Samobójstwo-Teen Story cz.1

Nie miałam juz siły. Na lekcji mimo, że lubiłam się uczyć historii wybiegłam z sali i schowałam się w szatni. Zaraz po przerwie poszłam do łazienki. Wciąż płakałam. Miałam juz dość, byłam tym wszystkim zmęczona. Przez myśl znowu przeleciała mi myśl: "a może tak jednak się zabije? Przecież wszystkim będzie łatwiej beze mnie a to takie proste". Niewiele myśląc wyjęłam z plecaka kosmetyczkę, w której zawsze nosiłam małe lusterko, błyszczyk, chusteczki i inne babskie rzeczy a od jakiegoś czasu, także dobrze skryte wewnątrz żyletki. Biorąc mały kawałek metalu do ręki, poczułam jego przyjemne zimno w palcach i przeszedł mnie przyjemny dreszcz, ekscytacji??? Podciągnęłam rękaw swetra i dłuższy czas patrzyłam na swoje przedramię, pokryte kilkoma widocznymi bliznami. Łzy płynęły po policzkach, ale nie były to łzy strachu, tylko bezradności. Wzięłam głęboki oddech i niewiele myśląc, zrobiłam to. Niewątpliwie najgorsza rzecz jakiej ludzie się po mnie spodziewali. Zaraz przy początku nadgarstka, zamknęłam oczy i wbiłam ostrze, mocno przyciskając i przeciągając przez cała długość ręki. Poczułam ukłucie bólu ale nie przejęłam się nim. Było zbyt przyjemne żeby je przerywać. Czułam jak ciepła krew zaczyna spływać mi po skórze, mimo to wciąż nie otworzyłam oczu. To samo zrobiłam z druga kończyna. Oddech przyspieszył a w głowie mi wirowało. Uchyliłam powieki. Spodnie przesiąkały krwią, która dalej spływała na podłogę. Dwie głębokie szczeliny powstałe na moim ciele wyglądały przerażajaco. Na początku nie dotarło do mnie do się dzieje i widząc to zaczęłam nerwowo chichotać, jednak po chwili chichot zmienił się w paniczny szloch. Przed oczami latały ciemne plamy. Usłyszałam czyjeś kroki, ktoś zapukał do drzwi kabiny.
- Maju, to ty? Wszystko w porzadku?-to Kasia. Chodzimy razem do tej samej klasy od roku a mimo to nigdy nie zdarzyło nam się rozmawiać. Wydawała się być zadzierająca nosa i nieczuła zołza, wiec z góry nigdy nawet nie próbowałam nawiązać z nią kontaktu. Szloch przerodził się w ciche łkanie. Czułam, że mam coraz mniej siły. Tego właśnie chciałam, zniknąć. Byłam juz tak blisko.
- Maju... Martwię się... Mam po kogoś pójść? Złe się czujesz?-po chwili sama zrozumiała, że coś się dzieje, kiedy spod drzwi zaczęła wypływać krew. Dziewczyna wrzasnęła przerażona i wybiegła na korytarz, krzycząc:
- Pomocy!! Niech mi ktoś pomoże!-była tak spanikowana, że potknęła się o własne nogi i upadła powodując tym samym hałas, który sprowadził na korytarz nasza wychowawczynie i nauczyciela wf-u, którzy akurat mieli okienko i przebywali w pokoju nauczycielskim, na tym samym pietrze. Wypadli na korytarz.
- Kasia! Jesteś cała?-zapytała pani Barbara Gruszka, nauczycielka biologi i jednocześnie owa wychowawczyni.
- Tak, tak, musi mi pani pomoc!-powiedziała pospiesznie, biorąc głęboki oddech i starając się utrzymać równowagę.-Z Maja Jarosik, z naszej klasy, coś się dzieje... Bardzo się martwię. Uciekła z historii i nie pojawiła się na tej lekcji. Poszłam do łazienki, żeby zobaczyć, czy wszystko z nią w porządku i usłyszałam jak okropnie płacze. Nie odpowiadała, kiedy pytałam co się dzieje, a potem ta krew na podłodze...-nauczyciele spojrzeli po sobie szybko i jednocześnie zapytali.
- Gdzie?
- Tu, tutaj.-pobiegli. Nauczycielka spanikowana pukała do drzwi a kiedy się nie udało i zauważyła krew wypływająca spod drzwi, nie było czasu.
- Marcin, dasz radę otworzyć te drzwi?-nauczyciel zabrał się za otwieranie zamka, a tymczasem Kasia pobiegła po pielęgniarkę i dyrektora.
- Boże święty... Dziecko..-powiedziała na widok mnie we krwi pani Basia. Wyjęła z kieszeni paczkę chusteczek i próbowała zatamować rany.
- Miała jakieś problemy? Wiedziałaś o czymś?-zapytał przerażony pan Dudziak w miedzy czasie.
- Nie, kompletnie nic...-pojawiła się pielęgniarka i dyrektor, który od razu powiadomił pogotowie i próbował skontaktować się z rodzicami. W tym czasie mnie przenieśli do gabinetu pielęgniarki, gdzie czekaliśmy na ratowników. Pani Gruszka siedziała obok i głaskała mnie po głowie, kiedy higienistka zakładała opatrunki. Wciąż byłam nie przytomna ale oddychałam.
- Gdzie to pogotowie?-zapytała pielęgniarka, bardzo zdenerwowana.
- Powinni zaraz być. Musimy być spokojni.-w tym momencie do gabinetu ktoś zapukał i wszedł. Jeden z chłopaków ze starszej klasy z rozwalona głowa.
- Przepraszam, ja... Maja?-stanął jak wryty widząc mnie i krew i bandaże i grupę dorosłych cholernie zdenerwowanych. Dyrektor zasłonił mu przejście i wskazał krzesło.
- Juz idę.-powiedziała pielęgniarka.-Zerknie pani na nią?-biolożka skinęła głowa. Chwile pózniej do gabinetu weszli ratownicy.
- Dzień dobry, tutaj.-powiedział pan Chlebowski.
- Dzień dobry, Wiktor Banach, lekarz pogotowia.-ratownicy podeszli do mnie wciąż leżącej na kozetce i dr powiedział.
- Karol, parametry. Martyna, wkłucie i płyny.-wziął moja rękę i przycisnął palce do nadgarstka, chcąc sprawdzić tętno.
- Jak długo jest nieprzytomna?-zapytał, osłuchując mnie.-Jak ciśnienie?
- 40/70.-odparł młody mężczyzna, ze zmartwiona mina.
- Około 20 minut.-odparła kobieta (pani od biologi).
- Zabieramy ja. Musimy szybko przywieść ja do szpitala. Mogę się domyślić, ze rany są głębokie bo widzę jak krwawią. Czy rodzice zostali powiadomieni?
- Niestety nikt z nich nie odbiera telefonu.-odparł dyrektor. Ratownicy zbierali się do wyjścia.
- Ktoś z państwa musi jechać z nami.
Dodał/a: Anonimowa w dniu 20-01-2019 - czytano 433 razy.
Słowa kluczowe: samobojstwo smutek dziewycznaichlopak szkola TeenStory Anonimowa

Komentarze (1)

dnia 2019-04-19 22:34:01.

Fajne, tylko rozpraszało mnie to że te nazwiska i imiona są ze szkoły 😂

Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Samobójstwo-Teen Story cz.1"

(pole wymagane)

(pole wymagane)

(pole wymagane)