Słodkie Winogrono cz3

Siedziałam jeszcze chwilę pod klasą i za dzwonił dzwonek na lekcje. Weszłam do sali i usiadłam przy swoim stoliku. Blanki nie było w szkole tak samo Aleksa. Wyciągnęłam książki i po patrzyłam w okno. Widok był wspaniały dzieci biegały po palcu zabaw z niewinnymi usmieszkami. Nie wiem ile czasu minęło ale zadzwonił dzwonek na przerwę to on wybudził mnie z transu. Spakowałam się i wyszłam z klasy resztę dnia w szkole minęło mozolnie nic ciekawego się nie zdążyło. Wychodząc ze szkoły przed budynkiem zobaczyłam czarny samochód do złudzenia podobny do samochodu Kacpra
- nie to nie ten od tamtego dnia minoł tydzień wiec nie mogę pamiętać jak on dokładnie wyglądał - powiedziałam do siebie. Zeszłam po szerokich schodach. Usluyszałam znajomy głos za plecami odwróciłam się i zobaczyłam wysokiego, szczupłego chłopaka był to Czarek
- jej myślałem że cię nie do gonię - powiedział gdy dobiegł do mnie
- a co się stało? - zapytałam zaskoczona
- zostawiłaś telefon na szafce - powiedział z sapany
- masz go?- zapytałam
- tak proszę- powiedział i podał mi telefon
- dziękuję może chcesz się napić?- zaproponowałam
- nie dziękuję - powiedział lekko uspokojony
- po co ja się pytam trzymaj i pij co ja bym zrobiła gdybyś mi nie przyniósł mi telefonu - powiedziałam z szerokim uśmiechem podając mu butelkę. Po patrzył się na mnie złapał za butelkę odkrecił i wzioł wielkiego łyka.
- dziękuję - powiedział i zakręcił butelkę po czym chciał ją mi podać
- ej no nie wygłupiaj się pij a nie albo weź sobie - powiedziałam
- dziękuję lece pa - gdy to powiedział nachylił się na demną cmoknoł mnie w policzek uciekł bardzo szybko ale ja nie mogłam sie ruszać. Zaskoczona dotknełam policzka. Usłyszałam klaskanie odwruciłam się. Przedmną stała czarna fura na niej oparty był Kacper który klaskał w dłonie. Poslałam mu pogardliwe spojrzenie i założyłam recę. Odwruciłam się i szybkimi krokami oddalałam się od szkoły. Blisko domu usłyszałam silnik auta. Koło mnie zatrzymał się Kacper uchylił okno
- ej co się stało piękna?- usłyszałam z wnętrza
- nic a co miało się stać?- zapytałam spokojnie
- no nie wiem wsiadasz ? - zapytał
- mam blisko zaraz będę w domu - powiedziałam i ruszyłam dalej. Znowu zawył silnik
- no nie daj się prosić chce ci coś pokazać - powiedział na jego twarzy widniał uśmiech
- ha ha już wieże- powiedziałam rozbawiona
- proszę jak nie wsiądziesz obrarze się - powiedział
- ok ale mam 5 minut - odparlam i wsiadłam do auta. Zapinanąc pasy popatrzyłam na Kacpra który wpatrywał się we mnie swoimi zielonymi oczami. Zakłopotana spuściłam wzrok i odiechaliśmy. Po 10 minutach byliśmy na miejscu. Gdy wysiadłam za auta moim oczą ukazał się wielki szumiący wodospad był piękny. Zaczarowana pięknością tego miejsca stałam i patrzyłam na kropelki wody obijające się o skały.
- i jak podoba się?- zapytał przytulając mnie od tyłu . Nie protestowałam w jego silnych raminach czułam się bezpieczna, zrobiło mi się ciepło na sercu tak jak by ktoś rozpalił w nim ognisko.
- jest tu bardzo ślicznie - powiedziałam po chwili
Przytulił mnie mocniej poczułam jego miękkie i wilgotne usta na szyi. Odwruciłam się do niego dotknoł swoimi ustami moich lekko wsadzając język do buzi zamknęłam oczy i odzwzajemniłam pocałunek. W jednej chwili poczułam że moja bluza leży na ziemi jego rece weszły pod moją bluzkę błądził nimi po moim brzuch cały czas się całując. Gdy pozbyliśmy się bluzek, stałam przed nim w rurkach i staniku przypomniałam sobie o Kamilu że to za wcześnie karcąc siebie. Szybko ubrałam bluzkę zabrałam bluzę nie patrząc na Kacpra ruszyłam w stronę drogi. Czułam się głupio że tak szybko dałam się omotać to było straszne. Po policzku poleciały mi łzy sama nie wiem dlaczego po prostu tak wyszło. Po godzinie doszłam do domu. Weszłam do swojego pokoju z nikim nie rozmawiając w tym momecie nie chciałam nikogo widzieć. Położyłam się na łóżku i zasnęłam. Obudziłam się gdy było ciemną. Usiadłam po turecku na łóżku piekły mnie oczy dłonią dotknęłam poduszki była mokra od łez. Znowu płakałam przez sen za Kamilem. Jego wizyta w moim snie nic nie dała mimo tego że się starałam w nocy łzy same leciały. Wstałam i podeszłam do szafy wyciągnęłam z niej nową poszewkę. Przebrałam poduszkę i zeszłam na dół. Weszłam do kuchni tam siedziałam mama. Usiadłam koło niej i przytuliła mnie
- co koteczku ty też nie możesz zasnoć? - zapytała miłym głosem
- tak. A ty co tu robisz?
- ah sennik chyba mnie ominoł nie mogę spać i jeszcze jutro do pracy to wszystko mnie przyprawia o bul głowy - odpowiedziała z szerokim uśmiechem w jej oczach widać było zmęczenie. Od momętu gdy mój ojciec nas zostawił mama pracowała za dwóch. Na początku były jeszcze alimety ale ojca gdzieś wcięło nie płacił mamie ani mnie nie odwiedzał . Przyzwycziłam się do tego ale mamie było strasznie ciężko a na dodatek nie mogłam jej ofiarować pomocy. Nie przyjęli by mnie do żadnej pracy 17 letnie dzieci nie mają szans a mama powtarzała że jeszcze jest na to czas. Ale postanowiłam skończyć 18 lat i zacząć pracować aby jej ulżyć wiedziałam że mama będzie przeciwna ale i tak decyzja będzie należała do mnie tylko do mnie. Siedziałyśmy tak dobrą godzinę ale mama w pewnym momecie poszła spać. Poszłam do swojego pokoju była pierwsza w nocy położyłam się na miękkiej pościeli i próbowałam zmrużyć oczy. Nagle ogarnęła mnie ciemność rozglądnełam się we wszystkie strony zobaczyłam małe światełko. Ruszyłam w jego stronę. Stawało się coraz większe aż w pewnym momecie ogarnęła mnie jasność. Nic nie widziałam ruszyłam dalej. W jednej chwili poczułam że spadam. Moje ciało było bezwładne nawet ręką nie mogłam ruszyć. Poczułam przeszywający mnie bul pleców i wodę opletującą cale moje ciało tonełam. Chciałam się ruszyć ale nie mogłam patrzyłam na bąbelki zimnej wody które osiadły na moich gołych udach. Po patrzyłam się przez siebie i zobaczyłam twarz płaczącej Blanki dotknęła mojego policzka w tym momecie poczułam jak braknie mi tlenu łapczywie chciałam nabrać oddechu ale czułam wode która na pełniała mi usta. Przestraszona obudziłam się nabierając powietrza do płuc wielkim wdechem. Zobaczyłam że jestem w swoim łóżku. Byłam cała spocona a za oknem widać było piękne słońce. Po patrzyłam na zegarek była 06:00 rano wstałam i poszłam do łazienki. Z rzuciłam spodnie i koszule od pidżamy. Weszłam do kabiny od kręciłam prysznic. Zimne krople wody spływały po moim nagim ciele. Stałam tak kila minut oparta rękoma o kakaowe płytki. Po moim nosie lał się mały strumień wody. Myśląc o snie o sensie życia zamknęłam oczy stałam tak kilka minut. Zrobiło mi się zimno wyszłam z kabiny okręcona w biały ręcznik. Podeszłam do lusterka wiszącego nad umywalką. Moja twarz nie była taka jak kilka lat temu stała się bardziej dorosła moje rysy stały się poważniejsze. Włosy nie były już koloru żywego ognia lekko się przygasiły były niemal lekko brązowe. Zaskoczona tą zmianą oglądałam się przez kilka minut. W pewnym momecie usłyszałam pukanie do drzwi
- Zuza śniadanie gotowe pospiesz się szkoła nie będzie czekać - usłyszałam głos mamy
- dobrze już
Usłyszałam kroki na schodach mama zeszła na dół. Stałam jeszcze kilka sekund i postanowiłam wyjść. Ubrałam się w zielone krutkie spodenki, niebieską bokserke postanowiłam nie ubierać rurek bo i tak było gorąco. Zeszłam na dół i weszłam do kuchni gdzie siedziała mama usiadłam koło niej na stole leżały kanapki wzięłam sobie szklankę i na lałam mojego ulubionego soku malinowogo.
- nie jesz? - zapytała mama
- nie jestem głodna - odpowiedziałam
Wzięłam tornister wypiłam jednym tchem sok i wyszłam z domu. Po 20 min byłam pod szkołą gdzie czekał na mnie Aleks. Podeszedł do mnie ku mojemu zdziwieniu nie przywitał mnie tak jak zawsze
- cześć - zaczęłam
- cześć - odpowiedział ze strachem malującym się na jego twarzy
- co się stało?- zapytałam
- nic... Tylko czy ty zła na mnie nie jesteś? - zapytał wachając się
- kurde Aleks za co jesteś moim przyjacielem - powiedziałam z szczerym uśmiechem
- naprawdę nawet nie wiesz jak się cieszę - z wielkim uśmiechem na twarzy złapał mnie w pasie i pociągnoł do góry.
- Aleks postaw mnie na ziemie jeszcze się po łamiesz i co ja wtedy zrobię - powiedziałam rozbawiona z lekkimi okrzykami strachu. Albowiem Aleks nie należał do osub niskich
- boisz się?- zapytał nadal trzymając mnie na rękach
- troszkę - odpowiedziałam i mnie puścił
Weszliśmy do szkoły jak zawsze poczułam na sobie kilkadziesiąt par oczu. Nie przejmując się tym podeszłam do szafki Aleks poszedł ze mną. Zapakowałam książki i podeszliśmy pod sale gdzie miałam zajęcia Blanka po patrzyła na mnie karcąco. Aleks zobaczył to szybko pocałował mnie w policzek i szepnoł
- zostawię was same
Zanim zdążyłam go powstrzymać odeszedł. Patrzyłam na Blanke jak bym ją pierwszy raz w życiu widziała
- ej co ci się dzieje? - zapytałam po chwili
- nic po prostu nie rozumiem cie - odpowiedziała i odwróciła wzrok
- popatrz na mnie - zrobiła to bez wąchania a ja ciągnełam dalej - on też jest moim przyjacielem pomagał mi w trudnych chwilach i ja nie mogę po prostu się od niego odciąć - mówiłam spokojnie i głośno na tyle że ludzie z klasy mogli usłyszeć moje słowa ale nie słuchali tego z ciekawością nie kiedy jakaś osoba zwróciła na nas uwagę - nie każ mi tego robić bo będę zmuszona odejść od was albo to zrozumiesz albo to już nie mój za srany problem nie moja wina że cię zdradził! - ostatnie zdanie wykrzyczałam zobaczyłam jak po jej policzkach płyną łzy. Po żałowałam tego co powiedziałam nie wiem co ze mną w tym momecie się stało gniew do samej siebie wyciekł na zewnątrz a Blanka stała się ofiarą wyładowania zbędnej energi tak jak podczas burzy.
- Zuza jak możesz co ja ci takiego zrobiłam jesteś bez litosna zawiodłam się na tobie w 100%. Nie jestem pewna czy dalej się chce przyjaźnić - wycedziła Blanka spod zaciśniętych warg po jej policzkach nie płynęły już łzy w oczach miała gniew i zawud. Stałyśmy tak kilka minut nie wiem na co czekałam jej słowa poraziły mnie do samych kości to bolało. W pewnym momecie odwróciła się chciała odejść złapałam ja za łokieć
- poczekaj przepraszm...- odwróciła się i spojrzała mi w oczy
- jesteś bez nadziejna zostaw mnie w spokoju!- krzykła i wyszarpneła łokieć ruszyła dalej. Lekcje mijały strasznie wolno gdy wychodziłam z klasy po ostatniej lekcji przed drzwiami stał Aleks. Podeszłam do niego i się przytuliłam czułam się źle ale ciepło jego ciała uspokoiło mnie troszkę. Zaskoczony obioł mnie i po głaskał po włosach staliśmy tak chwile
- co ci się stało ruda? - zapytał ironicznie
- czy chociaż przez chwile nie możesz być miły? - odpowiedziałam pytaniem
- przepraszm- odpowiedział i przytulił mnie jeszcze mocniej- ale ty chyba do domu musisz iść - powiedział spostrzegawczo
- tak oczywiście - powiedziałam i odsunełam się od niego. Oblizałam po pękane usta i ruszyłam w stronę szafek. Otworzyłam szfke wzięłam potrzebne rzeczy i ruszyłam w stronę wyjścia. Na korytarzu nie było już nikogo Aleks stał z założonymi rękami i czekał na mnie. Podeszłam do niego i wyszliśmy z budynku. Gdy stałam przy schodach oniemiałam przedemną stało czarne auto a o nie jak zawsze oparty Kacper. Aleks widząc moją reakcje
- znasz go?- zapytał po chwili
- tak możesz być spokojny- odpowiedziałam pewnie

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
hej ;*
To znowu ja
Mam tylko nadzieję że nie macie mnie jeszcze dość :)
No to tak zaczynam od przeprosin nie mogłam wcześniej się zdobyć na dodanie tego opowiadania ponieważ jest chyba w troszkę innym stylu niż po przednie :D. Tak to taki mały eksperyment i efekt mojej wcześniejszej głupawki. A wiec proszę o kilka słów co do tego o to opowiadania. Krytyka mile widziana przez nią staje sie coraz lepsza :)
Pozdrawiam Niunia ;*
Dodał/a: Niunia w dniu 21-03-2013 - czytano 545 razy.
Słowa kluczowe: opowiadania nastolatek nieszczęśliwa miłość miłość Niunia
Kategoria: Miłosne
Zobacz inne



Komentarze (4)

poladnia 2013-03-24 19:29:52.

Opowiadanie jak dla mnie jest świetne tylko niestety jest trochę błędów ortograficznych ale jakoś da się to przeżyć.:)

Martynkaaadnia 2013-03-24 20:29:50.

Zajebis*e tyle Ci powiem :* tylko szybciej dodawaj

anonimek dnia 2013-03-25 13:02:46.

Świetne
pisz dalej
pozdrawiam ;**

Spartankadnia 2013-03-31 22:02:39.

dziewczyno pisz szybko następną część!!!

Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Słodkie Winogrono cz3"

(pole wymagane)