Przyszedł czas
Witam, nazywają mnie Silver i chciałabym opowiedzieć swoją historię.
To były wakacje 2005r. Właśnie miałam iść do 5 kl podstawówki. Z przyjaciółką jak zwykle wybierałyśmy się obok na osiedle, gdyż wybudowali tam nowy plac zabaw. Po drodze czekała nas górka, która była najgorszą częścią tej wycieczki. I z daleka zauważyłyśmy chłopaka, który nam obu od razu przypominał mojego brata. Minęłyśmy go jak gdyby nic. Nadszedł pierwszy dzień szkoły, podekscytowane wpadłyśmy do sali gimnastycznej a tam rzuciła mi się w oczy znajoma twarz. To był ten chłopak, usiadł przy klasie "c". Musiał być nowy bo wszystkich znałyśmy. Ohh byłam zauroczona. Okazało się, że chodzimy razem na koło przyrodnicze. Piotrek- był niesamowicie dojrzałym chłopcem jak na 12 lat ale małomównym i widać było, że nieśmiałym do dziewczyn. Chciałabym zauważyć, że byłam raczej przeciętną albo nawet nie dziewczynką z wyglądu. Nosiłam dwa długie warkocze, okulary ubierałam się no nie zbyt modnie. Zaczęło się od tego, że poprosiłam Aśkę-koleżankę aby jakoś załatwiła mi jego nr. Przyniosła mi wiadomość, że nie da mi numeru i żebym dała mu spokój. Byłam załamana, koleżanki na urodziny kupiły mi kubek z jego imieniem. Na szkolne dyskoteki chodziłam tylko z myślą, że go na nich spotkam, niestety. Spacerując z psem po osiedlu zauważyłam go, szedł w stronę bloku na osiedlu obok. Widziałam jak wszedł do klatki. Kolega zdradził mi na którym piętrze mieszka i z której strony. Każdy wieczór spędzałam na obserwowaniu czy świeci się u niego światło.W szkole cały czas uciekał ode mnie wzrokiem, na koło z przyrody już nawet nie przychodził.Aśka cały czas mi mówiła, że on nie chce mnie znać itp, że to wiadomości dla mnie od niego. W jej zeszycie znalazłam przypadkiem wpis " Kocham Piotrka " i serduszka. Domyśliłam się, że to ona coś jemu opowiada o mnie i dlatego myśli, że go prześladuje. Pewnego razu przyjaciółka zdenerwowała się na mnie i zaciągnęła razem z psem do tego jego wieżowca. " Chodź chociaż zobaczysz jak jego drzwi wyglądają"- mówiła. Bałam się okropnie, weszłyśmy do klatki, a tu nagle otwierają się drzwi piwnicy i wychodzi Piotrek ze swoim psem 5x większym niż mój xd Moja przyjaciółka stała pośrodku nas, psy zaczęły się ganiać, zaplątały ją w smycze. On powiedział do niej tylko " cześć" a mnie jakby nie zauważył. Wtedy ona wykorzystała sytuację i nawiązała do tych wiecznych zaczepek Aśki niby w mojej sprawie. Powiedziałam mu , że to wypadek ona coś przekręcała a ja nie mam z tym nic wspólnego. Niby wszystko w porządku ale widziałam po nim, iż nie wierzy mi zbytnio. Całe wakacje płakałam, nie myślałam o niczym i nikim innym. Nadeszła 6 kl. Zbliżał się wyjazd wszystkich klas najstarszych. Bez problemu zauważyłam go, gdy tata pomagał mu z torbą. Na miejscu zachowywałam się jak idiotka. Siedziałam na stołówce i wpatrywałam się w niego, jadłam te same kanapki co on. Nadszedł czas na mecz siatkówki. Byłam z nim w drużynie, Aśka nie mogła tego zobaczyć gdyż źle się czuła i musiała zostać w pokoju. Ale moja Ewcia automatycznie jej zrelacjonowała " Jak to Silver się zgrała z Piotrkiem w tym meczu". Widziałam jej wściekłość ale cóż cieszyłam się jak głupia. Nawet rozmawiał ze mną, tam rozmawiał xd witał się raptem. Po powrocie chciałam zrobić wszystko aby jakoś nawiązać z nim kontakt. Moja przyjaciółka chodziła z kolegą z jego klasy. Namówiła go żeby namówił Piotrka na spotkanie ze mną. Nigdy nie przyszedł. Tylko mnie pocieszali. Następne wakacje przepłakane. Czy się cięłam, doszło i do tego. Miałam takie duże jego inicjały na lewym przedramieniu. Gimnazjum to miał być czas zmian, ale gdy się okazało, że wepchnęli mnie i moją Ewcie do klasy sportowej kiedy mi chore na astmę, musiałyśmy się przepisać została tylko klasa D. Najwięcej znajomych ale i Piotrek chodził do tej klasy. Chciałam żeby to inaczej się zaczęło. Traktowałam go jak innych moich kolegów. Był skryty ale teraz rozmawialiśmy, żartowaliśmy, poznawaliśmy się. Wdałam się w romans z Michałem, ze starszej klasy.To było pierwszy raz coś na poważnie. Piotrek wiedział o tym, że z nim jestem ale nic się nie zmieniło. W końcu nie byłam z innym aby coś mu udowodnić, po prostu układałam sobie życie. Jak to w pierwszej klasie, pewien chłopak szukał kłopotów i zaczepił Piotrka. Następstwem tego oczywiście było tak zwane " solo " po szkole. Cała się trzęsłam stojąc w szatni po kurtkę aby jak najszybciej wpaść i przeszkodzić w tym. Tamten chłopak był 2x większy od Piotrka. Mówiłam chłopakom z klasy aby coś zrobili, żeby on tam nie szedł. Bałam się okropnie. Ale gdy wbiegłam na plac za szkołą było już po wszystkim. Piotrek tak strzaskał tamtego, że automatycznie uzyskał szacunek u starszych chłopaków w szkole. Po świętach mięliśmy jeszcze lepszy kontakt. Wybrał się ze mną po zakupy, pomógł mi z siatkami, co prawda jeszcze towarzyszył nam kolega ale było ok. Rozmawialiśmy i szczerze traktowałam go jak kolegę nie parłam na niego presji tak jak to robiłam w podstawówce. Był już czerwiec, lekcje niby były ale się na nie nie uczęszczało.Rozstałam się z chłopakiem :( Nawet nie pamiętam o co nam poszło. Z sąsiadką na podwórku szukałyśmy jej psa. Ja wiadomo nie umalowana, w dresach jak flejtuch xd Mama wyszła na balkon i zawołała mnie, że jakiś kolega do mnie przyszedł nie powiedziała jaki bo nie miała pojęcia kto to. Weszłam na swoje piętro i na schodach siedział Piotrek z kwiatkiem, w koszuli jak na święto. Zapytałam go co się stało. I właśnie wtedy wszystko wróciło :( " Nie było Cię w szkole, mam nadzieję, że to nie z mojego powodu"- usłyszałam. Wyjaśniłam iż nie po prostu nie chciało mi się a oceny były wystawione. " Wiem, że nie znaliśmy się wcześniej, pamiętam Cię z podstawówki. Byłem taki głupi, nawet nie próbowałem Cię poznać, nie chciałem. Czułem się jakbyś mnie prześladowała. Przepraszam byłem taki głupi, jak mogłem Cię wcześniej nie zauważyć, dopiero teraz Cię poznałem, jaka jesteś na prawdę, ideałem dziewczyny". Nie wiedziałam co mam powiedzieć. Było mi tak przykro, wszystko co przez 2 lata próbowałam osiągnąć było już na wyciągnięcie ręki. " Chciałbym żebyś dała mi drugą szansę. Jutro jak będziesz w szkole chcę odpowiedzi" Patrzyłam na niego w szoku, prawie płakałam. Wręczył mi kwiatka i powiedział " Ja już pójdę, nie wiem na co czekasz, pocałował bym Cię ale raczej jeszcze nie mogę" I odszedł. Weszłam do domu, usiadłam na łóżku i rozmyślałam. Nie byłam w stanie się zgodzić dopiero co rozstałam się z Michałem był chłopakiem, który znaczył coś w moim życiu, Piotrek też ale mnie odrzucił. Na gg kolega z klasy kazał mi koniecznie wejść na skype. I zaczął mówić " Powaliłaś największego typa w klasie, siedzieliśmy na trybunach szkoły i zaczęliśmy rozmawiać o związkach. I wtedy Piotrek powiedział, że on też w kimś się kocha". Nikt nie mógł uwierzyć, zawsze był jak ze stali, zimny i nikt nie pomyślałby iż on mógłby poczuć coś takiego jak zakochanie. " I powiedział nam, że kocha się w Tobie już od początku pierwszej klasy" Ewcia była wtedy z nimi była tak zdziwiona, że usiadła bez słowa. Zebrała się i powiedziała co myśli. Iż jak mógł mi coś takiego zrobić, że całe 2 lata biegałam za nim jak głupia a on miał wszystko gdzieś. Jak mógł pozwolić na mój związek z Michałem i nic wcześniej nie mówił i nie robił. I kolega kontynuował " Więc kazałem mu iść do Ciebie i to powiedzieć, sam dałem mu adres" To mu powiedziałam, że właśnie się z nim widziałam. Usłyszałam śmiech i radość w głośnikach. Następnego dnia Piotrek czekał już na mnie na schodach na strych koło klasy od geografii. Więc " Jest mi okropnie przykro, że pozwoliłeś aby ktoś zupełnie oby mógł narzucić Ci opinie o mnie. Cieszę się, że w końcu się dogadaliśmy. Jesteś dla mnie ważnym człowiekiem ale niestety nie mogę się z Tobą związać, rozstałam się z Michałem i nie był by to najlepszy pomysł" Wstał i poszedł. Łzy same mi leciały. Nie widziałam go więcej aż do wakacji, gdy szłam koło parku i siedział przed klatką z naszym kolegą z klasy. Ale on mnie nie widział. W środku wakacji odprowadzałam kolegę i na moście w parku przytuliliśmy się na pożegnanie, wtedy Piotrek nas przyuważył. Zaczął biec w naszą stronę. Chciał się rzucić na mojego kolegę ale stanęłam między nimi i tłumaczyłam, że to nie tak jak myśli. Jakoś go uspokoiłam. Zostaliśmy sami. Nagle Piotrek powiedział mi, że wyjeżdża z rodzicami na stałe do Norwegii za 2 dni. Łzy poleciały mi jak wodospady. Było mi tak przykro a jednocześnie czułam ulgę, że nie wznieciłam w sobie znów tego ognia miłości do niego, bo co tym razem bym zrobiła po jego wyjeździe. Przytuliłam go bez słowa, bardzo mocno. I odeszłam. Dziś jestem w 2 szkoły średniej, gdy wracam do tego to okropnie żałuję, że nie pocałowałam go na to pożegnanie, tej jeden jedyny raz. Zawsze o tym marzyłam, tylko o tym myślałam a teraz mogłam ale nie.. Niby piszemy co jakiś czas na portalu społecznościowym ale nie wracamy do tego, patrzę na zdjęcia jego z dziewczyną serce mi się kurczy ale jednocześnie cieszę się z jego szczęścia ale żałuję, że nie powiedział mi wcześniej a nie gdy zostało nam tak nie wiele czasu i w złym momencie :(
To były wakacje 2005r. Właśnie miałam iść do 5 kl podstawówki. Z przyjaciółką jak zwykle wybierałyśmy się obok na osiedle, gdyż wybudowali tam nowy plac zabaw. Po drodze czekała nas górka, która była najgorszą częścią tej wycieczki. I z daleka zauważyłyśmy chłopaka, który nam obu od razu przypominał mojego brata. Minęłyśmy go jak gdyby nic. Nadszedł pierwszy dzień szkoły, podekscytowane wpadłyśmy do sali gimnastycznej a tam rzuciła mi się w oczy znajoma twarz. To był ten chłopak, usiadł przy klasie "c". Musiał być nowy bo wszystkich znałyśmy. Ohh byłam zauroczona. Okazało się, że chodzimy razem na koło przyrodnicze. Piotrek- był niesamowicie dojrzałym chłopcem jak na 12 lat ale małomównym i widać było, że nieśmiałym do dziewczyn. Chciałabym zauważyć, że byłam raczej przeciętną albo nawet nie dziewczynką z wyglądu. Nosiłam dwa długie warkocze, okulary ubierałam się no nie zbyt modnie. Zaczęło się od tego, że poprosiłam Aśkę-koleżankę aby jakoś załatwiła mi jego nr. Przyniosła mi wiadomość, że nie da mi numeru i żebym dała mu spokój. Byłam załamana, koleżanki na urodziny kupiły mi kubek z jego imieniem. Na szkolne dyskoteki chodziłam tylko z myślą, że go na nich spotkam, niestety. Spacerując z psem po osiedlu zauważyłam go, szedł w stronę bloku na osiedlu obok. Widziałam jak wszedł do klatki. Kolega zdradził mi na którym piętrze mieszka i z której strony. Każdy wieczór spędzałam na obserwowaniu czy świeci się u niego światło.W szkole cały czas uciekał ode mnie wzrokiem, na koło z przyrody już nawet nie przychodził.Aśka cały czas mi mówiła, że on nie chce mnie znać itp, że to wiadomości dla mnie od niego. W jej zeszycie znalazłam przypadkiem wpis " Kocham Piotrka " i serduszka. Domyśliłam się, że to ona coś jemu opowiada o mnie i dlatego myśli, że go prześladuje. Pewnego razu przyjaciółka zdenerwowała się na mnie i zaciągnęła razem z psem do tego jego wieżowca. " Chodź chociaż zobaczysz jak jego drzwi wyglądają"- mówiła. Bałam się okropnie, weszłyśmy do klatki, a tu nagle otwierają się drzwi piwnicy i wychodzi Piotrek ze swoim psem 5x większym niż mój xd Moja przyjaciółka stała pośrodku nas, psy zaczęły się ganiać, zaplątały ją w smycze. On powiedział do niej tylko " cześć" a mnie jakby nie zauważył. Wtedy ona wykorzystała sytuację i nawiązała do tych wiecznych zaczepek Aśki niby w mojej sprawie. Powiedziałam mu , że to wypadek ona coś przekręcała a ja nie mam z tym nic wspólnego. Niby wszystko w porządku ale widziałam po nim, iż nie wierzy mi zbytnio. Całe wakacje płakałam, nie myślałam o niczym i nikim innym. Nadeszła 6 kl. Zbliżał się wyjazd wszystkich klas najstarszych. Bez problemu zauważyłam go, gdy tata pomagał mu z torbą. Na miejscu zachowywałam się jak idiotka. Siedziałam na stołówce i wpatrywałam się w niego, jadłam te same kanapki co on. Nadszedł czas na mecz siatkówki. Byłam z nim w drużynie, Aśka nie mogła tego zobaczyć gdyż źle się czuła i musiała zostać w pokoju. Ale moja Ewcia automatycznie jej zrelacjonowała " Jak to Silver się zgrała z Piotrkiem w tym meczu". Widziałam jej wściekłość ale cóż cieszyłam się jak głupia. Nawet rozmawiał ze mną, tam rozmawiał xd witał się raptem. Po powrocie chciałam zrobić wszystko aby jakoś nawiązać z nim kontakt. Moja przyjaciółka chodziła z kolegą z jego klasy. Namówiła go żeby namówił Piotrka na spotkanie ze mną. Nigdy nie przyszedł. Tylko mnie pocieszali. Następne wakacje przepłakane. Czy się cięłam, doszło i do tego. Miałam takie duże jego inicjały na lewym przedramieniu. Gimnazjum to miał być czas zmian, ale gdy się okazało, że wepchnęli mnie i moją Ewcie do klasy sportowej kiedy mi chore na astmę, musiałyśmy się przepisać została tylko klasa D. Najwięcej znajomych ale i Piotrek chodził do tej klasy. Chciałam żeby to inaczej się zaczęło. Traktowałam go jak innych moich kolegów. Był skryty ale teraz rozmawialiśmy, żartowaliśmy, poznawaliśmy się. Wdałam się w romans z Michałem, ze starszej klasy.To było pierwszy raz coś na poważnie. Piotrek wiedział o tym, że z nim jestem ale nic się nie zmieniło. W końcu nie byłam z innym aby coś mu udowodnić, po prostu układałam sobie życie. Jak to w pierwszej klasie, pewien chłopak szukał kłopotów i zaczepił Piotrka. Następstwem tego oczywiście było tak zwane " solo " po szkole. Cała się trzęsłam stojąc w szatni po kurtkę aby jak najszybciej wpaść i przeszkodzić w tym. Tamten chłopak był 2x większy od Piotrka. Mówiłam chłopakom z klasy aby coś zrobili, żeby on tam nie szedł. Bałam się okropnie. Ale gdy wbiegłam na plac za szkołą było już po wszystkim. Piotrek tak strzaskał tamtego, że automatycznie uzyskał szacunek u starszych chłopaków w szkole. Po świętach mięliśmy jeszcze lepszy kontakt. Wybrał się ze mną po zakupy, pomógł mi z siatkami, co prawda jeszcze towarzyszył nam kolega ale było ok. Rozmawialiśmy i szczerze traktowałam go jak kolegę nie parłam na niego presji tak jak to robiłam w podstawówce. Był już czerwiec, lekcje niby były ale się na nie nie uczęszczało.Rozstałam się z chłopakiem :( Nawet nie pamiętam o co nam poszło. Z sąsiadką na podwórku szukałyśmy jej psa. Ja wiadomo nie umalowana, w dresach jak flejtuch xd Mama wyszła na balkon i zawołała mnie, że jakiś kolega do mnie przyszedł nie powiedziała jaki bo nie miała pojęcia kto to. Weszłam na swoje piętro i na schodach siedział Piotrek z kwiatkiem, w koszuli jak na święto. Zapytałam go co się stało. I właśnie wtedy wszystko wróciło :( " Nie było Cię w szkole, mam nadzieję, że to nie z mojego powodu"- usłyszałam. Wyjaśniłam iż nie po prostu nie chciało mi się a oceny były wystawione. " Wiem, że nie znaliśmy się wcześniej, pamiętam Cię z podstawówki. Byłem taki głupi, nawet nie próbowałem Cię poznać, nie chciałem. Czułem się jakbyś mnie prześladowała. Przepraszam byłem taki głupi, jak mogłem Cię wcześniej nie zauważyć, dopiero teraz Cię poznałem, jaka jesteś na prawdę, ideałem dziewczyny". Nie wiedziałam co mam powiedzieć. Było mi tak przykro, wszystko co przez 2 lata próbowałam osiągnąć było już na wyciągnięcie ręki. " Chciałbym żebyś dała mi drugą szansę. Jutro jak będziesz w szkole chcę odpowiedzi" Patrzyłam na niego w szoku, prawie płakałam. Wręczył mi kwiatka i powiedział " Ja już pójdę, nie wiem na co czekasz, pocałował bym Cię ale raczej jeszcze nie mogę" I odszedł. Weszłam do domu, usiadłam na łóżku i rozmyślałam. Nie byłam w stanie się zgodzić dopiero co rozstałam się z Michałem był chłopakiem, który znaczył coś w moim życiu, Piotrek też ale mnie odrzucił. Na gg kolega z klasy kazał mi koniecznie wejść na skype. I zaczął mówić " Powaliłaś największego typa w klasie, siedzieliśmy na trybunach szkoły i zaczęliśmy rozmawiać o związkach. I wtedy Piotrek powiedział, że on też w kimś się kocha". Nikt nie mógł uwierzyć, zawsze był jak ze stali, zimny i nikt nie pomyślałby iż on mógłby poczuć coś takiego jak zakochanie. " I powiedział nam, że kocha się w Tobie już od początku pierwszej klasy" Ewcia była wtedy z nimi była tak zdziwiona, że usiadła bez słowa. Zebrała się i powiedziała co myśli. Iż jak mógł mi coś takiego zrobić, że całe 2 lata biegałam za nim jak głupia a on miał wszystko gdzieś. Jak mógł pozwolić na mój związek z Michałem i nic wcześniej nie mówił i nie robił. I kolega kontynuował " Więc kazałem mu iść do Ciebie i to powiedzieć, sam dałem mu adres" To mu powiedziałam, że właśnie się z nim widziałam. Usłyszałam śmiech i radość w głośnikach. Następnego dnia Piotrek czekał już na mnie na schodach na strych koło klasy od geografii. Więc " Jest mi okropnie przykro, że pozwoliłeś aby ktoś zupełnie oby mógł narzucić Ci opinie o mnie. Cieszę się, że w końcu się dogadaliśmy. Jesteś dla mnie ważnym człowiekiem ale niestety nie mogę się z Tobą związać, rozstałam się z Michałem i nie był by to najlepszy pomysł" Wstał i poszedł. Łzy same mi leciały. Nie widziałam go więcej aż do wakacji, gdy szłam koło parku i siedział przed klatką z naszym kolegą z klasy. Ale on mnie nie widział. W środku wakacji odprowadzałam kolegę i na moście w parku przytuliliśmy się na pożegnanie, wtedy Piotrek nas przyuważył. Zaczął biec w naszą stronę. Chciał się rzucić na mojego kolegę ale stanęłam między nimi i tłumaczyłam, że to nie tak jak myśli. Jakoś go uspokoiłam. Zostaliśmy sami. Nagle Piotrek powiedział mi, że wyjeżdża z rodzicami na stałe do Norwegii za 2 dni. Łzy poleciały mi jak wodospady. Było mi tak przykro a jednocześnie czułam ulgę, że nie wznieciłam w sobie znów tego ognia miłości do niego, bo co tym razem bym zrobiła po jego wyjeździe. Przytuliłam go bez słowa, bardzo mocno. I odeszłam. Dziś jestem w 2 szkoły średniej, gdy wracam do tego to okropnie żałuję, że nie pocałowałam go na to pożegnanie, tej jeden jedyny raz. Zawsze o tym marzyłam, tylko o tym myślałam a teraz mogłam ale nie.. Niby piszemy co jakiś czas na portalu społecznościowym ale nie wracamy do tego, patrzę na zdjęcia jego z dziewczyną serce mi się kurczy ale jednocześnie cieszę się z jego szczęścia ale żałuję, że nie powiedział mi wcześniej a nie gdy zostało nam tak nie wiele czasu i w złym momencie :(
Dodał/a: Silver w dniu 30-10-2011 - czytano 492 razy.
Słowa kluczowe: opowiadania nastolatek miłość smutek
Kategoria: Szkolne opowieści
Słowa kluczowe: opowiadania nastolatek miłość smutek
Kategoria: Szkolne opowieści
