ROZDZIAŁ XXIII - Goodbye my lover

Halo halo
Nowy rozdział, odświeżone poprzednie rozdziały (poprawione na język polski, bo 4 lata temu były pisane ćwiećpolszczyzną), jeszcze więcej przelewanych emocji w słowa, zapraszam! :)

http://opowiadania-by-desperation.blogspot.com/


Długie, hebanowe włosy okalały jej bladą twarz. Jej nieobecne spojrzenie wskazywało na to, że myślami była w zupełnie innym świecie. Zmęczenie mówiło, że miała za sobą kilka długich, nieprzespanych nocy. Siedziała na łóżku wpatrując się w ścianę i wsłuchując w krople deszczu uderzające o parapet. Po zdemolowaniu pokoju żadna rzecz nie zmieniła swojego miejsca, a po całym pomieszczeniu roznosił się zapach tytoniu zmieszanego z alkoholem. Dziewczyna usłyszała ciche pukanie.
- Gotowa? - Dorota delikatnie uchyliła drzwi.
Spojrzała na nią chłodnym wzrokiem i wstała się z łóżka. Minęła ją w przejściu, nawet nie podnosząc wzroku. Na dole przy drzwiach wyjściowych czekał już Piotr, ubrany w garnitur. Po chwili dołączyła do nich Dorota i pogłaskała Martynę po ramieniu. Cała trójka udała się do samochodu.
Nikt się do siebie nie odzywał, panowała wśród nich cisza, która po dłuższym czasie stawała się nie do zniesienia. Ani ciocia Martyny, ani Piotr nie mieli odwagi cokolwiek powiedzieć. Dziewczyna wpadała w histerię bez powodu, do oczu napływały jej łzy, potrafiła krzyczeć bez opamiętania. Nikt nie chciał sprowokować takiej sytuacji.

Weszła do Kościoła jako ostatnia. Panowała niezwykła cisza, półmrok. W tle było słychać delikatnie pobrzmiewające organy. Dziewczynę przeszły ciarki. Wszyscy zgromadzeni trwali w zadumie i zamyśleniu. Na pogrzeb przyszła ogromna ilość ludzi - rodzina, razem z biologiczną matką Patryka, większość uczniów szkoły, cała rada pedagogiczna, ich wychowawca z klasą. Niepewnym krokiem kierowała się w stronę pierwszej ławki, gdzie siedział już zapłakany ojciec chłopaka razem z jego żoną. Czuła na sobie spojrzenia, jednak szła ze spuszczoną głową, by nie widzieć ich oczu. Im bliżej trumny była, tym gula w jej gardle stawała się coraz większa.
Po chwili organy rozbrzmiał głośniej.
Rozpoczęła się ceremonia.

Szła jako pierwsza przed prowadzoną na cmentarz trumną. Czuła się winna, wyrzuty sumienia rozrywały ją od środka. Nie umiała patrzeć w lustro, wychodziła z niej nienawiść. Nienawiść do samej siebie. Miała żal - zamiast wspierać Patryka w trudnych chwilach, dorabiała mu więcej zmartwień ze swojej strony. Zdała sobie sprawę, że zachowywała się jak egoistka, potrzebowała uwagi i nie zważała na jego uczucia. Gdy miał miejsce wypadek, ona siedziała w kawiarni i flirtowała z innym facetem. Czuła się bezsilna - pragnęła zniknąć i rozpłakać się jak dziecko, gdyż zdała sobie sprawę, że już nic nie może zrobić. Nikt nie cofnie czasu i nie przywróci do życia jej miłości. Czuła w pustkę w jej sercu, jak gdyby ktoś wyrwał jej jego połowę.

Stała pod drzewem, z dala pod wszystkich ludzi. Patrzyła, jak przyjaciele żegnają go, wylewając litry łez. W tle brzmiał utwór (*kliknij*) ulubionego zespołu Patryka, który wzmagał jeszcze większe emocje. Nie miała sił by patrzeć na spuszczaną w dół trumnę, a tym bardziej wysłuchiwania kolejno kondolencji.
Dziewczyna poczekała aż rozejdzie się tłum i po chwili podeszła do świeżo wykopanego grobu i położyła różę. Czerwoną różę, na upamiętnienie pięknej niespodzianki Patryka, kiedy to własnoręcznie narysowaną mapą poprowadził ją do altany nad jeziorem.
Szepnęła, wylewając kolejno łzy:


Za Twój uśmiech zgaszony,
Za każdy sen niespełniony,
Za niejedną łzę wylaną
i każdą noc nieprzespaną,
Za wszystkie myśli rozczarowane
i niektóre chwile zmarnowane
Przepraszam, lecz nie liczę na wybaczenie -
tylko dlatego, że zobaczę Cię dopiero w niebie.
Dziękuję za uśmiech na twarzy
Który przed oczami mi się marzy
Za każdy dzień wspaniały
który mi Twoje gesty dały.
Nie umiem zapomnieć, to dla mnie za trudne
kiedy spoglądam na Twoją trumnę.
Miej mnie w opiece, mój piękny Aniele
Chcę czuć Twój wzrok na moim ciele.
Pamięć o Tobie nigdy nie zginie,
Tęsknota we mnie nigdy nie minie
Za śmierć Twoją mam w sobie winę
Będę Cię kochać, aż sama nie zginę.
Dodał/a: Ashya w dniu 20-10-2016 - czytano 431 razy.
Słowa kluczowe: pogrzeb nieszczęśliwa miłość utracona miłość wiersz wierszyk autorskie blog Ashya

Komentarze (0)

Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "ROZDZIAŁ XXIII - Goodbye my lover"

(pole wymagane)

(pole wymagane)

(pole wymagane)