
Przytulili się z czułością na pożegnanie.
- Będę pamiętać! - krzyknął na odchodne.
Zosia pomachała mu w odpowiedzi. To był wspaniały wieczór. Śnili o sobie nawzajem, tylko oni sami wiedzą o czym rozmyślali.

Kolejne dni mijały zwyczajnie, często pisali, Zosia z dnia na dzień zakochiwała się w nim coraz bardziej. Nadeszły ferie i tygodniowy wyjazd nad morze. Cieszyła się, bo wiedziała, że ktoś na nią czeka, gdy wróci.

Codziennie pisali, Patryk pierwszy zaczynał rozmowę, pisali o bzdurach i ważniejszych rzeczach. Zosia była coraz bardziej otwarta, śmieszkowała ze wszystkiego. Nie zastanawiała się co jest dobre, a co nie. Czuła się bardzo swobodnie i to jej odpowiadało.

Nastąpił oczekiwany dzień powrotu. W pociągu napisała mu szybkie „już wracam”, a on odpisał tylko „ok”. Zmartwiła się.

Patryk nie pisał wcale, ferie minęly, a umówione spotkanie nie doszło do skutku. Nie wiedziała czemu, ale duma nie pozwoliła jej do niego napisać. To był jej błąd.

Jej myśli błądziły wokół niego przez kolejne miesiące, raz zła, raz szczęśliwa. Chciała do niego napisać już dawno, ale przekreśliła go ze względu na różnicę wieku, bała się co powiedzą jej rodzice, znajomi. Żałowała trochę, ale nie mogła związać się z dużo starszą osobą. Przynajmniej tak myślała.

Nadeszły jej 15 urodziny, na tablicy Zosi pojawiły się życzenia. W tym i jego. Zła dała tylko „like”. Była sfrustrowana, ciągle obrażona.

Nadszedł czerwiec. W mieście był koncert, razem z przyjaciółką, Zosia postanowiła się na niego wybrać. Oczywiście w grę wchodził alkochol. Po spożyciu wystarczającej ilości dla nich obu weszły do domu Zośki. Ta dzień wcześniej przełamała się i napisała do Patryka. Trochę rozmówili czemu starcili kontakt, co u nich słychać. Postanowili spotkać się na koncercie, przywitać się i trochę pogadać. Zosia napisała do niego, że jednak się nie przyjdzie, bo bardzo źle się czuje. Tego wieczoru została w domu.

Rano z ogromnym kacem, załamana przez to, że nie było spotkania przeczytała jeszcze raz ich wieczorną rozmowę. Wynikło, że stwierdzili, że trudno i spotkają się kiedy indziej. Oboje nie przyznali się czemu zerwali kontakt.

Przez kolejne dni Zosia chodziła szczęśliwa. Codziennie ustalała co napisze i czy w ogóle cokolwiek napisze. Pewnego dnia zauważyła, że Patryk odpisuje jej niechętnie. Czyżby skończyła się ich nieujawniona miłość? Nie jest nią zainteresowany? Czy znowu zrobiła coś nie tak? Nie wiedziała. Postanowiła napisać mu jedno zdanie:
„Jeśli będziesz chciał, to pisz”,

nie napisał już nigdy.

A ona ciągle myśli, mimo że minęło kilka miesięcy od tego ostatniego zdania. Tylko Bóg wie co on miał w głowie. Czasami wyobraża sobie jego wzrok na sobie, delikatne pocałunki. Wyobraża sobie że on jest obok niej, wspiera ją i rozmawiają. Dużo rozmawiają, o bzdurach i ważniejszych rzeczach.
Dodał/a: zosga w dniu 17-09-2018 - czytano 357 razy.
Słowa kluczowe: tęsknota miłość zosga

Komentarze (0)

Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "starszy chłopak..."

(pole wymagane)

(pole wymagane)

(pole wymagane)