Randka z wampirem cz.12

Długo zastanawiałam się co powiedzieć. Wyglądało na to, że byłam całkiem daleko od domu, na dodatek towarzyszył mi demon. Szliśmy poboczem autostrady, noc była niezwykle spokojna, jedynie raz na jakiś czas mijał nas pędzący samochód. Niebo było niezwykle piękne, czyste, pełne gwiazd. Było takie, jak te które pamiętałam z dzieciństwa. Na chwilę przystanęłam, wciągając powietrze głęboko do płuc. Demon odwrócił się, ciekawsko spoglądając na mnie lśniącą czerwienią w oczach. Po chwili w milczeniu podążył za mną wzrokiem, zatrzymując go na gwiaździstym niebie.
- Na co ci patrzeć w gwiazdy, ich czas i tak dobiegnie końca.- Rzucił niespodziewanie, przerywając ciszę.
Nie odpowiedziałam, zamiast tego ruszyłam dalej przed siebie, próbując odnaleźć się w myślach. Dalej słyszałam już tylko kroki Logana, idącego przede mną. Dokąd właściwie szliśmy?- To było dobre pytanie.- Wędrowaliśmy tak jeszcze przez około godzinę, gdy w którymś momencie zatrzymał się zawieszając wzrok w pustej przestrzeni.
- Dlaczego się zatrzymałeś?
- Przed nami jest motel... Powinnaś odpocząć.
- Nie mam pieniędzy, poza tym... Wybij to sobie z głowy!
Logan stał w miejscu jeszcze przez chwilę, po czym niespodziewanie ruszył przed siebie.
- Jeśli więc wolisz iść przez całą noc, nie będę cię powstrzymywał.
Zawahałam się. Spanie gdy był w pobliżu było ryzykowne, ale całonocny spacer wcale nie wyglądał przy tym lepiej. Zwłaszcza, że na prawdę byłam zmęczona. Niedługo potem, poczułam dziwną zmianę w otoczeniu. Obraz zaczynał się rozmywać, początkowo wzięłam to za przewidzenia, jednak gdy spojrzałam na Logana który po chwili znów się zatrzymał, nie miałam już takiej pewności. Miałam rację, otaczająca nas rzeczywistość zaczęła się zmieniać. W powietrzu unosił się gęsty, czarny dym przypominający mroczną zasłonę odcinającą nas od świata. Zamknęłam oczy, czując że zaczyna kręcić mi się w głowie. Poczułam że to coś, nie było tylko dymem, niczym podmuch zimnego wiatru dotknęło moich palców, jak gdyby przemknęło pomiędzy nimi i znalazło się tuż za mną. Towarzyszyły temu dziwne, niezrozumiałe szepty których nie potrafiłam rozpoznać. Kiedy otworzyłam oczy, Logan w milczeniu stał za mną wpatrując się w ten sam punkt co ja.
- Jak to zrobiłeś?- Zapytałam.
Staliśmy przed wejściem do motelu o którym mówił chwilę wcześniej. Rozejrzałam się, mroczna zasłona którą przed momentem widziałam zniknęła. Wydawało się, że wszystko jest normalnie.
- To tylko jedna z niewielu sztuczek...
Prychnął pod nosem, następnie ruszył przed siebie, otwierając mi drzwi do środka. Wbrew moim oczekiwaniom, wnętrze było całkiem przytulne i przestronne. Przed nami znajdowała się recepcja, do której podeszliśmy z Loganem. Recepcjonistka spojrzała na mnie dość dziwnym wzrokiem, nie trudno było się dziwić dlaczego, w końcu w brudnych i podartych ciuchach wyglądałam jak bezdomna, natomiast on wyglądał jak zwykle elegancko... Ruszyliśmy długim korytarzem, następnie dojechaliśmy windą na drugie piętro, gdzie znajdował się nasz pokój.
W końcu weszliśmy do środka jednego z najlepszych pokoi dostępnych w tym motelu. W korytarzu znajdowała się łazienka z prysznicem, o której całkowicie zapomniałam spanikowana widokiem sypialni. Była duża, z telewizorem, fotelem i stolikiem... Nie przekonywało mnie natomiast jedno, dość szerokie łóżko. Odwróciłam się, dostrzegając Logana w łazience. Gdy zdjął koszulkę spoglądałam już tylko na jego umięśnione ciało, teraz rozumiałam dlaczego przyciągał do siebie tyle kobiet... Był cholernie przystojny. Jednak gdy zdałam sobie sprawę ze swoich myśli natychmiast odwróciłam wzrok i wyszłam na balkon, żeby ochłonąć pod wpływem zimnego powietrza. Po upływie paru minut wróciłam do środka i nadal spięta usiadłam na łóżku włączając telewizor. Ciekawiło mnie czy ktokolwiek w moim domu martwił się o mnie albo zastanawiał dlaczego nie wróciłam. Nagle drzwi od łazienki otworzyły się, a ja zobaczyłam półnagiego Logana, z ręcznikiem zarzuconym na ramieniu. Po chwili rozsiadł się w fotelu obok mnie i zapalił papierosa, spoglądając przez okno na nocne niebo. Jego oczy lśniły w ciemności, zapatrzone głęboko w przestrzeń. Nie wiem dlaczego, postanowiłam przeszkodzić mu w ciszy której próbował doświadczyć.
- Nie mam zamiaru spać z tobą w jednym łóżku!
Leniwie oderwał wzrok od okna, zatapiając we mnie czerwień swych oczu. Niemal zadrżałam pod ich wpływem ale to wcale nie było najgorsze. Posłał mi tajemniczy uśmiech, który wydał mi się podejrzany.
- W przeciwieństwie do ciebie, sen wcale nie jest mi potrzebny.
Westchnęłam z ulgą, choć nie miałam do końca najlepszego przeczucia.
Nie pamiętam kiedy zasnęłam, jednak sen który mi się przyśnił sprawił że obudziłam się nad ranem mokra od potu. Głupie sny były ostatnią rzeczą, której potrzebowałam w tej chwili. Zerwałam się z łóżka, a pierwszą rzeczą którą zauważyłam był wpatrujący się we mnie Logan. Zapewne spędził tak całą noc po mimo tego, jego twarz nie zdradzała cienia zmęczenia. Leniwie zrzuciłam z siebie kołdrę, następnie podeszłam do okna.
- Martwisz się czymś?- Zapytał.
- To nie twoja sprawa.
Nagle poczułam dotyk na swoich dłoniach.
- Może chodzi o Fabiana?- Na twarz Logana wkradł się dziwny uśmiech.
Odwróciłam się spoglądając na niego z oburzeniem.
- Skąd możesz wiedzieć?!
Obnażył kły w uśmiechu, a jego tym razem czarne oczy wwiercały się we mnie do tego stopnia że zaczęłam odczuwać niepokój.
- Jestem w stanie usłyszeć twoje myśli, a nawet zobaczyć sny których tak bardzo się wstydzisz.
Poczułam, że robię się czerwona a moje serce waliło niesamowicie szybko. Przez chwilę stał w bezruchu. W końcu nachylił się nade mną, dotykając zimną dłonią mojej twarzy. Im bardziej się zbliżał, tym wyraźniejsze były dla mnie głosy które towarzyszyły mu gdy był blisko. Dzieliły nas zaledwie centymetry, stałam przed nim oparta o ścianę, czekając tak po prostu. Nagle głosy ucichły, a on zatrzymał się w ostatniej chwili. Przyglądał mi się przez moment badawczym wzrokiem, po chwili posyłając mi jeden ze swoich tajemniczych uśmiechów, następnie wyprostował się i wyszedł z pokoju. Nie wiedziałam co to wszystko miało znaczyć i chyba wcale nie zamierzałam się nad tym zastanawiać.
Nie było go ze mną na śniadaniu, może skoro nie musiał spać to jedzenie także było mu obojętne. Minęła ponad godzina odkąd się widzieliśmy, nie widziałam go nigdzie więc zaczęłam podejrzewać że on także mnie zostawił, w końcu był demonem a nie moją opiekunką... Siedziałam sama w restauracji, otoczona stolikami przy których siedział tłum ludzi, zdawało mi się nawet że wszyscy na mnie patrzą, a może był to tylko początek choroby... Miałam przed sobą dość spore okna które rozciągały się na całą długość ściany, widać było przez nie cały plac i wejście do budynku. Nagle z rozmyśleń wyrwał mnie czyjś głos. Odwróciłam wzrok, dostrzegając przed sobą miłego mężczyznę o sięgających do ramion, lekko falowanych blond włosach.
- Mogę się dosiąść?- Zapytał, posyłając mi przyjazny uśmiech.
Kiwnęłam głową a on zajął miejsce na przeciwko. Zauważyłam że miał ze sobą talerz z ciastem, może chociaż on był normalny.
- Smacznego.
- Dziękuję.
Spojrzał na mnie niebieskimi oczami, po czym oparł się na krześle.
- Nazywam się Gabriel. A jak brzmi twoje imię?
- Wiktoria.
Przez chwilę spoglądał na mnie badawczym wzrokiem, zupełnie nie wiedziałam czego się spodziewać.
- Musisz uciekać...
Spojrzałam na niego zaskoczona.
- Co proszę?
Nagle moją uwagę odwrócił ujadający za oknem wielki czarny pies, który widocznie spoglądał na mnie. Gdy wróciłam wzrokiem do mojego rozmówcy, nie było już po nim śladu. Za to do środka wszedł właśnie Logan.
Zatrzymał się przed moim stolikiem w miejscu, gdzie jeszcze przed chwilą znajdował się dziwny mężczyzna.
- Wszystko gotowe, możemy ruszać... Co tak śmierdzi?!- Wycedził.
- Dopiero przyszłam, nie możemy zaczekać?
Jego spojrzenie było tak samo chłodne jak wtedy gdy pierwszy raz go spotkałam, widocznie stało się coś co podziałało mu na nerwy. Postanowiłam, że lepiej będzie jeśli niczego mu nie powiem, tym bardziej że demony były złe z natury. Zamiast czekać na odpowiedź wstałam, po czym udałam się na zewnątrz. Byłam cholernie skołowana, co chwilę pojawiało się coś, co mieszało mi w głowie. Nie wiedziałam już nawet w co wierzyć...
- Poczekaj tu...- Powiedział do mnie, po czym odszedł gdzieś i długo nie wracał.
Nagle zauważyłam podjeżdżającego pod motel srebrnego volvo, który zatrzymał się tuż przede mną. Zauważyłam siedzącego w środku Logana, ale z jakiegoś powodu nie chciałam go pytać skąd wytrzasnął taki samochód... Dotknęłam klamki i wtedy poczułam coś dziwnego. Dotkliwy ból serca sprawił, że złapałam się za klatkę piersiową. Był tak silny, że przeczuwałam najgorsze, po krótkim czasie nie mogłam też ustać na nogach. W zaciemnionej szybie dostrzegłam zniekształcone obrazy wzywających o pomoc ludzi, wśród których były także dzieci znikające w ogniu. To były wizję tak straszne, że trudno było wymazać je z pamięci. Za nim upadłam na ziemię, zauważyłam patrzącego na mnie w oddali, już znajomego blondyna o niebieskich oczach. Po raz kolejny zrobiło mi się ciemno przed oczami i wtedy wylądowałam na ziemi niczym rzucona lalka...
Dodał/a: Aga.B w dniu 2-12-2018 - czytano 92 razy.
Słowa kluczowe: Randka z wampirem cz.12 Aga.B miłosne wampiry fantasy demony Aga.B

Komentarze (0)

Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Randka z wampirem cz.12"

(pole wymagane)

(pole wymagane)

(pole wymagane)