Roxi
-Hej. Co jest?
-Mam dla ciebie mega wiadomość! - powiedziała cała uśmiechnięta.
-Taak? - odparłam bez entuzjazmu. Jednak kiedy zobaczyłam, że wyraz jej twarzy się zmienił, ściągnęłam słuchawki i przynajmniej udawałam, że jestem tak samo podekscytowana jak ona. - Gadaj.
-Nie zgadniesz z kim szłam wczoraj po szkole.
Nastała cisza. Co, mam zgadywać? Posłałam jej znaczące spojrzenie "nie wiem".
-Z Michałem.
Rzeczywiście. Nie zgadłabym.
-I?
-Zgadnij o kim gadaliśmy. O tobie!
Uniosłam brwi. A co on ma do mnie?
-Zapytałam co o tobie sądzi. Powiedział, że nie wie.
No to rzeczywiście gadaliście.
-Taak... Ale po co ty mi to mówisz?
-Nie jestem ślepa. Przecież na kilometr widać, że się w nim bujasz!
"Kurde" pomyslałam. Ale...zaraz. Ona chce mnie podejść. Nic z tego. Wybuchłam śmiechem.
-Nie no.. Takiej głupoty to ja w życiu nie słyszałam! Oj Laura, ty to masz poczucie humoru. Dobra ja spadam. Mam teraz matmę.
Dzwonek mnie uratował. Nigdy bym tak nie pomyślała!
Całą lekcję przesiedziałam jak na "tureckim kazaniu".
*Dzwonek*
Pierwsza wyszłam z klasy. Muszę do łazienki. Przy drzwiach stał on. No kuuu...rde. Tego brakowało. Odezwać się? Niee... Zły pomysł. NIe dałam poznać po sobie zakłopotania i przeszłam przez drzwi. Kątem oka zobaczyłam, że na mnie patrzy.
W łazience nie było wiele dziewczyn więc poprawiłam makijaż w błyskawicznym tempie. Spojrzałam na siebie. Jeszcze tylko 2 lekcje. Dam radę.
Nie wiem jak do tego doszło, ale w drzwiach wpadłam na kogoś. MP3 upadło na płytki. Schyliłam się. Druga osoba też. Podniosłam wzrok. To on! Mało nie krzyknęłam. Michał podniósł odtwarzacz.
-Cześć Roxana.
-Roxi. - uśmiechnęłam się mimo woli. -Sorry że na ciebie wpadłam. Mogę? - spytałam wyciągając dłoń po MP3.
-Nie no pewnie. Nic się nie stało. - uśmiechnął się.
Ojjj... uwielbiam te uśmiech.
Odwzajemniłam tym samym i już odchodziłam kiedy położył rękę na moim ramieniu. Zdezorientowana odwróciłam się.
-Słuchaj, co robisz dzisiaj po szkole?
Uniosłam brwi.
-Gram. A o co chodzi?
-Grasz? - jego oczy jakby się zaświeciły.
-No tak... Na gitarze.
-Aa...może nie powinienem... Mógłbym posłuchać?
Cooo?! Nie no jeszcze czego.
*Dzwonek*
Usmiechnęłam się. Kolejny raz mnie uratował.
-Może. Zobaczymy. Muszę lecieć.
Szłam szybkim krokiem kiedy dołączyła do mnie Laura.
-Widziałam was gołąbeczki. Opowiadaj.
-Słuchaj. - stanęłam -Nie doszukuj się nie wiadomo czego. A to, że z nim gadałam to przypadek.
-Przypadek?
-Tak. Idziesz w końcu na angielski?
-Wiesz, że nie odpuszczę.
-Niech cię Laura - powiedziałam śmiejąc się -Chodź.
Do domu dotarłam omijając miejsca, w których często widywałam Michała. No okej. Będę szczera. Podoba mi się. Znam jego plan lekcji i ogólnie dużo wiem.
Ma młodsze rodzeństwo - dwie siostry. Mieszka z matką, bo ojciec nie żyje. Gra w szkolnej drużynie koszykówki. Ma 17 lat, niebieskie oczy i ciemne blond włosy. Jest lubiany.
A ja? Totalne przeciwieństwo. Starszy brat, mieszkam z ojcem. Moja matka zostawiła nas z dnia na dzień bez słowa. Nie. Przepraszam. Położyła kartkę na stoliku. "Bardzo was kocham, ale nie mogę tak dłużej." Normalne to to nie jest. Chciałam jej szukać, ale stwierdziłam, że nie warto.
Mam ciemne włosy i brązowe oczy mojej matki. Trochę ją nawet przypominam. Czasami wieczorem wychodzę na strych, siadam w oknie i rozmyślam jakby to było beze mnie. Gdybym się nie urodziła. Potem wycieram łzy i słucham muzyki. Właśnie. Muzyka. Tylko to mnie trzyma przy życiu. Wypełnia je. Nie pasuję do Michała. Dlatego też próbuję dać sobie spokój. Ale to trudne.
Dostałam smsa. Numer nieznany.
"Hej Roxana. Roxi :) tu Michał. nie wiem jak to się stało, ale mam twoje piórko"
Że co?? Otworzyłam torbę i szukałam. Nie ma. Czytałam dalej.
"będę jutro tam gdzie dzisiaj. Z piórkiem oczywiście ;) do zobaczenia"
Nie no... I jak mam sobie dać spokój?
Walczyłam z myślami.
Może powinnam wysłać Laurę? Poszłam spać.
Na długiej przerwie poszłam pod łazienkę. Michał już tam czekał. Kiedy tylko go zobaczyłam usłyszałam w głowie jakąś piękną piosenkę. Co najlepsze - wiedziałam jak ją zagrać! Michał uśmiechał się juz z daleka.
-Czeeść :)
-Hej. Masz piórko?
-Mam. - usmiechnął się i oddał mi je.
-Dzięki. - odwróciłam się.
-Czekaj. Pogadajmy.
-A co? Nie gadamy?
Michał trochę posmutniał. Zrobiło mi się głupio.
-Sorry...
-Będę szczery.
Spojrzałam mu w oczy.
-Podobasz mi się.
Zamurowało mnie. Czy ja się przesłyszałam?
-Obserwowałem cię od dłuższego czasu i... Dlaczego nic nie mówisz?
-Ja...ja... - przełknęłam ślinę -ja tez cię obserwowałam i... i też mi się podobasz.
Uśmiechnęłam się. Pomyślałam, że to może być jakaś iskierka nadziei. Popatrzył mi głęboko w oczy.
*Dzwonek*
-Czekam na ciebie po szkole - powiedział, pocałował mnie i pobiegł na lekcje.
Dotknęłam ust. Pewnie się zarumieniłam. Spojrzałam w bok. Laura dziwnie się uśmiechała.
Budzik o 6:30 mnie obudził. Usiadłam na łóżku. Szkoda, że to był tylko sen... Ale przecież muszę odzyskać to piórko. Ono należało...uhhh... do matki.
Ubrałam się i poszłam do łazienki. Spojrzałam w lustro.
-Roxana. Chyba nie stchórzysz? Z powodu głupiego piórka? Słuchaj. Pójdziesz tam i spokojnie je odbierzesz. Bez emocji.
Taa... Bez emocji... Przy Michale?
Obmyłam twarz zimną woda.
-Zejdź na ziemię. Nie jesteś tchórzem. Dasz radę.
Spojrzałam na siebie.
Czarna bluzka, czarny sweterek i czarne spodnie. Czerń. Mój ulubiony kolor od odejścia matki. Wyraża to co czuję. Jeszcze tylko odpowiedni makijaż i mogę iść.
Zeszłam do kuchni. Ojciec już wyszedł. Ostatnio przestaliśmy ze sobą rozmawiać. Z początku myślałam, że powodem jest praca. Taaa... Jasne. Wzięłam sobie jabłko i wyszłam z domu.
W szkole byłam dosyć szybko. Wiadomo - jak się słucha muzyki to się szybciej idzie. Jak na razie nie spotkałam go. I dobrze. Zmierzę się z nim na długiej przerwie. Ooo nie... Laura.
-Hej piękna. Jak tam?
-Hej Laura. A no... Dzień jak dzień. Czyli - dobij mnie.
-Jak zwykle przesadzasz. Trochę pogody ducha by ci się przydało ;)
-Tak wiem.
-Aaa... Jak tam Michał?
-Daj mi spokój.
Popatrzyłam na nią podejrzanie.
-Ty masz coś z tym wspólnego, tak?
Laura głupio się uśmiechała.
-Z czym?
Kiedy zobaczyła, że nie chcę bawić się w tą jej głupią grę, powiedziała:
-No okej. Ja mu dałam twoje piórko. Ale słuchaj. Nie złość się. To dla twojego dobra. Widzę jak na niego patrzysz. A ten...no...Michałek nie widzi tego. Jeszcze mi podziękujesz.
-Dziękuję - odpowiedziałam z gorzkim uśmiechem.
Lekcje podejrzanie krótko trwały, a ja chciałam by się w ogóle nie kończyły. I tak nie mogłam się skupić. Myślałam o Michale. Wiem. Jestem żałosna. Ale ja jakoś nie mogłam przestać. Przestać łudzić się, że coś z tego mogłoby być.
*Dzwonek*
Długa przerwa. Cały dzień na to czekałaś. Idź.
Szłam zdecydowanym krokiem. Chciałam mieć to jak najszybciej za sobą. Michał już czekał.
Znowu słyszałam tą piosenkę, ale nie w głowie a w głośnikach. Kurde. Dziwne to. Była piękna.
Podeszłam do Michała.
-Cześć Roxi.
Rozbroił mnie swoim uśmiechem. Na chwilę wybiłam się ze swojego stanu zdecydowanej i nieugiętej dziewczyny.
"Houston - mamy problem" pomyślałam.
-Hej - powiedziałam walcząc z uśmiechem, który wdarł się na moje usta.
Nastała chwila ciszy. Poczułam się niezręcznie.
-Znasz ten kawałek?
-Słucham?
-No to co teraz leci.
-Yyy... Zaczekaj. To "21 guns".
No jasne! Jak mogłam od razu nie poznać?
Zamknęłam oczy, żeby się wsłuchać. Lekko kiwałam głową do rytmu. Odpłynęłam. Zapomniałam gdzie teraz jestem i co mam załatwić.
Kiedy spojrzałam na Michała ten patrzył na mnie z uśmiechem, którego jeszcze nigdy nie widziałam.
-Czy...
-Słuchaj...
Zaczęliśmy jednocześnie, po czym się zaśmialiśmy.
Roxi! Otrząśnij się! Pamiętasz plan?
-Ślicznie wyglądasz - powiedział nagle.
Zarumieniłam się. Nie! To nie tak miało być!
-Yyy... - uśmiechnęłam się w zakłopotaniu -masz moje piórko, tak?
-Piórko?
Głupie pytanie.
-No piórko. Do gitary. Przysłałeś mi wczoraj smsa.
-Coo? Nie... haha to ty do mnie napisałaś, że chcesz się spotkać bo masz mi coś ważnego do powiedzenia.
Otwarłam szeroko oczy. Laura. To jej sprawka.
-Słuchaj. To dziwna sytuacja. Ktoś nas wkręcił.
-Rzeczywiście.
Zaczęliśmy się śmiać. Było dziwnie.
No to już możesz iść.
*Dzwonek*
-Dobra, to ja lecę. - powiedziałam.
-Zaczekaj. Serio nie masz mi nic do powiedzenia?
Zmieszałam się.
Kocham cię! Od pierwszego razu kiedy cię zobaczyłam. Myślę o tobie cały dzień i całą noc. Nie mogę spać. Nie mogę jeść. Nawet nie umiem tego wytłumaczyć. Ale ci tego nie powiem.
-Niee... Tylko mi przykro, że musiałeś się fatygować.
-Nie ma problemu. Miło było cię zobaczyć.
Uśmiechnął się.
Nie! Tylko nie to. Wytrzymaj Roxi.
Odwróciłam się.
-Pewnie będę tego żałować, ale...
Podeszłam do niego i bez chwili wahania go pocałowałam. Co najdziwniejsze - on odwzajemnił pocałunek. Byłam w siódmym niebie.
Spojrzał mi głęboko w oczy.
-Nadal nie masz mi nic do powiedzenia? - zaśmiał się.
-Kocham cię - wyszeptałam ze łzami i juz chciałam odejść, kiedy chwycił moją dłoń.
-Nie byłem pewien swoich uczuć. Ale dzięki tobie wszystko juz wiem. Spodobałaś mi się już pierwszego dnia. Wiele razy chciałem podejść, zagadać, ale myślałem, że mnie wyśmiejesz. Nie chciałem też się narzucać. Lubię patrzeć jak się śmiejesz, jak marszczysz czoło gdy coś idzie nie tak i jak unosisz brwi w zdziwieniu.
-Ty naprawdę niczego nie widziałeś?
Uśmiechnął się.
-Nie okazywała zainteresowania.
-Michał... Ja... Nie możemy być razem.
Posmutniał
-Dlaczego?
-Jesteśmy z dwóch światów, ja do ciebie nie pasuję, nic z tego nie...
Przerwał mi pocałunkiem. Przytulił mnie.
-Zostaniesz moją dziewczyną? - wyszeptał.
Pokiwałam głową. Marzyłam o tym.
Pożegnaliśmy się i pobiegliśmy na lekcje. Ja miałam angielski.
-Ooo proszę kto to się zjawił. - powiedziała nauczycielka.
-Przepraszam za spóźnienie pani profesor. Straszny tłok w łazience.
Posłałam Laurze znaczące spojrzenie "Policzymy się jeszcze".
Teraz to juz zupełnie nie mogłam się skupić. Myślałam o moim Michale. Moim! Haha! Jak pięknie to brzmiało!
*Dzwonek*
-No złodziejko! Oddawaj piórko! - powiedziałam ze złością, ale kiedy zobaczyłam minę Laury wybuchnełam śmiechem -Żebyś siebie widziała! Dziękuję ci kochana.
Laura nie wiedziała co jest grane. Uśmiechnęła się.
-Jak poszło?
-Jeszcze nigdy nie byłam tak szczęśliwa! On czuje to samo.
-No widzisz? A nie mówiłam? Zapamiętaj sobie - Laura zawsze ma rację.
-Nie zawsze, ale czasami tak.
-Co nie zawsze? A powiedz kiedy nie miałam racji?
Śmiałyśmy się.
-A teraz serio. Możesz mi powiedzieć gdzie podziewa się moje piórko?
Wyciągnęła je z torebki.
-Czyli dzisiaj nie wracamy razem?
Pokręciłam głową z uśmiechem.
Po lekcjach Michał czekał na mnie przy drzwiach. Poszliśmy do parku. Usiedliśmy na ławce i rozmawialismy. Było cudownie. Nawet nie zauważyliśmy kiedy zrobiło się ciemno.
-Może byśmy juz wrócili? - zaproponowałam -mamy przecież duzo czasu jutro, pojutrze...
Pocałował mnie.
Jeżeli kiedyś uważałam, że pocałunki to tylko niepotrzebna wymiana śliny, teraz się pod tym nie podpisywałam.
Szliśmy objęci kiedy nagle 5-ciu chłopaków zaczęło nas zaczepiać. Czuć było on nich wódkę. Rzucali w moim kierunku wulgarne teksty. Widziałam jak w Michale się gotowało, ale poprosiłam go żeby odpuścił. Niestety on mnie nie posłuchał. Stanął w mojej obronie.
Zaczęli się bić.
Michał był w dobrej formie, ćwiczył boks. Chwilowo miał nad nimi przewagę. W pewnym momencie któryś z nich wyciągnął nóż i dźgnął go w nerki. Jęknęłam. Pobiegłam do niego. Nie wiedziałam co robić. Zaczęłam krzyczeć. Dwóch z nich podeszło do mnie i zaczęło rozbierać. Widziałam wzrok Michała. Chciał wstać i mnie uratować. Nie dał rady. Bezgłośnie powiedział "przepraszam" i "kocham cię".
W tym momencie zjawili się policjanci i obezwładnili tego co na mnie leżał oraz resztę. Na szczęście niczego nie zdążyli mi zrobić. Podbiegłam do Michała. Wokół niego była wielka kałuża krwi. Wołałam do niego, potrząsałam nim, ale on leżał nieruchomo. Pocałowałam zimne usta mówiąc "kocham cię", "mam nadzieję, że mi wybaczysz".
Kiedy policjanci próbowali mnie od niego odciągnąć szarpałam się. Nie mogłam go zostawić.
Nie wiem kiedy zjawił się tata z Radkiem, moim bratem. Rzuciłam mu się na szyję. Nie pamiętam kiedy ostatni raz to robiłam. Czułam sie bezpieczna. Po tym wszystkim co się stało potrzebowałam go.
-Już spokojnie kochanie. Wszystko będzie dobrze.
Nie mogłam mówić. Cały czas płakałam.
Wróciliśmy do domu.
Nie mogłam zasnąć Nie byłam w stanie czegokolwiek zrobić. Pielęgniarka podała mi zastrzyk na uspokojenie, po którym zasnęłam.
Jest 4:30. Czwartek. Cały czas mam przed oczyma Michała we krwi. Łzy już nawet nie chcą płynąć. Czuję się samotna. Dlaczego akurat mnie to spotkało? Czy nie dane mi jest być szczęśliwą? Najpierw matka. Potraktowała mnie jak lalkę, którą się rzuca w kąt kiedy się z niej wyrośnie. To jest matka? Powinna być przy mnie i wspierać. Zapomniała o nas, o mnie. Ja jednak nie mogę zapomnieć.
Michał. tak bardzo go kocham... Dlaczego?! Czy musiał zginąć?! To wszystko moja wina. Sprowadzam na ludzi nieszczęście. Gdyby nie ja i te moje porąbane uczucia nie doszłoby do tego. Widocznie mam cierpieć.
Przykryłam głowę poduszką. Nie wiem jakim cudem, ale zasnęłam.
Tata mnie obudził.
-Witaj słońce. Musisz coś zjeść.
-Nie jestem głodna.
Kłamałam. Ostatnim posiłkiem było jabłko wczoraj w szkole.
-Ale musisz.
-Dobrze tato. Dziękuję ci, ale chciałabym zostać sama. Spokojnie, zjem.
Po śniadaniu poszłam do łazienki. Całą twarz miałam czarną. To od tuszu. Zdjęłam sweterek. Na rękach miałam jeszcze gdzieniegdzie krew Michała. Musiałam ją zmyć. Otworzyłam szafkę z lekami. Tata miał tam tabletki nasenne. Wzięłam garść i schowałam do kieszeni.
Nie teraz. Muszę jeszcze coś zrobić.
Wróciłam do pokoju. Z torby wyciągnęłam piórko, chwyciłam gitarę i zaczęłam grać.
Czułam jakby Michał był gdzieś w pobliżu.
Zaśmiałam się przez łzy.
-Chciałes posłuchać jak gram. Teraz masz okazję.
Zaczęłam grać "21 guns". Nie miałam żadnego problemu z chwytami. Muzyka przepełniała cały pokój i jego wnętrze. Włącznie ze mną. Wyrażała to, co czułam.
-Dobranoc kochanie.
Wyciągnęłam z kieszeni wszystkie tabletki i połknęłam je popijając zimną herbatą. Położyłam się.
Piórko wypadło z ręki.
I niczego już nie ma. Pustka.
Słowa kluczowe: opowiadania nastolatek smutek skrywane uczucia
Kategoria: Smutne historie
