Przeciętna
Dziewczyna stała z koleżankami pod klasą, czekały aż rozpoczną się lekcje. Nie od razu znalazła z nimi wspólny język, ale z czasem poznały się lepiej. Jak na razie nie miała wrogów, więc udało się jej dobrze rozpocząć poznawanie nowych osób. Marta była bezpośrednia, często mówiła to co myśli przez co nie raz wpędzała siebie w kłopoty.
-Cześć. Możemy chwilę pogadać?- podszedł do grupki pewien chłopak.
-O co chodzi?
-Jestem Darek. Od jakiegoś czasu widuję cię w szkole, ale nigdy nie było okazji żeby się poznać.
-Marta. Miło mi.- obdarowała go uśmiechem.
-Co byś powiedziała gdybym zaprosił cię dziś na pizzę? O której kończysz lekcje?
-O 15.10
-W takim razie będę czekał na holu.
-Do zobaczenia.
Dziewczyna była w lekkim szoku. Weszła oszołomiona do klasy i usiadła w ławce. Była jakby nieobecna. Już na samym początku wzbudziła zainteresowanie chłopaka? Niedowierzała. Lekcje minęły szybko. Chłopak czekał na nią oparty o szafkę stukając w klawiaturę telefonu. Ubrała się szybko i wyszli. W czasie drogi rozmawiali, śmiali się. Darek wciąż spotykał znajomych, którzy zatrzymywali się, by poznać nową koleżankę chłopaka. Marta czuła się skrępowana, ale nie dała tego po sobie poznać i miło witała się z każdą napotkana osobą . Usiedli przy stoliku.
-Myślałam, że żartujesz z tym spotkaniem. Nigdy bym nie przypuszczała, że taki chłopak jak ty chciałby się ze mną umówić.
-Zazwyczaj w takich sprawach nie żartuję. Już dawno zwróciłem na ciebie uwagę, ale myślałem że masz chłopaka. Wolałem najpierw trochę cię poobserwować.
-Mam nadzieję, że nie widziałeś mnie w żadnej krępującej sytuacji.
-Nie, nie- chłopak uśmiechnął się, lekko podnosząc kąciki ust.
Rozmawiali jeszcze chwilę, a później Darek odprowadził Martę na przystanek. Na pożegnanie chciał jej dać całusa, ale dziewczyna odchyliła głowę mówiąc, że jest za wcześnie. Wróciła do domu. Rodzice czekali z kolacją, ale była tak zamyślona, że nie miała ochoty nic jeść. Położyła się w fotelu, owinęła kocem i rozmyślała o minionych wydarzeniach wdychając zapach gorącej czekolady. Marzyła, by jutro ponownie przeżyć taki dzień. To była jej pierwsza randka. Właśnie dziś stała się dużą dziewczynką, która zamieniła pluszowego misia na spotkania z chłopakami. Nie miała doświadczenia w tych sprawach, ale czuła coś nie do opisania. Szczęście, ekstazę? Nie, coś wyjątkowego. Tuż przed snem otrzymała wiadomość: „Będę czekał rano na holu. Darek”. Uśmiechnęła się do ekranu telefonu i zasnęła. Nazajutrz wstała w świetnym humorze z myślą, że dziś znów go zobaczy. Chciała wyglądać ładnie, ale nie wiedziała jak ma to zrobić. Przecież nigdy się nie malowała. Przeczesała niezdarnie rzęsy tuszem, omal nie wydłubując sobie oka. W obawie, że spóźni się na autobus założyła pierwszą rzecz, która wpadła w jej ręce, spięła w pośpiechu włosy i wybiegła z domu. Wyglądała przeciętnie. Jak zawsze. Ale w jej głowie kręciły się myśli, że może właśnie to zrobiło wrażenie na szkolnym przystojniaku. Może to, że nie jest taka jak wszystkie, że jest wyjątkowa. Dotarła do szkoły. Wiatr roztrzepał jej włosy, a na policzkach miała czerwone rumieńce. W drzwiach zobaczyła Darka w towarzystwie kolegów. Pomachała niezdarnie do chłopaka, a on odpowiedział jej uśmiechem wymieniając jakieś znaki z kolegami. Podszedł do dziewczyny i przywitał się.
- Zobaczymy się po szkole?- zapytał po chwili milczenia
-Jasne. Będę czekać.
Darek wrócił do kolegów zostawiając ją samą na ławce. Nie spodobało się to dziewczynie, ale nic nie powiedziała. Wstała i poszła pod swoją salę.
-Cześć. Jesteś Marta, tak?- Zaczepiła ją jakaś dziewczyna.
-Tak. A my się znamy?
-Jestem Aśka. Chciałam ci o czymś powiedzieć. Darek cię oszukuje. Założył się z kolegami, że do końca tego tygodnia uda mu się cię zdobyć. Uważam, że powinnaś wiedzieć, a co z tym zrobisz to już twoja sprawa. Nie zrozum mnie źle. - Marta stała w osłupieniu. Łzy napłynęły jej do oczu i z trudem powstrzymywała się od płaczu. Jedyne co chciała w tej chwili zrobić, to zapaść się głęboko pod ziemię. Wreszcie wydobyła z siebie dźwięk.
-Skąd… Skąd o tym wiesz?
-Chodzę z nimi do klasy. Zresztą dużo osób już o tym wie. Jesteś tu od niedawna i jeszcze nie wiesz jakie tu są zwyczaje.
-Marzę o cofnięciu czasu . Chciałabym wrócić na rozstaje dróg w swoim życiu , jeszcze raz przeczytać uważnie napisy na drogowskazach i pójść w innym kierunku .
-Co ty gadasz za farmazony?- dziewczyna była zaskoczona.-Nie możesz się teraz poddać. Pokaż mu, że jesteś silna. Chcesz mu dać satysfakcję?
-Nie. Nie zostawię tak tego. Gdzie on teraz jest?
-Mamy w 218.
-Idziesz ze mną?
Darek stał pod salą w towarzystwie kolegów. Gdy zobaczył Martę uśmiechnął się myśląc, że idzie się z nim przywitać. Jak widać dalej grał swoją rolę.
-Teraz możesz powiedzieć swoim kolegom, że wygrali. W życiu nie będę z takim palantem. Najgorsze rzeczy robi się podobno po pijaku . Wyobraź sobie człowieku, jaka musiałam być najebana, gdy się w Tobie zakochałam .
-Zakochałaś?! Jak mogłaś uwierzyć, że chcę z tobą być?! Masz w domu lustro?! Poza tym mam dziewczynę i to ją kocham. Z tobą to była tylko zabawa!
-Chciałabym, żebyś kiedyś, gdy się spotkamy pomyślał 'kurwa, szkoda że z Ciebie zrezygnowałem'
-Chyba śnisz!
-Mówił ci ktoś że jesteś ładny i miły?
-yyy… no tak- odpowiedział zaskoczony tym pytaniem
-To cię nieźle w chuja robił! - Po tych słowach Marta odeszła. Obserwujący sytuację uczniowie wybuchli śmiechem. Wreszcie poczuła ulgę, dumę z samej siebie. Nie spodziewała się, że jest tak silna. Szła korytarzem czując na sobie spojrzenia innych. W pewnym momencie podeszła Aśka obejmując ją ramieniem. Dodało jej to otuchy.
-Świetnie sobie poradziłaś. Jesteś sławna.
-To miało mnie pocieszyć?
-Wyglądasz okropnie. Powinnaś iść już do domu. Lepiej żeby nikt cię w takim stanie tu nie zobaczył, bo będziesz musiała się tłumaczyć. Jak chcesz to cię odwiozę.
-Nie, dzięki. Muszę się przejść.
Marta posłuchała koleżanki. Zarzuciła torbę na ramię i wyszła ze szkoły. Nie chciała wracać do domu- za dużo wrażeń jak na jeden dzień. Usiadła na ławce w parku. Była tak pogrążona w rozmyślaniach, że nie poczuła nawet jak krople deszczu spadały na jej twarz rozmazując resztki niezdarnego makijażu.
-Ja was nie rozumiem!- dosiadł się nieznajomy chłopak- Po co codziennie malować tuszem oczy? nie można raz, a dobrze?
- Może i można… ale każdego dnia właśnie m.in. przez takich jak ty płaczemy.
- a tusze wodoodporne?
- Łza to nie tylko woda. W niej jest ból, który wszystko zniszczy. Ale co wy- faceci, możecie o tym wiedzieć? Potraficie tylko ranić.
-Może mogę ci jakoś pomóc?
-A co? Ty też założyłeś się z kolegami że ze mną pogadasz?! Czy chcesz się po prostu dowartościować?!- powiedziała z wyrzutem Marta. Nie miała ochoty na rozmowę. Chciała po prostu zostać sama. Chłopak nic nie mówiąc wstał.
-Sądząc po nastroju jeszcze długo tu posiedzisz więc może ci się przydać- powiedział podając jej bluzę i odszedł. Zanim Marta zdała sobie sprawę z całej sytuacji, chłopaka już nie było. Ale miał rację. Zaczęło robić się chłodniej. Otuliła się ubraniem i oparła głowę o brzeg ławki. Nie zwracała uwagi na ludzi spoglądających na nią raz ze współczuciem, a raz z pogarda myśląc, że jest nietrzeźwa. Wróciła do domu około północy. Całe szczęście rodzice już spali i nie musiała się im tłumaczyć. Była tak zmęczona że położyła się na łóżku i usnęła.
Rano obudziły ją promienie słońca spadające na jej twarz. Przykryła głowę poduszka i nie chciała wstać. Nie wiedziała co ma robić. Wykręciła numer do Aśki.
-Wiem, że prawie się nie znamy i nie powinnam do ciebie dzwonić o tej godzinie, ale ty jedna mnie rozumiesz. Nie mam siły żeby stawić mu czoła, ale nie chcę też ukrywać się do końca roku jak tchórz.
-Daj mi 10 minut. Będę u ciebie.
I tak tez się stało. Marta leżała otulona kołdrą z głowa w poduszkach, gdy do jej zabałaganionego pokoju weszła Aśka. Spojrzała na rozrzucone ubrania, wybrała kilka czystszych ubrań i rzuciła je na łóżko dziewczyny.
-Wstawaj! Ubierz się i idziemy do szkoły. Dziś po raz ostatni zobaczą cię jako szarą myszkę.
-Co? –zapytała zaspana i zdezorientowana
-No tak! Już ! Masz mało czasu. Po szkole zabieram cię na wspólny weekend. Mam nadzieję, że twoi rodzicie się zgodzą.
-Na weekend? Gdzie?
-Wszystkiego się dowiesz w swoim czasie.- Aśka zaczęła pakować najpotrzebniejsze rzeczy na wyjazd, a Marta powoli i mozolnie zbierała się do szkoły. Po 25 minutach wyszły. Wszyscy byli zdziwieni znajomością dziewczyn. Aśka była osoba znaną i lubianą. Miała dużo znajomych, którzy jednogłośnie uznawali ją za osobę pogodną i godną zaufania. Na korytarzu Marta minęła Darka przytulającego swoją dziewczynę. Chciała przejść bez słowa, ale uśmiechnęła się tylko ironicznie do siebie.
-Co cię tak rozśmieszyło wieśniaro?- zapytała Klaudia, dziewczyna Darka.
-Wielkie sorry, za to, że nie umiem się powstrzymać od śmiechu, kiedy przytulasz laskę, której największym problemem jest złamany tips. Zszedłeś na dno. Totalne, głębokie dno.-powiedziała patrząc chłopakowi głęboko w oczy.
-Jesteś po prostu zazdrosna, że to nie ciebie wybrałem.
-Nie przejmuj się misiaczku.- powiedziała Klaudia- słyszałam, że brzydkie dziewczyny tak mają. Są zazdrosne o te ładniejsze. Ale nie mogę się tak denerwować, bo rozmażę sobie makijaż.
-Twoja panna jest tak inteligentna, że nawet painta z kodami by nie przeszła. – dodała Marta kiwając głową z niedowierzaniem i odeszła do swojej klasy. W myślach zadawała sobie pytania jak mogła pokochać kogoś tak podłego. Lekcje minęły bardzo szybko. Na holu czekała na nią Aśka. Poszły do samochodu i ruszyły w drogę. Marta opowiedziała koleżance o wydarzeniach z przedpołudnia. Obie miały to samo zdanie o zachowaniu Klaudii i Darka.
-No, ale dobra. Gdzie my tak właściwie jedziemy? - zapytała Marta
-Już myślałam, że nigdy nie zapytasz. Więc plan mam taki. Zrobimy z ciebie nową, odmienioną dziewczynę. Dosyć z tą szarą i zwyczajną Martą. Pokażesz wszystkim jaką jesteś zajebistą dziewczyną! Nie możesz się tak poddać. Darek zobaczy co stracił!
-Ale ja nie wiem…
-Zaufaj mi. Proszę… Będzie fajnie! Nawet nie wiesz jak ja to lubię!
-No dobrze, nie odbiorę ci tej przyjemności.
-Świetnie!- powiedziała rozradowana Aśka.- no to tak. Dziś wybierzemy się na zakupy! Duuże zakupy! Jutro fryzjer, Spa, kosmetyczka… Już nie mogę się doczekać!
Dziewczyny miały przeżyć niezapomniane chwile. Rozpoczęło się bardzo przyjemnie. Chodziły po sklepach przymierzając wszystko, co wpadnie im w ręce. Świetnie się przy tym bawiły. Obie były bardzo zgrabne, więc nie było problemów z ubraniami. Wszystko wyglądało na nich świetnie. Szły obładowane torbami, ale uśmiechnięte od ucha do ucha. Nic nie działa lepiej na dziewczyny niż zakupy. Kupiły mnóstwo nowych ubrań, dodatków, kosmetyków… Wreszcie po męczącym popołudniu przyjechały do hotelu. Wieczorem wybrały się na basen. Hotel był bardzo dobrze wyposażony. Siedziały na brzegu, a po chwili dosiadł się do nich chłopak.
-Mam nadzieję, że jeszcze odzyskam swoją bluzę. – powiedział do Marty uśmiechając się zadziornie.
-Cześć. Przepraszam. Zapomniałam o niej na śmierć. Oczywiście że ci ją oddam.
-Tak w ogóle to Nikodem jestem. A ty jak masz na imię, bo Asię już znam?
-Marta. A co tutaj robisz?
-Jestem tutaj ratownikiem. Ale wielkiego tłoku nie ma więc mogę sobie pozwolić na przerwę.
-Ja idę do baru, zaraz wracam- powiedziała Aśka „puszczając oczko” do dziewczyny. Szepnęła coś chłopakowi na ucho i poszła.
-Widzę, że masz już lepszy humor niż kiedyś.
-Przepraszam, zachowałam się wtedy podle. Mam nadzieję, że nie wziąłeś tego do siebie.
-Gdyby tak było, to nie rozmawiał bym teraz z tobą. Mam tylko nadzieję, że nikt się w tym czasie nie będzie topić. Chociaż gdy was przedtem zobaczyłem miałem nadzieje, ze to ciebie będę mógł uratować.
-O nie, nie. Ja nie wchodzę do wody.
-Być na basenie i nie zamoczyć włosów?- chłopak chciał chwycić dziewczynę i wrzucić do wody, ale zaczęła uciekać.
-nie! Proszę!- krzyczała. Jednak to nie zniechęciło chłopaka. Złapał Martę w pasie, przycisnął do siebie i oboje wpadli do basenu.
-Jaka zimna woda! Lodowata!- dziewczyna krzyczała, a ludzie siedzący w przyhotelowej restauracji patrzyli na nich z uśmiechem. Dopłynęli do brzegu. Nikodem wyszedł z wody pierwszy i podał dziewczynie rękę wyciągając ją z basenu. Otulił Martę ręcznikiem patrząc głęboko w oczy. Ich twarze prawie się stykały.
-Może jeszcze raz?- zapytał śmiejąc się.
-O nie! Nie ma mowy! Chyba, że będzie ciepła woda.
-Czyli ci się podobało!- powiedział z satysfakcją
-Nie powiem, że tak i nie powiem, że nie. Ale ja już musze iść.
-Spotkamy się jeszcze kiedyś?
-Na pewno. Przecież muszę oddać ci twoją własność. –odchodząc pożegnała chłopaka ciepłym uśmiechem, który odprowadzał ją wzrokiem. Wróciła do pokoju hotelowego. Aśka leżała na kanapie oglądając TV.
-Dobrze się bawiłaś?
-Przepraszam, że tak długo byłaś sama. Miałyśmy spędzić wieczór razem.
-Daj spokój głupku. Po raz pierwszy odkąd się znamy widziałam cię taka szczęśliwą. Miły ten chłopak. Pasujecie do siebie.
-Nie, znając moje szczęście to pewnie i tak nic z tego nie będzie. Wszyscy po jakimś czasie mnie zlewają.
-Niedługo. Jutro zabieram cię o fryzjera i Spa.
-Głupio się czuję. Płacisz za wszystko. Tak nie może być.
-To ja ci nie mówiłam? Przecież mój ojciec jest właścicielem. Możemy tu przebywać ile chcemy.
-No o tym drobnym szczególe zapomniałaś mi powiedzieć. Ale wiesz? Cieszę się, że cię poznałam.
-Ja tez. Szkoda tylko, że w takich okolicznościach. Nie mówiłam tego jeszcze nikomu, ale przeniosłam się do obecnej szkoły, bo przeżyłam podobną sytuację do twojej. Byłam osobą nieśmiałą, nigdy się nie wyróżniałam. Ale gdy się zakochałam poczułam się prawdziwą kobietą. Nie trafiłam tylko na tego właściwego. Też chodziło o zakład. Moje nagie zdjęcia trafiły do jego znajomych. Stałam się obiektem kpin. Wpadłam w depresję. Nie chciałam już nigdy wrócić do tamtej szkoły. Dlatego przenieśliśmy się tutaj. Mogłam zacząć wszystko od nowa. Depresja bardzo mnie wyszczupliła, ale zaczęłam ćwiczyć. Rodzice wykupili mi specjalistów. Odkryłam w sobie piękno, które skrywałam od tylu lat.
-To dlatego mi pomagasz? I tak dobrze rozumiesz.
-Wiem, że dzięki temu poczujesz pewność siebie.
-Jesteś wspaniałą osobą.
Nazajutrz dziewczyny wybrały się do spa. Przeszły szereg zabiegów, masaży. Ich skóra stała się gładka i pełna blasku. Cera rozbłysła, nawilżyła się. Po takim relaksie przyszedł czas na fryzjera. Wszyscy ci ludzie bardzo dobrze znali Asię. Była ich stała klientką i bardzo dobrze znali się na swojej pracy. Od razu wzięli Martę w swoje ręce. Miała piękne długie włosy, ale zniszczone od ciągłego spinania. Fryzjer rozjaśnił jej pasma, przyciął zszarpane końcówki i cieniując nadał naturalnej objętości. Jej włosy miały teraz kolor rudego blondu, co świetnie pasowało do charakteru dziewczyny. Marta nie mogła się napatrzeć. W lustrze widziała nową siebie. To nie była ta sama płaczliwa dziewczyna. Asię rozpierał duma. To ona stała za nowym wyglądem swojej koleżanki. W każdej kobiecie kryje się piękno, które trzeba wydobyć i umiejętnie podkreślić. Dziewczyna za każdym razem, gdy widziała siebie w lustrze nie mogła się przyzwyczaić do swojego wyglądu. W niedzielę po południu wróciły do domu. Rodzice byli zdumieni przemianą córki. Weszła do pokoju, założyła słuchawki i oddała się całkowicie muzyce. Były to chwile, gdy mogła pomyśleć, zastanowić się nad swoim życiem. Nigdy nie przykładała uwagi do wyglądu, ale teraz zobaczyła w sobie coś wyjątkowego.
-Pukałam, ale nie słyszałaś. Mogę?- weszła babcia. Marta bardzo lubiła z nią rozmawiać. Zawsze mogła jej wszystko powiedzieć, a ona służyła dobrą radą.
-Jasne, wejdź.
-Chciałam ci powiedzieć, że ślicznie wyglądasz i jestem dumna, że mam taką wnuczkę. Ja wiem, że teraz najbardziej liczy się to, jak człowiek wygląda. Chcę tylko żebyś pamiętała, że pudrem i fluidem głupoty nie zakryjesz. Nie daj sobie nic narzucić i po prostu bądź sobą.
-wiem wiem babciu. Nie dam się, ale czasem nie wszystko wychodzi. Jedno wiem na pewno. Wolę być niedoskonałą wersją samej siebie niż idealna kopią kogoś innego
Kobieta pocałowała Martę w czoło i wyszła. Takie momenty dodają człowiekowi siły i motywacji do działania.
Nazajutrz rano Aśka przyjechała po Martę i razem pojechały do szkoły. Był to pierwszy dzień „nowej Marty”. Wzbudziła spore zainteresowanie. Szła ramie w ramię z Aśką nie zwracając uwagi na komentarze płynące w jej stronę. Teraz czuła jak to jest być podrywaną. Na korytarzu dostrzegła Darka w towarzystwie nigdy nie opuszczającej go grupki znajomych. Spojrzała ukradkiem na koleżankę, ale ta uśmiechnęła. To wystarczyło, bo Marta poczuła, że nie jest sama. Podniosła głowę wysoko i pewnie siebie minęła grupkę. Wszyscy byli zaskoczeni zmianą dziewczyny. To ta sama osoba? Upokorzona i wyśmiana? Darek nie mógł się powstrzymać, by nie nawiązać rozmowy. Teraz dziewczyna stała się jedną z najpopularniejszych osób i po raz pierwszy w jej życiu cieszyła się tak dużym powodzeniem u chłopaków. Wszystko co ładne i znane przyciągało Darka jak magnes. Wystarczyła minuta, by znów pojawił się na horyzoncie.
-Nie wierzę, że to ty. Wyglądasz… zjawiskowo!
-Skoro ci już nie zależy, to dlaczego ciągle prawisz mi komplementy ? Tam obok masz to swoje '' blond szczęście ''. Byłam dobra i zła, uprzejma i cyniczna, wyjątkowa i codzienna. Żadnej mnie nie chciałeś.
-Może zacznijmy wszystko od nowa? Zapomnijmy o tym co było.
-Niewykorzystane szanse bolą, prawda? Ostrzegałam, że kiedyś przyjdzie taki dzień, kiedy będziesz żałował, a ty mnie wyśmiałeś.
-Przecież kiedyś ci się podobałem.
- No ale przecież wiecznie ślepa nie będę!- odwróciła się i odeszła z satysfakcją. Darek cały czas ją obserwował. Kilka metrów dalej odwróciła się, by popatrzeć na jego skruszoną minę dając mu do zrozumienia, że już nic dla niej nie znaczy.
-Ej!- wpadła na kogoś upuszczając swoje notesy.
-No proszę. Znowu się spotykamy. Ale teraz jakoś inaczej wyglądasz. – powiedział Nikodem podnosząc dziewczynie książki.
-Cześć! Nie wiedziałam, że chodzisz tu do szkoły.
-Czasem tu zaglądam. Widziałem, że nie możesz opędzić się od wielbicieli.
-Mówisz o tym palancie? Długa i skomplikowana historia.
-Co nieco słyszałem.
-Czemu mnie to nie dziwi? Jest w ogóle ktoś kto o tym nie słyszał?
-Raczej nie w tej szkole. Ale nie przejmuj się. Na otuchę powiem ci w tajemnicy, że teraz to z Darka się śmieją. Stałaś się jego pierwszą pogromczynią.
-To mnie nie pocieszyło.
-Starałem się. – dodał i objął dziewczynę ramieniem. Szli tak razem przez korytarz wzbudzając nie tylko zazdrość Darka, ale i kilku innych znajomych. Trzeba przyznać, że Nikodem też nie narzekał na brak powodzenia u dziewczyn, ale nie był to typ lowelasa. Jak do tej pory nie można było go zobaczyć z żadną dziewczyną mimo, że wiele już próbowało zdobyć jego serce. Odprowadził ją pod klasę i umówili się na spotkanie po szkole. Dziewczyna była jeszcze ostrożna. Nie chciała znowu komuś zaufać, a później cierpieć. Powiedziała o tym Nikodemowi, a ten ku jej zdziwieniu zrozumiał i powiedział, że poczeka tyle czasu ile będzie potrzebowała. Udowodnił, że jest nie tylko dżentelmenem ale i przyjacielem, który zawsze zrozumie. Po ostatniej lekcji Marta podeszła pod salę, gdzie zajęcia miała Aska. Zignorowała zupełnie Darka i czekała na koleżankę.
-Poznałam wspaniałego chłopaka!- podbiegła rozradowana Aśka- Jest miły, przystojny, dżentelmen. No po prostu jak go tylko zobaczyłam, nie mogłam ogarnąć.
-Gdzie się takich spotyka?
-Byłam wczoraj u znajomej na urodzinach i tam się poznaliśmy. Chodzi do technikum do dwójki. Jest z mojego roku. Chyba mnie polubił.
-Pierwszy raz mówisz tak o jakimś facecie.
-No...
-Tylko się nie zakochuj!
-Za późno... Ale czy nie lepiej spróbować i żałować, niż żałować, że się nie spróbowało ?
-Jeśli mówisz, że warto to ja będę wam kibicować. I zawsze możesz na mnie liczyć.
-Dzięki, ale dosyć o mnie. Słyszałam, że udało ci się uwieść oziębłego i szalenie pożądanego w tej szkole chłopaka.
-Proszę cię! Czy w tej szkole nie ma odrobiny prywatności?
-Zapomnij! Ale przeczuwałam, że tak będzie. Odkąd zobaczyłam jak na ciebie patrzył na basenie to byłam pewna, że coś z tego będzie. Ale myślę, że tym razem spotkałaś kogoś idealnego. Pasujecie do siebie jak nikt inny. Jest naprawdę fajny. Znam go od przedszkola. Nasi rodzice się przyjaźnią.
-Powiesz mi coś o nim? Może nic z tego nie wyjdzie ale chcę go poznać.
-Zaintrygował cię?- powiedziała uśmiechając się- On już taki jest. Do tej pory zlewał wszystkie laski, które się wokół niego kręciły. Wszyscy mu się dziwili, ale ja wiem, że postępował po prostu zgodnie ze swoim sercem, a nie tym co powiedzą inni. Wiele razy rozmawialiśmy o tym i mówił, że dla nich wszystkich liczy się tylko wygląd i pozycja jego ojca. I tak było. Każda zaczynała znajomość od oklepanych tekstów na podryw. Gdyby były tak piękne, jak głupie to mogłyby zostać miss świata.
-A jeśli mnie też uważa za pusta lalę?
-A jesteś nią?
-Chyba nie.
-Powiem ci coś, tylko jak się wygadasz to cię uduszę. Wtedy na basenie to nie był przypadek. Kiedyś pytał o ciebie-jeszcze przed tą historią z Darkiem. Obiecałam, że mu pomogę. Mam nadzieję, że nie masz mi tego za złe.
-Nie no coś ty! Nie wiem co ja bym bez ciebie zrobiła.
Dziewczyny rozmawiały jeszcze długi czas. Wreszcie Marta wróciła do domu. Jutro miała iść z Asią na imprezę do jej znajomych. Już sama obecność tam, była znakiem wysokiej pozycji w szkolnym rankingu popularności. Rano zrobiła lekki makijaż. Teraz wystarczyło podkreślić jej naturalne piękno. Nie potrzebowała tony tapety. Zakręciła włosy i ubrała sukienkę w kwiatki. Była średniego wzrostu, więc bez obaw mogła założyć koturny i nie czuła się jak żyrafa. Chciała zrobić wrażenie na Nikodemie. Po rozmowie z Asią miała pewność, że może mu zaufać. Postanowiła szczerze z nim dziś porozmawiać o swoich uczuciach. Umówili się na miejscu, bo przed zabawą pojechała pomóc przygotować się Asi. Ona też miała dziś swoją szansę u Tomka.
Dziewczyny były bardzo ładne wiec nie trzeba było wiele by podkreślić ich urodę. Na miejscu Tomek- gospodarz imprezy, przyszedł przywitać dziewczyny. Pocałował Asię w policzek i zaprosił je do środka, gdzie było już sporo ludzi. Usiadły przy barze.
-Dziś pijemy za zdrowie mężczyzn, którzy nas zdobyli, kolesi, którzy nas stracili, debili, którzy nas rzucili i farciarzy, którzy nas poznają.
-Nie, nie. Dziś będziesz świetnie się bawiła z Tomkiem. Nie musisz tu ze mną siedzieć.- powiedziała Marta
-Na pewno? Nie chcę cię zostawiać samej.
-Nie zmarnuj takiej szansy. Poradzę sobie. Niedługo powinien przyjechać Nikodem.
-No dobra. Ale jak coś to wiesz gdzie jestem.
-Idź już. Chłopak nie będzie wiecznie czekał. I mam nadzieję, ze jutro będzie o was głośno.- posłała jej zalotny uśmiech. Została sama. Siedziała przy ladzie pijąc drinka. Obserwowała zachowanie podpitych już ludzi. Dosiadł się do niej jakiś chłopak, ale po chwili został wypędzony przez Darka.
-Widzę, że nie możesz opędzić się od wielbicieli.
-Nie mogę się pozbyć tylko ciebie. Kiedy ty wreszcie dasz mi spokój?! Jesteś pijany!
-Lubię ten twój zadziorny charakterek. Jesteś taka piękna. – objął dziewczynę silnymi ramionami i stanowczo całował. Nie zwracał uwagi na jej opór. W tej chwili do pokoju wszedł Nikodem. Rozglądnął się i zobaczył dziewczynę w objęciach Darka. Nie chciał na to patrzeć. Gdy Marta ujrzała wychodzącego chłopaka odepchnęła Darka z całych sił i pobiegła za nim. Nigdzie nie mogła go znaleźć. Nie chciała wracać już na imprezę. Nie tak to wszystko miało dziś wyglądać. Zaczęła iść do domu pieszo musząc znosić obleśne zaloty starszych mężczyzn.
-Mogę zadać ci jedno pytanie?- zapytał ni stąd ni zowąd Nikodem siedzący na ławce niedaleko parku, który mijała Marta.
-Wszędzie cię szukałam.
-Czy między wami dalej coś jest?
-Powietrze chyba- powiedziała uśmiechając się, ale zobaczyła, że chłopakowi nie jest do żartów –Wiesz, kiedyś oddałabym wszystko , żeby go odzyskać .
- A teraz ?
- A teraz czekam na moment , żeby mu powiedzieć słodkie wypierdalaj. To on mnie dziś pocałował. Wiem, że mogło wyglądać inaczej, ale uwierz mi. Nie mogłabym być z człowiekiem, któremu nie ufam. Jemu zależy tylko na wyglądzie. Dopóki się nie zmieniłam byłam dla niego tylko obiektem drwin. Trochę makijażu, nowa fryzura i stałam się dla niego po prostu kolejną zdobyczą. Był moim pierwszym prawdziwym zauroczeniem. Ale stał się dla mnie zwykłym, szarym człowiekiem, który widząc mnie w szkole świadomie odwracał wzrok w drugą stronę.- zapadła cisza.
-Kiedy zobaczyłem cię pierwszy raz tu na ławce miałaś zwykłą szarą bluzkę, rozmazany makijaż, pamiętam wszystkie szczegóły. Zwróciłaś na mnie uwagę, bo byłaś normalną dziewczyną. Nie taka jakich pełno na ulicy, w szkole, ale byłaś wyjątkowa. Jedyna w swoim rodzaju. Pokochałem twoje słodkie piegi. Pokochałem twój zadziorny charakter. Pokochałem ciebie. Później, gdy zobaczyłem cię na basenie spodobałaś mi się jako dziewczyna. Kto by się oparł takiej piękności. A teraz? Zmieniłaś się. Nie jesteś tą samą dziewczyną.
- Prawda jest taka, że dorosłam. Przestałam pozwalać ludziom mną dyrygować. Nauczyłam się, że nie zawsze można być szczęśliwym. Zaakceptowałam rzeczywistość... Nie znasz mnie. Rozmawialiśmy parę razy, a uważasz, że wiesz jaka jestem naprawdę? Może wtedy na ławce udawałam kogoś innego, a teraz jest moje prawdziwe „ja”? Nie zakochałam się w chłopaku z plakatu, ze snu, czy z własnej wyobraźni. Zakochałam się w chłopaku, który istnieje. W tobie. Ale to też jest bez sensu.- wstała kiwając głową i odeszła. Oboje potrzebowali chwili dla siebie by móc to wszystko przemyśleć. Marta cały wieczór nie mogła zasnąć, podobnie jak Nikodem. Nie mogła jednak znów się załamać i pozwolić, by powtórzyła się sytuacja sprzed kilkunastu tygodni. Rano wstała jak co dzień do szkoły. Założyła szarą bokserkę, jeansy i zarzuciła torbę na ramię. Przeczesała rzęsy tuszem i wyszła na zajęcia. Na lekcjach była prawie nieobecna, na korytarzu szukała wzrokiem Nikodema chcąc wszystko wyjaśnić ponownie i bez emocji. Chciała, by zmięknięto ich w jednym pomieszczeniu, aby mogli sobie wszystko powiedzieć.
-Nie ma go. –powiedziała Asia
-Żałuje tego co wczoraj powiedziałam.
-Rozmawiałam z nim. Oboje byliście zdenerwowani, ty powiedziałaś parę słów za dużo, on… on też nie jest bez winy, ale do cholery! Przez takie głupstwo się kłócicie!
-Wiem! Nie musisz mi tego mówić. Chciałam z nim dziś porozmawiać. Dzwoniłam, pisałam. I nic.
-Dam ci radę. Jeśli ci na nim zależy, to takie byle co ci nie stanie na drodze. Kieruj się sercem.
Po szkole siedziała na przystanku czekając na autobus. Zaczęło lać. Niebo zaczęło niesamowicie zanosić się deszczem. Właśnie wtedy podszedł Nikodem, ściągnął swoją bluzę. Niezdarnie ją jej założył, nie słuchając sprzeciwów. Wziął ją na ręce, tak jak przenosi się pannę młodą przez próg i zaniósł pod zadaszenie jednego z budynków.
- Ty, tylko sobie mała nie schlebiaj. Po prostu Twoich trampek, było mi szkoda. - powiedział, udając powagę. Oboje wybuchli śmiechem. On delikatnie się nachylił. Ona cała podekscytowana zamknęła oczy i zaczęła się przygotowywać do pocałunku.
- To należy do mnie. - powiedział z uśmiechem, ściągając z niej bluzę.
- A to do mnie. - powiedziała, całując go namiętnie.
Na podstawie własnych przeżyć. Z dedykacją dla Nikodema, który jest dla mnie wszystkim i nie wyobrażam sobie życia bez niego.
