Romans cz.2

Szł onam dobrze ale Ewelina i Szymon szybko wyczuli że cośjest nie tak.Pytali czy napewno nie przeszkadzają ale zapewniałyśmy że nie,ze wszystko okey.
- Jest. Na szczęście jutro piątek! - zawołał Simsom .
- Noo. Pójdziemy jutro na spacer do parku? - zapytała słodkim głosem Marta.
- Jasne ; ) Dla Ciebie wszystko - powiedział i zaczął ja namiętnie całować , na co Kinga i Eve taktownie patrzą w innym kierunku. Marta tylko zachichotala (!) i sie od niego odsunęła.
~~Miesiąc później~~
Sedziałam na łóżku, jadlam rodzynki w czekoladzie z laptopem na kolanach. Byłam na gg i fb ale nic ciekawego.. Aż do tej chwili.
- Marta! Chodź tu!
- Co pali sie? - zaśmiała sie moja siostra nadal rozkojarzona słodkim pożegnaniem z Simsonkiem który wyszedł pare minut temu.Czasem mam ich naprawde dosc- patrz kto ma fejsa! Ten cały Adaś!
- O fuck.
Nagle drzwi do ich pokoju się otworzyły. Stała tam.. zaskoczona mama.
- Co ty tu robisz?.. Mamo
- Nic, jaki Adaś?
- Nie ważne!
- Dziś na kolacje przychodzi pani Kasia, ta z mojej pracy. We wtorek mam ważny wyjazd do Warszawy.Do soboty.Dacie sobie rade?
- Pan Adam też z Tobą je.. - Marta nie dokończyła bo uderzyłam ja w rabię.
- Słucham? O czym wy mówicie? - no świetnie pomyślała Kinga, do rozmowy włączył sie ojciec.
- Oh, no brawo- syknęłam do Martyy.
- O co tu do jasnej cholery chodzi?!- ojciec wpadł w szał, zaczął krzyczeć na mame, ze ostatnio ciągle wychodzi wieczorami i zawsze na jakąś impreze, że co tydzień mama ma jakieś służbowe wyjazdy. Mama natomiast zaczęła płakać i mówić, że nie wie co nas wszystkich napadło. Oj zdziwiłaby się, gdyby się dowiedziała co my wiemy. Powiedziala, że wychodzi że ma nas dość.
Tato powiedzial nam że wie ze matka go zdradza. I wyszedł.
Wieczorem przy kolacji nikt nic nie mówił. Filip i Kacper wyjechali. (Są wakacje). Jezu dlaczego wszyscy milczą?
- Chce ktoś salatki?- mama probowala być miła ale tato ja kompletnie ignorował, urządzil taką awanture że chyba w Tokio było słychać. Jedno jest pewne na pewno wszyscy sasiedzi słyszeli.
- Dziewczynki.. Przykro mi.. Wyprowadzam sie.Jutro złożę pozew do sądu o rozwód z winy waszej matki.
O nie! Cały mój świat się zawalił. Sądząc po minie mojej siostry także nie wiedziala co powiedzieć. Matka szlochała w ścierke, ale ojciec nie zwracał na nią najmniejszej uwagi.
- Tato, prosze..
- Ale dlaczego? Co z nami będzie?!!
- Ja.. Nie wiem. To naprawde nie jest moja wina - popatrzył oskarżycielskim wzrokiem n amatkę jakby chcial pokazać na nią palcem i powiedzieć " jej wina, jej sie pytajcie!"
Nie mogłam dłużej wytrzymać. Wstalam od stołu i wybiegłam. Słyszałam za sobą tupot Marty i krzyk matki : dzewczynki, zaczekajcie..
Cale moje dzieciństwo, całe życie przestało być ważne. nic się nie liczyło.. Chciałam uciec jak najdalej stąd. Ale nie mogłam. Nie wiedziałam dlacgo ale za wszystko obwiniałam matkę mimo że nie powinnam.
- Nie, to nie może być prawda, prawda? - zapytałam Martę
- Nie może a jednak jest.
- Kurde mać - wstalam i kopnełam z calej siły swoje kapcie.

----
Hej. Sorki że tyle sie nie odzywałam ale nie wyrabialam ; /. DDopiero teraz. :D
Jak zapewne zauważyliście jestem pod dwoma różnymi nickami (LeRasta i MrCiastkowaa będę używała tego drugiego :) Mam nadzieję ze się spodoba ;d
Dodał/a: MrCiastkowaa/ LeRasta w dniu 10-02-2012 - czytano 263 razy.
Słowa kluczowe: opowiadania nastolatek smutek zdrada ból LeRasta
Kategoria: Smutne historie

Komentarze (0)

Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Romans cz.2"

(pole wymagane)