śmierć banalna

Wstałem wcześnie. Obudził mnie być może poranny śpiew ptaków albo po prostu się już wyspałem i nie potrzebowałem więcej snu. Byłem zadowolony z życia, nastawiony do świata pozytywnie, bez zastrzeżeń. Lubiłem wypić wczesną kawę w moim ulubionym kubku z zielonym drzewem. Lubiłem zamyślać się patrząc przez okno jak wiatr porusza liśćmi jabłoni i śliw. Lubiłem też odgłos w oddali, wydwany przez pociąg. Tego dnia też zamarzyłem się przed wyjściem do szkoły, patrząc na rozmazane na szybie krople deszczu. Dźwięk kroków wyrwał mnie z nierzeczywistego świata. Wstałem szybko, wziąłem do ręki torbę i szybko wyszedłem z domu. Czekając na zielone światło zauważyłem jak jakaś dziewczyna, zamiast poczekać jak ja, poszła na czerwonym świetle, tuż pod nadjeżdżający samochód. Zdziwił mnie fakt, że nie weszła na jezdnię, bo patrzyła w wyświetlacz telefonu, ale patrzyła do góry, na rozpogadzający się nieboskłon. Obserwowała płynące wolno chmury, rozsuwające się, by zrobić miejsce dla słońca. Krzyknąłem : ,, uważaj!" Za późno. Rozpędzona ciężarówka potrąciła dziewczynę. Nawet nie krzyknęła z bólu. Kiedy podszedłem bliżej, żeby jeśli to możliwe, pomóc jej jakoś, stwierdziłem, że nie żyje. Miodowe oczy miała wciąż zamyślone, a na różanych ustach pozostał na zawsze rozmarzony uśmiech. Piegi, rozsiane po drobnej twarzy, przypominały mi gwiazdy na nocnym firmamencie. Wyglądała na szczęśliwą. Po chwili jednak stwierdziłem, że przecież ona nie żyje! Zapatrzyłem się w miodowe oczy, w kasztanowe, rozrzucone na ulicy włosy. Była piękna.
Dodał/a: elisabeth bennet w dniu 21-05-2018 - czytano 1320 razy.
Słowa kluczowe: śmierć

Komentarze (0)

Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "śmierć banalna"

(pole wymagane)

(pole wymagane)

(pole wymagane)