Randka z wampirem cz.10

Chłopak uśmiechnął się do niej, następnie przekroczył próg naszego domu kierując na mnie swoje tajemnicze spojrzenie. Zadrżałam próbując złapać oddech, nie sądziłam że coś takiego w ogóle mogło się wydarzyć. Za nim zaczął lekcje ze mną, rodzice zaprosili go do stołu na wspólny obiad. To wszystko zdawało mi się niezwykle kuriozalne, wolałam jednak pokazać mu że mimo braku zdrowej na umyśle siostry, byłam wychowana i znałam maniery. Gapiła się na niego jak na ósmy cud świata, zasypując go pytaniami o zainteresowania i inne pierdoły, ja natomiast obserwowałam go z innego powodu, chcąc dowiedzieć się jak zabił tamtych przestępców... I jak się przed nim bronić.- O ile rzecz jasna, to był on.
W końcu spokojne siedzenie za stołem zaczęło mi się nudzić, więc postanowiłam zadać mu niezręczne pytanie.
- Jak twoja noga?
Spojrzał na mnie bez najmniejszego śladu emocji, tak jakby w ogóle się nie przejmował.
- Nic mi nie będzie.
Wstałam od stołu i bez słowa poszłam na górę, poinformowanie kogokolwiek o moich podejrzeniach w tej sytuacji było moją jedyną deską ratunku. O ile oczywiście ktoś odbierze ode mnie telefon.
Poszłam na górę, następnie udałam się do swojego pokoju. Kiedy upewniłam się, że zamknęłam za sobą drzwi na klucz zajęłam się poszukiwaniami telefonu. Nigdzie nie było po nim śladu, przetrząsnęłam całe łóżko i miejsca w których zazwyczaj go odkładałam, zastanawiając się czy przypadkiem nie zostawiłam go w kuchni. Moje serce biło jak szalone, mimo to nie przestałam szukać myśląc o tym co może się wydarzyć jeśli go zaraz nie znajdę. Nagle uderzyłam się w czoło, przypominając sobie o spodniach które miałam wczoraj na sobie. Sprawdziłam wszystkie kieszenie, aż w końcu znalazłam tą cholerną komórkę. Moja ulga nie trwała jednak zbyt długo, usłyszałam głos matki która krzyknęła żebym natychmiast zeszła na dół, co wcale nie pomagało mi opanować nerwów. Ze zdenerwowaniem wciskałam przycisk, czekając aż urządzenie się włączy, trwało to jednak dłużej niż zazwyczaj. Kolejny raz moja matka wydarła się z kuchni, ale nie mogłam tak po prostu zejść na dół. Usłyszałam że ktoś wchodzi na górę po skrzypiących schodach, moje dłonie trzęsły się tak bardzo że z trudem trzymałam telefon, jeszcze trudniej było zachować zimną krew. Próbowałam dodać sobie otuchy myślą, że nawet jeśli ktoś spróbuje wejść do środka, drzwi do mojego pokoju i tak zamknięte były od wewnątrz. Z trudem wybrałam telefon do przyjaciela, już po chwili wsłuchując się w dźwięk sygnału który tylko przyśpieszał bicie mojego serca. Moje modlitwy zostały wysłuchane, ponieważ Garry odebrał telefon już po trzecim sygnale.
- Co na litość boską?!- Powiedział, wydając się być zaspany.
- Garry, musisz tu przyjść!
- Uspokój się, mówisz jak wariatka!
- Myślę, że znalazłam tego który próbuję mnie zabić, jest w moim domu!
Zdawało mi się, że wampir wybudził się całkowicie, przybierając całkowicie na powadze.
- Schowaj się, zaraz tam będę!
- Pośpiesz się... Inaczej zaraz... Ja...
Coś było nie tak. Przeszył mnie paraliżujący chłód, czułam że w pokoju zrobiło się na prawdę zimno ale nie to było najgorsze. Zdawało mi się, że słyszę echo gdy ktoś kierował się schodami na górę, było tak narastające i irytujące że nabrałam ochoty by wrzeszczeć.
- Wiktoria!- Usłyszałam głos w słuchawce.
- Pomóż mi...
- Nie słyszę cię, coś przerywa!
Głos Garrego przepadł w szumie, przestałam słyszeć cokolwiek, zniknął każdy dźwięk nawet tykanie zegara zdawało się całkowicie ucichnąć. Spojrzałam na wyświetlacz w telefonie, na którym pojawił się biały, zaśnieżony ekran. Czując jak łzy napływały mi do oczu, zaczęłam dostrzegać skradającą się do mnie ciemność. Było ciemno jak w nocy, do tego to zimno i głucha cisza, a jedynym źródłem światła był zaśnieżony ekran mojego telefonu, który kurczowo ściskałam w dłoni. To coś... Było tuż za drzwiami. Zawiesiłam wzrok w kierunku okna, chcąc zrobić jedyną możliwą, absurdalną rzecz jaka przyszła mi do głowy. Chciałam zabić się, skacząc. Bo jeśli na prawdę miałam zginąć, chciałam to zrobić sama nie dając nikomu tej satysfakcji. Zrobiłam krok w stronę okna i wtedy moje ciało zostało zablokowane. Nie mogłam się poruszyć, zupełnie jak w czasie paraliżu sennego, ale to nie był sen.
Po chwili z okna na które patrzyłam, zaczęła spływać dziwna ciecz. Poczułam straszny zapach, od którego zebrało mi się na wymioty, zapach krwi... Teraz spływała także po ścianach, kierując się w moją stronę. Nie chciałam tego widzieć, to było jak koszmar z którego nie potrafiłam się obudzić. W dalszym momencie nie mogłam się poruszyć i chyba teraz już nawet nie chciałam się odwracać, czując przeciąg na swoich plecach. Miałam silne przeczucie że ktoś stał za moimi plecami a ja nie miałam już nawet sił by krzyczeć. Odczułam zimny oddech na swoim karku, wtedy usłyszałam głos mówiący moje imię. Telefon który ściskałam tak mocno, w jednej chwili wyleciał mi z dłoni, lądując na podłodze, a z moich ust wyrwał się wrzask którego nie potrafiłam zatrzymać. Wtedy ciemność która otaczała mój pokój całkowicie zniknęła, zauważyłam że stałam nad rozbitym telefonem szlochając jak dziecko.
- Wszystko w porządku?
Zamarłam, nie potrafiłam nic odpowiedzieć. Ktoś wszedł do mojego pokoju i mówił do mnie, a ja wciąż nie potrafiłam dojść do siebie. Czułam się jakby moja świadomość wyparowała, albo została gdzieś uwięziona.
- Chyba nie jesteś gotowa na lekcję ze mną.
Niespodziewanie zaczęłam odczuwać własne ciało, co było dla mnie wielką ulgą. Niepewnie i powoli zmusiłam się, by spojrzeć na swojego rozmówcę. Moje serce zabiło mocniej, nie wiedziałam tylko dlaczego. Patrząc na ciemne oczy Logana i jego spokojny wyraz twarzy, zalewała mnie fala emocji.
- Jak tu wszedłeś?!
- Normalnie. Drzwiami.
- To niemożliwe, zamknęłam się na klucz!
Logan spojrzał na drzwi, a ja śledząc go wzrokiem dotarłam do zamka w których brakowało klucza.
- Znalazłem go przy wejściu, musiał ci wypaść gdy w pośpiechu biegłaś na górę by zadzwonić do chłopaka...
- To nie prawda!- Mój głos stał się poważny, podobnie jak wzrok którym go mierzyłam.- Jeśli chcesz mnie zabić, to dlaczego do jasnej cholery nie zrobisz tego normalnie?!- Warknęłam.
- Przyjdę kiedy poczujesz się lepiej, do następnego razu.
Nagle przed moim pokojem znaleźli się rodzice oraz siostra.
- Już wychodzisz?- Zapytała moja mama.
- Tak. Widocznie, nie wszystko poszło po mojej myśli.- Odparł.
Nim wyszedł zatrzymał się w progu drzwi, posyłając mi tajemnicze spojrzenie.
Dodał/a: Aga.B w dniu 25-08-2018 - czytano 113 razy.
Słowa kluczowe: Aga.B miłosne fantasy

Komentarze (2)

loladnia 2018-09-09 19:56:20.

To jest genialne czekam na kolejny rozdział !!!

Julkadnia 2018-09-17 11:12:48.

Pisz!!! Nie mogę się doczekać!!

Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Randka z wampirem cz.10"

(pole wymagane)

(pole wymagane)

(pole wymagane)