Przeznaczenie. cz 2
-Chodźmy stąd. Słyszysz?-Zapytała, a ja tylko skinęłam głową. Poszłyśmy inną ścieżką. Nie odzywałyśmy się do siebie. Dopiero kiedy opuściłyśmy park, moja przyjaciółka stanęła w miejscu i wzrokiem nakazała zrobić mi to samo.
-Jesteś pewna, że to był on? –Zapytała a ja ponownie skinęłam głową.
-Co on robił w twojej wizji? Kim był?- Dopytywała się.
-To ten chłopak ubrany normalnie. Wiem, że to on. Wyglądał jakbym go stamtąd wyciągnęła żywcem.
-Cholera Brit… Zaczyna mnie to trochę przerażać.
-Dopiero teraz?! –Zapytałam zaskoczona. Ja bałam się od dawna. Odkąd pierwszy raz miałam wizję. Zastanawiałam się jak długo to jeszcze potrwa. Miałam nadzieję, że to w końcu przejdzie, że to moje sny przedostają się do świata rzeczywistego. A tymczasem chłopak który od czasu do czasu chodził mi po głowie, okazał się żywym człowiekiem. To było dla mnie szokujące. Ivy trzymała mnie za rękę dodając mi otuchy i ruszyłyśmy do domu. Kiedy stałyśmy już przed drzwiami Iv spojrzała na mnie z obawą.
–Poradzę sobie.-Powiedziałam wiedząc o czym myśli.
-Może chcesz przenocować dziś u mnie?
-Nie trzeba, ale dzięki. Muszę sama to wszystko zebrać do kupy.
Ivy ze zrozumieniem kiwnęła głową i pocałowała mnie w policzek na pożegnanie. Weszłam do domu i odetchnęłam z ulgą. Pobiegłam do swojego pokoju nawet nie zatrzymując się by przywitać się z rodzicami. Mama pewnie spała, a tata pracował w swoim gabinecie. Zamknęłam za sobą drzwi pokoju i rzuciłam się na łóżko. –Spokojnie Brittany. Na to wszystko musi być jakieś logiczne wyjaśnienie.-Powiedziałam do siebie. Miałam nadzieję, że to co mówię nie jest kłamstwem. Chciałam wierzyć samej sobie. Nie umiałam uporać się z tym w pojedynkę. Ivy też to przerastało. Do kogo miałam się zwrócić po pomoc? Przecież każdy komu bym o tym opowiedziała wziął by mnie za wariatkę… Moi rodzice, Will… Zwłaszcza on. Chodź zależało mi na nim i wiedziałam, że jest to odwzajemnione to jednak czułam że by mnie nie zrozumiał. Zaśmiał by się i powiedział coś w stylu :
-No co ty słonko. Znów ci się coś uroiło w tej ślicznej główce?
Taki właśnie był Will. Wieczny dzieciak, żartowniś, wesołek. Czy to właśnie dlatego ze sobą byliśmy? Uzupełnialiśmy się? W końcu ja chcąc nie chcąc byłam podobna do moich rodziców. Stabilna emocjonalnie, zrównoważona… Will był przyjemną odskocznią od życia codziennego. Westchnęłam. Byłam z nim związana i ufałam mu, ale nie dość wystarczająco by tak się przed nim otworzyć. Wyciągnęłam z szuflady notes i długopis. Zaczęłam spisywać na kartce wszystko co miało teraz znaczenie. „Wizje, tajemniczy chłopak, świece, czerwone oczy, księga, mężczyźni w kapturach, rytuał… I wreszcie rozpoznanie chłopaka z wizji w parku” Wszystko to sobie wypunktowałam i spojrzałam na to przerażona. Sporo tego było. Byłam zaskoczona, że to wszystko dotknęło tylko jedną osobę-mnie. Usłyszałam dzwonek do drzwi i zastygłam w bezruchu. Może trochę przesadzałam, ale naprawdę łatwo było teraz zburzyć mój spokój. Podejrzewając że nikt nie otworzy zeszłam na dół i podeszłam niepewnie do drzwi. Kiedy je otworzyłam wykrzyknęłam z ulgą:
-Will!
-Spodziewałaś się kogoś innego? -Zapytał z pozoru żartobliwie, ale ja wiedziałam, że jest w tym nutka podejrzliwości. Pokręciłam przecząco głową i gestem zaprosiłam go do środka. Poszliśmy na górę, ale w międzyczasie wzięłam ze sobą sok i paczkę ciastek. To dlatego Will był w pokoju przede mną i znalazł sobie zajęcie. Jak tylko stanęłam w przejściu zobaczyłam, że trzyma w ręce mój notatnik i z rozmachem go kartkuje.
-Zostaw! -Krzyknęłam i podbiegłam do niego żeby wytargać mu moją własność. Gdy to zrobiłam i spojrzałam na niego poczułam się głupio. Will uważnie mi się przyglądał zupełnie nie wiedząc co powiedzieć.Było mi wstyd, że zareagowałam tak impulsywnie, ale bałam się, że znajdzie listę i zacznie zadawać pytania. Will wsadził ręce do kieszeni i zacisnął usta.
-Powiesz mi co to było?- Zapytał, a ja przełknęłam ślinę.
-Nic.Przepraszam.Jestem trochę rozdrażniona.- Mruknęłam.
-Trochę? Prawie przegryzłaś mi tętnice. Co jest grane? Co to za notes? Pamiętnik?
-Tak jakby. To bardzo osobiste, wolałabym zachować to dla siebie jeśli nie masz nic przeciwko.-Przez chwile mierzyliśmy się wzrokiem, w końcu mój chłopak ustąpił. Przysiadł na łóżku i wyciągnął do mnie rękę. Posłusznie się do niego przysunęłam. Posadził mnie sobie na kolanach i schował twarz w zagłębieniu między moją szyją a ramieniem. Mimo to nie poczułam się odprężona. Wręcz przeciwnie, napięłam się jak struna.
-Tęskniłem dziś za Tobą.-Powiedział nie zdając sobie sprawy z mojej reakcji. Nakazałam sobie spokój. Byłam strasznie spięta, co było wynikiem dzisiejszych wrażeń. Jeśli Will zauważy moje dziwne zachowanie, zacznie zadawać pytania… -Powtarzałam sobie w duchu. Wzięłam kilka głębszych oddechów i nieco się odprężyłam. Will położył rękę na moim udzie i zaczął sunąć nią w górę i w dół. Uśmiechnęłam się do siebie. Mój chłopak rzadko rezygnował z trofeum, walczył do końca, aż wreszcie je zdobędzie. W końcu był sportowcem. Ale było coś czego jeszcze nie zdobył. Tym trofeum byłam ja. Czasami poczuwał sobie nieco śmielej, ale ja zawsze ostudzałam jego zapał. Wiedział na co może sobie pozwolić, a na co nie. Domyślałam się na co się zanosi i czekałam.
-Nie mogę się doczekać kiedy wreszcie pozwolisz mi….
-Przestań Will. Rodzice są na dole.-Mruknęłam lekko się odsuwając.
-To co? Przecież mnie nie słyszą. A ja chcę żebyś wiedziała jak na mnie działasz.-Wyjaśnił.
-Wiem doskonale.-Powiedziałam ze śmiechem patrząc na lekkie zgrubienie na jego spodniach. Wstałam i nalałam nam soku do szklanek.Przyjął jedną z nich z westchnieniem.
-Czyli nie? -Zapytał zrezygnowany.Pokręciłam tylko głową.Ponownie westchnął.Temat zakończony.Zaczęliśmy gawędzić o meczu który miał się niebawem odbyć. Była to ostatnia, decydująca rozgrywka sezonu. Will bardzo się tym ekscytował. Ja również starałam się podzielać jego zapał. Niestety myślami wciąż wracałam do dzisiejszego dnia i chłopaka spotkanego w parku. Zastanawiałam się czy go już wcześniej nie widziałam. Być może moje wizje były po prostu wspomnieniem, a dziś zrobiłam z tego grandę… Głupia. Jakie wspomnienie?- Zganiłam siebie w duchu. Czy kiedykolwiek widziałam tych ludzi? Czy ktokolwiek przywołując swoje wspomnienia zwijał się z bólu i tracił poczucie rzeczywistości? Myśl racjonalnie.-Powtórzyłam sobie w duchu.
-Brit? Słuchasz mnie w ogóle? -Głos Willa wyrwał mnie z zamyślenia.
-Pewnie.-Odparłam usilnie próbując przypomnieć sobie co właśnie powiedział.
-Nie sądzę.-Mruknął wyraźnie poirytowany.
-Mówiłeś o Chuck’ u. –Przypomniałam sobie.
-Tak. Tyle, że to było jakieś pięć minut temu. Powiedziałem, że Chuck wyrwał tę laskę z Memphis. Przed chwilą zapytałem czy pojedziesz ze mną na imprezę do Oscara.
-Jasne. Kiedy jest? -Zapytałam.
-Przed chwilą mówiłem.-Burknął i wstał. Wiedziałam, że jest zły i nie miałam o to do niego pretensji.
-Zadzwoń jak przypomnisz sobie że masz chłopaka.-Powiedział i podszedł do drzwi.
-Will nie… Przepraszam. Zamyśliłam się.
-Nie pierwszy raz dzisiaj zachowujesz się dziwnie. Albo powiesz co się dzieję, albo wychodzę.-Orzekł. Spojrzałam na niego lekko się krzywiąc. Zdecydowałam się na kłamstwo. Prawdy przecież powiedzieć nie mogłam.
-Tata znów miał do mnie jakieś pretensje. Chodzi o moje wakacje. Nie wiem czy pozwoli mi gdziekolwiek jechać. Chciałam ci zaproponować jakiś wspólny wyjazd, ale… -Przerwałam i przygryzłam wargę. Na jego reakcję nie trzeba było długo czekać.
-Kwiatuszku dziękuję, że się starałaś. Chętnie porozmawiam z twoim tatą i przekonam go. O nic się nie martw. Mogę iść do niego jeszcze dziś. Teraz, chcesz? -Zapytał obejmując mnie w pasie.
-To kiepski pomysł. Jest rozdrażniony. Kiedy się uspokoi pogadam z nim znowu.- Odparłam dalej brnąc w kłamstwo. Will uśmiechnął się i lekko mnie pocałował.
-Uwielbiam cię. –Szepnął, a ja lekko się uśmiechnęłam. Wyciągnęłam rękę i lekko zmierzwiłam jego włosy. Pocałował mnie raz jeszcze, a potem odsunął się z posępnym wyrazem twarzy.
-Muszę już lecieć. Mam trening z chłopakami.
-W porządku, rozumiem. Odprowadzę cię.-Zaproponowałam i zeszłam z nim na dół. Kiedy zamknęłam za nim drzwi oparłam się o nie i głęboko odetchnęłam. To udawanie trochę mnie zmęczyło. W dodatku źle się czułam po tym jak go okłamałam. To było nie w porządku, Will na to nie zasługiwał. Zaczęłam iść na górę kiedy usłyszałam pukanie. Z delikatnym uśmiechem podeszłam do drzwi zastanawiając się czego tym razem zapomniał. Uśmiech ten zamarł mi na ustach gdy zamiast Willa przed drzwiami zobaczyłam chłopaka spotkanego w parku. Odezwał się pierwszy intensywnie się we mnie wpatrując.
-Witam. Chyba musimy pogadać.
Słowa kluczowe: Madera. tajemnice zauroczenie fantastyka
Kategoria: Fantasy
