Przeznaczenie

Dzień był ciepły. Z resztą jak wszystkie poprzednie. Już czuć było wakacje. Koniec roku szkolnego zbliżał się nieuchronnie, a ja nie miałam jeszcze żadnych planów. Ivy od pół godziny opowiadała mi o planowanym wyjeździe do Grecji, a ja starałam się udawać zainteresowanie. Cieszyłam się razem z nią, ale ile razy można słuchać tej samej historii?
-Już nie mogę się doczekać! -Krzyczała Ivy z entuzjazmem, a ja tylko się uśmiechnęłam i wystawiłam twarz do słońca. Miałam nadzieję, że złota opalenizna, którą już zdążyłam nabyć, szybko nie zniknie.
-A ty Brit? Planujecie coś z Willem? –Powiedziała nagle. Dobre pytanie. Sama chciałabym wiedzieć. Will nic nie wspominał o wakacjach, nawet nie napomknął o wyjeździe. Pewnie wolał jechać pod namiot z kumplami. Nie miałabym do niego o to pretensji. Gdybyśmy odpoczęli od siebie przez jakiś czas, może wyszłoby nam to na dobre. Ostatnio miałam dość jego zazdrości. Był strasznie zaborczy. Wakacje polegają na odprężeniu, a ja wątpiłam czy miałabym z nim choć trochę luzu. Nagle zatrzymałam się. Nie, tylko nie to.-Pomyślałam, ale było już za późno by zrobić cokolwiek. Moje ciało przeszedł dreszcz. Poczułam straszny ból głowy i skuliłam się, zamykając oczy.
-Brit? Brit, słyszysz mnie?!- Krzyczała Ivy, ale jej głos dobiegał do mnie z daleka. W głowie, niczym film zaczęły przebiegać mi obrazy, które już znałam. Jacyś ludzie z czerwonymi oczami, świece poustawiane w całym pomieszczeniu… Rytuał? Do tej pory nie wiedziałam co oni robią. Jakiś mężczyzna w ciemnej szacie z kapturem odczytywał księgę. W pewnym momencie wszyscy spojrzeli w tą samą stronę. Poczułam strach. Na co patrzyli?
-Brittany! –Usłyszałam i poczułam jak ktoś szarpie mnie za ramię. Ocknęłam się z transu i oczami wielkimi jak spodki spojrzałam na przerażoną tym wszystkim Ivy.
-Znowu to miałaś? Tą wizje? -Spytała drżącym głosem. Skinęłam głową niezdolna wydusić słowa.
-Cholera, wystraszyłaś mnie. Dobrze, że dzwonek już zadzwonił i nikogo nie było. Chodź zmywamy się. Odprowadzę cię do domu.-Zadecydowała dziewczyna.
-Nie, Iv. Nic mi nie jest, naprawdę. –Skłamałam. Oczywiście mi nie uwierzyła. Patrzyła na mnie sceptycznie więc poddałam się i pozwoliłam zaciągnąć się do domu. Na początku szłyśmy w milczeniu. Potem jednak ciekawość zwyciężyła i Ivy zaczęła zadawać pytania.
-I co? Widziałaś to samo? –Spytała.
Uśmiechnęłam się lekko. Iv była moją najlepszą przyjaciółką i jedyną osobą która wiedziała o mojej… przypadłości. Nie chciałam tego mówić nikomu, ale pewnego dnia kiedy siedziałyśmy u niej w domu, naszła mnie podobna wizja i Ivy była tego świadkiem. Początkowe tłumaczenia o silnej migrenie jej nie przekonywały, więc postanowiłam powiedzieć jej prawdę. Byłam pewna, że weźmie mnie za wariatkę i przekaże to moim rodzicom, ale ona zamiast tego powiedziała „Opowiedz mi o tym.” Wtedy stała mi się jeszcze bliższa. Dużo rozmawiałyśmy. Ivy interesowała się podobnymi zjawiskami. Analizowała sny. Moje wizje były czymś w tym rodzaju więc pomagała mi je zinterpretować. Nigdy się ze mnie nie śmiała, nigdy też nie pozwoliła mi myśleć, ze jestem stuknięta. Dlatego nie bałam się przed nią niczego ukrywać. Jej pomoc była dla mnie bardzo ważna.
-Właściwie tak. Ale tym razem wizja była dłuższa, poza tym widziałam kilka twarzy. Wszyscy na coś patrzyli, ale nie byłam pewna na co. Ktoś mi przerwał.-Dodałam z uśmiechem. Ivy zaczerwieniła się lekko.
–Przepraszam. Spanikowałam trochę. Powinnam się przyzwyczaić.
-W porządku, nie ma sprawy. Pewnie nie raz jeszcze to obejrzę. -Uspokoiłam jej sumienie.
-Mówiłaś, że widziałaś twarze. To dobrze. Nie ma twarzy, nie ma tożsamości. Wreszcie jakiś postęp.
-Tak myślisz? –Spytałam.
-Pewnie. Jesteś w stanie je opisać? Zapamiętałaś rysy, znaki szczególne?
Zastanawiałam się dłuższą chwilę. Widziałam twarze, ale niezbyt wyraźnie. Wszyscy mieli kaptury, które ocieniały ich rysy. No może nie wszyscy. Przypomniałam sobie. Ten który pierwszy spojrzał w „moją” stronę nie miał tej dziwnej szaty. Wyglądał normalnie, jakby w ogóle tam nie pasował.
-Niestety niewiele pamiętam. Mieli kaptury. Ale jeden z nich był ubrany zwyczajnie.-Powiedziałam wreszcie. Ivy zastanawiała się chwilę.
-Te ich szaty są zastanawiające. Może to jakiś rytuał?- Podsunęła. Skinęłam głową.
-Też o tym pomyślałam.
-Może ten człowiek ubrany normalnie był ich ofiarą? Może to sataniści?
-Czy ja wiem? Nie wyglądał na ofiarę… To był chłopak niewiele starszy od nas. Nie widziałam strachu na jego twarzy.-Powiedziałam przypominając sobie jak on wyglądał. Co prawda nie mogłam dokładnie przypomnieć sobie jego twarzy, ale zdawał się opanowany. Nie uciekał, nie krzyczał… Nie robił niczego co wskazywało by na to, że był kozłem ofiarnym.
-To może przechodził inicjację? –Powiedziała Ivy po chwili zastanowienia.
Zagryzłam dolną wargę. Być może coś w tym jest… -Pomyślałam.
-Spójrz na to tak. Wszyscy mają na sobie dziwne szaty, palą się świece, ktoś odczytuje księgę. Tylko jeden chłopak wygląda normalnie, jest spokojny, nie boi się. Widocznie to rytuał inicjacji. Może ten ktoś ma do nich dołączyć i go na to przygotowują. –Mówiła Iv coraz bardziej tym wszystkim podekscytowana. Westchnęłam głęboko.
-Może masz rację, ale zostawmy to na razie. Nie wiemy nawet czy ci ludzie naprawdę istnieją. Może to moja chora wyobraźnie ich sobie wykreowała i teraz nawiedzają mnie w najmniej spodziewanych momentach.
-Okej, ale obiecaj, że do tego wrócimy jeśli znowu coś zobaczysz.
-Nie ma sprawy. Przecież wiesz, ze jesteś pierwszą osobą do której się z tym zgłoszę. Pierwszą i jedyną. –Dodałam cicho. Ivy spojrzała na mnie niepewnie.
-Może powinnaś powiedzieć rodzicom? – Podsunęła po chwili wahania.
-Nie zaczynaj Iv. Pewnie wysłaliby mnie do lekarza. Oni mocno stąpają po ziemi. Nie uwierzyliby w to. A nawet jeśli to z pewnością mieli by na to wyjaśnienie. Choroba.- Mruknęłam kpiąco. Moi rodzice nie wiedzieli o tym co przechodziłam mimo, że trwało to od sześciu miesięcy. Wolałam żeby tak zostało. Spojrzałam na Ivy. Wiedziała o czym myślę. Skinęła głową dając mi nieme przyrzeczenie. Wiedziałam, że kto jak kto, ale ona się nie wygada. Wolałam się jednak upewnić. Przez jakiś czas znów szłyśmy nie odzywając się do siebie, ale nie ciążyło mi to. Nie było to niezręczne. Obie lubiłyśmy pozbierać myśli. Rozejrzałam się wokół. Szłyśmy przez park. Było naprawdę pięknie. Nie było tłumów. Spokój i cisza. Słońce przebłyskiwało przez kolorowe liście drzew, tworząc niesamowity krajobraz. Żałowałam, że nie wzięłam aparatu. Z pewnością zrobiłabym kilka interesujących zdjęć. Mój wzrok padł na matkę z dzieckiem. Kiedy patrzyłam jak kobieta biegnie roześmiana za swoim malcem, moje spojrzenie zatrzymało się na kimś kto również tą scenę obserwował. Nagle przeniósł swój wzrok na mnie. Zamarłam. Zaschło mi w ustach i stanęłam jak wryta. Wiedziałam, że muszę wyglądać dziwnie, ale nie przejmowałam się tym w tej chwili. Ivy zaskoczona stanęła obok mnie. Dotknęła lekko mojego ramienia, ale ja nie zareagowałam.
-Brit? Co jest?
-To on. –Szepnęłam drżącym głosem.
-On to znaczy kto? –Spytała nic nie rozumiejąc. Spojrzałam na nią nieobecnym wzrokiem.
-Chłopak z moich wizji… To on.

I co myślicie? Może być?
Dodał/a: Madera. w dniu 17-01-2012 - czytano 298 razy.
Słowa kluczowe: Madera. tajemnice zauroczenie fantastyka
Kategoria: Fantasy

Komentarze (7)

Madziulka ;*dnia 2012-01-19 17:07:30.

Jejku brak mi słów ;) tak mnie to opowiadanie wciągneło że już się nie mogę doczekać co będzie dalej, pisz jak najszybciej ;D

Mary.dnia 2012-01-19 18:37:40.

Wreszcie!!
Już nie mogłam się doczekać aż napiszesz coś nowego!
Ciekawie się zapowiada ;)

aga kdnia 2012-01-19 20:13:28.

Oczywiście, że moze być !!
Najważniejsze to trzymać czytelnika w napięciu --->, ja chce jeszcze....)

Natidnia 2012-01-19 20:18:19.

Pisz,pisz !
Nie mogę się doczekać by przeczytać kolejna część.
Fajnie śię zaczyna..:)

Sandziadnia 2012-01-20 20:54:16.

Dalej, dalej :)
Normalnie uwielbiam ;)

pyśkadnia 2012-01-21 20:58:16.

O Matulu! Wreszcie piszesz ! Nie mogłam się doczekać. Pisz dalej, bardzo ciekawe opowiadanie . :))

Klaudiadnia 2012-01-27 20:50:44.

Świetne jak zawsze ;D

Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Przeznaczenie"

(pole wymagane)