smutek wymaga opieki

Przypadki są podobno tylko gramatyce..Dla mnie to nie mógł być przypadek...Chociaż minęło, już kilka lat, ten czas pamiętam z zadziwiającą dokładnością. Nowa praca, wymarzone studia, nowi znajomi. To właśnie wtedy poznałam Filipa. Filip, dla wielu lasek facet idealny, przystojny, zabawny, student architektury (zawsze miałam przyciąganie do artystycznych dusz), idealnie zaplanowane życie z dokładnością co do milimetra. Dżentelmen, facet jakich w dzisiejszych czasach trzeba szukać ze świecą. Pominę, że od razu złapaliśmy kontakt, poznaliśmy się przez znajomą znajomego. Szybka wymiana numerów, gatka szmatka. Po paru tygodniach zaczął czekać wieczorami pod moją pracą, aby odprowadzić mnie do domu(mieszkałam w dość niebezpiecznej dzielnicy ). Potem była kawa, kino, SMS-y do rana. W końcu nadszedł czas na prawdziwą randkę, taką na którą trzeba "robić się" dłużej niż 10 minut. Tak, wydałam ostatnie oszczędności na ubrania, ale tego wymagała sytuacja. Tego wieczoru umówiliśmy się w dość undergroundowym pubie. Moja współlokatorka pojechała na weekend do domu, więc w planach miałam raczej miły wieczór z Filipem niż samotność w pustym mieszkaniu. Piątkowy jesienny wieczór, zimno jak diabli. Przyszłam lekko spóźniona, zajęłam miejsce przy stoliku. Jednak Filipa nie zastałam. Sprawdziłam jeszcze raz termin i adres lokalu, ale wszystko się zgadzało, oprócz Filipa. Telefonu nie odbierał, a ja coraz bardziej zaczynałam się denerwować. Minuty mijały, ja siedziałam jak ostatnia idiotka przy pustym stoliku. Kelner od czasu do czasu podchodził pytając "czy może coś podać?" A ja za każdym z idiotycznym uśmiechem odpowiadałam, że "dziękuje, czekam na kogoś". Ta odpowiedź była dobra, ale po godzinie siedzenia samotnie przy stoliku musiałam wyglądać żałośnie wypowiadając taki tekst. Pewnie nie pierwsza i nie ostatnia, którą wystawił facet. Dla pracowników pubu raczej żadna nowość. W międzyczasie kilku wstawionych kolesi chciało się dosiąść do mojego stolika, na szczęście kelner szybko zainterweniował widząc ich nachalność i zanim zdążyli na poważnie wyprowadzić mnie z równowagi, już ich nie było. W tle jakiś koleś grał na gitarze, przed nim leżał plastikowy kubek na "zapłatę". Niektóre z utworów to znane covery, inne słyszałam pierwszy raz. Miał lekko zachrypnięty głos, który w połączeniu z nieco rozstrojoną gitarą, (która pewnie nie jedno z nim przeszła) dawały piorunujące wrażenie. Miałam wrażenie, że utwory,, które śpiewał(w większości o nieszczęśliwej miłości) są niczym antyczny chór, który gdzieś w oddali komentuje moją aktualną sytuację. Pewnie to przypadek, ale w tamtej chwili bardzo identyfikowałam się z tym o czym śpiewał ten chłopak. O złamanym sercu, uczuciu pustki itp. Po godzinie czekania na Pana Nieobecnego wpadłam na pomysł aby wrócić do mieszkania, ale przecież stało zupełnie puste, a ja nie miałam ochoty wypłakiwać się w poduszkę z powodu randki, która nie doszła do skutku. Co robi silna i niezależna kobieta (a raczej zrozpaczona porażką)? Tak, idzie do baru. Świetny ruch! Nie ma to jak zapić smutek..czułam się jeszcze bardziej żałosna ale co mi pozostało...Koleś, na którym tak bardzo mi zależało, najpierw umawia się ze mną, a potem nie dzwoni, nie piszę, nie daje znaku życia..Usiadłam na krześle barowym, a kelner w końcu mógł zrealizować zamówienie, było ok 22:00. Zamówiłam piwo z sokiem. Nagle poczułam wibrację telefonu leżącego przede mną. Nieznany numer. Z reguły takich nie odbierałam, ale tym razem miałam przeczucie, że szanowny Pan Nieobecny postanowił dać znać, że żyje i chociaż spróbować wytłumaczyć dlaczego się nie pojawił. Chociaż w sumie coraz mniej zaczynało mnie to interesować. Byłam na niego zła. Intuicja mnie nie myliła. To był Filip. Dzwonił z obcego numeru. Jak się potem okazało, był świadkiem poważnego wypadku samochodowego, na który najechał. Były ofiary śmiertelne i ranni, więc najpierw udzielił pomocy poszkodowanym, a potem został na miejscu zdarzenia,żeby złożyć zeznania. W szoku zapomniał, że był umówiony, przeprosił i poinformował, że nasze spotkanie nie ma sensu, bo jest w kiepskim stanie psychicznym i zaproponował przeniesienie go na inny termin. Zgodziłam się. A potem zanim zdążyłam przeanalizować rozmowę z Filipem, ktoś zagadał do mnie, a właściwie zapytał czy może się dosiąść. Tak ,to był chłopak z gitarą. Skończył na dziś swój mini koncert. Kiwnął do barmana, a ten od razu zrozumiał jego intencję. Pewnie był tu stałym bywalcem. Zgodziłam się a potem zaczęliśmy rozmawiać, na początku niewinnie, o wszystkim. Z czasem nasza rozmowa popłynęła trochę za daleko, jak na osoby które rozmawiają ze sobą pierwszy raz. Chyba pod wpływem alkoholu zaczęłam mu opowiadać o mojej niezrealizowanej randce, pracy, studiach i kilku innych rzeczach, których zdecydowanie nie powinno mówić się nieznajomemu. A właściwie znajomemu, bo się przedstawił- Mateusz. Kilka drinków, i kilkanaście tysięcy wypowiedzianych słów później, dostaliśmy znak od kelnera, że zamyka pub i na nas czas. Nie wiem jak ta noc zleciała, ale była godzina 2:15 a ja szłam lekko wstawiona z obcym facetem w kierunku mojego mieszkania i gadaliśmy jakbyśmy znali się od zawsze. Mateusz miał swój styl, szeroka bluza, luźne spodnie, krótkie włosy. W ciemnej ulicy przypominał raczej zbira, niż faceta jakim był w rzeczywistości. A był niezwykle wrażliwy i inteligentny. Mateusz odprowadził mnie pod mój blok, jednak nie wymieniliśmy się żadnymi numerami, nie znałam jego nazwiska, żeby znaleźć do na Facebooku, ani nic z tych rzeczy. Teraz powinnam napisać, że nigdy więcej nie spotkałam Mateusza,a z Filipem układało mi się dobrze, a ten wieczór był po prostu miłym, jednak nie nie znaczącym epizodem w moim życiu. Ale to życie piszę scenariusze, więc ten scenariusz jest do bani. Mateusza spotkałam jakiś miesiąc później, (z Filipem regularnie się spotykałam). Nie powiem, że przez ten czas nie myślałam o Mateuszu, bo to kłamstwo. Nawet śnił mi się kilka razy...Dzień, w którym spotkałam Mateusza po raz drugi , był dniem w którym moje(teoretycznie) poukładanie życie uczuciowe posypało się jak domino. Taaak, to było ostre pier*olnięcie! Wmawiałam sobie, że Filip to ten facet na którego czekałam, że to ten Jedyny... Niestety, kolejne PRZYPADKOWE spotkanie z Mateuszem pokazało mi jak bardzo się okłamuje. I jak bardzo okłamuje Filipa, będąc z nim i dając mu nadzieję na coś poważnego i długotrwałego. Nie muszę chyba dodawać, że tym razem wymieniliśmy się z Mateuszem numerami. I to był początek końca.. Byłam z Filipem jednocześnie pisząc z Mateuszem, a nawet spotykając się z nim. Z dnia na dzień coraz bardziej uświadamiałam sobie jaką krzywdę robię Filipowi. Ale w końcu sam się domyślił, że coś jest nie tak. Rozstaliśmy się, ale w przyjaznej atmosferze (Fifi w końcu to bystry chłopak). Z Mateuszem spotykaliśmy się jako "kumple". Jednak wiadomo, że ten stan nie trwał długo, nie potrafiłam ukrywać dłużej moich uczuć do Mateusza. On nie chciał pchać się w nic poważnego. Miał rehab po poprzednim związku. Licealna miłość, byli ze sobą kilka lat, a potem rozstali się przez jakąś głupotę. A prawda była taka, że Mateusz nadal ją kochał. Niby nie byliśmy parą, a przynajmniej nie taką "typową", jaką można spotkać na ulicy. Rzadko razem wychodziliśmy, na rodzinne obiady raczej też się nie zapraszaliśmy. To trwało rok. Rok nieprzespanych nocy, gitarowych seansów na jego tarasie w letnie wieczory, rok szaleństwa z tajemniczym i nieprzewidywalnym facetem. Rok z facetem, który jest, był i będzie miłością mojego życia. Wreszcie rok z facetem, który kocha inną kobietę. I choćbym stawała na rzęsach, wiem, że On nigdy nie popatrzy na mnie, tak jak patrzy na Nią. Nigdy nie powie, że mnie kocha, w ten sposób w jaki okazywał Jej miłość. Po roku rozstaliśmy się. Nie mogłam być z facetem, który ciągle patrzy w tył. Happy endu nie ma i nie będzie. Wrócili do siebie, pobrali się i mają 2-letniego syna. A ja do dziś leczę kaca, z miłości której wypiłam więcej niż powinnam.
Dodał/a: mea169 w dniu 26-01-2016 - czytano 716 razy.
Słowa kluczowe: miłość tęsknota rozstanie mea169

Komentarze (0)

Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "smutek wymaga opieki"

(pole wymagane)

(pole wymagane)

(pole wymagane)